Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-03-02, sobota
Tagi:  film, hejt, streszcz
___________________________________
Dałem się dziecku namówić na obejrzenie dwu części z trylogii Batmana-Nolana, ciurkiem, zamiast obejrzeć jakiś porządny film dla dorosłych, powiedzmy "Paprikę" czy "Sen to Chihiro", które za mną chodzą ostatnio. Wiecie, trzeba się z dziećmi integrować i inspirować młodszymi.

Ale to jednak straszne gnioty, te batnolany. Nie idzie nawet o to, że oczojebna rozpierducha, że pościgi, że zabili go i uciekł i rusza palcem w bucie, bo do tego jestem przyzwyczajony i nawet czasem mogę zawiesić pół mózgu i pooglądać taki przydługi klip. Ale pod warunkiem, że idiotyzmy fabuły, scenografii, itp. nie wyrywają mnie z co chwilę z letargu. I, co znacznie ważniejsze, jeśli dana opowieść chociaż minimalnie trzyma się czegoś innego niż kupa, w zakresie motywacji, psychologii, życia uczuciowego bohaterów. A na deser, jeśli już mamy się bawić w takie kino, to niech ono ma choć trochę dystansu do siebie, i stroni od zadęcia - bo to rozłoży nawet paradokument, a nie tylko ekranizację komiksu.

To może streszczę wam "Dark Knight" (bo "Początku" nie oglądaliśmy ostatnio i zaprawdę, nie mam zamiaru):

