NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2022-09-30, piątek
Tagi:  triptrop, Éire     
___________________________________

We wrześniu trafiło się parę wypadów terenowych pod wezwaniem "szybko, zanim dopadnie nas irlandzka jesień!":

1) Mourne Mountains

Do Irlandii Północnej jeździmy przeważnie tylko na zakupy, bo większość z tego, co warto tam zobaczyć turystycznie, zobaczyliśmy lata temu. Ale parę kawałków zostało do przebadania, na przykład półwysep w południowo-wschodniej części, którego nasada przebiega od Newry do Newcastle (zdaje się, są ze cztery Newcastle na Wyspach...). Półwysep wypełnia sporo górek i dołków w typie beskidu szkockiego. Najwyższe Mourne Mountains (ok 1000m) spoko widać z irlandzkiego wybrzeża, na północ od Dublina, gdzie często bywamy.

Martello Tower BalbrigganWidok z Balbriggan na Mourne Mountains

Lidl Newcastle NINajzabawniejszy Lidl świata (Newcastle) Kilkeel HarbourPort rybacki Kilkeel Spelga Reservoir and DamZalew Spelga, wysoko nad okolicznymi dolinami

Newcastle okazało się raczej ąę kurortem niż miasteczkiem irlandzkim, i akurat był jakiś festiwal i kupa ludzi, więc nie zatrzymywaliśmy się (ale tego Lidla w dawnej wiktoriańskiej stacji kolejowej nie dało się przeoczyć). Trasa nad morzem, na wschodnim wybrzeżu, była bardzo miła. Miasteczka jak Kilkeel senne i w niedzielę pustawe, ale też miłe. Przejazd zygzakiem przez górki przypominające Szkocję bardzo przyjemny. Ogólnie, zacnie; jeśli ktoś będzie samochodem zasuwał Belfast - Dublin przy dobrej pogodzie i wypadnie mu z pół dnia wolnego, poleca się "objazd" przez ten półwysep i Mourne Mountains (na pewno ciekawszy niż przez centralną Irlandię w stronę niezbyt dostępnego Lough Neagh).

2) Avoca - Arklow

Górki Wicklow na południe od Dublina mamy przejrzane, ale zawsze można pomyszkować nieco bardziej; tym razem przelecieliśmy się aż po dolinę Avoca i miasteczko Arklow na wybrzeżu.

The Meetings, AvocaThe Meetings - rzeki Avonbeg i Avonmore zlewają się w Avoca

Arklow BeachPlaża w Arklow, młażona dla skali Arklow HarbourPonton w porcie rybackim Arklow Howard's PyramidGrobowiec rodu Howard pod Arklow, prapradziad miał fioła na Egipt

W okolicy Avoca kiedyś było mnóstwo kopalń (i nadal coś tam jest), eksportujących rudy, przez bliskie wybrzeże w okolicy Arklow; można to zwiedzać i myszkować do upadłego, ale tym razem tylko przejechaliśmy się malowniczymi górkami i dolinami. W których płynie do morza wiele rzeczek, zlewających się w rzeki, takie nieduże Dunajce (jw. koło The Meetings). Wiele ciekawych miejsc, pomników, zakątków. Samo Arklow, spore miasteczko nadmorskie, powiedzmy normalne, jak na Irlandię. Ze dwie plaże, dwie mariny, umiarkowane ciekawostki na miejscu i w okolicy (jak to mauzoleum - piramida hrabiów Howard, BTW to ma z 10m wysokości...).

3) Victor's Way

Na obrzeżu górek Wicklow jest miejsce, które troszeczkę rozwala mózg i ugina Rzeczywistość. Pan Victor Langheld, pochodzenia niemieckiego, po odziedziczeniu fortuny, wydał ją na dokładne osobiste przebadanie wszelakiego dalekowschodniego życia duchowego, w Indiach, Tajlandii, Japonii, na Sri Lance, od hinduizmu po buddyzm, i wiele panteistycznych rzeczy pomiędzy, przez dekady. Na stare lata osiadł w Irlandii, wpadł na pomysł miejsca medytacyjnego - galerii, z własną interpretacją tematów religijno - filozoficzno - symboliczno - wszelakich, w formie imponującego parku pełnego niesamowitych rzeźb, jego projektu.

