Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Zakazane piosenki
Tue, 23 Oct 2018 00:06
@Hellk Ok, to jest nawet fajna muza (IIRC kiedyś to...

Fumiko - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:52
Z ładujących bateryjki to ja tylko to tutaj...

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:44
@Punjabi Boni, jak znajdziesz więcej to podziel się...

Hellk - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 14:52
Jak juz wymysla auto ruszajace na trietyloboranie, to...

Boni - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 13:19
@Gatling No z rapem i dubstepem to faktycznie, zły...

Gatling - Zakazane piosenki
Sun, 21 Oct 2018 14:03
oj, nawet się nie będę pchać z moim...

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...

Codiac - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 18:25
@Hadouken - nie no, jasne, ja też nie jestem jakimś...

cmos - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 14:50
Ja bym zaproponował Blind Guardiana "Wheel of Time" (...

Boni - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 08:47
@Codiac @Hadouken mam trochę problem jak z innym...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-05-15, wtorek
Tagi:  przemysł, hejt
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

eng_consl

Dawno nie było przemyśleń o nieprzemyśleniach w przemyśle. Chyba mam ostatnio jakiś ogólny brak refleksji, grzybnię kory czołowej, i całkowitą bezmyślność - jednak zrozumcie, próbuję mimikry i wpisania się trend, przecież mamy czas matur, audytów, i w ogóle. Ale komcionauta pod poprzednią notką przypomniał mi, że o konsultingach już sitcomy kręcą, co w połączeniu z lekką gorączką przed audytem na TS16949, tudzież pociechą z tego, co mam na co dzień w emaliach, skutkuje, że tera uleję panu hurtowo.

Fady (czyli mody i chwilowe głupoty, ang. fads) w zarządzaniu, przemyśle, czy konsultingach inżynierskich, są pewnie tak stare jak te dziedziny. Ale w obecnym świecie managementu na kontrakcie, przemysłu produktywności i outsourcowanych konsultingów są one znacznie bardziej. Fachowo, jako mądrzy ludzie rzekli, fady poznaje się po ostrym spadku ilości publikacji w ciągu paru lat po eksplozji danego pomysłu wśród konsultingów tier one i topowej kadry zarządzającej. Ale problem bardziej w tym, że dany fad, nawet jak już go fakowcy zapomnieli i nikt nie publikuje, to nieraz kołacze się latami po trafionych nim instytucjach, biznesach czy fabrykach, tudzież, że te nieco mniej kumate kadry i konsultingi tier szabanaście, wdrażają go ciągle i ciągle; kiedy już wszyscy normalni ludzie zdążyli zapomnieć, i uprawiają co najwyżej ciszę nad rozkładającymi się zwłokami "świetnego" pomysłu sprzed dekady czy dwu.

Ale najnajbardziej mnie wpienia, gdy w ramach fadu wpiera mi się coś, co znane jest powszechnie, i to od dziesięcioleci. A czasem od ełonów. Bo o ile można przyjąć, że świeży pomysł jakiegoś mądrali ma sens, więc poeksperymentujmy na żywym organizmie biznesu, najlepiej za cudze pieniądze i na cudzym ryzyku, skoro taka desperacja - to jednak nie chwytam, skąd biorą się konsultingi i fakowcy wpierający za ciężki szmal rozwiązania stare jak świat. Znaczy, skąd się biorą, to wiem, ale jakie ciemniaki im za to ciężkim szmalem płacą...

Tu może zarzucę krótką listę, podpowiadającą po czym poznać biznes/management fad w moim świecie (a nie w tym naukowym, z zależnością od ilości publikacji i cytowań):

1. Buzzwordy, zbyt wielkie słowa i żargon wyjęty z dupy - jak dostaję emalię, że ktoś jest odpowiedzialny za "specjalistyczne rekrutacje międzynarodowe z obszaru inżynierii", "projekty wymagające kompetencji techniczno-językowych", "skuteczne wprowadzanie na rynek pracy absolwentów", to sorasy, jakoś mam wrażenie, że gupi jakiś i ma mikroptaszka. Albo małe cycyki. Albo małego ptaszka i małe cycki. Bo ludzie normalni jednak "zatrudniają inżynierów, również absolwentów" i "znają angielski". I niekoniecznie "kreują dużą wartość dodaną w organizacji" ale może raczej "są pracowici". "Znają się na księgowości" a nie "mają rozbudowaną świadomość finansową". Itd itd. Generalnie, jeśli muszę sobie czyjeś wypowiedzi tłumaczyć z corporate speaku na ludzki, to przestaję słuchać. Rzekłem.

