Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-02-08, piątek
Tagi:  przemysł
___________________________________
Pod notką WO o #upadkuprasypapierowej wypączkowały smakowite anecdata o tym jak nieudolnie w firmach i korposach działa średnie i wysokie zarządzanie. To może ja z tego miejsca (bo już dawno miałem, tylko zapominałem, no i zapewne mam nadal bana u WO) sprzedam swoją najmocniejszą anegdotę o tym, jak w Dużej Prywatnej Firmie (TM) realizuje się wizje, czyje to są wizje, no i co z tego wynika.

W pewnych zawirowaniach oglądam linię, która miała trafić do PL (nie trafiła w końcu z powodu innych zawirowań). Jest tam parę maszyn trudnych, ze dwie przekombinowane czyli w korpospiku 'oversofisticated'. I jak tak wnikam w jedną z nich, to oczka mi się robią coraz większe a szczękę mam coraz niżej - no po prostu w pale się nie mieści jak maszyna jest zjebana od poczęcia, ktoś miał pomysł by spakować w jedno to, co powinno być robione na 3-4 stanowiskach. I nie mówimy tu o przestrzeni czy komplikacji, ale po prostu sama fizyka procesów była sprzeczna i wbrew sobie nawzajem, o inżynierii czy rozsądku nie mówiąc. No i jak tak dumam se, obserwując jak obsługa się mota, robi re-worki i ogólnie pierdoli, nie robi, oraz szukam szczęki pod maszyną, napatoczył mi się M. który był szefem technicznym na dziale (dla ustalenia uwagi M. przypomina mnie, tylko większego i jeszcze bardziej niedźwiedziowatego). No to się pytam "Ty, czy was poebło, jak żeście se ile? dwa-trzy lata temu sprawili ten kombajn? Czemu to robi X razem z Y w komorze Z i kto uważał, że to będzie działało???" na co M. spurpurowiał i mu się ulało "Fak, a myślisz, że co k...wa mówiłem od początku? Człowieku, jak powiedziałem oficjalnie trzeci czy czwarty raz, że to jest pojebane, to zostałem odsunięty od wszelkich projektów do utrzymania ruchu i tak już zostałem!" - "Ok, M. wycziluj, bo ciśnienie ci skoczy. Ja rozumiem, że to nie twoja wina i mi lotto w ogóle, ale serio - kto był taki krejzi?" na co M. nagle się uspokoił i mówi tak - "Widzisz te wszystkie maszyny w koło i to co już wyjechało? To wszystko wymyślił jeden młody ambitny inżynierek, co poszedł w menagery i dostał ten cały projekt, dwie spore linie i góra szmalu. Przeforsował swoje wszelkie wizje i spławił, jak mnie, każdego kto miał wbrew. I jak już pozamawialiśmy większość tych maszyn i procesów, ale na długo przed uruchomieniami, to wiesz co? Wywieźli go stąd, z fabryki, w kaftanie, bo ZWARIOWAŁ. A my zostaliśmy z tym kramem...".

I wtedy, zaprawdę, powiadam wam, mowę mi odjęło.





Sat, 9 Feb 2013 15:51:17
W literaturze socrealistycznej (a także kapitałorealistycznej) wątek młodego inżyniera, które chce wprowadzić NOWE wbrew rutyniarzom jest bardzo częsty.
Z reguły w takich książkach ma on rację, a danie mu wolnej reki jest doskonałym pomysłem.

Boni avatar Boni
Sat, 9 Feb 2013 17:19:24
@janekr
"W literaturze socrealistycznej (a także kapitałorealistycznej) wątek młodego inżyniera, które chce wprowadzić NOWE wbrew rutyniarzom jest bardzo częsty.
Z reguły w takich książkach ma on rację, a danie mu wolnej reki jest doskonałym pomysłem."

Jak zwykle w baśniach. Wątek młodego pastuszka albo rycerza a nawet księcia, który chce osiągnąć coś nowego i po swojemu, wbrew rutyniarzom w wypasaniu świń czy księciowaniu, też jest częsty. Z reguły w takich książkach ma on rację, a jego pomysły i akcje przynoszą zacne efekty, i żyją długo i szczęśliwie.

