NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2021-03-18, czwartek
Tagi:  varia, przemysł     
___________________________________

Na świętego Patryka, łeb boli Irlandczyka.

Na świętego Patryka, papryka w garnku pryka.

Na świętego Patryka, windows o apgrejd się potyka.

Na świętego Patryka, notka z tego wynika.

Na świętego Patryka, rozum i godność człowieka mówi mi, że nie powinienem sobie i wam d... zawracać pisaniną tutaj, skoro mam nadal, jak przez ostatni miesiąc, cytując komedię "Rrrrr!": "rozumiem, rozumiem brak czasu? - nie, brak chęci". No ale skoro zacząłem...

Notki "na serio", bawiąco-uczące wojenno-morskie czy bzdurno-zmyślone piszą się; kiedyś w końcu pewnie się napiszą.

Lockdowny i covidy umiarkowanie nudzą i frustrują.

Praca "normalna" umiarkowanie frustruje i zabiera sporo czasu i energii. "A im bardziej Puchatek przyglądał się SCADom, SQLom, shellom i innym badziewellom, tym bardziej go nie było".

Praca "nienormalna", czyli odbiór i testy u klienta (SAT) projekciku tj. rozbudowy instalacji i automatyki w miłej średniej wielkości fabryce Big Pharma, która przechodzi jakieś remonty i rozbudowy "na postoju (krótkim)", miały trwać 3 dni "weekendu" od soboty do poniedziałku. Nawet chcieli je skrócić do 2, wymusiłem z powrotem 3, skończyło się 4 z małym hakiem, bo skończyliśmy 5 dnia o pierwszej w nocy. Efekty są moim zdaniem "takie se" i nieefektowne, ale to już zależy dla kogo ten wywiad i jaki jest cel ćwiczenia (np. czy wykonane testy, czy testy zakończone sukcesem, czy, nie bójmy się planować ambitnie - tip-top działające systemy...). Wszystko to było "za kolegę", który programował i testował z klientem (FAT), na ile się dało różności, miesiąc temu zdalnie z UK, więc wiecie rozumiecie, te obecne testy, przy mojej zen-wyjebce, w cudzym do sześcianu projekcie, były raczej prozaiczne, tyle, że projektowane i dokumentowane jak na Big Pharma przystało, ale niestety, w rzeczywistościach niewirtualnych a nawet niewyimaginowanych, że tak powiem. Ale raczej nie będzie z tego notki, zresztą cykl "osiongi" nie jest jakimś wybitnym osiągnięciem; narzekań na stan obecnego IT + automatyki + zarządzania było na blogu dosyć; braki, powiedzmy, asertywności wśród młodszego pokolenia oraz w dużych organizacjach są jak zwykle porażające; a tak w ogóle ten SAT się nie łapie nawet do mojej historycznie najgorszej 3.

Jutro, a już w zasadzie dziś, bo przez pop... upgrade Windowsa (już miałem wyciągnąć zapasowego lapka z niezniszczalnym win7, gdyż to co wyprawiał win10 dzisiaj, gdy mu po powrocie od klienta w końcu zezwoliłem na upgrade, to były rzeczy wstrętne i niesłychane), zrobiło się późno jakoś, trza wracać do pracy normalnej. No, plus być może gównoburza testowo-odbiorcza hydrauliczno-chłodnicza farmaceutyczno-automatyczna właśnie się gdzieś tam rozkręca w świecie, więc jeszcze będą dyskusje, pyskusje czy raporty grube. Ale skąd mnie to wiedzieć oraz hasztag a co nowego.

Tak w zasadzie, poza około-COVIDowymi paskudnymi zaszłościami i moim premierowym zetknięciem z wykonaniem i koordynacją projektów Prawdziwej Automatyki (R) Fabryki (TM) Big Pharma (C), wszystko wygląda normalnie...





Thu, 18 Mar 2021 11:48:05
Nic to, że zastępcza. Poczekam aż się te inne napiszą. Grunt że żyjesz i nadajesz :) Mam nadzieję że te covidowe paskudne zaszłości to nie osobiste przejście...

Boni avatar Boni
Thu, 18 Mar 2021 13:51:27
@kuba_wu

Dzięki za dobre słowo.

Przesadziłem z tym "paskudne" zapewne, skoro da się tak to odczytać. "Paskudny" to jest stan psycho/socjologiczny społeczeństw, a nawet tzw. ludzi; czy polityka mieszająca w tym garnku (nawet tu w IRL; nie śledzę, ale wyobrażam sobie, jak w PL to wygląda...). Oraz po prostu COVID nadal zbiera żniwa (nowe odmiany...), co smuci. No zmartwień nie ubyło np. przez te pół roku w Irlandii, co nie.

