NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2026-05-09, sobota
Tagi:  triptrop, szrot, nostalgia     
___________________________________

...a raczej "bardzo długi weekend majowy, koczując w PL". Plus będzie dygresja nie tyle w temacie jazdy, co dziwnych pojazdów.

1.

Przyszło nam odwiedzić Polskę w celach formalno - prawno - nieruchomościowych. Bo pomimo całego wspaniałego SF wkoło, wszystkich tych internetów, appek dla cycków, czy cycków w appkach, wszystko, co związane choćby z paroma m2 polskiego gruntu, w XXIw nadal odbywa się bardzo w stylu wieku XIXw. Czyli na papierze, z odpowiednią biurokracją i urzędnikami, czy pseudo-urzędnikami, itd. itp. Wiecie, że w sądowych wydziałach ksiąg wieczystych są nadal czytelnie i można wyjąć księgi na papierze? Wróć, czasem TRZEBA WYJĄĆ WSZYSTKO NA PAPIERZE, i nie tylko dlatego, że jakiś paranoiczny dzban napisał interfejs e-ksiąg wieczystych tak, że nie wpuszcza zza granicy ("to my, trociny!"), ale po prostu nie wszystko jest w e-KW. A przecież "notariusz musi to zobaczyć".

Ale to było mniejsze pół problemu na przydługiej wycieczce w PL, większe pół to zagadnienie, jak wysoko powinni zawisnąć ludzie związani z obrotem nieruchomości, gdy już będziemy robić rewolucję. Oczywiście szczyty latarń będą obciążone gronami, tfu, gronem z wierchuszki banksterów, telekomów i ubezpieczycieli, ale zaraz poniżej powinno się znaleźć miejsce dla agentów i handlarzy nieruchomości, deweloperów, budowlańców, etc.

Nie do końca rozumiem, jak można być tak niesłownym i niedbałym, jak ta branża za ostatnie 20 lat. I nie mam na myśli zwykłych manipulacji czy kłamstw, bo to zapewnia pół świata handlarzy i biznesmeneli, ale właśnie nieudolność i niedbałość. Którą mogę zrozumieć u ogłupionego dobrobytem szkockiego czy irlandzkiego kupującego/sprzedającego samochody używane, ale pojąć trudno u polskiego człenia, obracającego nieruchomościami, kosztującymi przeważnie więcej niż nowe samochody, co nie.

Moja obecna teoria jest, że w branży nieruchomości względnie łatwo ukrywać przed szefami i właścicielami porażki, wk... klientów, stracone okazje, a pokazywać tylko jakieś tam sukcesy, i co się ładnie sprzedało / kupiło / zarobiło. Skądinąd chyba na podobnych zasadach działa i dlatego jest podobnie sp...na branża HR i rekrutingów.

Z powodów jak wyżej, zamiast załatwić sprawy sprawnie (właściwe załatwianie spraw zajęło jakieś 3 dni), spędziliśmy w PL dni 10, przeważnie miło spędzając czas z rodziną, a nawet siedząc im na głowie.

Ale w zasadzie spodziewaliśmy się tego, dzieci czy koty nam nie płaczą, i grunt, że w końcu udało się sprawy załatwić.

2.

W ramach koczowania u rodziny na Podlasiu, zwiedziliśmy Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Oboje z żoną kiedyś tam byliśmy, ale dawno temu, "w poprzedniej epoce" (a ja wręcz: biegiem); tym razem było pół dnia spoko wycieczki.

Poza typowym dużym skansenem rolniczym, z przeniesionymi budynkami, rękodziełem, etnografią, itp. mają tam kilka fajnych dodatków:

- Efektowną wystawę pisanek (BTW dowiedziałem się, czemu żona miała na UW panią profesor o ksywie "Pisanka" - duża część zbioru to "spadek" po pani profesor Irenie Stasiewicz-Jasiukowej)

- Ciekawie odtworzoną pracownię i drobiazgi po malarzu Ignacym Pieńkowskim

- Kolekcję interesujących powozów

- Wielki pawilon ze świetną wystawą "Maszyny parowe i ciągniki rolnicze", i nawet chyba większość maszyn "na chodzie" (tzn. "od święta").

TraktoryFajny pawilon, rządek starych traktorów-diesli TraktoryLanz-Bulldog, jak większość diesli w tle, ale "high-speed road model", jak na '30-'50 to chyba wersja nawet nie ferrari, tylko zonda... TraktoryPoza stertą starożytnych diesli i bardziej nowożytnych sprzętów mają też kolekcję lokomobil i ciągników parowych. Brat dla skali.

