Zainspirowany notkami na znajomych blogach
(1) (2) i jakimiś historyjkami pobocznymi, zrobiłem ostatnio mentalny rachunek sumie... wróć, obrachunek gratów i technikaliów w domu i zagrodzie.
1. Stan zakompucenia
Bez większych zmian. Mój pancerny stary dell Precision (Win10) nadal działa (
po twardym lądowaniu w Irlandii). Żony stary Latitude (Win7) ostatnio udawał, że się mechaci, gniazdko słuchawkowe jakby mu wysiadało, ale po zastosowaniu metody Crowley'a z "Dobrego omenu", tj. wyjęciu zapasowego prawie identycznego Latitude i pokazaniu na jakim złomie zaraz wyląduje poprzednik, staroć cudownie ozdrowiał.
"Serwer" czyli jakiś tam starszy-silniejszy mały biurowy dell z serwerowym dyskiem głównym i paroma zapasu (coś ponad 10TB w sumie) nadal ten sam, nadal nie dorobiłem się NASa czy czegokolwiek sensownego. Nieco ponad dwuletni tablet (dolna półka Galaxy chyba) nadal działa, mało używany przez żonę. Media center (dla TV i "dużego" audio) nadal ten sam; po, jakoś w tamtym roku, podniesieniu pamięci do 16GB i wymianie zasilacza na jakiś kolejny przerobiony na bezwentylatorowy, nadal działa bez szemrania.
Drobiazg media-centra w duchu Xpila "używane, nie oddam": po pół roku czy coś koło jednak poddałem się i rozp... wkurzającą nową normalną myszkę-blutyszkę, używaną "przy TV", żeby wyciągnąć z niej mikro-wyłączniki i naprawić poprzedniczkę około 20 letnią, warto było, zen mi się zwiększył (nowa usypiała się źle, budziła źle, żarła baterie źle, i w ogóle źle). BTW trackball "Marble Mouse" Logitecha, przy lapku z którego piszę, jakoś niebawem obchodzi 25 urodziny.
Asus Win11 praktycznie nie używany, bo nie pracuję. Zabytki z epoki 386 leżą sobie gdzieś w pudle. I to chyba tyle.
Zmian ani nie przewiduję, ani nie potrzebujemy. Tyle, że entropia w końcu te nasze laptoki wykończy, fuj.
2. Stan video
TV ten sam, jeszcze ze Szkocji, chyba 65 cali 4K, nic tureckiemu JVC nie brakuje. Odtwarzacz płyt Sony nadal bez problemu, poza tym, że mógłby mieć więcej wyjść itp. ale nie mam zamiaru go wymieniać tylko dlatego, że coś tam idzie przez TV a mogłoby dawać lepsze audio, gdyby cośtam cośtam.
Aparaty cyfrowe te same, mój "grubas" Panasonic Lumix bez uszczerbku i OK. Małe zgrabne Fuji X-T200 żony prawie OK, ale coś mu się zaczyna dziać z akcelerometrem itp. i czasem myli "kierunek" i obracanie ekranu. Ale nie ma ciśnienia na nowe aparaty.
3. Stan audio
Niepoważne JVC biurkowe "made in China" nadal spoko działają jako biurkowo-półkowe, z ori Wharfedale pierwszej serii nic lepszego na biurko raczej nie wymyślę.
"Duży" sprzęt audio
bez istotnych zmian od paru lat. Chociaż ostatnio była letka dyskusja w temacie (powiedzmy, "nieprzychylna recenzja") i a propos notki Borysa o idiotycznych proprietarnych rozwiązaniach łże-głosników - akurat w tym samy czasie kiedy Borys publikował, zastanawiałem się i sprawdzałem, czy ja na pewno wszystko mam w porządku ze sprzętem, od projektu po wykon i kabelki. No ale na wszelkie nieba czarne i niebieskie, nie w kwestii "skąd ten głośnik ciągnie URLe"...
Ogólnie po chwili oprzytomniałem - to, że po paru miesiącach zawsze wydaje się, że coś może lepiej grać, albo można poprzestawiać inaczej, albo komuś coś się nie podoba, to nie znaczy, że warto coś zmieniać, albo że sprzęt się zmienił. To raczej oznacza, że małpy naczelne (jak ja) łatwo się do wszystkiego przyzwyczajają. I że należy pamiętać, żeby nie naprawiać tego, co nie popsute, albo zmieniać coś, co się lubi, albo przejmować się opiniami ludzi słuchających muzyki o wiele za głośno czy fanów winyli ;P Jedyne co zmieniłem po całym mikro-zamieszaniu, to przestawiłem wielkie kolumny nieco szerzej, bo faktycznie, ten kawałek audiop...filskiej dyskusji miał sens, i były nieco za wąsko (kiedyś kanapa miała być bliżej, więc kąt inny; i ładniejsza estetyka była). Ale do modnego acz głupiego siedzenia "między kolumnami" jeszcze mi daleko.
