Jak parę razy zaznaczałem na blogu, czuły jestem na historię, czasem tę popularną i wielką, czasem kameralną i przydomową, ale zawsze szczególniej
na historię techniki i dziwne stany przejściowe czasów-ludzi-rzeczy.

Więc kiedy przypadkiem wpadam gdzieś na zjawisko jak na obrazku obok, kończy się to oczywiście względnie dużą ilością czasu straconego, na płytkie i powierzchowne, acz zachłanne i gorączkowe studiowanie tematu. Obiekt pochodzi z około 1400pne., to jest brązowy miecz, najprawdopodobniej ceremonialny, znaleziony na terenie obecnej Holandii. Ceremonialny, gdyż brakuje mu mocowań i rękojeści i "kaliber" ma bezużyteczny (około 70cm i ponad 2 kilo - bojowe miecze były połowę lżejsze i przeważnie nieco krótsze). Ładna robota, solidny materiał (nie mam dojścia do źródeł tudzież nie będę płacił 100zł za przeczytanie o tym, ale podejrzewam spiż a nie brąz, bo jakby za ostre to jest na byle brąz, po ponad 3000 lat w ziemi), nawet jeśli nie bardzo wiadomo na co to komu było. Fajne cacko starożytnej metalurgii, jak wiele innych.
Co natomiast robi mi mind=blow, to inna okoliczność - otóż takich mieczy znaleziono jak na razie sześć. Dwa na terenie Holandii, dwa po przekątnej Francji i dwa w okolicach Norfolk w Anglii. A kiedy piszę "takich mieczy", mam na myśli nie, że są nieco podobne wyglądem czy funkcją, ale że są
na tyle identyczne, że uważa się, że wykonał je jeden warsztat.
Czyli ktoś tłukł takie miecze, zapewne w celach kultowych, praktycznie seryjnie, no bo przecież trzeba założyć, że znaleźliśmy drobny ułamek ich liczby, po czym rozwożono je po całej zachodniej Europie. I było to około 1500pne i nie mówimy o wysoko zorganizowanych i zcentralizowanych strukturach jak Egipt itp. tylko dosyć luźnych kulturach, rozwijających się, przenikających i zanikających przez stulecia. Co ciekawe, przeważnie dość pokojowo i dyfuzyjnie (tzn. wiadomo, że lali się wszyscy i zawsze, i nic tu się przez wieki nie zmieniło, ale nie było względnie błyskawicznego zawalania się systemów i kultur jak na początku epoki żelaza we wschodniej części Morza Śródziemnego czy wczesnego średniowiecza po upadku Rzymu). To tyle na temat jak to kiedyś świat był ciemny i podzielony i te prymitywy nie wiedziały co jest poza wioską, a obcych zjadano na kolację.
Najciekawsze, czy było tak, jak uważano dawniej (powiedzmy, byt określa świadomość), że warunki techniczno-demograficzno-ekonomiczne tworzyły te psychologiczno-społeczne a potem całe systemy i ich zmiany, czy, jak niektórzy podnoszą, bywało też odwrotnie (świadomość określa byt), że zmiany społeczne czy nawet psychologiczne, tworzyły nowe możliwości i "pomysły na życie", które z kolei tworzyły Zmianę i otwierały nowe systemy, także techniczno-ekonomiczne.
Ale tego raczej nie da się rozstrzygnąć w jakiś sensowny sposób.