Banda pijanych krasnoludów o IQ<70 wyruszyła na wyprawę, wróć, to nie ten gniot, banda klownów o IQ<70 wystrzelała się podczas napadu na bank. Bank był pralnią, a nie bankiem, więc zamiast sejfu trzymali forsę w dużej pralce, której drzwi błyskawicznie przewiercono Boschem GBH 5-40. Choć z drugiej strony, ponieważ to pralnia, kierownik miał szotguna, ale jednak nie umiał z niego strzelać. Jednak wszystko dobrze się skończyło, no bo w Gotham tak ogólnie jest pis, znaczy, pokój, gdyż albowiem Książę z Bajki przebrany za Zorro patroluje ulice - co jest pokazane w scence rodzajowo-parkingowej, są tam SUVy, psy, naśladowcy Zorro, Zorro we własnej osobie, Czeczeni i facet z workiem na głowie, i na końcu wszyscy leżą, poza Zorro i SUVami. Ale że Zorro patroluje tylko nocą, we dnie odsypia, więc napady na banki jak wyżej robi się lajtem. Co najwyżej dziennikarze i policja se pomarudzą.
Potem mamy kawałek jakiegoś dramatu sądowego, mamy wprowadzoną ważną postać prokuratora Dentysty, który ma problem z przerośniętą szczęką, ale jest ogólnie swój chłop i gnębi złych. Więc leci na niego Rachel i porucznik Gordon, potem nawet burmistrz, zdaje się.
Potem jest scenka biznesowa, jest skośnooki Chińczyk Lau i Morgan Almighty, no i taki jeden mały gościu, który będzie miał wkrótce kłopoty, widać to od razu, no bo po co by go pokazywali.
Potem jest scenka w restauracji gdzie Książę i Dentysta się zakumplowują z oporami, znaczy ze sobą, no bo jest między nimi kobieta, ale ten nie wie, że tamten wie, więc jakoś to idzie. Przy tym wszyscy szpanują wiedzą społeczno-historyczną na poziomie klasy 4, nawet Natasza, tudzież pokazano jak bardzo Książę z Bajki jest z bajki.
Potem źli ludzie (rosyjski akcent, włoski akcent, bardziej badassowo się nie da) gadają do telewizora i kłócą się z pomalowanym gościem w fioletowym garniaku (ha, fioletowy garniak, jedna z trzech najbardziej złoczyńskich rzeczy na świecie) o jakieś pieniądze, on coś tam opowiada, oni coś opowiadają, chyba sobie nawzajem grożą, ale on odchodzi bez konsekwencji, gdyż mafiozi mają związane sznurówki i nie mogą go gonić. A tego zabitego długopisem przełknęli, bo nikt go tak naprawdę nie lubił - tyle tylko, że ustalono nagrodę za głowę Jokera i że Chińczyka, który im zwinął górę forsy, też nie mogą gonić, bo jest z telewizji.
Ponieważ forsy nikt nie może znaleźć, gdyż Chińczycy znają Tir-Tao i potrafią znikać kontenery szybciej niż powiecie "kamery, nadzór bankowy, lo-jack i drony", dlatego Zorro, porucznik Gordon i prokurator Dentysta zawierają staroindiańskie stropodachowe braterstwo krwi i wydziałów i biorą się za robotę, tylko Zorro musi przyprowadzić Chińczyka.
W tym celu jedzie na gapę do Hongkongu, tam mieszają nieźle z Morganem, który dzięki swoim nadprzyrodzonym mocom i niskiemu IQ specjalnie dobieranych chińskich ochroniarzy, umożliwia brawurowe porwanie przez Zorro chińskiego biznesmenela - na deser uciekają skyhookiem i czterosilnikowym samolotem, którym nielegalne latanie w chińskiej przestrzeni powietrznej i skuteczna ucieczka, jest znacznie łatwiejsza, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.
Po dostarczeniu Chińczyka sprawy ruszają z miejsca, bo przedtem sędzina nie uwierzyłaby prokuraturze i nie chciałaby ruszać 549 przestępców na raz, ale teraz to już owszem i da radę. To się jednak nie za bardzo udaje, niewiele pojąłem z tego, poza tym, że burmistrz ich popiera, zresztą, ważniejsze, że Joker tego nie popiera, więc przycelował burmistrzowi trupem i nawołuje, żeby Zorro zdjął maskę i oddał się całemu wydziałowi policji, który zajmie się nim przy pomocy swoich organów. Ścigania.
Czego oczywiście Zorro wolałby uniknąć.
Ale w międzyczasie akcja się zgęszcza, gdyż Książę z Bajki wprowadza prokuratora Dentystę na salony. O ile zrozumiałem, w celach korupcyjnych, ale nie każcie mi tego przemyśleć raz jeszcze, bo mi resztka włosów wypadnie. I znowu jest Rachel, która kocha się z jednym a z drugim może też, ale niekoniecznie i tylko z Alfredem nie, chociaż jest milutki. Więc jest romans i uczuciowe napięcie, zupełnie jak w starszakach w przedszkolu. Przypadkiem w tym samym czasie Joker wysadza i zatruwa, sędzinę i komisarza policji, i wpada na salonową balangę, żeby skasować Dentystę, gdyż taki ma diaboliczny plan, który zdradził wcześniej Gordonowi, więc jakże mógłby go nie wykonać, to nie w jego stylu. No ale Książę z Bajki wyczuł sprawę, zapakował Dentystę do bezpiecznej lodówki, a sam wyskoczył jako Zorro, akurat w tym momencie, kiedy Joker wyrzucił Rachel w bliżej niewiadomym celu na dachową połać koszową o nachyleniu 45 stopni, więc jest dramatyczny zjazd i upadek, ale nic nikomu się nie stało, bo jakże może cokolwiek poważniejszego niż draśnięcie stać się komukolwiek z głównych bohaterów w połowie filmu.
Dentysta wyłazi z lodówki, i dowiadujemy się, że ma wielkie cohones, dlatego będzie kontynuować walkę z mafią. Książę namyśla się nad Jokerem, głęboko. Wierny Alfred ratuje go przed utonięciem w przemyśleniach przy pomocy ratunkowej anegdoty i oczywistego one-linera.


Dobra, starczy może, pół filmu dopiero, a mnie teraz głupawka trzymać będzie przez cały dzień. Drugie pół jak zwalczę kaca.





login99195
Sat, 2 Mar 2013 13:57:04
Co do Batmana, to się zgadzam, ale dlaczego nazywasz go filmem dla dzieci? U mnie w kinie on był od 16. to już nawet nie jest dla nastolatków.