No i na tej wystawie ciągników świat mi się zepsuł...

3.

TraktoryTraktorek Dzik-2, z "przyczepką" zwaną Lis (żeby można było tym jechać, a nie iść za ciągnikiem...)... gdyż bodaj od późnych '70 zamiast konia (tak, pamiętam konie, które kuł dziadek-kowal, czy powszechnie pracowały w polu, itd.) w gospodarstwie dziadków królował mały traktorek jednoosiowy "Dzik". Ojciec gdzieś go dorwał z ogłoszenia, maszynka była w miarę sprawna, w miarę kompletna. "Inż.Mech. i Synowie" radzili sobie z nim też w miarę sprawnie, gdzieś do późnych '90.

Mieliśmy do niego jakieś pługi, kultywatory i brony, nie było z tym problemu, dziadek nie takie rzeczy potrafił wykuć z byle złomu. Większą sprawą była przyczepa, ojciec z dziadkiem pewnego razu "wystrugali" ją jakieś dwa razy za dużą i za ciężką, ale była bardzo użyteczna. Oraz cały zestaw dwuosiowy-przegubowy całkiem sprawnie jeździł po normalnych drogach (o drobiazgach jak rejestracja, OC czy nawet oświetlenie nie rozmawiamy; jakby co: wszystko się przedawniło).

"Najzabawniejsze" było pozyskiwanie paliwa, szczególnie kiedy było na kartki, a samochodu nigdy nie posiadaliśmy... Co prawda jednocylindrowy dwusuw o stopniu sprężania rzędu 6.5 mógł jechać na byle czym (ori chyba na niebieskiej 78, a może nawet na wcześniejszej 70 niebarwionej, bezołowiowej, bo w '50 jeszcze nie używano w Polsce czteroetylku, nie było "etyliny"), ale w PRL nawet "byle czego" brakowało. Na zielonej 86 czy 87 trzeba było lać nieco więcej oleju do paliwa (dwusuw!), ale np. kiedy znajomy załatwił kanister 94 żółtej ("nie było innego!"), to już nie było śmieszne. A trzeba było jechać... Poszła bańka moto-oleju do baku i polecieliśmy z ojcem nisko, zamiast jechać szybko przez podlaskie wzgórza. A z powrotem, z pustą przyczepą, nastąpiło pamiętne "(ojciec, w ryku ein zylider gut maschine, bo tłumik, eee, to inna historia) ALE ZAPIE... JAK FERRARI!! - (ja, w przyczepie, z widokiem na lewą stronę traktorka i "tłumik") - YO, ALE TŁUMIK ROBI SIĘ POMARAŃCZOWY!! - O CHOLERA!!". Ale i to przeżył.

Mało nim jeździłem, nawet bez przyczepy / w polu, bo na początku jako wczesny nastolatek byłem nieco za lekki i miałem za krótkie łapki do tego potworka na dwu kołach, z kierownicą od motocykla ultra-choppera i absurdalną wajchą od biegów; a potem miałem inne rzeczy na głowie a nawet w rencach. Ale wspomnień z dzieciństwa i nastolęctwa, związanych z traktorkiem u dziadków, mam bardzo wiele.

Wyobraźcie sobie moje zdumienie, kiedy okazało się w muzeum tydzień temu, że to nie był traktorek "Dzik"...

TraktoryUrsus C-308, NASZ TRAKTOREK! TraktoryTłumik znacznie lepszy niż nasz miał... oraz ciekawe mocowanie i regulacja kierownicy, i fajny sprzęg - "szybkozłącze" TraktoryTak widziałem ciągnik, próbując kierować jako nastolatek; brrr, te cięgna biegów i blokad TraktoryGaźnik i jakiś nowoczesny filtr powietrza, zamiast oryginalnej "puszki". Wyżej "czerwone" to zbiornik paliwa pod maską.

Okazuje się, że nazwa "dzik" funkcjonowała wtedy jak "dżip" czy "adidas", czyli była eponimem od serii traktorków "Dzik", ale istniał też konkurencyjny model i właśnie taki mieliśmy: Ursus C-308. Różni się on od "Dzików" dość znacząco, technicznie i wizualnie, więc to zupełnie pewne, że mieliśmy ursusa; ale że zrobiono ich tylko ok. 4000 na przełomie '50-'60, a różnych "Dzików" znacznie więcej i aż do '80, wszyscy mówili na traktorki "dzik".

