1.
Słucham/oglądam na co dzień "starocie" (np. właśnie zorientowałem się, że
Aurora zaczęła być znana około 10 lat temu...), nie używam spotifajów itp. stąd nieczęsto coś nowego, a nawet "nowego" mi wpada. Ale czasem gdzieś coś wskakuje, dzięki naszym algo-overlordom.
Na przykład trafiłem, przyglądając się niemrawo i bez zainteresowania serii koncertów od TV Arte, na jubileuszowy koncert Moby'ego na 25 lecie (TAK, ĆWIERĆ WIEKU) fenomenalnej płyty "Play".

Nie powiem, że w 100% aranżacje mi się podobają, czy że Moby jest tak młody, piękny i zakręcony, jak 25 lat temu, rzecz jasna; ale niektóre kawałki są bardzo si oraz obejrzałem z przyjemnością. Może powiem tak, dwa razy miałem na jakimkolwiek samochodzie (a było ich ponad 20) "nalepkę na zderzaku" i jedyny raz kiedy nie była mojego wyrobu, był to "Little idiot" dołączony do CD "Play"...
Z innych niespodziewanie podrzuconych rzeczy: "Role Model", Fatboy Slim, czyli dziadek bigbeatu ('90), nu-funk, trip-hopu, indie elektroniki i diabli wiedzą, czego jeszcze. Nie dorobił się u mnie notki, nie jestem w stanie słuchać go albumami, bo 5 na 10 utworów mnie jednak odrzuca, ale bez wątpienia 1 na 10 kawałków wyrywa z kapci, albo i jest kultowo-przełomowym utworem za ostatnie 30-25 lat, jak "Praise you", "Weapon of Choice", "Sunset (Bird of Prey)", itd.
Kawałek sympatyczny, jak też fajne użycie przereklamowanych "AI" do zrobienia "deep-fake" teledysku. Ładnie.
2.
Z innej beczki, acz troszkę pokrewnej "co można wycisnąć po ćwierć wieku z obiecanek-cacanek korposów co do narzędzi multimedialnych i tzw. AI", trochę bawiłem się różnościami, chciałem se zrobić jakieś mash-upy i pseudo-teledyski.
Niestety, na te ciekawsze pomysły nie starcza mi woli i materiału (np. IMHO nie sposób wyjąć
z napisów końcowych "Tropic Thunder" wystarczającą ilość materiału BEZ napisów i grafiki, żeby zrobić fajny teledysk z tańcem Grossmana).
Ale jakiś tam drobiazg zrobiłem.
Ogólnie, stary hashtag "zabierzcie mi GIMPa" można po latach zamienić na "zabierzcie mi g...ny edytor video MS" a nawet "zabierzcie mi Stable Diffusion" (to akurat inne eksperymenty, raczej rozczarowujące,
pod kątem "greu"). Ale zawsze jakaś rozrywka.