NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2023-01-01, niedziela
Tagi:  varia, lemiana     
___________________________________

1. "O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju! / Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju / A żołnierz rokiem wojny". No dobra, może nie lud, tylko ja, ale ogólnie, rok 2022 był dla nas spokojnie urodzajny, w sensach ekonomiczno - zawodowo - socjalnych. Ta sama niezła praca, lepszy wozidupek, lepsza chata; kasa się zgadza, nawet pomimo kryzysów i inflacji, czego chcieć więcej, jeśli są zasoby nawet na zabawki i na zabawy. Nawet jeśli jest to "rok wojny", nie tylko dla żołnierzy, ale dla połowy świata, to nie spędza mi to snu z powiek. Oczywiście, życzę Ukrainie pełnego zwycięstwa i granic z 1991, a Rosji wypadu w gospodarczy i polityczny niebyt (może właśnie pada i ostatnie podrygi? coś zimowe ptaszki ćwierkają, że rubel leci na ryj, granice się zamykają, i sankcje, i ceny ropy właśnie dobiły Rosję? nie znam się). Może pasaż przez muł pod dnem kiedyś w końcu wyleczy Rosjan z narodowej megalomanii, przynajmniej na historyczną dłuższą chwilę, jak pad III Rzeszy - Niemców, ale nie mam na to żadnego wpływu. Stąd nie mam zamiaru martwić się, nawet atomówkami, "anarchy in post-USSR", czy czymkolwiek innym na tym poziomie. Nawet oczywistym kolosalnym cieniem potwora stojącego zaraz za tą proxy war w kąciku Ukrainy, czyli "interesującymi" zaszłościami w "kąciku" Chiny - USA - Japonia, w kontekście Tajwanu. Bo co można, kiedy nic nie można - spodziewając się mniej więcej TAKIEGO świata, przez dekadę zoptymalizowaliśmy nasze rodzinne położenie społeczno - ekonomiczno - geograficzne tak, że wydaje się, że już nie ma sensu rozglądanie się za trawą bardziej zieloną, bo takich pastwisk już w praktyce nie ma, a przynajmniej, dla nas tu i teraz. Ale pożyjemy, zobaczymy, rzekł Boni, rozważając hipotetycznie, czy jeśli jutro Chiny zaczepią Tajwan, to pojutrze pojedzie na delegację na budowę chińskiej fabryki w Irlandii, czy odmówi.

2. Innym istotnym aspektem mijających lat, jest, no co za niespodzianka, starzenie się, szczególniej w sensie osobniczym, zdrowotnym. W tym sensie, na 2022 też nie możemy bardzo narzekać. Znaczy, narzekać można, a po pięćdziesiątce, to na narzekania dostaje się promocje i zniżki przedemerytalne! W aspektach zdrowotnych żarty "to co dziś w kolejce do nap... łokieć? plecki? kolanko?", czy "pamiętam jak 12 marca przez kwadrans nic mnie nie bolało, to było zdumiewające doświadczenie!", to już naprawdę nie są żarty. Ale jw. nie jest bardzo źle, mogło być gorzej, będzie gorzej na pewno.

W innym sensie, starzenie się niesie wymieranie rodziny, znajomych, mniej znajomych, zupełnie nieznajomych, acz znanych. Ale na to też niewiele można poradzić, choć to smutne oczywiście, szczególnie, jeśli mogli jeszcze trochę pożyć (np. jakoś tak na święta zmarł bliski memu sercu Maxi Jazz, frontman Faithless, 65 lat, skądinąd "Bombs" Faithless z tamtej notki, można se włączyć jako podkład muzyczny tutaj...). Zastanawiałem się niedawno, że można pomyśleć (i bodaj właśnie osobiście ją przekraczam) pewną cezurę w tym kontekście - starość jest wtedy, kiedy ponad połowa tego, co czytasz, słuchasz, oglądasz, w co wierzysz, to cząstka ludzi, którzy już umarli. Tak, wiem, to jest bonmocik dwukierunkowy, tak, niektórzy od dziecka są starzy i żywią się umysłami zmarłych, niektórzy zestarzeli się już po trzydziestce...