TraktoryPoglądowe zdjęcie jak wygląda C308 z oryginalnym filtrem powietrza i podniesioną maską (albo bez maski, jak był nasz...)"Rozpoznawalności" nie ułatwiało, że nasz traktorek nigdy nie miał maski (dorzucam zdjęcie z netu, żeby pokazać "jak to wyglądało" tak naprawdę), a jeśli nawet gdzieś była tabliczka czy instrukcja, to pewnie uważałem, że "Ursus" to producent, a model, jak wszyscy wiedzą, to "Dzik". Ale jednak nie.

Aha, po przyjrzeniu się różnicom i budowie obu modeli: C-308 był od "Dzików" znacznie fajniejszy, trwalszy i przemyślany. Oczywiście miał swoje "dziwaczki" i problemy, ale zdaje się "Dziki" miały ich znacznie znacznie więcej... Jak też, o ile pamiętam gaźnik, nasz musiał być wzg. wczesnym okazem, z początku produkcji przed 1960. Inna ciekawostka, silniki S261C dla obu rodzin, Ursus i "Dzik", były takie same, to była jakby połówka silnika samochodu Syrena, tyle że chłodzona powietrzem. Ale ten sam konstruktor (przedwojenny inżynier Fryderyk Bluemke), producent (poprzednik kombinatu od "maluchów" w Bielsku-Białej) itd. a tak w ogóle to silniki wywodzące się z przedwojennej konstrukcji silników stacjonarnych warszawskiej firmy Steinhagen i Stransky, gdzie Bluemke zaczynał; stąd nie bez powodu mawiano, że Syrena to najszybsza motopompa świata. Pamiętałem, że pasowało ojcu dużo gratów "od czegoś", ale przez lata nie potrafiłem sobie przypomnieć od czego - najpewniej od Syreny; chociaż inne kawałki np. zapłon, były z innej bajki, od jakiegoś motocykla?

Ech, czego to się człowiek nie dowie z muzeum i internetu, po czterdziestu latach życia w błędzie.





SpeX
Sat, 9 May 2026 22:57:28
Lata 80/90 to jeszcze pełno różnego rodzaju SAMów robionych samodzielnie na wzór jakiś innych maszyn.

SpeX
Sat, 9 May 2026 22:58:43
PS. Mała reklamacja. Ikona "RSS" do komentarzy we wpisie, pojawia się dopiero jak wpis ma przynajmniej jeden komentarz.

Boni avatar Boni
Sat, 9 May 2026 23:32:32
@SpeX

@traktorki SAM

Zawsze jakieś były. Ale to nie jest kwestia "na wzór innych maszyn", tylko co i z czego dało się łatwo złożyć. Spora część tych samoróbek z '60-'90 to nadal były Dziki i Ursusy z notki, tylko postawione na jakiejś ramie/platformie, żeby mieć 4 kółka i do tego jakiś normalny układ kierowniczy, z jakiegokolwiek samochodu. I o ile ramę i kierowniczy jw. da się złożyć z byle czego, jakiś inny silnik też można adaptować wzg. łatwo, to odpowiednia skrzynia (sensowne sprzęgło, mała, mocna, blokady, właściwe przełożenia) to już wcale nie było łatwe do dostania, ani nie było jakiegoś wielkiego wyboru. A o hamulcach tych różnych traktorków (w sensie: Dziki / C-308 / SAMy) można nie tylko notkę, ale i doktorat popełnić, gdyby były doktoraty z historii szrotu.

@ikona RSS

To nie bug, to feature; nie ma komentarzy do notki = nie ma RSSa komentarzy, więc nie ma ikony. Skądinąd omawiamy to drugi raz, zamykam ticket ;P

xpil bez hasla
Sun, 10 May 2026 00:47:31
> nie ma komentarzy do notki = nie ma RSSa

Veto! Jeżeli wpis jest mięsisty, powinienem móc zaprenumerować RSS komentarzy nawet jeżeli jeszcze nikt się nie odezwał.

SpeX
Sun, 10 May 2026 02:04:36
^^ Polejcie mu.

Niekiedy, człowiek nie czeka na samą odpowiedź na swój komentarz (pewnie bym nie skomentował, poza zmianką o SAMach by wymusić ikonę), ale jednak liczy na follow-up innych komentujących.

