Logo
"Labirynt" tom 1 (2022)

Moja powieść SF z okazji 100-lecia urodzin S.Lema
Labirynt 1
"Lekkość" (2025)

Moja powieść techno-fantasy
(tom 2 cyklu "Urocza)"
Urocza 2 - Lekkość

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 20:19
@zabytkowa satelitarna NHK Cały czas dostępna za darmo z...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:42
Cd. anegdot Właśnie poznałem kolejne anegdotyczne...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:27
@Codiac Małe sprostowanie: piłki kopanej nie...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 17:07
Dlatego napisałem, może nieco nieprecyzyjnie "do...

Boni - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 16:32
@Codiac Małe sprostowanie: sumo bardzo łatwo...

Codiac - Pod-sumo-wanie (1)
Sun, 20 Sep 2026 15:37
Sumo to nigdy nie były moje klimaty - mocno egzotyczne i...


Tagi:

Alba DIY Hellas MotH Vorin bibliotheca blogorg film fun geannaire gogika hejt kwestia-ceny labirynt lemiana lewałki marynata mitogogika motocyk muza namysł nazakupy nieznośna nostalgia okolice pieczarki prawałki przemysł rapiery redukcja striptyz sumo szort szrot triptrop unrealpolitik urocza varia wydaje-się zagrywka zen Éire

Fuller
Strona-agregator dla kontentu, który wchłaniam na co dzień


Inne własności:

Cegielnia
Logos - wygryw w słówka
inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap


Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

    NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2024-12-10, wtorek
Tagi:  varia, Hellas, film     
___________________________________

1.

Jak widać po pustkach na blogu, pisać mi się nie chce, uprawiam błogie lenistwo, a może raczej inne aktywności niż pisanie (BTW książek też); ostatnio na tapecie nadal dłubanie w programach, równie głupich jak te fejsopodobne, ale w innych odwiecznie poprzednich pomysłach.

Z ciekawostek bieżących, mamy na Krecie ładną zimę, okazyjnie wichur i ulew, czasem poniżej 12st, ale na przykład obecnie raczej około 20 i ciepłe wiatry i deszcze z zachodu itp. a nie z "zimnej" północy.

Zima wymaga ogrzewania chałupy, dla przypomnienia mamy piec z podajnikiem na "pelet" - kruszonkę po oliwkach. Po dostrojeniu i ogarnięciu wszystko ładnie działa. W międzyczasie przyszło przetestować też normalny pelet drzewny (spoko, tyle że droższy, w teorii znacznie bardziej energetyczny), bo w ulubionym składzie opału skończyły się zeszłoroczne zapasy tego oliwkowego, a jeszcze nie było tegorocznych.

Wczoraj skoczyliśmy "na skład" i już była nowa świeża dostawa, nie tylko cięższe wory i jeszcze ciepłe (fermentacja chyba?) ale też, co za niespodzianka, po wożeniu pół tony świeżych przetworów z oliwek nasz van pachnie jak gaj oliwny skrzyżowany z przetwórnią oliwek.

Nasłonecznienie mamy zgodnie z oczekiwaniami irlandzko - przedimigracyjnymi, miało być rzędu 3000h rocznie (dla przypomnienia, rok ma ok 8760h, ale razem z nocami...), i dostarczają, nawet w weekendy.

Murakami - Miasto...Czego tu przemysł i handel nie dostarcza, to różnych nośników kurtularnych, jak płyt bluryj czy polskich książek. Niby wszystko jest w internetach, ale jednak poruta... Okazyjnie udaje się coś przywieźć, jak córka bluryje z UK, albo przysłać, jak szwagierka Murakamiego ostatnio.

BTW z książką była dość interesująca historyjka, bo poszła zwykłą paczką pocztową poleconą (nie kurier itp.) i szła sobie spoko, i doszła; wręcz jest wrażenie z trackingu, że przetrzymują takie rzeczy po drodze, żeby przypadkiem usługi kurierskie, także poczt, nie miały konkurencji.

Końcówka była "zabawna" i zabawna. "Zabawna" kiedy od lokalnej "dużej" poczty (na przedmieściach Heraklion, Gazi) odbiliśmy się w piątek wczesnym popołudniem, bo ktoś poczuł zew weekendu i zamknął minimum półtorej godziny przed czasem... Zabawne, kiedy wczoraj w poniedziałek skoczyliśmy ponownie, i po dotarciu do okienka miła pani na nasz widok i "my po paczkę", ledwo rzuciła okiem na karteczkę, bardziej rzuciła "I know..." i pomaszerowała po paczkę na zaplecze, zero szukania. Trochę nam szczęki opadły, bo na tej poczcie byliśmy drugi raz, i my tą panią nie bardzo pamiętamy... Ale ona nas chyba tak, ew. polskie nazwiska w okolicy występują homeopatycznie. Najważniejsze, że jeszcze ciepły Murakami przybył, żona już jara się lekturą niczym norweskie drewno.


