Na niespodziewanej, błyskawicznie planowanej, króciutkiej wycieczce do Polski na święta zachciało mi się zamówić w wypożyczalni jakiś samochód "premium" tym razem, żeby zapoznać się ze stanem auto-moto w nówkach; zaklepałem merola C-klasse w automacie, z navi itd. Wypożyczalnia dostarczyła "or compatible" ich zdaniem, czyli Volvo S60 B4, w miarę wypasioną nówkę, z poniżej 1000km na liczniku (zdaje się, że to jest trudne do dostania ostatnie nie-hybrydowe S60, ale widocznie przy zakupach flotowych da się takie wyrwać od Volvo). Przejechaliśmy nim w parę dni kilkaset kilometrów; ogólnie dostarczył tak ciekawych wrażeń, że zrecenzuję wam go szczegółowo, a tag "hejt" niech będzie wam wskazówką.
1. Silnik benzyna 2.0 zaturbiony, około 200KM/300Nm. Zamienia średnio wydajnie benzynę w duże ilości hałasu oraz normalne przyspieszenia i przeciążenia, jak byle 200KM, rzędu 8s do setki. Minimalna turbo dziura. Szału nie robi, ale oczywiście da się spoko jechać, porównywalny np. z naszym byłym IS250.
2. Skrzynia jakiś tam automat, bodaj 8 biegów, ale jak zrobione nie wiem i nie wnikam (czy normalna, CVT, czy hybrydowa, itp). Dwusprzęgło to raczej nie było, ale sama praca skrzyni nie powodowała mi obrazy uczuć religijnych. Natomiast ergonomia i bezpieczeństwo jej sterowania woła o kary cielesne dla projektantów, marketingu i w ogóle każdego, kto godzi się, żeby wybór kierunku przód-tył samochodu, mogącego zabić człowieka, był gównianym wyłącznikiem z dźwigienką, udającą wajchę biegów; bez żadnych blokad poza programowymi, bez sygnalizacji przy dźwigni, z sygnalizacją w zegarach POWIĘKSZENIEM FONTU literki biegu, białe = białe, w środku zegarka. Ciekawe
ilu ludzi musi jeszcze zginąć, żeby suweren i politycy przywalili w kły firmom auto-moto za te różne idiotyczne pomysły i zabronili niebezpiecznych kpin z ergonomii sterowania. Bonusowo, przełączanie przód-tył w każdym automacie jest raczej leniwe, ale w tym volvo to leniwość słonia, a nie labradora, jak w starym fordzie, czy lexusie.
3. Wymiary wnętrza - spoko, jak przystało na tę wielkość budy, normalny segment E powiedzmy.
4. Ogólna stylistyka z zewnątrz - modna, w najbardziej pejoratywnym sensie "mody". Zylion sznytów, spojlerów, agresywnych zbędnych dodatków. Plus oczywiście modna morda-grill wielkości sofy. Czyli wszystko "normalne", jak na nowe samochody "premium" przystało - ale do wzorcowych nówek-żenuacji od BMW, Lexusa czy Mercedesa jeszcze całkiem daleko. Oraz plus za tylne lampy, które od paru lat wyróżniają vołoviny, rozumiem, umiarkowanie doceniam; zresztą, przednie (podróbki z McLarenów?) też zniosę. Powiedzmy ogólnie 6/10, "not great, not terrible".
5. Zawieszenie i hamulce - zawias twardy, niekomfortowy, typowy dla "premium" za ostatnią dekadę. Na gładkiej autostradzie znośny, na normalnej polskiej drodze porażka, na asfalcie wiejsko-łatanym katastrofa. I nie wynika to z kółek, miał w miarę normalne opony na 18" (standardowe, strach pomyśleć jak jeździ na jakichś 20" w opcji). Hamulce normalne i spoko (BTW duże tarcze, ale dziwnie małe zaciski, czyżby to jakieś wysokociśnieniowe?).