Boni avatar Boni
Sun, 10 May 2026 02:08:20
@xpil

Mnie nie chciało się te -naście lat temu, kiedy konstruowałem bloga "na swoim", i nadal nie chce się mnożyć bytów ponad potrzeby. Jeśli komuś naprawdę zależy, to zawsze może postawić komentarz "Łaknę ciekawych komentarzy niczym kania dżdżu" i będzie miał od tego momentu RSSa do komentarzy notki.

Mon, 11 May 2026 14:35:34
Jak nie jestem fascynatem maszyn rolniczych, tak ten Lanz-Bulldog mnie po prostu urzekł! Cacuszko! Ale wchodzenie do niego jest wykonalne chyba tylko przy złożonym dachu.

Boni avatar Boni
Tue, 12 May 2026 08:15:44
@kuba_wu

Yo, ten Lanz jest efektowny; szczególnie w realu, stoi na końcu tego rzędu starszych ciągników (jak na pierwszym zdjęciu, trochę go widać za nimi); wchodzi się od wejścia między rzędy zabytków Lanz a amerykany itp. i nagle za nimi: purpurowy ścigacz i ma się WOW. A wsiadanie chyba było spoko po błotniku, i może z tyłu nad zaczepem ma odchylaną "klapę" tego kabrio. Skądinąd mają też ciągnik Porsche, ale moim zdaniem nie umywa się do tego Lanz-Bulldog.

tarhim
Tue, 12 May 2026 16:32:48
@Boni

W Borach Tucholskich mieliśmy sąsiada który namiętnie dłubał w jednośladach i produkował traktorki samoróbki z silnikami motocyklowymi, też nazywał je dzikami, mimo że wspólnego miały ducha tylko. Jeden co go używaliśmy najczęściej to pamiętam, składał się z du żj płaskiej skrzyni na osi z resorami i "motocyklowej" części z przodu, a jak toto hamowało to nie pamiętam.

Boni avatar Boni
Wed, 13 May 2026 08:13:25
@tarhim

Takie jak opisujesz, to znam z południa PL, w Beskidzie (w okolicy drugich dziadków) było sporo takich różnych SAMów, chyba sporo na gratach silnikowych od Junaka itp. reszta złom i samochodowe. Nie wiem czemu tam było tak wiele (bo na Podlasiu nasz traktorek był totalnym unikatem i egzotyką), czy narót był bardziej techniczny, czy o graty łatwiej, czy z potrzeby (prace polowe na zboczach?).

SAMy w Beskidach IIRC miały hamulce z samochodów (tak jak i mosty czu kierownicze), hamulce "profesjonalnych" Dzików i C-308 to inna bajka: Dziki miały klasy "módlmy się", coś a la motocyklwe gdzieś na wylocie skrzyni, o wiele za słabe; natomiast nasz C-308 miał extra skuteczny, jakiś tam stożkowy, tylko że PRZED skrzynią biegów, wiec na luzie wcale nie miał hamulca...

zz_top
Wed, 13 May 2026 10:47:06
@Moja obecna teoria w branży nieruchomości
A ja Ci próbowałem tłumaczyć, że "odbiłeś się" od chamstwa branży nieruchomości, bo ta branża obraca obecnie budżetami nieraz SETKI RAZY większymi niż wątpliwy zysk na dealu jaki im proponowałeś. Prawdopodobnie oczekiwałeś standardów obsługi klienta, jakie znamy ze sklepów czy salonów samochodowych, podczas gdy wszedłeś do świata, który bardziej przypomina giełdę wierzytelności albo lombard dla milionerów.

Boni avatar Boni
Thu, 14 May 2026 09:56:10
@zz_top

A moja riposta też jest bez zmian: nie myl swoich wyobrażeń o moich wyobrażeniach i o "standardach obsługi" z rzeczywistością. 70 czy 80% firm od nieruchomości w PL to kurdupelki rzędu paru osób i obracające normalnymi działkami, domami, mieszkaniami, a nie to co śnisz o lombardach dla milionerów i giełdach; i jest tych flipperów parę tysięcy, może nawet bliżej 10tys, nawet jeśli na szczycie króluje parę holdingów. I oczywiście moje doświadczenie i ranty dotyczą tych "maluchów", bo przecież tylko z takimi miałem do czynienia przez ostatnie 30 lat (BTW zdaje się 10x większe doświadczenie niż ty?). Coś jakbyś twierdził, że (hipotetycznie) rantując na gościa handlującego w salonie nowymi peżotami w cenie rocznego wynagrodzenia PL, że zrobił się dziwnie podobny w nieogarze do handlarza szrotem z krawężnika w cenie miesięcznego wynagrodzenia PL, pomyliłem go w moich oczekiwaniach z salonem bentleya czy ferrari, sprzedającym wozy w cenie 10-letniego wynagrodzenia. No raczej kurde nie, przecież ja tego nie mylę.