Ale w życiu jest nieco inaczej, Funky.

oszust1
Sat, 9 Feb 2013 23:07:37
Przypuszczam, że każdy, kto choć trochę miał do czynienia z #bigcorpo może sypać podobnymi anegdotami. To może ja też sypnę, a potem spróbuję zracjonalizować sobie albo co.

#dawnotemu #bigcorpo, Europejski Cywilizowany Kraj. Dojrzewa temat wdrożenia dużego projektu na styku produkcji i tradingu. Zleca się opracowanie specyfikacji do konkursu ofert zewnętrznej firmie. Całość tzw. koordynacji w łapkach tych od bajek, co później stali się tymi od akcentów. Firma zewnętrzna robi spokojnie specyfikację. Gdy do ogłoszenia konkursu ofert pozostają dwa tygodnie, producent softu, będącego podstawą wdrożenia ogłasza nową wersję, robiącą lekką rewolucję w bazie, interfejsie, no wogle we wszystkim.
Jako (wtedy) ambitny inżynier mówię o tym, że wypadałoby zresetować specyfikację i dostosować do nowego softu. Przecież produkcyjne wdrożenie będzie za rok, soft się uleży i nie będziemy betatesterami. Słyszę: "spadaj, projekt idzie według planu". Po rozstrzygnięciu jest kick-off, gdzie o nowej wersji ani słowa. Krawaciarstwo, kawa, powerpointy, bargrafy, te rzeczy. Wykonawca grzecznie wszystko łyka, choć również wie, że już na starcie jesteśmy do tyłu.
Projekt rusza. Wdrażamy. Planowo. Znaczy z planową roczną obsuwą. Po trzech latach od starego projektu startuje nowy na upgrade, które wiąże się z demolką starego systemu, hakowaniem po blobach, wkurwem zdezorientowanych userów, takie tam. Upgrade kończy się sukcesem po roku.

W sumie jakieś półtora do dwóch melonów eurasków poszło w dym, licząc bardzo konserwatywnie. W sumie mi to wisi, bo miałem spokojną robotę, naoglądałem się fajnych prezentacji produkowanych przez tych od bajek, poszlajałem po konferencjach i szkoleniach i poznałem Ciekawych Ludzi. W sumie to może nawet fajnie, że tak było, bo dla firmy to były fistaszki, a pracownicy sobie trochę po świecie pojeździli. I tak, patrząc z perspektywy tych kilkunastu lat, rozumiem strategię "do przodu, nie oglądając się w bok" i nie zadaję głupich pytań.

Boni avatar Boni
Sun, 10 Feb 2013 09:07:51
@oszust

No prawda, prawda, ale to są historie w pewnym sensie normalne, tak jak w komciach u WO konkludowano - od pewnego poziomu wielkości i biurokracji prawie każda instytucja i system osiąga taki poziom niekompetencji i zhierarchizowania, że przesra prawie dowolne pieniądze i projekty.

Mnie np. bardziej zadziwia, jak to jest, że management jeden poziom powyżej wariata, lenia, idioty, niekompetencji wcielonej, wizjonera-fadownika potrafi, czasem latami, dosko ignorować i nie ingerować w stan rzeczy, ba, czasem tępić wistleblowerów i popierać delikwenta z "wizją" - niż sam fakt, że organizacja zawiera jakiś procent ignorantów, wariatów czy niekompetentnych.

charliebravo
Sun, 10 Feb 2013 11:47:29
@Boni

Znam dobrze sytuację w małej spółeczce, którą założyło dwóch inżynierów, doszedł trzeci pan z kasą i tak ciągnęli 10 lat, tylko po drodze jeden inżynier się przekwalifikował na "biznes". Tak że było już dwóch "biznesowych" i jeden inżynier w zarządzie.

Inżynier właśnie wylatuje. Zarzuty: 1) "utrudnia współpracę" (czyli nie zgadza się z technicznymi koncepcjami panów biznesowych) 2) "nie jest kreatywny, chciałby tylko wykonować polecenia.

My point: "biznes", czyli myślenie jedynie "od strony pieniędzy" rzuca się na mózg. Ciężko.


