Kiedy oglądam filmy, zwracam uwagę na samochody w nich występujące, cóż poradzić. I kiedy dziś oglądaliśmy sobie "Zabójczą broń 3" uderzył mnie nagle jeden z najsmutniejszych przypadków w miarę nowoczesnej motoryzacji.
Otóż córka sierżanta Murtaugh (Glover), postać młodej aktorki, jeździ nówką Saturnem SC pierwszej generacji.
Można pomylić z Corvettą, nieprawdaż. Łatwo odróżnić tylko po cenie, no i silniku.
Historia marki Saturn, to jest dla mnie historia nawet nie General Motors w pigułce, ale chyba historia nowożytnego fuck-managementu, a może i kapitalizmu jako takiego.
W latach 80 w GM ludzie mądrzy i myślący na przyszłość wymyślają, że trzeba zainwestować w przyszłość, monetyzując doświadczenia zdobyte z konceptami i Pontiakami na subframe (plastikowe panele na głęboko tłoczonej blasze), w gatunku "mały, tani, ekonomiczny", jak na USA oczywiście - bo przyszłość to małe silniki i trzeba przegonić Japończyków.
Na przełomie 80-90 na zasadzie zupełnego "greenfieldu" powstają modele pojazdów (medium coupe, sedan i kombi), łącznie z nowymi silnikami, itd; dopracowanie technologii subframe; nowe fabryki; nowa sieć dealerska. Nikt w nowożytnych czasach nie odważył się na takie kompleksowe nowości, nawet Toyota.
W 1990 zjedża pierwszy Saturn. Pomimo nowatorstwa i kolosalnego "narzutu" na nowość brandu i greenfield, są tak dobre, tanie i oszczędne (kumacie, w USA 1990r. silniczki około 100KM, 1.9, palące 8-9/100), że do 1993 sprzedają ich pół miliona. Plus hałda wyróżnień i nagród branżowych.

Milionowy Saturn zjeżdża w 1995. W 1996 w sieci Saturna lizingowany jest słynny
EV1 (którego historia jest równoległą, pomniejszoną i jeszcze bardziej chorą historią Saturna, GM i korposów).
W 1999 zjeżdża 2mln Saturn, podstawowe modele dostają duże liftingi (np. coupe SC dostaje małe tylne "odwrotne" drzwi - jak wam jakiś fan "nowatorskiej" mazdy RX będzie takimi zawracał dupę, czy nie daj boże fan Rollsa, że OMG nowatorski powrót do "drzwi samobójców", machnijcie im z liścia Saturnem, który miał to wcześniej i dla ludzi).
Około 2000 Saturn zostaje politycznie zaorany - wysokie managemendy GM nie mogą patrzeć na zbyt niską (!!!) sprzedaż i za małe zyski, i dlaczego Saturn nie zglobalizował się dostatecznie, i nie kroi, jak wszyscy, od Porsche po Koreę, tortu pt. SUV. Nie ma wyjścia, powstają Saturny Vue (i dalsze suvy); one jako pierwsze, a reszta modeli ok 2002, idą już na full złomowatych platformach globalnych GM, na vectrach, astrach, chujniach. Innowacyjność znika, sprzedaż leci na mordę.
Przychodzi kryzys 2007, GM pada na ryj. Restrukturyzacja zamyka Pontiaka, próbuje wyprzedać Saaba i Saturna. Na Saturna na chęć konglomerat Penske, ale się nie dogaduje, są za mali na takie ryzyko. Drugim chętnym jest Renault, ale jako Renault-Nissan, podobno pod wpływem Nissana, idzie po rozum do głowy, i też nie dogaduje kontraktu - ludzie mówią, że Nissan doskonale widzi, że utrzymanie Saturna wykroiłoby konkurencyjnie tort tańszym Nissanom na kluczowych rynkach, a po co komu "sikanie do własnej zupy" - przecież Saturn sikał Chevroletowi, Buickowi i Pontiakowi przez dekadę, na jakieś 40% rynku. I na dokładkę wyżerał zyski, bo przecież najważniejszy jest "high profit" na SUVie czy wielkim stalowym sedanie, a nie zwykły profit na milionach małych tanich dobrych samochodów.
A teraz mamy rok 2012 - wszyscy pakują do dużych wozów jakieś 1.4 i hybrydy, bo kryzys i ceny paliwa są już na serio, i nie będzie lepiej, i SUVy są w odwrocie, karleją w coraz śmieszniejsze crossoverki. Więc pomyślmy, gdzie byłby GM, gdyby zamiast przestawiać Saturna na gówno po Oplu około 2000, utrzymał jeszcze przez dekadę umiarkowaną innowacyjność i image oszczędnej taniej marki - może nie skończyłby rozmontowany, z placami zastawionymi niesprzedawalnymi fullsize SUVami?
Ale tak przecież nie działają korpo i kapitalizmy; i prawie zawsze tak działał zarząd GM, nigdy nie mógł się doczekać zysków i nigdy nie były wystarczające.
Trochę Saturnów jedzi, nawet 20 letnich, nawet w PL, takie są trwałe, no i były ich miliony. I są naprawdę fajne, toto ma 14 lat:
a jeszcze wielu by go chciało, i wielu pomyślałoby, że to prawienówka. Można go sobie kupić, to jest SC2 z Wawy z bieżącego Otomoto, cena jest nieco za wysoka (10k) ale to w zasadzie - igiełka. Gdybym miał nadmiar kasy i potrzebę przeciętnej oszczędnej osobówki, #chceto.
Wielka szkoda.