Dałem się dziecku namówić na obejrzenie dwu części z trylogii Batmana-Nolana, ciurkiem, zamiast obejrzeć jakiś porządny film dla dorosłych, powiedzmy
"Paprikę" czy
"Sen to Chihiro", które za mną chodzą ostatnio. Wiecie, trzeba się z dziećmi integrować i
inspirować młodszymi.
Ale to jednak straszne gnioty, te batnolany. Nie idzie nawet o to, że oczojebna rozpierducha, że pościgi, że zabili go i uciekł i rusza palcem w bucie, bo do tego jestem przyzwyczajony i nawet czasem mogę zawiesić pół mózgu i pooglądać taki przydługi klip. Ale pod warunkiem, że idiotyzmy fabuły, scenografii, itp. nie wyrywają mnie z co chwilę z letargu. I, co znacznie ważniejsze, jeśli dana opowieść chociaż minimalnie trzyma się czegoś innego niż kupa, w zakresie motywacji, psychologii, życia uczuciowego bohaterów. A na deser, jeśli już mamy się bawić w takie kino, to niech ono ma choć trochę dystansu do siebie, i stroni od zadęcia - bo to rozłoży nawet paradokument, a nie tylko ekranizację komiksu.
To może streszczę wam "Dark Knight" (bo "Początku" nie oglądaliśmy ostatnio i zaprawdę, nie mam zamiaru):
Banda pijanych krasnoludów o IQ<70 wyruszyła na wyprawę, wróć, to nie ten gniot, banda klownów o IQ<70 wystrzelała się podczas napadu na bank. Bank był pralnią, a nie bankiem, więc zamiast sejfu trzymali forsę w dużej pralce, której drzwi błyskawicznie przewiercono Boschem GBH 5-40. Choć z drugiej strony, ponieważ to pralnia, kierownik miał szotguna, ale jednak nie umiał z niego strzelać. Jednak wszystko dobrze się skończyło, no bo w Gotham tak ogólnie jest pis, znaczy, pokój, gdyż albowiem Książę z Bajki przebrany za Zorro patroluje ulice - co jest pokazane w scence rodzajowo-parkingowej, są tam SUVy, psy, naśladowcy Zorro, Zorro we własnej osobie, Czeczeni i facet z workiem na głowie, i na końcu wszyscy leżą, poza Zorro i SUVami. Ale że Zorro patroluje tylko nocą, we dnie odsypia, więc napady na banki jak wyżej robi się lajtem. Co najwyżej dziennikarze i policja se pomarudzą.
Potem mamy kawałek jakiegoś dramatu sądowego, mamy wprowadzoną ważną postać prokuratora Dentysty, który ma problem z przerośniętą szczęką, ale jest ogólnie swój chłop i gnębi złych. Więc leci na niego Rachel i porucznik Gordon, potem nawet burmistrz, zdaje się.
Potem jest scenka biznesowa, jest skośnooki Chińczyk Lau i Morgan Almighty, no i taki jeden mały gościu, który będzie miał wkrótce kłopoty, widać to od razu, no bo po co by go pokazywali.
Potem jest scenka w restauracji gdzie Książę i Dentysta się zakumplowują z oporami, znaczy ze sobą, no bo jest między nimi kobieta, ale ten nie wie, że tamten wie, więc jakoś to idzie. Przy tym wszyscy szpanują wiedzą społeczno-historyczną na poziomie klasy 4, nawet Natasza, tudzież pokazano jak bardzo Książę z Bajki jest z bajki.
Potem źli ludzie (rosyjski akcent, włoski akcent, bardziej badassowo się nie da) gadają do telewizora i kłócą się z pomalowanym gościem w fioletowym garniaku (ha, fioletowy garniak, jedna z trzech najbardziej złoczyńskich rzeczy na świecie) o jakieś pieniądze, on coś tam opowiada, oni coś opowiadają, chyba sobie nawzajem grożą, ale on odchodzi bez konsekwencji, gdyż mafiozi mają związane sznurówki i nie mogą go gonić. A tego zabitego długopisem przełknęli, bo nikt go tak naprawdę nie lubił - tyle tylko, że ustalono nagrodę za głowę Jokera i że Chińczyka, który im zwinął górę forsy, też nie mogą gonić, bo jest z telewizji.