2. Jeśli zauważasz, że konsultingi tier 1 i 2 nagle i na gwałt szukają ludzi z obyciem w danym temacie, to już wiesz, że fad napada. A jeśli komuś się wydaje, że nieee, oni tak tylko wdrażają, oczywiście dla dobra klienta i gardło sobie podrzynając, najlepsze możliwe praktyki biznesowe - to ma rację, wydaje mu się. Bo FYI przecież nie jest to ich celem - pliz, pliz, nie mylimy pijaru z publicystyką, reklamy ze sprzedażą, a konsultingu z zarządzaniem czy inżynierią.

3. Podobnie jw. kiedy ktoś nagle oferuje, za kasę, certyfikacje i autoryzacje dla niewymaganej prawem aktywności X, to już wiesz, że X to fad. I zupełnie nieważne, czy to ISO, audyt księgowy, czy TS16949, itd itp. (skądinąd, normy techniczne i branżowe też bywają tylko eleganckim zbiorem fadów, bo, o czym często się zapomina, też nie zawsze są wymagane prawnie). Ale najżałośniejsze, jak się konsultingi we własnym fadcirclu, tfu, fapcirclu obdarowują papierkami CMC czy podobnymi.

4. Jeśli w firmie znienacka powstają stanowiska czy job descriptions odwołujące się w nomenklaturze do fadu - wiedz, że opór jest bezcelowy, zostaniecie zfadowani.

5. Jeśli metryka jaką mierzy się skutki aktywności X nie jest związana z poprzednią/ standardową/ ustaloną metryką, za to kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, to na 90% aktywność X jest fadem. Jak proponowana metryka kłóci się nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale poprzednią/standardową metryką, to fad na 99% procent (1% zostaje na nowy genialny pomysł pomierzenia biznesu czy przemysłu). A jak proponowana metryka nie ma umocowania w czymkolwiek poza własnym widzimisiem proponującego i dużą ilością buzzwordów i machania rękami, to fad na 99.99%. Powyższe brzmi nieco zawile, to może praktyczny przykład z życia - pytamy konsultanta o poprzedni engagement, i jak tam z efektami, na co dostajemy dumny tekst, że wydajność poszła 25% w górę. Na co następuje powszechne kiwanie głowami, oklaski, podziw, tada, i dzieci w strojach regionalnych z kwiatami. No ale niekoniecznie u mnie, bo ja się pytam, czy serio tam zaczęli produkować 25% więcej SZTUK, czy zwolnili 25% załogi? Na co okazuje się, że takie proste pytanie jest dla konsultanta jak kop w jaja, i w ogóle jestem niedobry i hamulcowy, a wydajność można liczyć na więcej sposobów, niż się wam i Bogini śniło.

6. Jeśli tylko da się użyć (ze względu na niekompatybilność branż i przemysłów), to niezłym testem fadu jest stary dobry i piękny test samozwrotności - jak wam ktoś za kasę wpiera pomysł X, to pierwsze pytanie: czy i jak wdrożył pomysł X w swoim biznesie, np. wpierania ludziom pomysłów X. Czyli - jak wam konsultant wpiera agile management, to czy już robi swoje projekty agile? (BTW serio, po 10 latach w IT "agile" właśnie staje się modnym w biznesie i przemyśle...) Czy jak proponuje wam knowledge management, to ma wdrożony u siebie KM? Czy jak uważa, że macie burdel i trzeba wprowadzić 5S, to znaczy, że może wam pokazać swoją firmę (i laptopa...) z wdrożonym 5S? Itd itd. Nie uwierzycie, jak często przyłożenie proponowanej metodologii do proponenta rozkłada propozycję i proponującego. Najbardziej spektakularne jakie mi się zdarzyło, to chyba było z 5 whys - ale trzeba zrozumieć, miałem zły dzień, konsultant był Francuz, szczegółowa propozycja wyjątkowo chu...wa - stąd zdążyłem publicznie przyłożyć zaledwie 3 "dlaczego?" do jego pomysłu (w sumie - tak jak nas szkolił wcześniej), i już pierdolnął drzwiami (no dobra, wirtualnie, bo na hali fabrycznej nie ma drzwi) i poszedł na skargę i wypłakać tako rzeke kierownictwu.

