Mamy w tym roku parę okrągłych historycznych rocznic ważnych wydarzeń, a że mam inklinację do historii różnych, poprzecznych i podłużnych, mogą się przytrafić w związku z tym notki.
Jedna z takich rocznic zbiegła się zaskakująco z bieżącymi wydarzeniami, więc ja dziś o tym.
Już prawie mamy 80 rocznicę zakończenia II wojny światowej w Europie, Niemcy były już zmielone i wyplute, Berlin padał. Czyli początek zakończenia pierwszej wojny "naukowo-technicznej", kiedy w mniej niż dekadę popchnięto technikę militarną i pokrewne do przodu w sposób niebywały wcześniej, aż po elektronikę, pociski balistyczne, komputery i atomówki. Postęp rodem z IIWW wystarczył gdzieś tak do połowy "zimnej wojny"; dopiero następny skok w przód, wyścigu kosmicznego i informatycznego, popchnął kompleks wojskowo-przemysłowy bardziej w kierunku automatyzacji (w sensie waszej "pralki automatycznej" zamiast "pralki mechanicznej", a jeszcze nie w sensie SF "automatyzacji" Skynetów czy Terminatorów).
Jak powszechnie wiadomo, po 2020 właśnie osiągamy następne szczebelki tego ewolucyjnego trendu automatyzacji uzbrojenia, militariów, doktryn. Docelowo aż po całkowitą "bezludność" w tych tematach, i pełnoskalowe oddanie taktyki (na różnych poziomach) i oby nie strategii, w "ręce" odpowiednich AI; na razie jesteśmy gdzieś w połowie do znanych kawałków SF, moim zdaniem. A zanim ktoś zechce się spierać, że nie, to niemożliwe, niech się dobrze zastanowi, co mówił w 2015 czy 2017, kiedy ja mówiłem o ciężkich dronach. Bo jak czytam niektóre komentarze z tamtych czasów, to
zestarzały się przez dekadę niczym bardzo dobre mleko 3.2%.
Piję do tamtych dyskusji i komentarzy, bo właśnie mamy zbieg 80 rocznicy zakończenia pierwszej wojny "naukowo-technicznej" z aktualnym historycznym wydarzeniem wojny na Ukrainie, które może kiedyś stać się cezurą historyczną w tematach militariów: parę dni temu doszło do potyczki powietrzno-morskiej, dwu ciężkich
myśliwców rosyjskich Su-30 z trzema
dronami nawodnymi Magura.
Tradycyjne myśliwce przegrały totalnie, oba zostały zestrzelone. Podkreślmy wężykiem: pierwszy raz w historii bezludny pojazd nawodny bez większych problemów rozwalił poważny załogowy myśliwiec.
Prawdopodobnie była to zasadzka z jednym dronem-motorówką robiącym za przynętę, która zainteresowała parę Su-30, pozostałe "przyczajone" drony zestrzeliły myśliwce adaptowanymi rakietami AIM-9 Sidewinder, bardzo popularnymi pociskami powietrze-powietrze; po dekadach ewolucji technicznej wdrożonymi w najróżniejszych rolach i platformach, w całości i "w częściach".
Przedsmakiem tej akcji było zestrzelenie w Sylwestra 2024 śmigłowca Mi-8 przez Magurę, ale z innym zestawem rakietowym (pociskami post-sowieckimi Archer, dawnym ekwiwalentem AIM-9). Skądinąd, z tamtej akcji
filmiki są fenomenalne, bo widać, że ktoś (Mi-8?) wali do Magury z czegoś, trudno ocenić skalę, czy kaemu, wukaemu czy działka, ale trafia w wodę obok. A robiąca uniki drona-motorówka była jednak w stanie wyrobić pozycję do strzału (całym pojazdem, wyrzutnie nie są "obrotowe") i "lock-on" rakiety na śmigłowcu. No ale to był "tylko śmigłowiec", który wolno i nieostrożnie zbliżył się do drona nawodnego i został zaskoczony.
Sytuacja sprzed paru dni jest inna, na wielu poziomach. Nie stary śmigłowiec, a nowoczesne ciężkie myśliwce; nie stare Archery, a zupełnie normalne Sidewindery; nie jeden na jeden, a zasadzka 3 vs 2; nie "potyczka" ale może raczej "piloci nie wiedzieli, co ich trafiło" (bo użyty sprzęt i rakiety były 100% pasywne, a Su-30 nie mają wykrywania nalotu dowolnych rakiet w całej sferze; na razie mało kto ma takie rzeczy...).
Dla ustalenia uwagi, drony Magura tanie nie są, powiedziałbym, że z rakietami rzędu 500-600k$. Ale dla podkreślenia wagi zdarzenia: myśliwiec Su-30 w bieżącej wersji, z jakimiś pilotami, to koszt rzędu 100M$.
Jeśli ktoś nie zrozumiał: całkiem wypasiony morski dron, z wielokanałową łącznością, profi głowicą optyczną, sterowaniem, no i całym hardware motorówki o morskim zasięgu 800km., kosztował 0.6% celu-myśliwca.
Dla ciężkich dronów latających, mogących podobnie zaskoczyć kogoś za chwilę, za dzień, za rok, to będzie raczej 6%, no ale...
A następny etap jest nie tylko logiczny, ale moim zdaniem nieunikniony. Kiedy dojdzie do zakłócania łączności / łączność należy do jakiegoś Elona M. / trzeba jeszcze taniej = bez łączności, ktoś w końcu powie "a nie da się zrobić, żeby ta Magura or compatible jakoś radziła sobie bez zdalnego sterowania i łączności? choćby troszeczkę?", na co ktoś taki jak ja, doświadczony w programowaniu i automatyce, odpowie "no problemo, na kiedy ma być ten Tactical Tomahawk dla ubogich? potrzymaj mi piwo...".