Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-05-21, poniedziałek
Tagi:  hejt, przemysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

pwc


Póki jeszcze pamiętam, o co mi chodziło w części pierwszej, to może pociągnę temacik dalej. Czyli modne obecnie, albo niedawno, albo starsze, ale mające po dziś dzień konsekwencje, fady, które korzeniami sięgają hoho, albo i jeszcze dawniej. Albo nigdy nie działały. Ale odpowiednio nawiedzony mędrek od biznesu czy zarządzania nie takie starocie opublikuje jako megahit sezonu, a konsultant wam je, za odpowiednio gruby przelew, wdroży.


Będę leciał przez fady najbardziej mnie osobiście wpieniające, a niekoniecznie najgłupsze czy najstarsze. I będę zarówno śledził ich korzenie, jak i korzenie ich krytyki, bo niektóre fady obalono czy znaleziono lepsze rozwiązania sto czy pięćset lat temu, a myślicie, że to komuś z konsultantów czy autorów przeszkadza je sprzedawać? Ale z was naiwne łosie (c) Radkowiecki.


1. MBO czyli "management by objectives" czyli zombie, bo niby już trup, a się rusza. W nowożytnej formie sprzedał to gościu w latach 50, że będą se ludzie w organizacjach biznesowych, z góry na dół i z prawa na lewo, negocjować mierzalne cele cząstkowe, to wtedy będą one racjonalne, i będzie się je nawet osiągać, bo będą jasne, mierzalne, i motywacja będzie. Że to nie działa, to wiadomo, zdaje się, od zawsze. Słyszeliście kiedyś o armii, która se negocjuje na każdym poziomie taktykę? Pewnie, że słyszeliście - o pospolitym ruszeniu, które dostaje wpierdol. Bo naprawdę, to ustalać tak cele i taktyki, i jeszcze czasem odnosić sukcesy, mogą oddziały specjalne w wojsku, albo unikalne spółdzielnie itp. w biznesie - NAJPIERW bardzo silnie zmotywowane i bardzo dobrze "rzemieślniczo" przygotowane do zadania. Ale nie dywizja poborowych czy przeciętna fabryka czy organizacja biznesowa. No ale echa MBO, skrytykowanego przez 50 lat przez, like, wszystkich, kołaczą się nadal - bo przecież im bardziej ćwokowate są nowożytne managementy i konsultingi, tym bardziej kochają mierzalne albo "mierzalne" cele (nieważne, że co trzy lata, z każdym nowym konsultantem czy dyrektorem, nowe), świadomość celów od góry do dołu w całej strukturze (potrzebną większości członków organizacji jak guz na mózgu), i żeby dało się wszystko przeliczyć a przynajmniej "przeliczyć" na pieniądze. A już najnajnajzabawniejsze, że czołowe konsultingi tier one, pomimo że lansuja znacznie nowsze i modniejsze fady, uprawiają czasem wewnętrznie najwredniejsze możliwe formy MBO - na przykład umawiając się z początkującym pracownikiem na ścieżkę kariery z celami "awans o oczko wyżej co trzy lata, albo wypad z firmy" (oczywiście, oczek wyżej jest 3x mniej niż niżej...). I młodzi ludzie uważają, że to są bardzo dobrzy pracodawcy...


2. TQM, SixSigma, i podobne, czyli systemowo udoskonalmy rekursywnie (kaizen) jakość produktu/procesu aż do granic, a potem je przekroczmy. Pomysł jest stary jak rzemiosło, a nowożytnie zrodził się, w poza tym całkiem zdrowym, ceberku Deminga, ale jakoś nie przyjął się od razu na Zachodzie, za to Japończycy się w nim zakochali - wszystko przez ciągłe pier... się z ryżem pałeczkami, jakbyście od dziecka łapali ziarnka w patyczki, to też by wam się spodobał pomysł na racjonalizację głupoty, i dlaczego lepiej doskonalić żonglerkę pałeczkami, niż wziąć łyżkę. A co jest łyżką? Stara strategia, co najmniej z czasów Forda i początków produkcji masowej - jakość nie jest celem, jest środkiem. Celem jest kasa klienta. Jeśli fort T ma odpowiednią cenę i zaspokaja oczekiwania klienta, po prostu SPRZEDAJE SIĘ, to nie ważne, jaką ma jakość, i że ma podłogę z desek skrzyń, w które pakowano silniki. Bo kiedy jakość staje się celem, to bardzo szybko okazuje się, że nie ma przecież górnego limitu wydatków na poprawianie jakości i górnego limitu oczekiwań klienta co do jakości, o czym przekonało się tak wiele firm w tak różnych czasach, że nie wierzę, że ktokolwiek w 2012 może twierdzić, że jakość uber alles, i zawsze są z jej podniesienia zyski. Co managementy i konsultingi zapatrzone w japońskie sukcesy jakości i udane modernizacje katastrof jakości zachodniej sprzed 30 lat, nadal ochoczo lansują.