I jeszcze dobra rada na przyszłość: nie dotykaj tych ekranizacji Marvela.

Boni avatar Boni
Sat, 2 Mar 2013 14:55:38
@login99195
"Co do Batmana, to się zgadzam, ale dlaczego nazywasz go filmem dla dzieci? U mnie w kinie on był od 16. to już nawet nie jest dla nastolatków."

Wiesz, metryka jedno, a wiek to co innego. A dla ustalenia uwagi i żebym nie miał zaraz nalotu oburzonych i opieki społecznej, która odbierze mi maleństwo i zakaże mu mówić "tata", bo mu takie złe filmy puszczam - dzieciątko o którym mowa w notce, ma lat kalendarzowych 19.

"I jeszcze dobra rada na przyszłość: nie dotykaj tych ekranizacji Marvela."

Nawet nie wiem, które to.

Słowo Daję. Daję
Sat, 2 Mar 2013 15:25:37
Ogólnie trudno znaleźć coś dobrego dla dzieci... Zresztą, nie tylko, niestety. A mówi się, że im dalej w las, tym więcej drzew, ale to chyba w innym kontekście :) Pozdrawiam

Codiac
Sat, 2 Mar 2013 16:22:44
Jednego nie rozumiem - czego innego oczekiwałeś po ekranizacji komiksu o tzw. superbohaterach, w dodatku tych starych i z założenia naiwnych? Próby ich urealnienia rzadko kiedy dają rezultat choćby zbliżony do sensownego. Chyba jedynym w którym to faktycznie jakoś wyszło jest "Kapitan Ameryka" - z poprawką, że to nadal komiks o superbohaterach i jest tam mnóstwo uproszczeń oraz klisz, ale myślę że parę scen by ci się podobało.
W takim kinie chyba lepiej wypadają ekranizacje nowych komiksów, zwłaszcza tych autoironicznych, jak "Watchmen" czy "Kickass".


Boni avatar Boni
Sat, 2 Mar 2013 20:12:47
@Codiac
"Jednego nie rozumiem - czego innego oczekiwałeś po ekranizacji komiksu o tzw. superbohaterach, w dodatku tych starych i z założenia naiwnych?"

Napisałem, oczekiwałem, że się w miarę bezboleśnie pointegruję z młodym pokoleniem a nawet z dzieckiem. No więc może i jest to integracja, jak oboje prychamy śmiechem w co durniejszych momentach duszoszczypatielnego Batmana (ale bardziej przy "Powstaniu"), tyle, że kiepsko świadczy o filmie. BTW właśnie obejrzeliśmy dwa Matrixy ciurkiem, i zanosi się na trzeci, i chociaż miejscami to ramotka już, no to jakoś nie śmiejemy się w nieodpowiednich momentach i lekko odgięte haki do zawieszania niewiary tak bardzo nie przeszkadzają, jak babole w Nietopyrku.

"Próby ich urealnienia rzadko kiedy dają rezultat choćby zbliżony do sensownego. Chyba jedynym w którym to faktycznie jakoś wyszło jest "Kapitan Ameryka" - z poprawką, że to nadal komiks o superbohaterach i jest tam mnóstwo uproszczeń oraz klisz, ale myślę że parę scen by ci się podobało."

Ba, mi się "Avengers" podobali. A dziecko mi mówi, że z "Kapitanem Ameryką" przybredzasz ;P

"W takim kinie chyba lepiej wypadają ekranizacje nowych komiksów, zwłaszcza tych autoironicznych, jak "Watchmen" czy "Kickass".

Może i trochę racji, "Watchmen" dawali radę.

Codiac
Sat, 2 Mar 2013 23:27:46
Widocznie nolanowe Batmany to jednak nie jest rozrywka w założeniach kompatybilna z wami. ;-)

O Matrixach wypowiadać się nie będę. Niejednego flejma na sf-f o nich przeżyłem, a nawet wywołałem, a blog to nie jest wygodne medium do takich dyskusji. Poza tym musiałbym je znowu obejrzeć.