3. Jaki będzie 2023? Nie mam pojęcia. W pewnym sensie będzie jak ostatnie lata, pewny w niepewności - na pewno neolib i chciwość będą nadal usiłowały zagrabić świat, sprzedać go, ukraść, znowu sprzedać, i tak bez końca. Na pewno upaleni władzą ludzie będą kurczowo trzymać się władzy, w Moskwie, Pekinie, Londynie, Warszawie, czy Waszyngtonie, i w ogóle wszędzie. Na pewno kapitaliści i wannabe-kapitaliści będą grabić kapitał, czyli świat, do siebie, próbując obrócić miliardy ludzi w niewolników, kwestia z jak bardzo widocznymi kajdanami, z jak tęgim kijem i jak smaczną marchewką (jest tyle nowych sposobów na to!). Na pewno biały Zachód będzie się wszechstronnie pauperyzował, a BICS będzie próbował się wszechstronnie wzbogacić, z linią oporu, dla całego świata, pewnie około "PRL AD1983". Na pewno fundamentaliści wszystkich smaków będą przedkładać swoje przekonania, nad wszystko inne, a szczególnie cudze przekonania, razem z cudzym życiem i wolnością. Ale "a co nowego?". Te trendy nie zmienią się za rok, czy nawet dekadę, bo bezwład połowy ludzkości jest zbyt wielki; potrzebna byłaby zmiana fazowa, jak technologiczna singularność, albo roje głowic termojądrowych, COVID dziesięć razy bardziej zjadliwy, albo odpowiedniej klasy meteor. A takich zdarzeń nie da się przecież przewidzieć z dokładnością do umownych 12 miesięcy.

4. W kontekście "jaki będzie następny rok?" i studiując z wiadomych powodów Lema, także późną eseistykę i publicystykę z lat '90, nie sposób nie zastanawiać się nad futurologami, mniej czy bardziej zawodowymi, i ich losem.

Tak, Lem genialnie przewidywał rozkwit nowej biologii, medycyny, genetyki, to już zaszło albo właśnie zachodzi na naszych oczach. Ale przecież połowa tuzów futurologii i odpowiednich przemysłów nadal nie przewiduje tego ("eee tam, żadnej "Gattaca" nie będzie, bo ponieważ ale o", "medycyna jest smaczna i zdrowa, a skutki uboczne, jak wywrócenie do góry nogami demografii połowy świata, to drobne skutki uboczne", itp.). Tak, nie przewidział i nie rozumiał internetu, przy swojej wiernej maszynie do pisania, i że usieciowanie ludzkości wywróci do góry nogami świat, w dwie dekady. Ale przecież połowa tuzów futurologii i odpowiednich przemysłów nie przewidziała tego ("za dekadę internet będzie tam gdzie fax", "komórki to przecież tylko telefon bez drutu", itp.). A jego rozważania o "6mld ludzi, laboga!" czyta się jako przyjemną ramotkę, kiedy bodaj po mniej niż 30 latach, mamy już 8mld chętnych na furę, skórę i komórę, or compatible, a w planach jeszcze ze 3-4 mld ludzików. Co oczywiście słabo wróży walce z globalnymi ociepleniami, zniewoleniem ludzi przez ludzi i maszyny, czy jak zwykle obrodzi podrygami nadbudowy, czy ideologii, próbujących dostosować się do, czy odwrócić uwagę od - tego zmieniającego się świata.

Ale co najbardziej uderzające w tych późnych tekstach, to głęboki strach Lema przed ciemną i ponurą przyszłością. Zresztą, chyba normalny u ludzi, szczególniej starszych i doświadczonych przez "życie", pamiętających "złe czasy". I nieważne, że przecież pomimo różnych starych i nowych problemów, w czasie życia Lema, czy nawet moim (przynajmniej do 2023) czasy były coraz lepsze. I tak mnóstwo ludzi ciągle i tak bardzo obawia się mrocznej przyszłości. Czego troszkę nie rozumiem, bo może nie jestem aż jak Diogenes w beczce, czy inny pustelnik - eremita, ale z natury i samowykształcenia jestem stoikiem i mam zen wyjebane, więc zamiast nadmiernie martwić się, czy tylko BAĆ SIĘ: pożyjemy, zobaczymy. "Ja się nie nudzę", cytując, a raczej, w zasadzie - parafrazując, nieśmiertelnego Anixa z "Wizji lokalnej".





Mon, 2 Jan 2023 12:26:24
>> (...) nie przewidział i nie rozumiał internetu

Ale przynajmniej dość dobrze rozumiał, że globalne usieciowienie ludzkości nie oznacza od razu jej zmądrzenia. Co prawda teraz gospodyni domowa z Oregonu może podzielić się przepisem na schabowego z gospodynią domową z Melbourne, ale w dalszym ciągu jest to li tylko przepis na schabowego.

Borys
Fri, 6 Jan 2023 10:42:23
Niegłupia ta Twoja definicja starości w punkcie drugim, chociaż ja ująłbym to inaczej: Starość jest wtedy, gdy ponad połowa rzeczy, które oglądamy / czytamy / słuchamy / rozgrywamy to rzeczy już nam znane. I sięgamy po nie powtórnie oczywiście z rozmysłem. Bo jeżeli wpadamy na nie przypadkowo nie pamiętając nawet, że już się z nimi kiedyś zetknęliśmy, no to starość zrobiła się nie wiedzieć kiedy bardzo późna. :)

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Boni avatar Boni
Sat, 7 Jan 2023 17:24:30
@Borys

Happy Nawzajem!