(Zrobiło się długo i nudno, więc może starczy o rozpoznawaniu wzorca fadów - o maksymalnie wkurzającym sprzedawaniu prehistorycznych pomysłów jako fadów inną razą. Aha, to zdjęcie na górze, to siedziba główna konsultingu, u którego ostatnio wysoki management mojego pracodawcy zamawia ankiety i opracowania nt. czy pracownicy usłyszeli i zrozumieli to, co wysoki management do nich rzecze. Thats I call serious busy busy business.)







2012/05/15 23:04:12
Bardzo ubawiła mnie Twoja nocia :*


2012/05/15 23:33:49
Świetne. Ciekawa zbieżność, bo żonie ulało się dziś troszkę na temat HACCP. Pogoda czy cóś? A co do meritum - skoro wy teraz macie agile, to jeszcze najfajniejsze przed nami. Co prawda nie wiem, co będzie odpowiednikiem clouda w przemyśle, ale tuż za cloudem drepcze najnowszy koncept, czyli NoOps. Wspaniała sprawa: "zabierzcie od nas tych złych adminów, którzy ciągle marudzą o bezpieczeństwie, wydajności i niezawodności i wciąż torpedują nasze, wspaniałe projekty - my sobie wyklikamy teraz wszystko w chmurze i zbliżymy się do biznesu zamiast tracić czas na technikalia!".

Jak Ci się podoba przemysł bez inżynierów? ;)


Boni
2012/05/16 00:09:27
Cieszę się waszym szczęściem ;P chyba mógłbym w temacie niedużą monografię popełnić, ale już po takiej jednej notce czuję się na poziomie ok. 1,4 wally'ego (skala wg. Wally'ego z "Dilberta", na co dzień oscyluję między 0,2 a 0,7 i minus krawat).

@aniou
Nie zrozumiałeś - jakie, k... agile, nie mamy żadnego agile, i nieprędko mieć cokolwiek w temacie będziemy (już pomijając, że dopóki ja mam coś do powiedzenia...) - to jest na razie nowy buzzword w świecie i pierwsze przymiarki; ale fakt, niedawno użyto tego słówka w naszym konserwatywnym semi-korpo.
Odpowiednikiem clouda i NoOps to chyba outsourcingi, inny temat, acz nieco pokrewny do fadów/konsultingu, bo geneza jakby wspólna.

"Jak Ci się podoba przemysł bez inżynierów? ;)"

Jest spoko, nie bój nic. W swojej działce przez 20 lat poznałem może 2 inżynierów lepszych ode mnie, jednego z Danii, drugiego z Japonii, a przecież ja nie mam tytułu :P Ogólnie, nie ma się co przejmować, nie ma przemysłu, to nie potrzeba prawdziwych inżynierów; jak w całej EU zresztą (bodaj Clarkson gdzieś napisał, że trochę go martwi, kiedy w kraju wielkości UK rocznie kształci się tylko 25k inżynierów, a jeszcze z tego połowa ma na nazwisko Lee lub Kim, i bilet powrotny do Korei...).


2012/05/16 00:40:37
LEAN Six Sigma Deliver Best Practices!


Boni
2012/05/16 08:06:12

2012/05/16 08:15:33
Dzięki za nocię. Niestety ujemną stroną fadów jest to, że dopada też w rekrutacji. Kumpel ostatnio próbował wbić się w przemysł, a tam zamiast rzeczy branżowych (jakie procesy pan ustawiał, nad czym pan pracował) chcieli tylko 6S i lean. Chyba są godni losu jaki ich spotka.


Boni
2012/05/16 08:49:47
@redezi

A myślisz, że skąd wziąłem cytaty do pkt.1, z mojej epsilonowej inwencji, czy z emaila od rekrutera? ;)
Ogólnie, mnie najbardziej załamało kiedyś, to co jest w linku o CMC, i jak się naczytałem o PwC itp. - że taki wycertyfikowany SENIOR, co wpada na konsultacje, to ma MBA czy MSc in M, TRZY LATA PRAKTYKI czyli jednocyfrową liczbę engagement/klientów, no i stawkę, oczywiście, jak senior. FUUUUU.... po trzech latach i 10 cases!? Po trzech latach praktyki, to ja niekoniecznie pozwalam żeby młody samodzielnie robił analizę ryzyka czy projekt byle maszyny, o rozwiązywaniu problemów działu czy fabryki nie wspomnę...


