Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-02-27, środa
Tagi:  varia, hejt
___________________________________
Ostatnio potykam się w sieci jakby częściej o dietetykę w jakichś chorych wersjach i stylach, w typie "9 rzeczy które wysrasz po zjedzeniu" (tytuł w wolnym tłumaczeniu) czy podobne teorie kontrolowanego wyburzania przepływu soi albo zwalczania GMO przy pomocy kłów. Czy tam kiełków. Aha, i ta ostatnia awantura z końskim mięsem odbija się czkawką.

Nieodmiennie takie różne próżne żale i dekalogi sportalonej dietetyki dostarczają mi lolkontentu, aż do poziomu głupawki ze śmiechu.

Wiecie, dla ustalenia uwagi, ja się na dietetyce prawie nie wyznaję, tyle co przy okazji swojego pakerstwa (jakieś 140 miliardów kilometrów temu) i prób odchudzania (tl;dr) przez ostatnie lata.

Ale to nie przeszkadza mi polewać się solennie z dzieci sieci i sportalonych retardektorów, pochylających się z troską nad bananem czy świnką czy kucykiem w burgerze. Może to dlatego, że pracowałem 8 lat w średniej wielkości Zakładach Mięsnych (i w paru okazyjnie, nawet budowałem jakieś), miałem do czynienia z produkcją napojów, miałem sporą praktykę w browarze, uruchamiałem ze dwa młyny, mieszkałem obok jednej z największych mleczarni-przetwórni w PL (mając w niej kuzynów, znajomych, itp. wtyki) i niejedną mroźnię i chłodnię miałem "na tapecie". Tudzież, insindersko, pamiętam jeszcze jak wyglądało rolnictwo, no i wiem jak wygląda, nie tylko w PL. W zasadzie z popularnego jedzenia, to tylko rybnego i piekarni nie znam "od wewnątrz", ale mogę spoko naśmiewać się przez interpolację. Aha, znam się też nieco na rzeczy, która przeważnie umyka sieciowym teoriospiskowco-jedzeniowcom, czyli na wodociągach i kanalizacji.

Co jest takiego zabawnego w tym wszystkim?

Że istnieją w ogóle tak naiwni retardzi, którzy uważają, że istnieje jakieś prawo ludzkie, boskie, przedustawne, które powstrzyma w najweselszym i najbardziej komfortowym ustroju rąbanie klientów spożywczych przez kapitalistycznych producentów żywności i okolic, rąbanie na kasie, masie, bezpieczeństwie, zdrowiu, itd itp rąbanie NA CZYM TYLKO SIĘ DA. Ja wiem, że jakieś 96.32% ludzi ma pierdolca na punkcie jedzenia, a z tego połowa ma zajoba na zdrowie i/lub ekololo, ale luuuudzie! Zaprawdę powiadam wam! Ogarnijcie się!

Czy wam się wydaje, że jakikolwiek PRZEMYSŁ ma na celu wasze dobro i piękno, i żeby jeszcze było smacznie i zdrowo? Naprawdę? No to chyba was popierdoliło.

Przemysł (każdy) ma na celu generowanie maksymalnych zysków przez zaspokojenie i/lub wygenerowanie masowych potrzeb jak największej ilości ludzi. KROPA. Spożywczy - tak samo. KROPA. Zrobi to, jak każdy przemysł, na wszystkie legalne i nielegalne sposoby - kwestia kto/kogo da się złapać. KROPA.

Przemysł nastrzyknie wam mięso 70% wagowo, zamrozi ryby z 100% narzutem wody, wpierdzieli do mięsa skrobi (łatwo złapać), koniny (trudniej złapać), przemiele skórę z której powinny być buty, z kości zrobi MOM, w ogóle zutylizuje spożywczo całą świnię oprócz racic i szczeciny, dosypie do kiełbasy czy szynki soi, do mąki kredy, piwo uwarzy razem z butami i szczurami, zamrozi to co się niechcący rozmroziło, przepakuje wam szynkę konserwową nieźle dojrzałą (jakieś pół roku po wieloletniej dacie przydatności...), nie poinformuje o e-coli w serach, sery zrobi z czego popadnie (ostatnio bawią mnie zachwyty konsumentów o oscypkach z owczego mleka, hahaha, owcze mleko, jaaasne), dosypie takie ilości konserwantów do, like, wszystkiego, że się ta szynka czy parówka czy napój zacznie wam świecić w ciemnościach i nadawać na materiał wybuchowy, i tak dalej i tak dalej.