Avengers mi też, nawet bardzo, ale właśnie dlatego że tam jest dużo elementów autoparodii. No i wrzucenie Ruffalo do obsady było strzałem w dziesiątkę. Jest dużo lepszy jako Hulk.

A z kapitanem w jakim sensie przybredzam? On ma przynajmniej dość oryginalny jak na Hollywood i fajnie zrobiony wątek romansowy, dzięki czemu zresztą mam dla niego sporo współczucia. To jest facet, którzy przeżył prawdziwy dramat.

A "Kickass" widziałeś? Też bardzo ironicznie się odnosi i IMO pięknie pokazuje jak wyglądają pewne mechanizmy charakterystyczne dla naszych czasów.

Boni avatar Boni
Sun, 3 Mar 2013 12:15:11
@Codiac
"Widocznie nolanowe Batmany to jednak nie jest rozrywka w założeniach kompatybilna z wami. ;-)"

Ze mną żadne nie są. Ale z dzieckiem to nie wiem, ona wychowała się na burtonowskich, jak miała 5-6 lat oglądała na okrągło. Hm, to chyba rzeczywiście się kwalifikuje do opieki społecznej i wiele tłumaczy... ale już za późno.

"O Matrixach wypowiadać się nie będę. Niejednego flejma na sf-f o nich przeżyłem, a nawet wywołałem, a blog to nie jest wygodne medium do takich dyskusji. Poza tym musiałbym je znowu obejrzeć."

Polecam odświeżyć. Obejrzeliśmy ciurkiem (no jeszcze Animatrixy muszę) i jest nieźle, niektóre momenty zestarzały się, niektóre nadal są dziurami logicznymi albo przegadane, ale jednak to jest powiedzmy 30min kaszana i parę dziur, na 3 długie filmy. I całość da się oglądać. Szczególnie przyjemnie zdziwiłem się, jak dobra tak naprawdę jest 3, pomimo gigantycznego marudzenia malkontentów i mojego trochę też, zarówno po premierze jak i przez te wszystkie lata.

"Avengers mi też, nawet bardzo, ale właśnie dlatego że tam jest dużo elementów autoparodii. No i wrzucenie Ruffalo do obsady było strzałem w dziesiątkę. Jest dużo lepszy jako Hulk."

Chyba nie widziałem za bardzo innych Hulków, więc mi lotto. Ale A. są ok, bo na przykład "Thor" to już niekoniecznie, cierpi na to co Nietopyrki, brak dystansu i zadęcie, a z drugiej strony nie potrafię dostatecznie zawiesić niewiary, żeby się takim durnym komiksem przejmować.

"A z kapitanem w jakim sensie przybredzam? On ma przynajmniej dość oryginalny jak na Hollywood i fajnie zrobiony wątek romansowy, dzięki czemu zresztą mam dla niego sporo współczucia. To jest facet, którzy przeżył prawdziwy dramat."

No dziecku właśnie brewki powędrowały na ciemiączko, a ja nie widziałem, więc temat wypada odłożyć.

"A "Kickass" widziałeś?"

Jeszcze nie.

Gatling
Tue, 5 Mar 2013 14:19:58
Masz zapotrzebowanie na filmy dla dzieci-dzieci wlasnie? Takich przed- i wczesnonastoletnich? Od paru lat zdarza mi sie regularnie poznawac czesc programu festiwalu Ale Kino i rzekne, ze zaprawde trafia sie tam sporo perelek. Nie tylko skandynawskich [srsly, oni jakims cudem robia swietne filmy dla mlodszych]. Zgnilych rodzynkow w moich porcjach jest relatywnie malo.

Boni avatar Boni
Tue, 5 Mar 2013 22:40:10
@Gatling
"Masz zapotrzebowanie na filmy dla dzieci-dzieci wlasnie? Takich przed- i wczesnonastoletnich?"

No to raczej musiałyby być wnuki, ale to za lat wczesne-naście.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018