Boni avatar Boni
Sun, 10 Feb 2013 16:10:10
@charliebravo

"My point: "biznes", czyli myślenie jedynie "od strony pieniędzy" rzuca się na mózg. Ciężko. "

Prawda. Gorszi niż zwariowani inżynierowie i zbiznesowani właścicielie/księgowi są tylko ci z trzeciego bieguna, czyli managemęty które nie widzą ani trybów, ani peelenów, ani oczywiście, ludzi, tylko resources, punkty, procenty i słupki. No ale nic na to się nie poradzi, taki jest od zawsze kierunek zarządzania i biurokracji - dehumanizacja i demonetyzacja, żeby tylko sprawozdawczość została do "pracy", a czy na glinianych tabliczkach, pergaminie, papierze czy w bajtach, to już szczegół.

Sun, 10 Feb 2013 17:15:38
@charliebravo

Oj niestety, tak. Miałem okazję obserwować obsuwanie się zdolnego inżyniera właśnie w tym kierunku. Im bardziej biznesowy się stawał tym prostsze stawały się wszystkie zagadnienia: "ja to załatwię jednym telefonem" (szkoda, że nie do końca wiedział, co załatwia). Coraz mniejszym problemem były ordynarne niedoróbki kleconych na szybko projektów - a i forsowanie, opartych na pobieżnych oględzinach, biznesowo atrakcyjnych rozwiązań też się zdarzało. O, wyjątkowo nieładnym spychaniu winy za, zaniedbany w nawale błyskotliwie załatwianych, prostych spraw, projekt na niewinnego człowieka z innego działu nie wspomnę.

Smutna sprawa, bardzo smutna.

rozie
Sun, 10 Feb 2013 22:55:42
Medal ma dwie strony. Mało to firm się sprzedaje, bo na peeleny nie patrzyło, tylko "zrobiło inżyniersko" (i absolutnie poprawnie, tylko sens, czyli kasa, bo takie jest zadanie większości firm gdzieś po drodze zginęły)? Nie żebym bronił, ale czasem podejście "to ja ten kod napiszę w C, będzie działał szybciej!" i pisanie owego kodu - uruchamianego raz na miesiąc - trwa tyle, że taniej kupić po prostu mocniejszy sprzęt i naklepać to w czymś "wolnym" wysokiego poziomu.

Boni avatar Boni
Sun, 10 Feb 2013 23:03:45
@rozie
"Mało to firm się sprzedaje, bo na peeleny nie patrzyło, tylko "zrobiło inżyniersko" (i absolutnie poprawnie, tylko sens, czyli kasa, bo takie jest zadanie większości firm gdzieś po drodze zginęły)?"

No właśnie mało. Jak tak patrzę na przemysł ogólnie i ulubione automoto, to jednak na jedną firmę rozłożoną przez archetyp "niemieckich inżynierów" przypada z dziesięć rozłożonych przez wzorcowych antymenadżerów... Może dlatego, że jakieś 39 razy łatwiej inżynierom itp. pojąć podstawy biznesu czy finansów, czy konieczność zarabiania po prostu, niż księgowym czy gościom z MBA niuanse technikaliów, projektowania i produkcji.

Mon, 11 Feb 2013 09:09:23
@boni

Ano tak. Dla mnie, jako człowieka technicznego, uwzględnienie dodatkowego parametru "kosztu" to jest po prostu dodatkowy wymóg w projekcie. Owszem - trzeba do niego dorosnąć, świadomość tego czynnika przychodzi chyba z doświadczeniem i pewnym takim stonowaniem (oj, jak sobie przypomnę, jaki ze mnie idealista był, to mnie wstyd ogarnia) - ale tak czy owak to jest tylko dodatkowy parametr do uwzględnienia. Biorę pod uwagę n, mogę n+1 czy n+2.

Dla, negatywnie pojmowanego, "byznesu" uwzględnianie niuansów technicznych to są kolejne poziomy komplikacji. A oni działają tak, by upraszczać sobie zagadnienia a nie utrudniać (co, w sumie, dziwnym nie jest - ludzka cecha).


charliebravo
Mon, 11 Feb 2013 10:44:03
@rozie
Ale skąd Ci się wzięło skojarzenie takiego podejścia z ludźmi technicznymi? Bo to brzmi raczej jak jakiś napalony entuzjasta, względnie ktoś niedouczony technicznie (a tacy w managemencie bywają). Fun fact:
W pewnej znanej mi firemce całkiem niedawno zaczęły się przeciążać systemy do zbierania danych z produkcji. Dlaczego to, zapytał management. Ano dlatego, brzmiała odpowiedź, że klient początkowo chciał mało danych, więc sprzedaliście mu "lekką" wersję bazy danych, za grosze albo zgoła darmową. Od tego czasu podłączyli pół fabryki, bo system fajny, no to zaczęło kisić. Trzeba albo kupić nową licencję bazy (serwer miał możliwości, tylko niewykorzystane) albo dajcie nam tysiaka to kupimy kilka tych nowych wynalazków, które się SSD zwą, zrobimy testy, może tak się da.