@powtórkowość a starość

IMHO to są ortogonalne kwestie, preferowanie w odbiorze rzeczy znanych-powtórnych a rzeczy z myśli dawnej-umarłej. To znaczy, może dla kogoś to jest wyznacznik, ale dla mnie nie, tak samo widziałem 10 razy Starwarsy czy Higlandera w '80, jak anime czy Tarantino w '00, czy coś tam Ritchie czy anime obecnie. Podobnie z książkami, muzą, itd.

Maciek
Sat, 7 Jan 2023 20:52:09
@Borys
Mi się taka definicja "na oko nie zgadza" - ośmiolatek jest stary, a ja młody?
[Inkryminowany ośmiolatek czyta dzisiesiąty raz W pustyni i w puszczy, idzie po szkole z tymi samymi kolegami na boisko grać w te same gry i bierze udział w schematycznej socjalizacji z rytmem rocznym.]

Boni avatar Boni
Sun, 8 Jan 2023 00:32:44
Myślę, że to plączą się dwie kwestie, po prostu wracania do ulubionego/znanego (osobnicze, a szczególniej - w kierunku aspergerowym itp.) i niechęci do nowego, bo stare było takie dobre, kiedy mieliśmy 15 lat! więc otorbiania się i pozostawiania z ulubionym/znanym (dziaderskie i/lub osobnicze).

Jest też tu kwestia pamięci i pamięci emocji, ale to IMHO trywialne - zakładając podobną częstotliwość i dostęp, to jeśli ja mam 40 lat "praktyki" w odbiorze mediów, i nawet bardzo nie unikam nowości, to jeśli losowo wybieram coś "fajnego i dobrego" do obejrzenia/ przeczytania/ posłuchania na dziś, trafię jednak znacznie łatwiej na coś starszego, co już znam, niż ktoś, kto ma 10 lat praktyki, bo jest 30 lat młodszy. Są oczywiście odchylenia we wszystkie strony (np. młodzi ludzie siedzący w kulturowych dołach z wapnem, albo zasysający kulturę 5x bardziej niż ja, albo ludzie, w tym dziadersi, którzy nigdy nie wracają do raz przeczytanego czy obejrzanego), no ale to jakieś odchylenia ;D

Borys
Mon, 9 Jan 2023 14:18:39
@Maciek:
Racja, moja definicja robi z dzieci staruszków. Należałoby ją stosować od wieku mniej więcej nastoleniego, kiedy to sięgamy po nowe tytuły... i trwa to przez dłuższy czas. Aha, mówiąc o „rozgrywaniu” miałem na myśli gry komputerowe tudzież planszowe, niekoniecznie sporty.

@Boni:
No dobra, oglądasz sobie na nowo Tarantino i SW, ale czy te powtórki to więcej niż połowa rzeczy obejrzanych w ciągu roku? Bo jeżeli nie, to jeszcze stary nie jesteś, a jeżeli od pewnego czasu tak, no to właśnie od pewnego czasu jesteś. :)


„zakładając podobną częstotliwość i dostęp, to jeśli ja mam 40 lat "praktyki" w odbiorze mediów, i nawet bardzo nie unikam nowości, to jeśli losowo wybieram coś "fajnego i dobrego" do obejrzenia/ przeczytania/ posłuchania na dziś, trafię jednak znacznie łatwiej na coś starszego, co już znam, niż ktoś, kto ma 10 lat praktyki, bo jest 30 lat młodszy.”

Ten argument można akurat odwrócić: Jeżeli nie będziesz wybierał losowo, tylko świadomie, to masz szeroki wybór rzeczy potencjalniej dobrych, których jeszcze nie znasz. Ale jeżeli zaczniesz wybierać na chybił-trafił i tym sposobem zbiasujesz się w kierunku tytułów już znanych, no to właśnie... starość. :)

Moja definicja jest trochę wybrakowana, przyznaję, ale chodziło mi o uchwycenie fenomenu, w którym więcej radości niż poznawanie nowych rzeczy – obarczone ryzykiem, że wydam X godzin wolnego czasu na coś przeciętnego – sprawia nam wracanie do rzeczy już znanych, szukanie w nich nowych warstw itd. Czyli zamiast sięgać po nowy akcyjniak AD 2022, który najpewniej będzie taki sobie, wolę obejrzeć znowu niewidziane od 20 lat „Prawdziwe kłamstwa”.

Ja w każdym razie obiecuję sobie, że po 50-tce przynajmniej połowa czytanych książek i oglądanych filmów, to już będą powtórki.