A to przetfurstwo-cudotfurstwo tylko, przecież chłop, pardąsik, biznesmen polowo-oborowy, wali od siebie, leje tonami herbicydy i pestycydy, uprawia ekologiczne ogródki na zasadzie "ekologia ekologią, ale jak nie popryskasz to nie urośnie", faszeruje zwierzaki hormonami i antybiotykami, i tak dalej i tak dalej.

I, muj borze, na deser te słodziuchne nie-przemysłowe, smaczne i zdrowe, małe masarnie, małe serowarnie, ekologiczne produkcje żywności, bazarowo-straganowe produkty od chłopa (posikam się ze śmiechu zaraz). Które różnią się od wielkiego przemysłu spożywczego tylko tym, że malutkich producentów i przetwórców nie stać na zaawansowaną chemię, maszyny i procesy, ale bardzo by chcieli i zazdroszczą, no ale odbijają sobie i wygrywają praktycznym brakiem nadzoru sanitarnego i konsumenckiego, bo dopóki nikt się nie zatruje ich kiełbasą z wmielonym petem, albo serem z chłodni, eee, drugiej świeżości, albo ekologicznym owocem świeżo pryskanym, i dopóki ludzie łykają "smacznie i zdrowo", to hulaj dusza, marża górką i jedziemy, panie Stasiu.

No i wisienka na torcie, dystrybucja i handele, no to już po prostu wolna amerykanka, "ta parówka jest słaba jakaś, a wiecie, ona musi wytrzymać tydzień jazdy w chłodni, a ropa do agregatu chłodniczego droga" albo "złapaliście tego kota, co przyjechał razem z serami? nie, uciekł od razu, pieprzony włoski nielegalny imigrant... ale dużo nie nasikał i nie osrał... to co, 15 ton sera do dystrybucji czy do utylizacji? co się głupio pytasz" albo "z tego przeterminu to robimy mięso grilowe czy mielone?" i tak dalej.

I tak było, jest i będzie. Howgh.

Prawdziwą alternatywą jest oczywiście nie jakieś czytanie etykiet czy walka z GMO czy koniną, czy co tam akurat za pierdolca dziennikarze lansują, tylko własnoręczne i autarkiczne cofanie się w łańcuchu przetwórstwa jak najbliżej słońca, ziemi i wody. Albo przynajmniej krowy czy mleka czy świni. Ale mało kto jest w stanie w to się bawić i tak szczerze, chyba nie warto.

Bo najważniejsze, to że nie warto przejmować się nadmiernie jedzeniem.





JoP332
Thu, 28 Feb 2013 15:06:18
Bardzo smaczna notka (choć nie wiem, czy to najlepsze określenie).

telemach
Fri, 1 Mar 2013 16:20:28
Więc w zasadzie tak, ale nie całkiem chyba. Tak, bo pledłaje bardzo ładne w sensie, że nie wywołuje dysonansu emocjonalno-poznawczego, który mam za każdym razem gdy czytam o żywności. Nie, bo trochę bardziej to chyba złożone. Z perspektywy PL/druga dekada XXI wieku może, z perspektywy mojej codzienności D/CH/A już nie. Tu się potężnie przesunęło na skutek zaistnienia ruchu antykonsumerskiego jakieś 40 lat temu, a potem mody na małe jest piękne, ucieczkę od cywilizacji tatusia, a potem alternatywne modele egzystencji. Pokolenie obecnie pomiędzy 50-70, które to wszystko wynalazło to skromnie szacując może jedna czwarta (wewogle) tych, którzy mogą sobie pozwolić na zdrową żywność. Innymi słowy ogromna część rynku, uzbrojona w siłę nabywczą.