6. Napęd - FWD, istnieją też nieco droższe wersje AWD oczywiście.
6a. Układ kierowniczy - normalny, nic specjalnego, wózek zachowuje się i odczucie drogi jak byle FWD tej wielkości; wspomaganie elektryczne, ale po lexi IS już mi to lotto. ALE: z dokładnością do "asystenta pasa jezdni", nie tylko wibrującemu kierownicą przy najechaniu na pas czy przerywaną, ale wręcz wstępnie - szarpiącemu "w przeciwną stronę". W pierwszej chwili myślałem, że ma zepsute wspomaganie, w drugiej powiem tak, nie uderzyłem człowieka od podstawówki, ale jakbym miał projektantów czy zatwierdzających te rzeczy pod ręką, zobaczylibyśmy, ile mi zostało pary w łapie po latach zaniedbań i zalegania przed kompami. Mikroskopijny plusik - dało się to k...stwo wyłączyć i nie wracało "po kluczyku". Natomiast po wyłączeniu tego i paru dniach spokoju, wózek nagle uznał, że na pewno przeoczyłem, że zapaliła się rezerwa paliwa przy paliwomierzu, i żeby mi to wyraźniej uświadomić, wyświetlił komunikat na środku zegarów oraz "szarpnął" kierownicą, akurat na wąskiej drodze i w szybkiej jeździe. Jak wyżej, mogłoby dojść do rękoczynów...
7. Jakość wnętrza - większość tanie twarde gówno, jakość wykonania i spasowania przeciętna, skóry takie sobie. Szukając zdjęć w necie itp. gdzieś mi mignęły recenzje, że nowe S60 to już prawdziwa jakość od Volvo itd. itp. no więc alternatywa jest tu tylko, czy recenzujący dostali jakieś bonusy za pociskanie marketingowych kłamstw, czy prozaicznie nie widzieli/doświadczyli samochodu wyższej jakości. Z porażających szczegółów, np. te żaluzje na konsoli centralnej wymyślił jakiś płód; podłokietnik tak twardy, że pomimo dobrej pozycji i wystarczającego miejsca parę razy po prostu rozbolał mnie łokieć; ramka dźwigni od otwierania maski już wypadająca/rozpadająca się w tapicerce wnęki na nogi, itd. Ogólny badziew po prostu.
8. Wygoda foteli - sportowate, z elementami trzymania bocznego (tak "solidne", że trzeba uważać, żeby dupy o dolne krawędzie nie obić, wsiadając...), tania skóra, z lepszą skórą w opcjach; w teorii dużo regulacji itp. Znaczy, nie do końca - np. w pasażera fotelu zaoszczędzili elektrykę dla pochylania oparcia, więc "zabawne", tylko że nie, bo został dynks od przesuwania i wysokości, ale od pochylania jest trudno dostępne pokrętło, jak z jakiegoś szrotu z '80. Ogólnie całość - z przodu niewygodny badziew. Z tyłu analogicznie, tylko bez fajerwerków; duży minus za podłokietnik kanapy z pomysłów księgowego, bo nikt normalny tego nie projektował, ale mały plusik za gadżet - tylne zagłówki składane klawiszkiem od kierowcy.
9. Głośność w środku - normalna, trochę za bardzo słychać wiaterek, deszcz itp., ale np. opony wzg. cicho. Ogólnie, może być.
10. Wymiary, kolor - wymiary normalne, jak sedana E z epoki. Nasz był w tym modnym ostatnio szarym nie-metaliku, lakier jak lakier ("pociągnęli szarym, żeby zadać szyku po taniości"), natomiast gdzieś mi wpadło w oko przy sprawdzaniu cennika, że dopłata za to szare, równie bazowe jak bazowy czarny, jest rzędu 4200zł. Okeeej...
11. Gadżety - całkiem sporo, połowa moim zdaniem zbędnych, ale powiedzmy, że "kto bogatemu zabroni". Z "normalnych" - klimatronik dwustrefowy, grzane siedzidła, pamięć fotela (ale kierownica ustawiana "korben-dallas" jak to mówią, ręcznie), bodaj lusterko samościemniające, itd itp. Z zacnych i mających naszą fokę aprobaty: grzana kierownica, grzana przednia szyba. Z olewanych przez nas - te różne "asystenty" znaków, pasów, itp. Z durnych w stronę idiotycznych, np. te "pokrętło" do zapalania samochodu. Ogólnie, większość sterowania gadżetów przez wielki ekran dotykowy umieszczony względnie nisko i jest to niebezpieczne nieergonomiczne zło, no ale pokoleniu wychowanym na tele komórkowych pewnie już nawet nie zaświta, że to spierdolina, np. byle regulacja czegokolwiek wymaga przebicia się przez jakieś dwupoziomowe menu, albo dotykowego klepania "kołowo" w funkcję (np. powiedzmy chcesz grzanie kierownicy poziom 1: JEŚLI jesteś na głównej, klepnij w ikonę fotela, klepnij ikonę kiery, klepnij ją jeszcze dwa razy, żeby z 3 zrobić 1, podnieś głowę i zobacz chłodnicę TIRa czy dziecko lecące przez maskę, bo czemu nie; 90% operacji nie da się robić nie patrząc na ekran i jw. trza klepać, jak przez opcje byle komórki, czego podobno nie wolno kierując). Ogólnie gadżety spoko, 8/10, ale ich sterowanie nie daje się ocenić w liczbach kulturalnych.