Boni avatar Boni
Mon, 9 Jan 2023 15:52:44
@Borys

Jeżeli nie będziesz wybierał losowo, tylko świadomie, to masz szeroki wybór rzeczy potencjalniej dobrych, których jeszcze nie znasz. Ale jeżeli zaczniesz wybierać na chybił-trafił i tym sposobem zbiasujesz się w kierunku tytułów już znanych, no to właśnie... starość. :)

Być może. Ale zaraz wylądujemy w definicji definicji i lemowskim mierzeniu szczęścia w hedach, przy pomocy gwoździa w bucie, np: czy młażona jest MŁODSZA, szczęśliwsza i bardziej zadowolona, bo przeczytała w 2022r. 125 nowych dla niej książek-beletrystyki, niż ja, których przeczytałem nowych ze trzy, a poza tym same powtórki, i oczywiście 10x mniej? Bo może ja jestem równie zadowolony i szczęśliwy (już nie mówiąc, że to ja jestem młodszy). A przynajmniej nie mam ataków rozpaczy w typie "DO KOŃCA ŻYCIA PRZECZYTAM TYLKO PARĘ TYSIĘCY KSIĄŻEK? CO ZA GRZYBNIA!1!" ;D

Codiac
Tue, 10 Jan 2023 18:18:47
@Powtórki
Jak dla mnie to jednak definicja Borysa jest dziurawa.
No bo oglądam sobie teraz różne rzeczy, niektóre po raz n-ty oczywiście, ale większość pierwszy raz. Bo jednak lubię poznawać nowe rzeczy. Tylko spora część tego jest nowa dla mnie, chociaż swoje lata już ma. W ciągu ostatnich paru lat obejrzałem np. star trekowe TNG (które w miarę znałem i oglądałem na bieżąco) ale i DS9 (którego widziałem niewiele), Enterprise (w ogóle) a teraz lecę z Voyagerem (którego widziałem parę odcinków na krzyż gdy leciał w telewizji). Oprócz tego pożyczone od znajomej a nigdy nie oglądane wcześniej Firefly i Battlestar Galactica o których słyszałem sporo ale nigdy nie widziałem. Gdybym mógł to bym się też dorwał do Babylon 5 i wszystkiego z serii Gwiezdnych Wrót (z których widziałem film i jakieś paręnaście odcinków głównego serialu).
I teraz nie wiem czy jestem młody bo oglądam rzeczy do tej pory niewidziane czy jednak stary bo sięgam po nakręcone pół mojego życia temu (albo i dawniej).

Osobiście nie czuję się jeszcze stary ale i nie młody. Mam już swoje lata, doświadczenie, wiem co lubię i czego nie lubię. A jedną z rzeczy które lubię są pewne konwencje z czasów mojej młodości, których obecnie trochę brakuje. Dlatego oglądam tytuły które mi wcześniej uciekły. Teraz mogę, stać mnie i mam dostęp!

telemach
Mon, 23 Jan 2023 00:14:58
"mamy już 8mld chętnych na furę, skórę i komórę, or compatible, a w planach jeszcze ze 3-4 mld ludzików."

Skąd te 3-4 mld? Pytam bo nie wiem. Obecnie świat ma gęstość zaludnienia Afganistanu, taki np. Singapur ma ponad 110 razy wyższą.
https://data.worldbank.org/indicator/EN.POP.DNST
W tym sensie 3-4 mld wydają mi się nierealnie optymistyczne.



janek.r
Mon, 23 Jan 2023 08:07:52
"Skąd te 3-4 mld?"
Polecam książkę https://www.taniaksiazka.pl/factfulness-dlaczego-swiat-jest-lepszy-niz-myslimy-czyli-jak-stereotypy-zastapic-realna-wiedza-hans-rosling-p-1131942.html

Tam są wyliczenie, z których wynika, że liczba ludności świata zatrzyma się na ok. 12 miliardach.

Boni avatar Boni
Mon, 23 Jan 2023 09:30:30
@12mld

Nie bardzo mi się chce wzmacniać bibliografię w tym momencie (ten straszny moment, kiedy trzeba udać się do pracy, i nie jest to sąsiedni pokój), ale o ile pamiętam różne prognozy, jak Janek zasugerował, to optymistycznie ludzkość zatrzyma się na 11-12mld, z czego większość wzrostu wyrobi Afryka. Jeśli nie zmienią się trendy w Azji (Indie, Chiny, Indonezja i okolice), bo jak się zmienią, no to wcale niekoniecznie tak się zatrzyma.

A miejsce dla +4mld ludzi (tj. jaka gęstość zaludnienia itp. rozważania) to jest żaden problem; żywność i woda, to jest wyzwanie. Oraz polityka, konflikty i wojny, towarzyszące destabilizacjom i migracjom, kiedy np. dodatkowy miliard ludzi w Afryce pójdzie po wodę i żywność "gdzieś indziej".




 

Engine: Anvil 1.08   BS