Dygresyjnie: zdaje się jakieś konsorcja "EU projektanci (Holandia? Włochy?) + chińscy producenci" w końcu odkryli zapotrzebowanie na to, za czym leniwie się od paru lat rozglądałem w audio, tj. tani, wielokanałowy wzmacniacz 5.1/7.1, z dekoderami i dostateczną ilością I/O. Nowych popularnych nigdzie nie było przez dekadę, najtańszy sensowny który mi oferowano to był IIRC Denon w klasie 600 euro; ostatnio coś się pokazuje w temacie (np. jakieś
AUDIZIO AV560EQ itp. w klasie 150 euro).
4. Stan telefonizacji
Z powodów idiotycznych zmieniłem ostatnio normalny i działający fon (motorolę z dolnej półki, coś koło 2.5 roku) na następny, nowszą motorolę ze dwie półki wyżej. Większą, nieco droższą, gorszą pod wieloma względami (znaczy, androida itp.). Ale chyba nieco szybszą, z o wiele większą pamięcią i baterią. Idiotyczny powód zmiany to brak w naszych telefonach NFC, a jest to niezwykle ostatnio istotne w zmianach ustrojowych, że tak powiem: oczywiście mam NFC, płatności fonem, itp. tam, gdzie możecie pana majstra w dupę pocałować, ale niestety, NFC jest niezbędne do pojeb... pomysłów nowożytnych rządów, ich prawa i ich appek, tu akurat konkretnie w temacie odczytywania paszportów z chipem na rzecz różnych (dez)organizacji w UK. Ponieważ przy braku NFC w zasięgu ręki pozostaje nam używanie różnych szemranych pośredników i third party, a wyszło, że nowy fon z NFC zwraca się już przy trzeciej appce-srapce itp. "podróżniczej", cyfrowego ID czy innych głupot post-brexitowego UK, przyszło zmienić fon.
Moja opinia o nowszej moto i jej androidzie: jakby mi ktoś powiedział przy poprzedniej, że za 3 lata będą taki pop... apki WBUDOWANE i/lub NIE DO ODINSTALOWANIA i/lub INSTALUJĄCE SIĘ Z POWROTEM i/lub G... ALTERNATYWY i/lub utraty drobnych miłych ficzerów, to bym odpowiedział, że za dużo się naoglądał Minority Report i naczytał moich kasandrycznych notek, jak to tech-bros pod rękę z tzw. demokratycznymi rządami biegiem kopiują sprawdzone rozwiązania chińsko-dyktatorskie. A tu proszę, "welcome to the desert of the real!". Oraz ze dwa dni kawy nie potrzebowałem, bo próby ucywilizowania tego nowego telefonu podnosiły mi ciśnienie.
Z innej strony tego tematu - poprzednia moto miała być dla żony, która zajeżdża zabytek z okolic 2020, bodaj android 10, samsung A20. Ale żona wykazała się refleksem i nie chce oddać złoma bez walki, więc na razie moto leży "na zapasie".
Uwaga na skrzyżowaniu audio i telefonów, w kontekście autarkicznego stawiania sobie serwerów z muzą, strimingów, klientów, albo odwrotnie, komercyjnego korzystania z spotifajów itp., wszystko żeby Zawsze Mieć Dostęp Do Muzyki Na Telefonie: ale wiecie, że można w 256GB taniego telefonu upchnąć tyle muzy, że starczy wam do końca życia, a nawet kilku?
5. Stan AGD i okolic
Cudza pralka nadal czasem nieco przecieka, ale na kreteńskim balkonie, więc nam to lotto. Cudza lodówka nadal wkurza hałasem i ma popsute na mocy projektu i połamanych plastików odladzanie, ale nadal działa. Reszta bez większych zmian. Z ciekawostek, nieco więcej używamy robota-miksera Lidl/Parkside, taki pół-profi z miską na dole i silnym blenderem na górze, nawet daje radę. Oraz nadal używamy ręcznego miksera i maszynki do mielenia Predom-Zelmer, oba sprzęty jakoś tak 35-letnie (okej, mielarka dostała nowy osprzęt bodaj ze 3-4 lata temu, bo pierwszy zestaw popękał, chyba ze starości, co nie).
Robo-odkurzacz samsunga nadal spoko, nadal niepodłączony do wifi (bo w przeciwieństwie do pomiotów szatana jak roomba czy xiaomi daje radę bez), w 99% naprawialny i serwisowalny, już dwie szczotki zajeździł.