To nie rozwiązuje wprawdzie problemu wiarygodności, ale sprawia, że namnożyło się organizacji przyznających certyfikaty, dyplomy, medale, pieczątki. I że bez tego badziewia potwierdzającego, że coś jest według jakichś tam kryteriów (mimo, że od korpo) bio, eko itd. zupełnie nie da się przeżyć na rynku. Bo rynek chce bio i eko i jest gotów za to płacić. Dużo, bardzo dużo. Konsument taki ma też zupełnie inne priorytety niż przeważny konsument w PL. Może nie mieć autka, może nie mieć telewizora, może nie pojechać od lat na "urlop z metra". Ale za (prawdziwy) chleb płaci regularnie tyle samo co kosztuje/kosztowałaby paczka papierosów lub 2-3 litry paliwa mimo że ma obok do wyboru pokrojone barachło z paczki za 1/5 tej ceny.

Więc notka świetna, ale uniwersalizmu jej w moim odczuciu brakuje. Warunki ramowe w PL mogą się zmienić i reszta też się zmieni. Więc może warto się jednak bawić?

Boni avatar Boni
Fri, 1 Mar 2013 20:57:47
@telemach

Oczywiście, że w I świecie jest nieco lepiej, a w III nieco gorzej, niż w PL 2013, czyli mniej więcej w II świecie. Ale powiem tak - często urzeka mnie ta wiara pierwszego świata w certyfikaty i nadzór konsumencki czy uogólnioną kontrolę jakości. Na przykład kiedy bywałem w Danii czy Japonii. I czasem, jak Królowa, potrafię w to uwierzyć jeszcze przed śniadaniem. Z trudem, bo wiedza i pamięć mi przeszkadza, ale potrafię. Podobnie jak w brak korupcji, przemocy i świętych obcowanie.

A potem nagle ktoś znajduje, że Szwedzi czy Japończycy przedatowują nieświeżą żywność zupełnie jak Zenex czy inny Stasiex na polskim zadupiu. Albo Japończycy "uszlachetniają" pure 100% wołowinkę wieprzowinką. Albo ktoś znajduje nielegalną koninę w renomowanym mięsie od renomowanych dostawców jak najbardziej I świata (z Austrii zdaje się też?). I TAK DO WYRZYGU I DALEJ I DALEJ.

Where are your FMCG gods now?

cmos
Fri, 1 Mar 2013 21:39:20
@telemach
"codzienności D"

No właśnie nie dalej jak we wtorek w Quarks&Co pokazywali materiały nakręcone w 100% bio kurniku z wszelkimi certyfikatami, gdzie kury były pół łyse, bo sobie nawzajem ze stressu pióra powydziobywały, a na podłodze leżało sobie trochę martwych.

Ja tam nie za bardzo wierzę w te certyfikaty, a bio jajek nie kupuję od zawsze.

Boni avatar Boni
Sun, 6 Aug 2017 10:30:51
Tak se położę, wpadło mi w oko z rańca, tak bardzo w kontekście

http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-40841411

cmos
Tue, 8 Aug 2017 20:33:29
@boni
"Tak se położę (..) tak bardzo w kontekście"

Z tego co tutaj mówią i z tego co sobie składam, to tak średnio w kontekście. Wychodzi, że rolnicy najmowali firmy do dezynsekcji i nie wiedzieli, czym pryskają (podobno mówili im że wszystko OK, a czym dokładnie to tajemnica firmowa). Niewykluczone że domieszał co nie trzeba dostawca środka dezynsekcyjnego.
A dzisiaj powiedzieli, że temu środkowi zaraz skończy się dopuszczenie do użytkowania w Unii - poskładało mi się, że pewnie trzeba było zutylizować ile się da z zapasów, więc domieszali tu i ówdzie po cichu.
Tyle że wtedy producenci żywności nie maja z tym nic wspólnego.