"Obiektywnie", to my nie mamy "paskudnie" raczej niewygodnie; COVID chyba przeszliśmy gdzieś tam w SCO prawie rok temu, wzg. lekko (ale jakoś nie było chęci czy okazji na przeciwciała się zbadać). Córki w UK jakoś tam żyją, rodzina w PL też. Ale jw. martwić można się na dowolnie wybrany temat i sposób, oczywiście.

Z innej beczki po, w praktyce, siedzeniu przez rok "w 4 ścianach" chyba prawie wszyscy dostajemy letkiego zajoba. Choć ja zdaje się wzg. małego; zawsze twierdziłem, że dobrze by mi było w ciepłej suchej miękko wyściełanej celi średniego rozmiaru na koszt podatnika ;P a jeszcze z kompem i siecią? PROFIT!1! pewnie jedyne czego by mi w takiej celi brakowało, to młażona.

Thu, 18 Mar 2021 16:22:42
Ja mam podobnie. Wszyscy dostają kota, doła, nerwów - a mnie siedzenie w domu specjalnie nie przeszkadza. Ale nic dziwnego, zważywszy że mowa o kimś, kto jako nastolatek spędzał circa połowę wolnego czasu z lutownicą, czy innym pilnikiem, a drugą w łóżku, z książką. A gdy przychodzą wakacje, to moim najgorętszym, acz skrywanym marzeniem jest wysłać rodzinę na tzw. letnisko, a samemu zostać wreszcie w domu, w ciszy i spokoju...

No dobra, czasem lubię się ruszyć, coś obejrzeć, ale wiadomo - najgoręcej się marzy o tym, na co się ma najmniejsze szanse.

Gammon No.82
Thu, 18 Mar 2021 19:49:56
Na świętego Patryka
Jak śnieg biała jest gryka.
Ponad gryką - swastyka.
Ot, geopolityka.
Błyska w mroku motyka:
Odkopują umrzyka
Niejakiego Henryka
Bez żadnego ryzyka.




zz_top
Fri, 19 Mar 2021 07:43:45
@Gammon
Mama wie, że ćpiesz? :-)

@introwertycy a pandemia
Już rok temu podczas pierwszego lockdownu pytałem kolegów i koleżanki narzekających (że niby się duszą w domu, że to jak powolna śmierć) co takiego właściwie utracili i za czym tęsknią. Żadne z nich nie było w stanie udzielić jakiejś spójnej odpowiedzi, ale poprowadzeni za rączkę doszli do wniosku, że do tej pory socjalizacja grała u nich bardzo ważną rolę. I jakież było ich zaskoczenie, gdy dowiedzieli się, że są wśród nich ludzie, dla których te wszelkie formy socjalizacji mogły by nie istnieć (to ja). Co więcej byli zdumieni, że na pierwszy rzut oka taka osoba wydaje się dość normalna, a tu się okazuje...

@III fala pandemii
U nas wczoraj szefu zarządził kolejne wewnętrzne firmowe obostrzenia. Jednym słowem kazał wypi... na home office wszystkim oprócz produkcji, a samych pracowników produkcji jeszcze bardziej odizolować od siebie. I tu się okazuje, że operatorzy są z takiego obrotu spraw dość zadowoleni. Wytłumaczenia są różne:
- być może wśród pracowników stojących cały dzień przy hałasującej maszynie mamy większość introwertyków całkiem przypadkiem,
- a może taki charakter pracy wykonywanej przez wiele lat kształtuje nieco człowieka tak, swoje towarzystwo zaczyna mu wystarczać i nie ma on ochoty na jakieś interakcje,
- a może to kierownicy produkcji są tak upierdliwymi i wpieprzejącymi się we wszystko indywiduami, że operator po prostu się cieszy, że tych interakcji będzie mniej,
- na co kierownicy twierdzą, że nie! Na pewno operatorzy to lenie i obiboki, więc się cieszą, że nikt nie będzie im patrzył na ręce.

Także tego tam...