A przy okazji bluryjów dostarczonych przez córkę, może ze trzy zaległe mikrorecenzje luźno powiązane:

2.

"Deadpool" 3 (2024) czyli vs. Wolverine. Spoko-loko, ale trochę popłuczyny i rozciąganie formuły do granic wytrzymałości. Co było w R-rated Deadpoolu, przebijaczu czwartych i kolejnych ścian, królu meta- i wygrzewu, świeże w jedynce, nienajgorzej poszło w dwójce, miele się w trójce nieco w kółeczko i "eee tam". Ale oczywiście ciekawe było jak to poskręcają z Wolverine, itd. i obejrzane z umiarkowaną przyjemnością, tyle, że połowy już nie pamiętam...

"Duna: Part Two" (2024) czyli ciąg dalszy/zakończenie ekranizacji Villeneuve'a. O ile jedynka (niedawno odświeżona) nadal ma u mnie mocne 10, pomimo komisarza Hawata, Petera de Vries z małym przebiegiem, nieuchronnych skrótów, itp. to dwójka już tak dobrze nie ma. Tzn. nadal jest bardzo dobra, wyżyny REALIZACJI średnio twardego SF, ale biorąc pod uwagę EKRANIZACJĘ, powiedzmy 9 na 10. Bo jednak praktyczne wycięcie Alii, połowy "problemów i działania" Kwisatz Haderach, ale co najgorsze wycięcie problemu Gildii i nawigatorów, powoduje, że kawałki filmu nie tylko odklejają się od książki, ale też moim zdaniem robią się po prostu niezrozumiałe i poplątane, aż po trudności jak: czemu przyprawa jest aż tak ważna? o co oni się biją? czym Paul grozi Imperium i padyszachowi? to w końcu Wysokie Rody są z Atrydami (jak mówiono w jedynce) czy przeciw nim (jak kończy się dwójka), i tak dalej, i tak dalej. Ja wiem, że jeśli ktoś zna "Diunę" na pamięć albo tylko przeczytał, to nie są wielkie problemy, ale dla przeciętnego zjadacza popkornu to są jakieś niedoróbki, i co najważniejsze, można i należało to zrobić we filmie. I tak "crème de la crème" na mojej skali, ale jednak 9/10.

"Perfect Days" (2023) czyli niemiecko - japońska koprodukcja wydłubana przez japońskich producento-scenarzystów i Wima Wendersa (spojler - to nie wygląda jak typowy obraz Wendersa). Bardzo piękny film o zen w sztuce sprzątania toalet, i jak trudno go czasem osiągnąć. Poleca się bardzo. ALE bardziej prywatna refleksja: mam z takimi filmami problem, że z jednej strony nie przepadam za "jak wysocy producenci i twórcy kultury widzą "proste historie" i "perfect days", i je pokazują, i nam sprzedają", jak Lynch w "Prostej historii", jak Wenders w "Perfect Days", itp., i że nie można wszystkiego obracać w prawie-realizm, nieco-magiczny. Ale z drugiej strony wiem też, że nie znoszę "prawdziwego" naturalizmu w sztuce, stąd miotam się w opiniach pomiędzy, o dziełach pomiędzy. Miotam się tak chyba "od dziecka", od czasu obejrzenia "Rashomon" Kurosawy, i tak mi już zostanie do końca...







Codiac
Wed, 11 Dec 2024 13:44:36
Brzmi całkiem przyjemnie. Zwłaszcza jeśli ktoś jest przyzwyczajony do zim polskich albo całorocznej pogody irlandzkiej (sprawdzić, czy nie akurat te dwa-trzy dni gdzieś w kwietniu, kiedy zaskakuje ich lato).

@Książki i inna kultura
No cóż, uroki pochodzenia z kraju którego język jest niszowy. Trzeba sobie samodzielnie ogarniać. W Irlandii mi to nie przeszkadzało, bo albo sobie organizowałem książki po angielsku albo i tak bywałem w Polsce parę razy w roku. Wiadomo, że ludzie miewają różnie, ale ja mnóstwo rzeczy preferuję w oryginale/po angielsku (np. filmy oglądam z oryginalną ścieżką dźwiękową + angielskie napisy). Chociaż są wyjątki, czasami przekład jest naprawdę dobry, czasami bliższy kulturowo (Strugackich się lepiej czyta po polsku który potrafi oddać ducha oryginału, niż po angielsku gdzie pewne rzeczy giną).