Dancing GaneshasTańczące Ganesze WrathTopielec Fasting BuddhaZasuszony Budda (pierwsza rzeźba zrobiona dla parku) Fasting BuddhaCo Budda ma za przepaską...

ShivaSiwa The FingerPolana z Paluchem, młażona dla skali The FingerPaluch The ThroneTron mądrości, który powinien być pusty, ale co chwilę jakiś głupek na nim siada...

Żeby było jeszcze dziwniej, park jest dedykowany Alanowi Turingowi (temu od komputerów) i rzeźby mają adekwatne wstawki i dostawki (tu telefon Nokia, tam BASIC, itp), czasem też jakieś zupełnie "z czapy" czy "żartobliwe". Rzeźby są mega-solidne, większość to granit, niektóre większe brąz (z części), to nie jest skansen, tu nie ma lipy, wszytko jest kosztowne i trwałe, i na-maksa-hej. Co ciekawe, granitowe rzeźby Victor zamawia w Tamil Nadu, na dzielnicy, gdzie byłem na delegacjach... ten świat jest mikroskopijny.

Park ilustruje drogi duchowe i ich stopnie, czy progi, w synkretycznej, symbolicznej, i maksymalnie dramatycznej wizji projektanta i właściciela. Ilustracje powyżej to te łagodniejsze; połowa ludzi (BTW dużo Hindusów odwiedza, zapewne z ciekawości, albo i w nadziei na symbole po prostu religijne) zawraca ze ścieżek w parku/lesie z powrotem do "wstępnej", otwartej części na "polanie" (te Ganesze powyżej). Park absolutnie nie nadaje się dla małych dzieci i pikniki rodzinne (i w tym kierunku anty-piknikowym przeformułował go właściciel parę lat temu; stąd opłaty i konieczności zakupu biletu przed wizytą, z ograniczoną liczbą odwiedzających, itd.). Ogólnie, poleca się, w sensie - warto zobaczyć, co może zrobić zdeterminowany człowiek, mający jakąś kasę, i własną oryginalną wizję, hm, wszystkiego. W sensie filozoficznym, czy wykonania, 10/10. W sensie religijnym, czy estetycznym, może budzić uczucia ambiwalentne. I o to mu chodzi.

Szczegóły: Victor's Way, Wicklow, Ireland. Dostęp bez samochodu bardzo trudny, tzn. pewnie można autobusami plus na piechotę, ale.

4) Tullamore

Tullamore Grand CanalGrand Canal nie jest aż taki wielki... Tullamore DistilleryObiekt okazały, ruch na jesieni - niewielki Tullamore DistilleryObiekt okazały, ruch na jesieni - niewielki

Miasteczko Tullamore jest bardzo fajne, prawdziwie "staro-irlandzkie", a nie jak np. Ashbourne koło którego mieszkamy (z wioski w małe parędziesiąt lat zmieniło się w miasteczko niezbyt fajne, w porównaniu; w sypialnię Dublina), czy niektóre miasteczka na wybrzeżu, które są bardziej nadętymi kurortami, z niezdrowymi ambicjami, niż żywymi miasteczkami. Tullamore było "od zawsze" ważnym węzłem transportu (przy Grand Canal, łączącym wybrzeża; tu rozchodziły się trakty z Dublina na zachód i na południowy zachód), nadal jest bardzo żywe, wygląda dobrze, trzyma się nieźle. Ma troszkę przemysłu; przemysłowo-handlowe zaplecze rolnictwa w centralnej Irlandii; ze dwa ministerstwa, bo Irlandia ma politykę decentralizacji rządu.

Oraz znana gorzelnia koncernu Grant, czyli Tullamore Distillery, robiąca popularną gorzałkę Tullamore D.E.W. Obiekt na zdjęciach to nowa, wypasiona gorzelnia, ze sklepem firmowym i centrum turystycznym (ale -87pkt za brak restauracji/kawiarni) przy obwodnicy; stara gorzelnia była w miasteczku, jest przekształcona w muzeum. Dużo sentymentu - jeden z ulubionych alkoholi; jeden z projektów, który był max wyzwaniem i wyszedł nieźle, akurat dla Granta w Szkocji (na koniec dostałem od ich project managera flaszkę Tullamore DEW, w środku Speyside, co było obrazą boską, single malta, i dobrze, że Szkoci nie widzieli).