Boni avatar Boni
Fri, 19 Mar 2021 10:46:06
@wierszyki

Jeśli ktoś się nie zorientował - zdaje się, że obaj, Gammon i zz_top, we frywolnym wiosennym nastroju ;D

@introwertycy

Tia, w zasadzie to znane i oczywistości. BTW niezrozumienie jest IMHO zabawne "w obie strony", tj. ekstrawertykom w pale się nie mieści, że, mając wolność i zasoby, ktoś nie chce się napić, spotykać rodzinnie czy koleżeńsko, bawić się, czy socjalizować ogólnie, a introwertykom, że ktokolwiek "normalny" chciałby się z tym wszystkim powyżej męczyć.

Fortunnie, obojgu nam (mi i żonie) socjalizacja wisi jak kilo kitu u sufitu (BTW ostatnio się zastanawialiśmy, jak wyglądałoby nasze życie po przeprowadzce do np. Japonii, czyli w miejsca gdzie nasza socjalizacja byłaby jeszcze połowę mniejsza niż w SCO czy IRL; tylko że pytanie brzmi, czy nie byłaby to połowa z 5% "normalnych ludzi"). Jedyne, czego nam w lockdownach nieco brakuje, to ruch i wycieczki małe i duże, od spacerów miejskich i wiejskich (bo okolicę mamy średnio sprzyjającą, nieporównywalną z poprzednią wiochą szkocką), przez muzea i ciekawostki, po góry, doliny i morza. Tylko tyle i aż tyle; oraz na tychże "wycieczkach" w zasadzie mogłoby nie być innych ludzi, poza obsługą hotelowo- kelnersko - biletową, co nie.

A propos, technologia pomaga, ale tylko trochę - porządny filmik czy stream w 4K z dobrym dźwiękiem, na sporym ekranie i audio, z jakiegoś spaceru po szkockich górkach czy innego Tokio (akurat wiśnie kwitną), niby strasznie fajne i podziw, jak daleko doszliśmy przez 30 czy 20 lat; no ale po chwili człek się wk... że jednak wolałbym wiosenną wycieczkę do Tokio czy Szkocji, od lizania tego przez szybkę, nawet jeśli to szyba wielkiego TV, jw.

Codiac
Fri, 19 Mar 2021 19:55:38
@introwertycy
"ktokolwiek "normalny" chciałby się z tym wszystkim powyżej męczyć"
Ja nie odbieram tego jako męczenia się, rozumiem że ekstrawertycy czerpią z tego przyjemność.
To czego nie grokuję to jak bardzo ich to męczy, że nie potrafią usiedzieć w domu i muszą ciągle gdzieś przebywać.
Mam takich krewnych, którzy nawet teraz ciągle gdzieś wyjeżdżają, na wielkanoc planowali nad morze, wcześniej bywali w górach, tu kogoś odwiedzili, tam coś pozwiedzali. Nie ogarniam, jakby to zupełnie inny gatunek. Jasne, dla mnie wymuszona izolacja też jest nieco męcząca, bo nie mogę pójść do ulubionej restauracji i zjeść normalnie tylko muszę brać od nich jedzenie w plastikowych pojemnikach i część przyjemności, smaku i aromatu gdzieś jednak ulatuje, czy nie mogę spotkać się z najlepszym kumplem na piwo, posiedzieć i pogadać - co robiliśmy średnio ze dwa razy do roku.
Ale żeby od razu szlajać się po kraju co chwila i to nawet nie bardzo wiadomo po co? I serio nie potrafię zrozumieć co im przeszkadza. Bo mnie gdy muszę przebywać wśród innych ludzi męczy np. hałas, czyjś głos czy sposób bycia. Ale co ma męczyć, gdy się jest samemu? To, że tych dźwięków i aktywności nie ma?
Współczuję ekstrawertykom trochę, oczywiście, bo nawet jeśli nie rozumiem to przecież wiem, że się męczą (a jeśli są nieodpowiedzialni i się nie ograniczają to jestem na nich zły). Ale mam też lekką satysfakcję, że teraz oni odkrywają jak my czasami się czujemy gdy musimy przebywać wśród innych - a ja i tak nie mam źle, bo potrafię wejść w tryb socjalny stosunkowo łatwo.




