...czyli nowy cykl przemysłowo-do-śmiechu-i-płaczu. Bo czasem wpadają mi w pracy i okolicy zdarzenia, fakty, pytania, rzeczy które rozkładają mi neurony na dwugłuptan idiotku, powodują nietrzymanie moczu i ogólnie dają radę w zakresie przewalenia mnie na glebę ze śmiechu, potem smutnej refleksji nad kondycją warstatowo-inżynierską tego świata, potem przewalenia się jeszcze raz, potem refleksji, i tak dalej mnogo mnogo raz. Będą fotki w miarę możliwości, czasem komentarze, żeby nietechniczni też mogli się nieznacznie uśmiechnąć.
Na początek całkiem świeża akcja:
Jeśli ktoś nie rozumie - ziomek przez pół dnia zabudował podwieszane koryto, pełne kabli, itd itp z drabiny widocznej na zdjęciu a jak go około 22 zapytano, czy już wie co spierdolił, potrzebował jakieś pół minuty żeby odkryć, co takiego mianowicie, no i że musi to wszystko rozebrać, żeby spakować drabinę i pojechać do domu. Podobno uwinął się całkiem szybko, w godzinkę z hakiem.