2012/05/16 09:57:33
Pyszna notka.

Wielki Cthulhu, na czym miałoby polegać agile na hali fabrycznej? Że nie wiem, w miarę potrzeb prędziutko "przestawiamy inaczej" te pół setki wysoce specjalizowanych maszyn po kilka ton (i kilka milionów) każda i zaczynamy robić coś nowego? Czy to się kłóci z samą ideą przemysłu, czy to tylko ja jestem idiotą?

Już nie wspominając o tym że i w IT wszystkie sensowne elementy w metodologiach sprowadzają się do "robić dobrze". Więc jak ktoś robi dobrze, to nie potrzebuje metodologii, a jak ktoś robi źle to go metodologia nie uratuje.


Boni
2012/05/16 11:39:19
@charlie
"Wielki Cthulhu, na czym miałoby polegać agile na hali fabrycznej? Że nie wiem, w miarę potrzeb prędziutko "przestawiamy inaczej" te pół setki wysoce specjalizowanych maszyn po kilka ton (i kilka milionów) każda i zaczynamy robić coś nowego? Czy to się kłóci z samą ideą przemysłu, czy to tylko ja jestem idiotą?"

Co ty k... wiesz o nowomowie przemyśle. Ścieżki przetarli Iwata i Nakao w latach 90 przy okazji lean i rewizji shopfloorów, a genba i "management by walk" dokładają swoje, a to już mam na co dzień.
Mam wrażenie, że w skali fabryki agile stanie się zbiorczym określeniem na to wszystko jw., na "w tydzień rozpieprzymy procesy, layout, tooling, itd itd sporej fabryki i poskładamy inaczej, a do tego zmyślimy fajne cyferki". I żeby nie było - nie mówię, że zawsze zmyślano cyferki, albo że genba czy shop floor visit przez dobrego guru nie dają efektów - one działają, ale wprost proporcjonalnie do tego, jak bardzo ich przedmiot (fabryka, proces) jest z dupy i z XXw...
No i tu miejsce na jeden z moich najtrudniejszych koanów dla gości od genba czy lean - "Jeśli jesteś 7 konsultantem który w ramach kaizen wprowadza poprawki, tropi mudy, i ujawnia full potencjał, i każdy poprzedni pokazywał 15% "zysku", to ile tym razem pokażesz, i dlaczego fabryka jakoś nie wyrabia 250% pierwotnego "zysku"?"


2012/05/16 18:02:17
Dawno temu miałem książeczkę "Jak zdobyć szklaną górę organizacji".

www.scribd.com/doc/18004828/Robert-Townsend-Jak-zdoby-szklan-gor-organizacji-1974-zorg

Tam jest to wszystko, o czym piszesz... O doradcach zewnętrznych na przykład.
Żeby firmy się stosowały do zaleceń z tej książki, świat działałby nieco lepiej.



Boni
2012/05/16 21:06:55
@janek

Genialna książeczka, facet jest bogiem. I to wszystko z 1970 jest w 90% nadal aktualne... Chyba będę spamował kołorkerów i szefów cytatami z Townsenda z jakichś fejkowych kont, naprawdę.


2012/05/17 10:52:00
@ Boni

U nas rok to jest nauka podstaw funkcjonowania, potem trochę czasu pracy pod okiem starszych. A przecież koszty faila są stosunkowo niskie w porównaniu z przemysłem.


Boni
2012/05/17 11:18:57
@redezi
"A przecież koszty faila są stosunkowo niskie w porównaniu z przemysłem."

Ale dla w miarę funkcjonującego przemysłu, to koszta faila są często nieznane, przynajmniej przez chwilę, zanim młody/konsultant/menago nie spier... do innej fuchy. Maskuje się te faile często a to większym batem, a to cięciami kosztów gdzieś na boku, a to kreatywną żonglerką danymi. No chyba, że od ręki widać, że fabryka robi mniej/gorzej, ale aż takich głupków i ich pomysłów to jednak nie ma / nie dopuszcza się ich. Zresztą, i takie faile można ładnie tłumaczyć okresem przejściowym, reorganizacją, wyrabianiem nowych nawyków - konsultant bardzo chętnie będzie dwa lata "okresu przejściowego" wdrażał ci nieskuteczne pierdololo za twoje pieniądze; chyba że ktoś przytomny i z władzą głośno zapyta, czy to okres przejściowy czy tradycja; albo skończą się pieniądze/biznes.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018