Boni avatar Boni
Fri, 19 Mar 2021 23:39:51
@introwertycy

Wiadomo, to są grube stereotypy, ale zdaje mi się, że oba rodzaje intro/extra dzielą się dalej na dwie klasy - introwertycy na tych, których socjalizacja boli (to już w kierunku autyzmu itp) i tych, którzy jej tylko nie potrzebują (to my, trociny!); ekstrawertycy na tych, którzy nie potrafią wytrzymać bez socjalizacji, i na tych, którzy potrzebują socjalizacji, ale raczej dlatego, że nie potrafią wytrzymać sami z sobą, ew. z najbliższym stałym otoczeniem. Bo wbrew pozorom, bardzo wiele rzeczy może ludzi męczyć, kiedy są sami... a jeszcze trzeźwi i na jawie? I co jeszcze, może jeszcze bez ciągłego zapychania wszystkich zmysłów i umysłów papką medialno-sieciową, zostawieni sam na sam ze swoimi głosami w głowie?! TO NAPEWNO JEST ZAKAZANO W KOŃSTYTUTUCJI!1!

charliebravo
Mon, 22 Mar 2021 08:22:17
@jak się wiedzie w pandemii
My z Panią Żoną czujemy się trochę głupio, no bo czyta się o tych nieszczęściach wokół, i o tych wszystkich ludziach który mają ciężko (mowa nie o chorych, tylko źle znoszących izolację) a u nas w sumie najlepszy rok ever. Chata w lesie nad Dunajcem bardzo pomaga, oczywiście bo gdyby nam przyszło siedzieć z dziećmi w czterech ścianach w mieście to byłby hardcore.

@Big Pharma
No więc moi pracodawcy z branży automotive właśnie poinformowali że przenoszą mnie na 20% (czasu pracy ale i płacy). Przez jakiś czas podopycham sobie konsultacjami u starych klientów, ale zaczynam się zastanawiać czy to był taki dobry wybór, przenosić się do automotive na początku pandemii :-)

Przypomina mi się ten stary dowcip z czasów okupacji - "Jak rozmawia mądry Żyd z głupim? Przez telefon z Nowego Jorku". "Co robi mądry specjalista IT w czasach pandemii? Pisze bloga o tym jaka ciężka jest robota w Big Pharma, żeby bezrobotni mieli co czytać" :P

Zdrowia wszystkim, introwertykom i innym!

Mon, 22 Mar 2021 14:05:14
@cb
Na początku zeszłego roku kuszono mnie, jak i pół firmy zresztą, przejściem na b2b i związaną z tym motzno konkretną podwyżką. W sumie się już łamałem... ale przyszedł marzec, covid, i podziękowałem za propozycję. Dziś co i rusz słyszę, że kolejnemu koledze na działalności, tak zadowolonemu rok temu, teraz daje się szansę dynamicznego rozwoju poprzez nawiązanie współpracy z jakimiś innymi chętnymi na jego usługi...

charliebravo
Tue, 23 Mar 2021 09:36:19
@kuba_wu
No cóż, nieprzechodzenie na b2b w marcu było bardzo dobrą decyzją. Ale ja jestem b2b od, like, zawsze (nigdy nie miałem podpisanej umowy o pracę), więc w marcu zmieniałem tylko głównego zleceniodawcę. I "zostaję" niespecjalnie było na stole, bo po prostu zrobiłem mniej więcej wszystko co było do zrobienia. W każdym razie to co ciekawe.

Bo Duńczycy w sumie chcieli żebym został, ale według formuły - jak chłopcy javascriptowcy sobie nie radzą z czymś w Chromie czy innym Electronie, to ja im piszę małą wtyczkę w C++ która załatwia temat. Samo zło. No przecież dziękuję pięknie, ale nie.

Boni avatar Boni
Tue, 23 Mar 2021 13:50:54
Również zdrowia wszystkim życzę.

@robotność i bezrobotność

Pomimo deindustrializacji EU itd. jakoś nie zauważam, żeby mi ofert pracy ubywało. A w bieżącej fazie "industrializacji" Irlandii raczej jest z tym lepiej (czy gorzej? ;) ok, "bardziej") niż w SCO, dobijają mi się zdesperowani rekruterzy co tydzień, a nie co miesiąc. A jak zapomniałem zaznaczyć na linkedinach czy gdzie tam, że no może jakaś Irlandia, ewentualnie pliz, choć nie szukam aktywnie, ale nie Dubaj czy Hiszpania!1!, to było tego jeszcze więcej, no bo przez chwilę pół Europy mi próbowali sprzedać, pracę za góry szmalu w dynamicznym zespole w Holandii, itd. Tyle, że z naszego punktu widzenia i miejsca siedzenia zmiany są bez sensu w tej chwili, oczywiście.