Zamierzamy Tullamore i okolicę jeszcze bardzo dokładnie przebadać, bo na wieś pod Tullamore niebawem się przeprowadzamy.


(Jak dało się zauważyć, blog nieco się zawiesił, bo jw. były wycieczki oraz szukanie mieszkadła; Mały Aczkolwiek Poważny projekt w pracy trza wyfedrować; a zaraz będzie przeprowadzka. I "Labirynt" też gdzieś tam się pisze, oby wyszedł na Boże Narodzenie. Stąd nie spodziewajcie się w najbliższym czasie notek tak często jak kiedyś.)





Codiac
Sun, 2 Oct 2022 13:22:20
W żadnym z tych miejsc nie byłem, chociaż Tullamore D.E.W. lubię i nawet chętnie bym zobaczył miasteczko. Ale Irlandia jest w ogóle dość, hmmmm, kameralna :-) Gdy raz potrzebowaliśmy coś zrobić w Sligo to po prostu razem z kolegą wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy. A to przecież północno-zachodnia, rzut beretem od granicy.
W sumie raz mi się zdarzyło służbowo polecieć samolotem w samej Irlandii. To było gdy potrzebowałem coś porobić w Tralee, a do tego podróżowałem sam a nie mam nawet prawa jazdy :)
I z tego co pamiętam - ale pamiętam jak przez mgłę - Tralee też było takie staro-irlandzkie i przyjemne.


Boni avatar Boni
Sun, 2 Oct 2022 14:53:18
@Codiac

Co do zwiedzania, to wiesz, przy naszym podejściu, pojazdach, zasobach itd. to np. po paru latach w Szkocji okazywało się, że tak w zasadzie to ja zwiedziłem więcej Szkocji niż ze trzech kolegów-natywnych z pracy, zebranych do kupy ;D A w Irlandii tylko dlatego to jeszcze nie zaszło, bo pandemia była.

Fakt, Irlandia jest kameralna (chyba jeszcze bardziej niż Szkocja), przecież nam się zdarzyło jednodniową wycieczką obskoczyć kawał hrabstwa Donegal (startując spod Ashbourne), okej, od wczesnego rańca do późnego wieczora. A teraz będzie jeszcze łatwiej w ten deseń, bo będziemy startować spod Tullamore "na środku" (wynajem jest przyklepany, chata do przyjęcia; w końcu po prawie dekadzie znowu normalny dom wolnostojący, a nie jakieś połówki domów / apartamenta, ze wspólnymi wjazdami czy parkingami; nawet jakiś garaż znowu mamy).

A w Tralee akurat jeszcze nie byliśmy, ale latanie tam samolotem, to hm, "no better kill than overkill!"?? ;P

Codiac
Sun, 2 Oct 2022 14:57:49
Domek ładny, taki dość nowy chyba?
Gratulacje, zapowiada się bardzo przyjemna miejscówka.

Co do latania do Tralee - gdybym miał prawko i samochód to bym pewnie pojechał. Chociaż to też pewnie ze trzy godziny w jedną stronę. No i wtedy nie napiłbym się w lokalnym pubie Guinnessa. :)
BTW. zanim pojechałem do Tralee to mnie ostrzegali, że mogę ich nie zrozumieć (to samo mówili też o Liverpoolu). Nie miałem problemów większych niż gdzie indziej.

Boni avatar Boni
Sun, 2 Oct 2022 15:22:39
@Codiac

Tia, miejscówka fajna (jeszcze wioska, ale już gentryfikująca się przez bliskość Tullamore, w granicach dużego spaceru czy spoko rowerem; do gorzelni z obrazka mamy ze 4.5km w jedną stronę spacerem); dom nieco za duży, ale może w końcu wszelkie nasze graty i hobby się zmieszczą ;D Chata jest stara, na oko 50 lat albo i więcej, ale po minimum dwu dużych modernizacjach/rozbudowach, przez dekady, i odświeżeniu ostatnio.

Oczywiście, praca z domu, bo do nominalnego biura jest ok. 1.2h jazdy, ew. w przyszłości przydział do drugiego biura firmy, w Athlone, jakieś 0.5h jazdy.

