Pod
notką WO o #upadkuprasypapierowej wypączkowały smakowite anecdata o tym jak nieudolnie w firmach i korposach działa średnie i wysokie zarządzanie. To może ja z tego miejsca (bo już dawno miałem, tylko zapominałem, no i zapewne mam nadal bana u WO) sprzedam swoją najmocniejszą anegdotę o tym, jak w Dużej Prywatnej Firmie (TM) realizuje się wizje, czyje to są wizje, no i co z tego wynika.
W pewnych zawirowaniach oglądam linię, która miała trafić do PL (nie trafiła w końcu z powodu innych zawirowań). Jest tam parę maszyn trudnych, ze dwie przekombinowane czyli w korpospiku 'oversofisticated'. I jak tak wnikam w jedną z nich, to oczka mi się robią coraz większe a szczękę mam coraz niżej - no po prostu w pale się nie mieści jak maszyna jest zjebana od poczęcia, ktoś miał pomysł by spakować w jedno to, co powinno być robione na 3-4 stanowiskach. I nie mówimy tu o przestrzeni czy komplikacji, ale po prostu sama fizyka procesów była sprzeczna i wbrew sobie nawzajem, o inżynierii czy rozsądku nie mówiąc. No i jak tak dumam se, obserwując jak obsługa się mota, robi re-worki i ogólnie pierdoli, nie robi, oraz szukam szczęki pod maszyną, napatoczył mi się M. który był szefem technicznym na dziale (dla ustalenia uwagi M. przypomina mnie, tylko większego i jeszcze bardziej niedźwiedziowatego). No to się pytam "Ty, czy was poebło, jak żeście se ile? dwa-trzy lata temu sprawili ten kombajn? Czemu to robi X razem z Y w komorze Z i kto uważał, że to będzie działało???" na co M. spurpurowiał i mu się ulało "Fak, a myślisz, że co k...wa mówiłem od początku? Człowieku, jak powiedziałem oficjalnie trzeci czy czwarty raz, że to jest pojebane, to zostałem odsunięty od wszelkich projektów do utrzymania ruchu i tak już zostałem!" - "Ok, M. wycziluj, bo ciśnienie ci skoczy. Ja rozumiem, że to nie twoja wina i mi lotto w ogóle, ale serio - kto był taki krejzi?" na co M. nagle się uspokoił i mówi tak - "Widzisz te wszystkie maszyny w koło i to co już wyjechało? To wszystko wymyślił jeden młody ambitny inżynierek, co poszedł w menagery i dostał ten cały projekt, dwie spore linie i góra szmalu. Przeforsował swoje wszelkie wizje i spławił, jak mnie, każdego kto miał wbrew. I jak już pozamawialiśmy większość tych maszyn i procesów, ale na długo przed uruchomieniami, to wiesz co? Wywieźli go stąd, z fabryki, w kaftanie, bo ZWARIOWAŁ. A my zostaliśmy z tym kramem...".
I wtedy, zaprawdę, powiadam wam, mowę mi odjęło.