Dopiero jak mnie wyrzucą z obecnej firmy, albo coś mnie znacznie bardziej wkurzy niż drobne frustracje pracowe, albo nam się Irlandia znudzi, to się zobaczy. Bo umówmy się, firma i szefu wydają się bardzo spoko, a co mnie, marudzie, się nie podoba w pracy, w SAT u klienta i że nie był to sukcesywny sukces, itd. itp. to zapewne moje omamy i przesada, skoro np. podobno klient komentuje ten odbiór z notki, że wszystko jest w porządalu. Oookeeej...

A propos pracy takiej i owakiej - niedawno po pół roku zagadali koledzy z poprzedniej pracy w SCO, na luzie, co tam słychać i w ogóle jak dajemy radę w IRL. Miłe. Przy okazji widać, że tamta mała firemka rodzinna się nadal rozwija swoim tempem. Też miłe, że miłym ludziom coś wychodzi, pomimo pandemii i uciekania polskich imigrantów ;)

@b2b

W sumie, to przy negocjacjach rok temu, co do obecnej pracy w IRL, była opcja pójścia w b2b, coś jak Charliebravo robi (ja, powiedzmy, bywałem czasem freelancerem w swoim zawodzie, ale nigdy na pełen etat); no ale propozycje kontraktów zmyślone przez pośredników był takie, że moje "ookej, to niech będzie kontrakt konsultingowy, kasa się zgadza jeszcze bardziej a irlandzka emerytura i tak nie jest moim biznesplanem" zmieniły się błyskawicznie w "ale to nie jest kontrakt konsultingowy, to jest copy-paste kontraktu polskiego murarza w szarej strefie, wypad na drzewo z tymi głupotami - albo dajecie normalny etat, albo JA wam napiszę normalny kontrakt b2b na moją firmę". Woleliśmy wszyscy normalny etat, co nie, i tak się skończyło; najsłabiej wyszedł chyba na tym pośrednik/rekruter, który został skopany z obu stron, tj. przeze mnie i przez pracodawcę, znaczy, metaforycznie skopany w korpo-spiku i białych rękawiczkach.

Więc - jestem nadal na normalnym full etacie. Ale pożyjemy, zobaczymy.

charliebravo
Wed, 24 Mar 2021 06:57:28
@ilość roboty
No nie, tak w ogóle to chyba nie ubywa, wręcz przeciwnie. Ale akurat automotive tnie koszty ostro, a szkoda bo sporo fajnych rzeczy tam się teraz dzieje (lidary, radary, dużo video).

@b2b i kontrakty na konsultacje
Tutaj jest taka bariera pomiędzy...no nie wiem jak to nazwać, w każdym razie pomiędzy byciem zdalnym "podwykonawcą" głównie jednej firmy a takim pełnym "konsultantem" robiącym wiele projektów dla wielu podmiotów na raz. Ja w gruncie rzeczy robiłem (w różnych proporcjach) obie te rzeczy, i z konsultantem jest tak, że kasa jest bardzo fajna na dzień/godzinę, ale ciężko jest uzyskać rozsądne średnie obłożenie. Rzecz nawet nie w tym, że 30% to mało, rzecz w tym że 300% to bardzo dużo.

Przynajmniej w moim odbiorze konsultant to jest taka usługa "z górnej półki" trochę, i to znaczy że OK, klienta boli jak płaci ale cała reszta jest zajebista. Co między innymi oznacza, że:
1) klient nie zawsze ma robotę dla mnie, ale jak już ma to
2) nie będzie czekać trzy miesiące aż ja się zabiorę za zlecenie, i
3) wynik końcowy musi być naprawdę fajny

Z 1) wynika że trzeba mieć więcej niż jednego klienta (chyba że szukamy pracy na lajtowe pół etatu). Z posiadania więcej niż jednego klienta i 2) wynika że czasem zwala się koszmarny stos roboty na głowę, a z 3) wynika że trzeba to wszystko zrobić sprawnie i DOBRZE.

Zdaje się, że po prostu klasyczne "usługi źle się skalują". Można do tematu jakoś podchodzić, na przykład szukając pomocników, ale szczerze mówiąc nie wiem czy nie najsensowniej zrobić sobie z tego po prostu "życie na pół etatu", mieć mnóstwo czasu z całkiem fajnymi pieniędzmi. Może jak skończę dom budować...