A bardziej serio, nie trzeba żadnych teorii socjololo-psychololo, wszystkie różnice w oczekiwaniach i doświadczeniu jw. za ostatnie 30 lat dosko tłumaczy fala neolibu, lobbingu i deregulacji za te same 30 lat. Zderegulowanie zawodu agenta nieruchomości 2014r., nie chce mi się szukać kiedy dokładnie wylobbowali, że jeden agent może reprezentować obie strony transakcji (""Konflikt Interesów"? Nie znam człowieka."), i kiedy potem wylobbowali, że nawet nie muszą o tym informować stron. Itd. itp. postępująca enszitifikacja tej branży.

BTW to ostatnie finałowe doświadczenie nie było zupełnie najgorsze, np. ziomale zaledwie pomylili godzinę u notariusza, ale (FANFARY!) nie pomylili, u którego notariusza... Nie, nie żartuję, takie coś też się nam przydarzyło. Ale właśnie: wtedy deczko zepsuł mi się zen, drgnęła mi żyłka pieniacza i wyciągnąłem konsekwencje.

Korba
Thu, 14 May 2026 14:42:10
@Lanz-Buldog
Ja się nie znam, więc zapewne dlatego zdziwiło mnie stwierdzenie w opisie zdjęcia, że to dizel. Jakoś nigdy wcześniej o jego średnioprężnym silniku tak nie myślałem, bo dźwięk to miało niesamowity. Pamiętam ten dźwięk z wizyt u rodziny na wsi pod Brzegiem jakieś sześć dekad temu. Jak taki buldog (tak o nim mówili, a zapewne był to Ursus C-45) jechał przez wieś strzelając w ten swój komin, to wszyscy go musieli usłyszeć i nie dało się go z niczym pomylić. Przy nim Zetor, którego miał mój wujek, cicho szemrał jak jakiś elektryk.

Boni avatar Boni
Thu, 14 May 2026 15:18:11
@Korba

Mnie najbardziej zdziwiło, że rozwiązania tego purpurowego "ścigacza" Lanz-Bulldog nie są bardzo odległe gdzieś tak od połowy rzędu tych lanzów (np. grusza żarowa na przodzie, główne cechy silnika, te chłodnice-kaloryfery na bokach, itd.), czyli, że klepali bardzo podobne ciągniki przez jakieś 50 lat...

A propos dźwięku traktorów - ten nasz C308 z rozp... tłumikiem, wyjący na przeciążonych wjazdach pod podlaskie górki, a jeszcze bardziej na wysokoobrotowych ZJAZDACH z górek (bo na biegu, bo inaczej nie miał hamulca...) osiągał poziom akustyczny "legendary" we wsi i okolicy. Nie pamiętam czy matka czy babka twierdziła, że odlewa kartofelki na obiad, kiedy nas słyszy wracających już o dwie górki od domu (tzn. nieco słyszy nasz traktorek na szczycie "drugiej" górki, z ok. 1km po prostej, potem cichnie w dołku, potem fest ryczy na szczycie "pierwszej" górki i tryumfalnym zjeździe do wsi).

Korba
Thu, 14 May 2026 16:03:52
Za to o buldogu na pewno nie można powiedzieć, że wył. To była seria bardzo głośnych wybuchów o częstotliwości paru herców - on miał jeden cylinder o wielkości wielkiego garnka!

Boni avatar Boni
Thu, 14 May 2026 17:07:50
Się wie (lanz obroty ze 4 razy niższe), i zresztą widać w muzeum i na zdjęciach, jw. wszystkie te lanze są jednocylindrowe średniociśnieniowe. Ale ale C308 też w zasadzie był jednocylindrowy dwusuwowy średniociśnieniowy! tyle, że w kategorii "benzyna <400cm3" a nie "diesel >10000cm3" ;D




 

Engine: Anvil 1.08   BS