3. Reengineering, DMAIC, Plan-Do-Check-Act, i inne głupie nazwy na praktykę inżynierską. Bo praxis jest znana co najmniej od 100 lat, a w ogóle planowanie, robota, sprawdzenie i korekta były w rzemiośle od zawsze, no ale co 20 lat ktoś to wymyśla i sprzedaje na nowo. Zaprawdę, nie wiem, jak ktokolwiek może za taką wiedzę płacić, albo postępować inaczej w rzemiośle i przemyśle. A jednak.







2012/05/22 00:08:57
Pozwolę się nie zgodzić. Celem Six Sigma nie jest jakość jako taka, tylko wyeliminowanie błędów w procesie. Czyli nie 100 wirówek w stylu starej dobrej Alfy Laval z lat 70., tylko 1000 sztuk krapu z kiepskich surowców - tylko wyprodukowane bez odpadu. Bez przestojów. Z zerowym stockiem. Trochę inna wizja niż Twoja.


Boni
2012/05/22 06:43:41
@karakachanowa

No troszeczkę skleiłeś teraz różne fady i mody. Bo "bez przestojów z zerowym stockiem" to lean, a nie sixsigma czy w ogóle jakość (zbitki jak leansixsigma odrzucam jako niezorganizowane). "Bez odpadu" to co najwyżej sprawy środowiskowe, itp. bo jeśli się zarabia na technologii z odpadem, to wcale nieoczywiste, że bez odpadu zarobi się WIĘCEJ, nie ważne co bredzą konsultanci i autorzy. Kiepskie surowce to konkurencja i globalizacja, i do fadów niewiele mają, co najwyżej - pogarszają input do technik jakości jak sixsigma czy TQM.
Jak to wszytko odrzucić, to zostaje temat jak zmniejszyć rozrzut czy zmienność danego procesu/produktu, a to jest przeważnie poprawa jakości, oczywiście, wzg. założeń czy projektu - jak masz projekt na krap, to robisz coraz "równiejszy" i mniej zmienny krap - ale to jest nadal poprawa jakości krapu. A jak masz projekt i założenia na silnik lexusa, to poprawisz jakość silnika lexusa.


2012/05/22 09:27:46
Przeliczanie na pieniądze w każdym zakątku organizacji (przez tworzenie choćby i fikcyjnych centrów zysku) propaguje Townsend w "Szklanej górze..."


2012/05/22 10:59:15
@janekr

Przy czym - nie idąc w kierunku ekstremów pt. "przede wszystkim dział ma wypracować zysk" to przeliczanie różnych rzeczy na pieniądze może być bardzo przydatnym narzędziem dla optymalizacji pracy w firmie. W znajomej budżetówce jest taka zasada, że działy wzajemnie wystawiają sobie faktury za wykonane na swoją rzecz działania. Niby wygląda to jak przepychanie pieniędzy z lewej kieszeni do prawej, ale gdy kierownik działu po raz kolejny musi tłumaczyć się z wygenerowanych kosztów to potem odechciewa mu się spychologii albo potrafi przypilnować, żeby w zleceniu znalazły się minimalne dane, które pozwolą skrócić zleceniobiorcy czas wykonania prac.

W paru prywatnych firmach popłakaliby się ze szczęścia, gdyby mieli taki mechanizm.


2012/05/22 13:48:07
@ aniou

Te same mechanizmy są na niektórych uczelniach zachodnich np. w Holandii. Żadnego robienia badań po znajomości (chyba, że testowe - eksperymentalnie), na wszystko jest kwitek ze źródłem finansowania.

Bardzo to ułatwia rozliczenia między wydziałami - albo kasa za usługę albo współautorstwo. W PL to na ogół bardziej mętnie wygląda - jakieś przysługi, obietnice, kizi, mizi a operatorowi czas na doktoracie leci.


Boni
2012/05/22 18:14:23
@all

Mhm, superos, że kapitalizm mamy, i musi być zwrot z inwestycji, i tak ładnie się rozlicza wszystko w pieniądzach, po to je Fenicjanie w końcu wymyślili. Ale teraz, kochani, powiedzcie mi, ale tak rzetelnie, między nami, ile zysku daje wyszkolenie 15 inżynierów 4 dniowym kursem na temat dyrektywy maszynowej, oceny ryzyka i wystawiania CE. Koszta tego kursu, z niejakim trudem, ale można policzyć - a zyski?





Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

red.grzeg - Wielki brat paczy
Mon, 15 Jan 2018 08:24
Tak, teraz (od 2 lat?) da się założyć firmę bez...

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 20:33
@księgowy DG (księgowy jest za 3-4 stówki, widzę...

Boni - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:46
@charliebravo Primo, dlatego nawiązałem do...

Codiac - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:36
'Tutejsze banki, tak, śmierdzą na milę XIXw' ...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:56
@czyli czego, 206sw? skoda fabia kombi. ...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:14
@Janek Ok, chodziło mi o „uogólniony za duży...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 17:42
@ilu ludzi wozi kombiakiem bądź SUVem jedno dziecko....

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 15:49
@Prowadzenie firmy w PL No wiec ja mam wrażenie (DG...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 15:35
@„Hint - rozmawiasz na blogu człowieka, który...

Boni - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 12:58
@doxa @tłumaczenie księgowości w UK No...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.84   BS 2012-2017