Sugerujący powyższe podejście został zjebany od ostatnich, bo upgrade sprzętu albo oprogramowania u klienta "będzie źle wyglądać". Polecono następcy "przepisać coś na C".
(wyjaśnienie dla nietechnicznych - problemem jest baza danych, a przepiszą coś innego, to trochę tak jakby problem spóźniającego się pociągu załatwiać wcześniejszym przychodzeniem na stację)

Zresztą, jak C kocham y rozumiem, y tak kombinuję żeby pracować w okolicach tego języka właśnie, coraz trudniej znaleźć _sensowne_ przykłady gdzie użycie C rzeczywiście daje "prędkość". Może jakieś GPGPU, może niektóre aspekty programowania gier/grafiki, może jakieś symulacje. W praktyce to używa się, bo się musi, na przykład na systemach embedded (choć i te bywają mocniejsze niż stacje robocze sprzed 10 lat), albo dlatego że jest legacy soft, albo dlatego że do jakiegoś wihajstra producent daje bibliotekę C tylko.


Tue, 12 Feb 2013 11:18:28
@charliebravo

Wbrew pozorom, nawet "wysokopoziomowi" programiści doceniają C i potrafią do niego wracać.

A jako uzupełnienie powyższego warto przeczytać, tegoż samego autora Follow up to "The Unreasonable Effectiveness of C".

Tue, 12 Feb 2013 12:49:09
Od kiedy "C" jest niskopodłogowe? Ja się go uczyłem jako języka wysokiego poziomu...

I czy mówicie o C czy o znienawidzonym przeze mnie C++?

oszust1
Tue, 12 Feb 2013 18:00:46
@janekr
Nie stoję na pierwszej linii kodowania, więc może się mylę...
C już od dawna spadło na podłogę i przejęło funkcję asemblera. Będzie ze 20 lat. Na najgłupsze mikrokontrolery są już kompilatory C dla leniwych. Gołe C, takie z bajek K&R, kompiluje się efektywnie, więc asemblerem dużo się nie nadrobi, jeśli w ogóle.

Co mnie lekko dziwi, to fakt, że studentom kierunków technicznych nieinformatycznych jako pierwszy język programowania oferuje się właśnie C. Jest to dla dzisiejszego inżyniera NIEinformatyka kompletnie nieprzydatne. Może wypowiem herezję, ale ja bym zaczął od nauczenia VBA pod Excelem. Dzisiaj jest też pod AutoCAD-em, chyba MicroStation, całym Officem i jeszcze w paru innych miejscach. Następnie płynne przejście do VB.net. Prymitywne, nieeleganckie, ale szybkie w nauce i debugowaniu i użyteczne. Przy okazji można zacząć myśleć obiektowo. Dopiero później można c++ albo c#, jeśli komuś VB(A) nie starczy. Powtarzam, piszę o studentach mechanicznego, chemii, budownictwa, nawet elektrykach.

charliebravo
Tue, 12 Feb 2013 18:27:43
@C
Mam na myśli C, C++, Objective C i wszystkie inne mutacje (np. shader languages, CUDA C, OpenCL C...). To jest plus minus ten sam "poziom".

@aniou
Tak, ale w typowych przypadkach przeważa nie to że program w C jest szybszy, tylko to że pisząc program w C autor ma do dyspozycji wyjątkowo szeroki wachlarz metod strzału we własną stopę. I to jest bodaj największa zaleta języków "wyższych" poziomów - trudniej zrobić koszmarnie trudny do zdebugowania błąd, a niektórych może się nie dać (buffer overrun na przykład).