Ponieważ forsy nikt nie może znaleźć, gdyż Chińczycy znają Tir-Tao i potrafią znikać kontenery szybciej niż powiecie "kamery, nadzór bankowy, lo-jack i drony", dlatego Zorro, porucznik Gordon i prokurator Dentysta zawierają staroindiańskie stropodachowe braterstwo krwi i wydziałów i biorą się za robotę, tylko Zorro musi przyprowadzić Chińczyka.
W tym celu jedzie na gapę do Hongkongu, tam mieszają nieźle z Morganem, który dzięki swoim nadprzyrodzonym mocom i niskiemu IQ specjalnie dobieranych chińskich ochroniarzy, umożliwia brawurowe porwanie przez Zorro chińskiego biznesmenela - na deser uciekają skyhookiem i czterosilnikowym samolotem, którym nielegalne latanie w chińskiej przestrzeni powietrznej i skuteczna ucieczka, jest znacznie łatwiejsza, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.
Po dostarczeniu Chińczyka sprawy ruszają z miejsca, bo przedtem sędzina nie uwierzyłaby prokuraturze i nie chciałaby ruszać 549 przestępców na raz, ale teraz to już owszem i da radę. To się jednak nie za bardzo udaje, niewiele pojąłem z tego, poza tym, że burmistrz ich popiera, zresztą, ważniejsze, że Joker tego nie popiera, więc przycelował burmistrzowi trupem i nawołuje, żeby Zorro zdjął maskę i oddał się całemu wydziałowi policji, który zajmie się nim przy pomocy swoich organów. Ścigania.
Czego oczywiście Zorro wolałby uniknąć.
Ale w międzyczasie akcja się zgęszcza, gdyż Książę z Bajki wprowadza prokuratora Dentystę na salony. O ile zrozumiałem, w celach korupcyjnych, ale nie każcie mi tego przemyśleć raz jeszcze, bo mi resztka włosów wypadnie. I znowu jest Rachel, która kocha się z jednym a z drugim może też, ale niekoniecznie i tylko z Alfredem nie, chociaż jest milutki. Więc jest romans i uczuciowe napięcie, zupełnie jak w starszakach w przedszkolu. Przypadkiem w tym samym czasie Joker wysadza i zatruwa, sędzinę i komisarza policji, i wpada na salonową balangę, żeby skasować Dentystę, gdyż taki ma diaboliczny plan, który zdradził wcześniej Gordonowi, więc jakże mógłby go nie wykonać, to nie w jego stylu. No ale Książę z Bajki wyczuł sprawę, zapakował Dentystę do bezpiecznej lodówki, a sam wyskoczył jako Zorro, akurat w tym momencie, kiedy Joker wyrzucił Rachel w bliżej niewiadomym celu na dachową połać koszową o nachyleniu 45 stopni, więc jest dramatyczny zjazd i upadek, ale nic nikomu się nie stało, bo jakże może cokolwiek poważniejszego niż draśnięcie stać się komukolwiek z głównych bohaterów w połowie filmu.
Dentysta wyłazi z lodówki, i dowiadujemy się, że ma wielkie cohones, dlatego będzie kontynuować walkę z mafią. Książę namyśla się nad Jokerem, głęboko. Wierny Alfred ratuje go przed utonięciem w przemyśleniach przy pomocy ratunkowej anegdoty i oczywistego one-linera.
Dobra, starczy może, pół filmu dopiero, a mnie teraz głupawka trzymać będzie przez cały dzień. Drugie pół jak zwalczę kaca.