Boni avatar Boni
Wed, 24 Mar 2021 10:50:09
@charliebravo

@b2b & consulting

W moich obszarach to chyba nie tyle ilość klientów rzutuje na "wagę" konsultingu (no bo jak dobry/bogaty klient czy długoletnie skomplikowane projekty, to bywa że nie tylko konsultanci - freelancerzy ale i jacyś tam seniorzy z różnych firm konsultingowych Tier One siedzą u jednego klienta latami (np. spotykałem w Szkocji na farmach wiatraków czy przy destylarniach), tylko raczej - podwykonawca czy freelancer na kontrakcie dłubie coś tam, powiedzmy kod czy projekt czy QA czy dokumentację, "stąd do piątku", w jakimś tam w miarę ściśle wyznaczonym zakresie, może i "na bogato" czy innowacyjnie, ale w trybie "na zlecenie". Czyli zupełnie jak ja tutaj teraz, tylko outsorcowany (stąd obecnemu pracodawcy to lotto, dopóki po jego stronie koszta są takie same, stąd pół firmy jest na kontrakcie a pół na etacie, i stąd były negocjacje rok temu).

Natomiast "prawdziwy" konsultant robi raczej w trybie "o dzieło" (to co zaznaczyłeś, że "wynik musi być fajny") i raczej uzgadnia i wymyśla te jw. "wyznaczone zakresy", ogólnie bardziej interdyscyplinarnie i na poziomie projektowym, speców i "jaki kod tu trzeba wyklepać" czy "jaki zawory macie dać w tym projekcie", a nie - klepie w kod czy w doce czy w zawory, bo do tego weźmie się podwykonawców i/lub drony.

Inna sprawa, to jaki jest obecnie poziom techniczny i ogarnięcia idealnie sferycznego pracownika, podwykonawcy/kontraktora oraz konsultingu i że raczej niskie są. Bo np. jak zapytałem kolegę o politykę pomiędzy klientem Big Pharma a nami, i kim jest firma X pomiędzy, czy naszym zleceniodawcą ergo my podwykonawcą, czy konsultingiem klienta, czy masaj (no chciałem wiedzieć who is who i żeby nie opierdolić przypadkiem Kogoś Ważnego), wyjaśniono mi, że X to powiedzmy konsulting projektowo-inżynieryjny, ale nie należy mieć wielkich nadziei, gdyż to są konsultacje na zasadzie "klient to potrafiłby spróbować zainstalować najnowszą SCADA xyz na Windowsie XP, więc ma konsulting X który im mówi, żeby się nie wygłupiali, po czym idą razem do nas, żebyśmy im wytłumaczyli, np. przy pomocy oferty, jaką SCADA na jakim Win potrzebują...".

A kwestia bilansowania obciążenia w dowolnej małej działalności, czy firmy czy konsultingu czy czegokolwiek jest zawsze na tapecie, te "dzisiaj 30% obłożenia i z czego ZUS oraz czy mam kogoś zwolnić? jutro 300% obłożenia i czy mam kazać spadać Poważnemu Klientowi (TM) bo skąd nagle wezmę kumatych pomocników/pracowników do tego? a przecież się nie potroję". BTDT, w niewielkim zakresie, ale poznałem to; zresztą nawet średnie firmy przecież to dotyka, widywało się, słyszało się, "ty, a co oni tak agresywnie zatrudniają? - duży gracz X zaoutsourcował u nich maintenance IT+automatyki - aha", a za rok czy półtora "ty, a co oni tak zwalniają? - duży gracz X nie był zadowolony i wykopał ich za bramę, stąd nagle mają o 20 inżynierów za dużo... - aha".

charliebravo
Wed, 24 Mar 2021 12:00:11
@konsulting
Ja mam na myśli wyłącznie "o dzieło", przy czym na uzgodnieniu i wymyśleniu jak to zrobić na ogół się nie kończy, potem trzeba to po prostu zrobić. Typowe zadanie wygląda np: "zrobić SW sterujące hardware'owym dekodowaniem i wyświetlaniem strumienia h264 na SoCu X w systemie Y". I owszem, po pierwszym poziomie to jest trochę tak, że "są dwie opcje do dekodowania, i trzy do wyświetlania, możemy je połączyć na 2-3 sposoby, i te rozwiązania mają wady/zalety następujące...". No ale na tym się nie kończy, bo klient sobie tego sam nie zrobi _raczej_, a nawet gdyby miał zrobić, to trwałoby to bardzo długo. Rzecz nawet nie w tym, że oni nie umieją stawiać znaczków kredą, umieją, tylko nie wiedzą gdzie je postawić.

@bilansowanie
Prawda, ale to się po prostu robi łatwiejsze (IMHO) przy dłuższych zleceniach.




 

Engine: Anvil 1.08   BS