Ostatnio w paru rzutach naprawiłem orbitreka (znaleziony w Szkocji, starożytny acz wypasiony, pod marką John Lewis), rozsypywał mu się naciąg paska wielorowkowego od koła zamachowego; w końcu znalazłem odpowiedni kąt i śruby do napinacza i na razie działa, ergo nie ma wymówek, żeby nie ćwiczyć. Skądinąd przy okazji ustawiłem regulator obciążenia (pewnie nigdy nie "kalibrowany" od nowości) i teraz jest znacznie trudniej ćwiczyć...
6. Stan elektronarzędziowy
Bez większych zmian, bo niewiele robię DIY czy wkoło domu. Ale a propos Lidla/Parkside - jakiś czas temu miałem fazę i kupiłem w Lidlu trochę sprzętu akumulatorowego, na zasadzie "będzie dwie baterie i parę sprzętów, będzie profit".
Jednak w tych paru sprzętach (wiertarko-wkrętarka, kompresor, itd) jeden istotny w obecnej okolicy okazał się porażką: małe nożyce do żywopłotów / gałęzi, po dwu solidniejszych użyciach, zjadły przekładnię między silnikiem a "złączem" wymiennego narzędzia. Z ciekawości nawet zajrzałem do środka, czy zmieliło plastikową przekładnię - nie, metalową, ale a) z jakiegoś chinesium b) jeśli pozornie metalowa i w miarę łożyskowana przekładnia zjada zęby, zamiast przypalić silnik albo spiłować dalsze przeniesienie napędu, to projektował to jakiś dzban. Tyle, że drogie to nie było.
Przyszło kupić następny badziew, ale już nie Parkside, chciałem z półki Einhella i podobnych w tutejszym Praktikerze, ale akurat nie mieli mojego rozmiaru i w ogóle, za to mieli jakieś większe nożyce żywopłotowe aku, pod marką własną OBI (nie pytajcie o OBI w Praktikerze Grecja należącym do Rumunów, to zbyt skomplikowane). Były tak tanie, że zaryzykowałem; nadal działają, po zrobieniu drugiej połówki ogródka. Tyle, że sprzęt dosyć ciężki w porównaniu z zabawkami Parkside, stąd nieco "załatwiłem" nadgarstek używając jedną ręką. A mówili dawni mistrzowie, że jednoręczne miecze to najwyżej 1kg, może 1.2kg, a na pewno nie 2.3kg... BTW pytania o to, jak można jedną ręką używać elektronarzędzia "z podwójnym spustem", odrzucam jako niezorganizowane.
Zobaczymy, czy te nożyce wystarczą na trzecią połówkę żywopłotów itp. jak mi łapka wydobrzeje.
7. Stan motoryzacji
Bez zmian, "funf zylinder gut maschine", czyli VW T4 2.5 LPG nadal jeździ. A nawet okazał się w tym tygodniu bardzo zacną terenówką, bo zachciało nam się wycieczki przez masywy "za domem" (pierwszy raz), pod Idę i okolicę, wszystko tak raczej 1000-1600m, no i nagle okazało się, że "drogi Watsonie, ktoś nam tu podp... asfalt", a po następnym małym kawałku "ależ drogi Sherlocku, ważniejsze, że ktoś tu zasypał drogę piargami". Kompetentni miejscowi, na drugim końcu tej wycieczki, trochę pozbierali szczęki jak dowiedzieli się, którędy dojechaliśmy, ale wspólnie ustaliliśmy, że właśnie zyskaliśmy obycie i też już jesteśmy tak jakby miejscowi, co nie.
Nie przewiduje się zmian, nie ma potrzeb czy powodów przepalania kasy na lepszy wózek. No może był moment na
ostatniej "wycieczce" w PL, że pociekła mi ślina na być może ostatniego w PL
Pontiaca Trans Sporta 3.8 z 1994 czy coś około, i na moto-powrót w szczęśliwe lata '10, ale dobrze, że nie mieliśmy do tego głowy i błyskawicznie zniknął z ogłoszeń.
Z pokrewnej motoryzacyjnej beczki - z prawie-nówek pożyczaków za ostatnie miesiące corolla jak zwykle poprawna; 2x suzuki swift ok. dla 3-4 osób, poza tym, że oba idiotycznie twarde i "sportowe" w zawieszeniu i prowadzeniu, jakiś pomiot dzbana i młota to wymyślił; i nawet nie, że opony typu "farba na felgach", tylko "po całości". Nie mówiąc, że to było na kreteńskich drogach czy nie-za-bardzo drogach. Nagle przesiadka z powrotem w złomowatego vana VW była jak powrót to komfortowego samochodu.
Ale a propos różnych wycieczek ostatnio, może powinienem o nich i różnych
le freksjach związanych napisać, a nie głupoty o komputerach czy elektronarzędziach.