@oszust1
Dawno temu (lat temu ze dwadzieścia) zgrzytałem zębami, czemu uczą nas programować w Pascalu. Teraz, kiedy już naście lat przychodzą mi do roboty ludzie, uczeni programować na byle czym, a w szczególności na jakimś koszmarnym combo JS/PHP, tęsknię i płaczę za uczonymi na Pascalu. To se ne vrati, niestety.

oszust1
Tue, 12 Feb 2013 19:24:54
@charliebravo
Rozumiem, że piszesz o ludziach, dla których programowanie jest podstawowym zajęciem. Tych trzeba nauczyć wielu rzeczy. Pascal umarł był razem z Delphi i nie wstanie. Myślę, że c# może go zastąpić w dydaktyce, by nauczyć w miarę eleganckiego przenoszenia algorytmów na kod.

Ja pisałem o tych, którzy programowania potrzebują, by sobie jakąś belkę policzyć, opory na rurze sprawdzić, stężenia porównać or sth. Znaczy programują z doskoku.

charliebravo
Tue, 12 Feb 2013 20:51:38
@oszust1

Wiesz co, umówmy się, programowanie na poziomie o którym piszesz nie jest trudne. Jeśli ktoś jest w stanie "policzyć belkę", to jest w stanie dowolnego języka programowania nauczyć się na poziomie wystarczającym do tego (no, sprawdzić czy nie LISP, ale to nie miałoby sensu).

A jeśli już formalnie uczyć programowania, to niech coś z tego zostanie. Czysta, "odizolowana" abstrakcja O(n)ów, struktur danych czy rekurencji, na przykład. A nie groch z kapustą, jaki zwykle powstaje jeśli się zacznie od "praktycznej" strony typu "zróbcie sobie stronkę ze skryptem".

Nie upieram się na Pascala akurat, tylko na coś prostego i odizolowanego, przeznaczonego do nauki. Jeśli koniecznie chcemy obiektowości, to niech to będzie PROSTY JĘZYK OBIEKTOWY, a nie taki, który pozwala łączyć klika styli programowania. Potem przychodzą tacy, i nie potrafią używać poprawnie określenia obiekt, klasa, instancja klasy, etc.

Wed, 13 Feb 2013 09:59:25
Te wszystkie smakowite anecdata można podzielić na dwie grupy: oszukiwanie pracowników i utratę pieniędzy z powodu niekompetencji w korporacji.
O ile pierwsze jest oczywiste i wpisuje się w logikę Systemu, to drugie wydaje się osobliwe.

Jeśli przyjąć za dobrą monetę twierdzenie WO, że przez wieki korporacje wyewoluowały do optymalnego - z punktu widzenia ich celów - kształtu, to wydaje się kompletnie niezrozumiałe, że tak nagminne są sytuacje marnowania grubych pieniędzy.
Np. brak osoby odpowiedzialnej za zadawanie pytań: "ile ta oszczędność będzie nas kosztować".

Możliwości są różnorakie - celem korporacji wcale nie jest zysk, korporacje są suboptymalnie dostosowane do świata, albo wreszcie - nam się tylko wydaje, że korporacjom n ie opłaca się to, co my uważamy za oczywiste.

Wed, 13 Feb 2013 10:30:55
@charliebravo
"A jeśli już formalnie uczyć programowania, to niech coś z tego zostanie. Czysta, "odizolowana" abstrakcja O(n)ów"

Praktycznie nie spotykam programistów (ale ja stykam się tylko z segmentem "webdeveloperów") którzy rozumieją pojęcie złożoności obliczeniowej ewentualnie mają blade pojęcie o tym, jak wykorzystują zasoby. Skala marnotrawstwa mocy obliczeniowej, pamięci operacyjnej i miejsca na dysku jest - w tej branży - imponująca.

@janekr
Tak, C (o C mówiłem) już dawno temu awansowało na język niskopoziomowy. Zresztą, całe lata wstecz MEH na syffie wspominał, że już nie bawi się w niskopoziomowe programowanie mikrokontrolerów bo kompilatory generują kod ładniejszy od tego, co sam jest w stanie zrobić.

"nam się tylko wydaje, że korporacjom nie opłaca się" - myślę, że nie o to chodzi, że się nie opłaca. Z moich obserwacji wynika, że od strony biznesowej korpo zazwyczaj dają radę - razi nieefektywność działania. W przypadku korpo można to obserwować do oporu bo jeden, drugi, trzeci zarżnięty projekt nie położy korporacji. Zwłaszcza jeśli ma ona wiele nóżek.