Co do latania do Tralee, to wiesz, w Irlandii istnieją pociągi ;P

Językowo, po Szkocji, Glasgow, itd. to najdziwniejsze językowo miejsca Irlandii wydają nam się znośne i mówią po angielsku, najwyżej jak turbo-mamroty (za szybko i niewyraźnie, ale nie, że jak gość zauważa, że nienatywni nie kumają i zwalnia 2x i próbuje wyraźnie, to nadal nic nie rozumiesz; po czym zwalnia jeszcze 2x i próbuje bardziej, i nadal nic nie rozumiesz - takie rzeczy nam się zdarzały w Glasgow i okolicy).

Codiac
Sun, 2 Oct 2022 15:41:58
@Językowa Irlandia
To prawda. Ja nie miałem ogólnie problemów w Irlandii, poza paroma specyficznymi - jeśli ktoś wchodził w jakiś bardzo mocny akcent (rzadko) albo ich wymowa np. "thirty", bo tu ani ja regularnie nie rozumiałem ani oni mnie. Co ciekawe kolega-Anglik, kiedy mu powiedziałem o tym, tylko westchnął i powtórzył tak jak ja "Ah yes, thirty". :)
Za to byłem świadkiem jak kolega Irlandczyk rozmawiał z kimś i po parokrotnej prośbie o powtórzenie stwierdził "Sorry, nie rozumiem cię zupełnie". A rozmawiał z innym Irlandczykiem. :)

Ze Szkotami miewałem problemy, ale głównie z tymi z Edynburga. Ci z Glasgow byli spoko. Mieli oczywiście swój akcent, ale nie musiałem się szczególnie wysilać. U tych z Edynburga i okolic rozumiałem tak maksymalnie z połowę. Chociaż najbardziej zaskoczyła mnie Szkotka, która przez telefon poprosiła o "klironil". Jak mnie uświadomił kolega, chodziło jej o "Clare or Neil".


Boni avatar Boni
Sun, 2 Oct 2022 16:56:04
IMHO Edi czy Glasgow "normalne", to bez większej różnicy, szkocki akcent i tyle. Ale ich różne dziwne kawałki, dzielnice, dialekty, to inna bajka, no i jednak w Glasgow jest takich kawałków znacznie więcej+trudniejszych = znacznie łatwiej trafić na kogoś, kogo inni Szkoci Z GLASGOW nie rozumieją...

A propos, ze dwa czy trzy tygodnie temu była zabawna akcja, bo się ostatni pracodawca ze SCO skontaktował, czy nam nie chłodno? nie głodno? i czy może chcemy wrócić do SCO, i że praca jest. Wzruszyliśmy się, że nie tylko my ich mile wspominamy, oraz zadzwoniłem, że dzięki, ale nie (oraz uświadomiłem im, jak to ekonomicznie wygląda obecnie... nie mówiąc, że brexit nadal jest "w rozkwicie", że tak powiem). A point w tym, że dwa lata temu, to mnie się M. czy A. wydawali, ot, "wykształcony Szkot, z jakimś tam akcentem, ale nic specjalnego". A teraz zadzwoniłem do A. i miałem nagle ŁOMATKOICÓRKO TELEFON MI PO MEGASZKOCKU GODO!!1! ;D

Thu, 13 Oct 2022 17:15:46
Jeśli chodzi o akcenty to moja pierwsza praca w Irlandii wypadła w Donegal; co prawda ichni angielski nie odbiega od "standardu" aż tak mocno jak, dajmy na to, w Cork, ale jednak jest nieco inna. Do tego paru kolegów ze Szkocji (teraz uwielbiam szkocki akcent, wtedy to była mordęga) i z NI, a ja wtedy w zasadzie ani be, ani me, ani nawet qqryq. Co mnie całkiem zdymiewało to to, że tameczni ludzie są w stanie rozpoznać po akcencie kogoś, kto pochodzi z konkretnej wiochy 20 km dalej. Niezwykła sprawa.

A co do Tralee to nie byłem, ale uwielbiam "Cheap Flights" (by Fascinating Aida, polecam poszukać na jutubach jeżeli ktoś jeszcze nie zna).




 

Engine: Anvil 1.08   BS