Boni avatar Boni
Thu, 10 Aug 2017 10:30:24
@cmos, kontekst

Wszystko prawda, ale kontekstem jest a) ten akapit w notce o rolnictwie i w duchu "jak nie popryskasz, nie urośnie" b) jak już było wiadomo, że jest fakap, to przyznanie się do niego nadal zajęło miesiąc czy coś w podobie, z tego co pisali na BBC. To tyle na temat skuteczności nadzoru i systemu c) przetfurcy, od chłopa po handlowca, przeważnie mówią po fakcie, że używali X, bo ktoś tam zapewnił ich, że X jest okej. Bo co mają powiedzieć, że rąbią klientów najefektywniejszymi metodami i mają głęboko w d... zdrowie czy bezpieczeństwo klientów? to się słabo rymuje z bezglutenowym marketingiem w kolorze jarmużu.

Oraz nieco w kontekście jest że "to są ci, którzy dali się złapać", czyli IMHO czubek góry lodowej, na którym wygodne (za)robi się medialne paniki i kliki, i lajki. Bo jw. praktycznie wszyscy w tym przemyśle świadomie balansują na granicy, również katastrofy pijarowej, ale oczywiście usłyszymy tylko o tych, którzy "wpadli".

gszczepa
Thu, 10 Aug 2017 17:37:48
Czasami zaglądam na forum dla rolników, zacytuję fragment: "sami siebie trujemy:("

cmos
Fri, 11 Aug 2017 12:24:35
@boni
Podobnież w ogóle potrzeba tego pryskania wynika stąd, że jak kury nie wychodzą na zewnątrz to nie mogą kąpać się w piasku i usuwać sobie pasożytów we własnym zakresie i co pewien czas trzeba je zdezynsekować. Skądinąd wiadomo, że w niektórych hodowlach kury mają wyjście na zewnątrz, ale w tym wyjściu dyskretnie zainstalowany jest elektryczny pastuch żeby nie wychodziły. Inspektor zadowolony i kura tłusta.

Teraz ci rolnicy zlecają dezynsekcję firmom zewnętrznym, i podobnież od pewnego czasu trochę się dziwili że teraz dezynsekcja inaczej pachnie i dłużej trzyma. No ale trzyma dłużej, to trzyma dłużej, po co drążyć temat.

rozie
Sun, 13 Aug 2017 16:32:16
@cmos Piszesz o "wolnym wybiegu"? To i bez pastucha jest fikcja. Otwory minimalnie mają 40 cm szerokości. Norma przewiduje 9 kur/metr^2. Policz szanse na dopchanie się do otworu kury, która jest 3m w głąb budynku... A to już "jedynki", mamy jeszcze jaja "dwójki" i "trójki".

cmos
Sun, 13 Aug 2017 21:49:38
@rozie
"Piszesz o "wolnym wybiegu"?"

Piszę o "Bio", czyli zero.




Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Dama zwana "Wzgardą"...
Tue, 12 Dec 2017 16:28
Przepisałem konkretniej to, co "wszyscy...

Boni - Okrędium
Sun, 10 Dec 2017 10:22
@Gatling Dzięki wszystkim za dobre słowo. ...

Fiol - Okrędium
Sun, 10 Dec 2017 08:46
@gszczepa "Japończycy mają raczej historycznie...

Gatling - Okrędium
Sat, 9 Dec 2017 16:08
Dzięki! Bawiąc uczysz, może wreszcie teraz nie...

gszczepa - Okrędium
Sat, 9 Dec 2017 11:42
Japończycy mają raczej historycznie uwarunkowaną...

gszczepa - Dama zwana
Sat, 9 Dec 2017 11:25
@drobiazg Mieli też przede wszystkim absurdalnie...

Boni - Okrędium
Sat, 9 Dec 2017 02:18
@gszczepa Trudno powiedzieć, czy to z rozsądku,...

Boni - Dama zwana
Sat, 9 Dec 2017 02:04
@gszczepa @pancerniki w języku kraju, który nie...

gszczepa - Okrędium
Fri, 8 Dec 2017 22:52
@duma Waszyngtonu czy Londynu czy Moskwy najwyraźniej...

gszczepa - Dama zwana
Fri, 8 Dec 2017 22:08
@Boni, Flisowski pisze o "dramacie brytyjskich...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.83   BS 2012-2017