Boni avatar Boni
Wed, 13 Feb 2013 11:10:58
@ C

Mogę tylko potwierdzić, że C jest niskopoziomowy obecnie. A po co zawracają tak "niemetodologicznym" językiem głowy studentom, to nie wiem i nie rozumiem, mam zdanie jak Charlie, że już Deplhi/Pascal czy VB było(by) lepsze.

@optymalność korpo
"Możliwości są różnorakie - celem korporacji wcale nie jest zysk, korporacje są suboptymalnie dostosowane do świata, albo wreszcie - nam się tylko wydaje, że korporacjom nie opłaca się to, co my uważamy za oczywiste."

Wszystko na raz. Może przyjmij dla kapitalizmu i korpo obecnie model z grubsza zbliżony do ewolucyjnego w biologii - dlaczego jesteś jednodyszny? nie fotosyntetyzujesz? masz kości z wapna a nie z nanowęgla? po co ci wyrostek robaczkowy itd itd? Czy te pytania mają sens i jakie są odpowiedzi? Przecież ewolucja nie optymalizuje pod jakieś parametry "najwyższe możliwe" czy z deski projektanta, ale pod minimax i przeżycie gatunku. Podobnie IMHO ostatnie 500 lat kapitalizmu - system jak korpo jest suboptymalny i to pod niekoniecznie znane czy oczywiste parametry, no ale wydaje się być dosko przystosowany.

Na przykład "zysk" jest znany i oczywisty, ale jak wciągnąć do opisu obecnej fazy kapitalizmu i korpo indywidualistyczne "dajcie mi świety spokój i nie zawracajcie mi zawracania dupy", od właścicieli i udziałowców przez całą hierarchię, po szeregową dronę, i jeszcze łącznie z otoczeniem (dostawcami, klientami, politykami, itp), to jest "środowiskiem nienaturalnym" w jakim "żyje" korpo? A przecież to bardzo rzutuje na funkcję oceny czyli optymalizację "życia korpop" i "korpo w świecie".

cmos
Wed, 13 Feb 2013 14:54:45
@janekr i korporacje

Janku, nie wierzę żebyś nie czytał książki podającej proste wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje. Przecież to było wydane w Polsce jescze w latach 70-tych.

rozie
Wed, 13 Feb 2013 18:55:49
@Boni Bardziej IT miałem na myśli. I tak, minimum ekonomii, to nie jest jakiś rocket science (minimum techniki IMO też). Tyle, że typowy inżynier z polibudy bez doświadczenia nie ma o tym bladego pojęcia.

@Aniou Tak, doświadczenie może być kluczowe. A "byznes" to raczej marketing/sprzedaż/PM. http://7.asset.soup.io/asset/4076/2167_5594.jpeg Finanse są często głosem rozsądku.

@charliebravo Licencjonowana baza danych? Jakieś Oracle? Bardzo złe słowa cisną mi się na klawiaturę, ale to temat na osobny wątek.

Ad. C - raczej jako metafora było. I akurat C i jego wydajność (no dobra, narzut na odpalanie programu) kiedyś uratowało pewną migrację. Bo pod jej koniec okazało się, że pewien aspekt nie został wzięty pod uwagę. Ale - po dłuższym namyśle - wyszło, że można zrobić obejście, bo są dane w bazie. Tyle, że obejście można zrobić jedynie tylko pluginem. Ale przy większym obciążeniu odpowiedź potrzebna była szybko, żeby działało. Podejście pierwsze - skrypt łączący się z bazą. Za wolno. Podejście drugie - dane nie zmieniają się często, więc może memcached (starczała para klucz, wartość). I w sumie nie ma ich dużo, można wręcz zaszyć dane w kodzie (hash). Lepiej, ale za wolno. Podejście trzecie, klepnięte przez jednego inżyniera w C ratuje migrację.
Ja z kolei ciepło wspominam C (którego praktycznie nie znam, trochę liznąłem tylko) na którychś zabawach algorytmicznych. Było parę języków do wyboru, wybór języka był elementem rozwiązania. Generalnie C było lekkie, fajne. Niestety, wiele lat wymagali Pascala i straciłem ten czas na niego, zamiast C... Potem nie było już czasu, bo bardziej przydatne były Perl czy bash.