@Deadpool 3
Miałem podobne odczucia. Miejscami fajnie, bo Deadpool to Deadpool i wiadomo że człowiek dostaje to, czego się spodziewa oraz Jackman jako Wolverine robi robotę. Ale miejscami za dużo tego i robione w sposób bardziej typowy dla hollywood (gdy pierwszy Deadpool pokazywał, że to film dobrze przemyślany). Na przykład ta cała walka na początku wyglądała dla mnie jak typowa hollywoodzka nawalanka, tyle że z twistem "napierdalamy się kośćmi martwego Wolverine'a", który był zabawny przez może dwie sekundy. Wypada to strasznie sztampowo w porónaniu chociażby z rozpierduchą z pierwszej części, gdzie Deadpool zapomina zabrać broń i amunicję więc musi sobie poradzić z tym co ma na sobie. I to się liczy (dosłownie).

Boni avatar Boni
Wed, 11 Dec 2024 20:56:31
A propos pogodowo-klimatyczny, te pomarańcze na zdjęciu książki, to żona przyniosła z drzewa wtedy (oraz jest to zdjęcie bardzo ładnie trzaśnięte przez nią).

@kultury

Ale point w tym, że w UK czy IE są tu i ówdzie polskie księgarnie i biblioteki, oraz wysyłka firm/wydawnictw z PL działa; nie mówiąc, że płyty z filmami 4K itp. po prostu są w sklepach - może coś jest w Atenach, Thesalonikach itp, ale NA KRECIE tego ni ma, więc to już jest żadna różnica (poza ceną/km), czy Kreta, Marakesz czy Tokio. BTW coś podobnego jak było z przeprowadzką z IE, większość firm "z Irlandii do Grecji? spokoloko! zarazara, na Kretę?? a to przepraszamy, nie oferujemy".

Zanim ktoś coś, ja nie narzekam, było spodziewane, że tu jest jeszcze bardziej "koniec świata" niż w Irlandii, która też jest wyraźnie na krawędzi, a potem się spada. Tak tylko informacyjnie się dzielę.

@Deadpool

No właśnie, w przeciwieństwie do jedynki IMHO teraz mieli fabuły na 1/3 filmu a pomysłów wygrzewu na 1/2, a nadmuchali ponad 2h i to się czuło oraz łatwo zapomniało.


Codiac
Thu, 12 Dec 2024 14:48:25
Zdjęcie bardzo ładne.
Pomarańcze też ładne. Pewnie smaczniejsze niż te importowane, które my tutaj możemy dostać. :)
Z tego co rozumiem, innych owoców też macie trochę. Pewnie jakieś limonki i generalnie cytrusy. Nic tylko pogratulować i cieszyć się waszym szczęściem! (ja sobie dzisiaj kupiłem granat, a co!).

Boni avatar Boni
Thu, 12 Dec 2024 17:04:59
"A dziękować, dziękować".

BTW granatów tu połowa została na krzakach, nikomu, nam też, nie chce się tego zbierać... Cytryn itp. też wisi od groma. Natomiast dobre pomarańcze są dobre, i ściąga się je z krzaka, bo jak nie, to przyjdą i ściągną... (np. przygodni robotnicy przy zbiorze oliwek).

Codiac
Thu, 12 Dec 2024 18:59:58
"BTW granatów tu połowa została na krzakach"
Hmmm, a może by tak rzucić to wszystko i wyjechać na Kretę? Musiałbym tylko jakąś sensowną robotę tam znaleźć :)
Granat to takie odkrycie ostatnich lat. Spróbowałem i trafił do zbioru "bardzo fajne", ale oczywiście te które trafiają się w Polsce w sklepach (czy na targach) są już nie tak świeże.

Boni avatar Boni
Thu, 12 Dec 2024 20:14:04
@Codiac

Hmmm, a może by tak rzucić to wszystko i wyjechać na Kretę? Musiałbym tylko jakąś sensowną robotę tam znaleźć :)

Zbiór granatów! Całkiem sensowne zajęcie. Ale chyba jedyne naprawdę opłacalne w zbiorach itd. to te skrzyżowane z cytrusami, jak Mk2 czy F1, tj. w typie "cytrynka".




 

Engine: Anvil 1.08   BS