Na świętego Patryka, łeb boli Irlandczyka.
Na świętego Patryka, papryka w garnku pryka.
Na świętego Patryka, windows o apgrejd się potyka.
Na świętego Patryka, notka z tego wynika.
Na świętego Patryka, rozum i godność człowieka mówi mi, że nie powinienem sobie i wam d... zawracać pisaniną tutaj, skoro mam nadal, jak przez ostatni miesiąc, cytując komedię "Rrrrr!": "rozumiem, rozumiem brak czasu? - nie, brak chęci". No ale skoro zacząłem...
Notki "na serio", bawiąco-uczące wojenno-morskie czy bzdurno-zmyślone piszą się; kiedyś w końcu pewnie się napiszą.
Lockdowny i covidy umiarkowanie nudzą i frustrują.
Praca "normalna" umiarkowanie frustruje i zabiera sporo czasu i energii. "A im bardziej Puchatek przyglądał się SCADom, SQLom, shellom i innym badziewellom, tym bardziej go nie było".
Praca "nienormalna", czyli odbiór i testy u klienta (SAT) projekciku tj. rozbudowy instalacji i automatyki w miłej średniej wielkości fabryce Big Pharma, która przechodzi jakieś remonty i rozbudowy "na postoju (krótkim)", miały trwać 3 dni "weekendu" od soboty do poniedziałku. Nawet chcieli je skrócić do 2, wymusiłem z powrotem 3, skończyło się 4 z małym hakiem, bo skończyliśmy 5 dnia o pierwszej w nocy. Efekty są moim zdaniem "takie se" i nieefektowne, ale to już zależy dla kogo ten wywiad i jaki jest cel ćwiczenia (np. czy wykonane testy, czy testy zakończone sukcesem, czy, nie bójmy się planować ambitnie - tip-top działające systemy...). Wszystko to było "za kolegę", który programował i testował z klientem (FAT), na ile się dało różności, miesiąc temu zdalnie z UK, więc wiecie rozumiecie, te obecne testy, przy mojej zen-wyjebce, w cudzym do sześcianu projekcie, były raczej prozaiczne, tyle, że projektowane i dokumentowane jak na Big Pharma przystało, ale niestety, w rzeczywistościach niewirtualnych a nawet niewyimaginowanych, że tak powiem. Ale raczej nie będzie z tego notki, zresztą cykl
"osiongi" nie jest jakimś wybitnym osiągnięciem; narzekań na stan obecnego IT + automatyki + zarządzania było na blogu dosyć; braki, powiedzmy, asertywności wśród młodszego pokolenia oraz w dużych organizacjach są jak zwykle porażające; a tak w ogóle ten SAT się nie łapie nawet do mojej historycznie najgorszej 3.
Jutro, a już w zasadzie dziś, bo przez pop... upgrade Windowsa (już miałem wyciągnąć zapasowego lapka z niezniszczalnym win7, gdyż to co wyprawiał win10 dzisiaj, gdy mu po powrocie od klienta w końcu zezwoliłem na upgrade, to były rzeczy wstrętne i niesłychane), zrobiło się późno jakoś, trza wracać do pracy normalnej. No, plus być może gównoburza testowo-odbiorcza hydrauliczno-chłodnicza farmaceutyczno-automatyczna właśnie się gdzieś tam rozkręca w świecie, więc jeszcze będą dyskusje, pyskusje czy raporty grube. Ale skąd mnie to wiedzieć oraz hasztag a co nowego.
Tak w zasadzie, poza około-COVIDowymi paskudnymi zaszłościami i moim premierowym zetknięciem z wykonaniem i koordynacją projektów Prawdziwej Automatyki (R) Fabryki (TM) Big Pharma (C), wszystko wygląda normalnie...