Co do typowych programistów - zgadzam się, że często nie myślą o zasobach i "jak to będzie działać", bo im płacą za napisanie softu, nie utrzymanie. Prędzej sysadmini się tym przejmują, bo na nich spada utrzymywanie tego w działaniu. Zresztą trochę z tego powodu wyewoluowało devops.

hellk
Thu, 14 Feb 2013 09:58:52
Tak na krótko i szybko - to już któryś raz, kiedy problem porównania działalności prywaciarzy i budżetówki sprowadza się do fiesty anegdotek dotyczących corpo. Co rozumem, bo też mam tego dużo i aż korci:)
A jak to wygląda z punktu widzenia ludzi robiących dla obu tych 'sektorów'? Ja bym bardzo wstępnie powiedział, że poziom szkód może być (jednostkowo) porównywalny, natomiast jednak poziom samej niekompetencji w budżetówce oceniałbym jako znacznie wyższy.

Co do historyjek, to jeden duży lizingowy brencz jednego z dużych banków chciał sobie 10 lat temu zorganizować kurs angielskiego, więc zaprosili nejtiwa który zrobił ludziom testy. Biedak zawiesił ich wyniki na tablicy korkowej, pech chciał, że 3 najlepsze lokaty zajęły 3 recepcjonistki, cały projekt zmarł chwilę później.

charliebravo
Fri, 15 Feb 2013 11:06:53
@Aniou
Tak, "złożoność obliczeniowa" u webdeveloperów leży i kwiczy. Jakoś z rok temu przychodzi taki do mnie i mówi że za wolny komputer ma, bo wykres "tysiąc punktów" mu przeglądarka rysuje sekundę. "To poważne obliczenia są, zmiennoprzecinkowe, tysiąc wartości". He he he. Zapytałem czy wie że na tym samym komputerze może odtworzyć kilka DVD na raz, albo zagrać w jakąś naprawdę wypasioną gierkę. Wie, ale nie widzi związku. No to dobra, zaglądamy do kodu. Otóż procedura do rysowania miała złożoność n^4 względem ilości punktów...ah well.

@hellk
"A jak to wygląda z punktu widzenia ludzi robiących dla obu tych 'sektorów'? Ja bym bardzo wstępnie powiedział, że poziom szkód może być (jednostkowo) porównywalny, natomiast jednak poziom samej niekompetencji w budżetówce oceniałbym jako znacznie wyższy. "
Nie twierdzę że mam dobre dane, bo jednak w 80% robiłem dla firm prywatnych, ale na przykład najlepiej przygotowany technicznie klient ever, to jest spółka komunalna w średniej wielkości mieście w północno-wschodniej Polsce. Jest tam trzech ludzi, taki pod 60 mega-macher, i dwóch młodych poniżej 30tki, których przyucza, bardzo skutecznie.

Zadaniem kolesi jest w teorii utrzymywanie systemu (duży telemetryczny), a praktyce mogliby go sami napisać, mają ku temu kwalifikacje. Raz na czas wrzucają temat w stylu "doróbcie nam do skryptowego API taką funkcję, to my sobie (i tu kosmiczny i fajny pomysł)". Właściwie to firma powinna tam wozić młodych pracowników, żeby uklękli i ścisnęli rękę tego pana.

W duże korporacji tych trzech ludzi to byłby "Dział IT", i mieliby więcej zarządzaczy i odpowiedzialnych dyrektorów niż tam jest pracowników w ogóle.





Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

charliebravo - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 12:26
@rozie Rzecz nie w tym czy złamią czy nie. Rzecz w...

cmos - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 10:51
@rozie Krótko, bo zaraz gospodarz nas z lasu...

rozie - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 07:43
@cmos Zdecyduj się, czy "głównie PR", czy porządne...

Boni - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 22:37
Przepraszam, że się wyłączam z rozmowy, ale a) aż...

cmos - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 16:09
@charliebravo "Co innego jeśli projektant sobie...

charliebravo - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 14:20
@cmos Wyraziłem się nieprecyzyjnie - ja się...

cmos - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 11:11
@rozie & arduino No weź, widziałeś w ogóle...

charliebravo - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 10:27
@Arduino Jeżu Malusienki...a brakujące części...

rozie - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 07:12
@Boni @każda "puszka" nieczynna po byle stłuczce Mam...

kuba_wu - Okulary
Thu, 21 Jun 2018 00:25
Z jednej strony fakt bestialskiego zabijania fok budzi...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017