12. Audio, infotainment - audio normalne "z epoki", jakieś radio, jakiś slot SD. Same nagłośnienie zdawało się katastrofalne na dzindybry; po ustawieniu co nieco (bo ktoś pierd...ty bawił się equalizerem), okazało się zaledwie badziewne, jak z jakiegoś opla czy renault za pół ceny tego volvo. Może to było bazowe, a jakieś Harman Kardon za dopłatą są lepsze, no ale nie był to standard nawet entry-level lexusa z 2006, więc WTF trochę. Infotainment - nawigacja OK i normalna w 2022, duży ekran dotykowy oczywiście polepsza wrażenie; mini-obraz navi wyniesiony między zegary fajnym gadżetem, coraz powszechniejszym. Jw. wszelkie opcje i gadżetologia upchnięte na bodaj trzech "ekranach" przewijanych prawo-lewo i zylionie wielopoziomowych menu, oczywiście, trzeba nieco załapać logikę systemu, ale nie jest bardzo pokrętna czy nieintuicyjna; tyle, że połowa tego OK, ale druga połowa nieergonomiczna i/lub niebezpieczna w czasie jazdy. Wózek próbował podłączyć nasze telefony z androidem, więc pewnie coś tam potrafi w temacie, ale nie interesuje mnie to i nic wam mądrego nie powiem o tym przypadku. Z innych dziwnych rzeczy, w które nie chciało mi się wnikać, czy to bug, czy ktoś coś przestawił - vołovina w PL z navi gadającą "po angielsku"?
13. Poduszki i BHP - pewnie jakieś poduszki i kontrole trakcji ma, nie było okazji przetestować.
14. Bagażnik - normalny, proporcjonalny, jak na sedana E przystało.
15. Ile pali - nie zwróciłem uwagi; z pamięci i z jedynego tankowania wynikałoby, że około 9/100 średnio, dla Okęcie - Białystok - Okęcie plus ze 100km lokalnie po i wkoło Białegostoku. Czyli chyba normalnie, jak byle nowoczesne 200KM, a z czego wyciśnięte, czy 2.0 turbo, czy 2.5 bez turbo, to już mniejsza; nie było chyba rewolucji w sprawności benzyn za ostatnie 10-15 lat. BTW jak dla mnie - niezbyt duży zbiornik, 60l.
16. Czy ma łopatki, tryby jazdy itp. - ma tryb Eco (nie używałem), Comfort (pomyłka w nazwie - miało być "Normal") i Sport (włączyłem, ale jeszcze szybciej wyłączyłem, tak bezsensownie zaczął szarpać się i rzucać, udając "samochód sportowy"). Miał jakieś opcje "na końcu" wajchy od biegów (jakieś +- itp) poza R-N-D (bo P na klawiszu obok), ale nie miałem ochoty tego używać czy kminić, wystarczyło mi wk... przy R-N-D przy byle parkowaniu, czy przyglądanie się, czy na pewno wyświetla się P i bezpiecznie zaparkował, po klawiszu P mniej "wyrazistym" niż w pilocie od TV, itp.
17. Czy ma kaseciaka, CD itp. - miał slot SD i pewnie telefony podpina, innych mediów nie zauważyłem.
Ogólnie podsumowując, średniej klasy badziew, który koło starych wypasionych volvo nie leżał nawet. Ktoś powiedział o nim "chińskie volvo" i to jest ładny przymiotnik, nawet jeśli zrobili go Turcy, Portugalczycy czy Szwedzi, a nie Chińczycy. Nieco przekombinowany, nieco nieergonomiczny, nieco niewygodny, nieco za słaby, nieco brzydki, itd. Ale, żebyśmy się rozumieli - nie jest na dnie moich rankingów, o nie!
I może nie nadużywajmy słowa "premium" o takich volvo itp., bo jeśli każdy badziew tej jakości ma być premium, no to zaraz się okaże, że wszystko jest premium.
Jedyne co IMHO pewne, to że cenę ma "premium" - za to czym jeździliśmy trzeba dać coś koło 260tyś. złotych. Nie wiem jak to skomentować po prostu, my oczywiście nie znamy cen nówek (zanim z Okęcia wyjechaliśmy, żona wk... kłopotami z moim opanowaniem przestawiania R-N-D na parkingu, trudnym do ustawienia oparciem jej fotela, badziewiem przestawionych głośników, ogólną niewygodą fotela i zawiasu, oraz umiarkowanym odpychaniem się na wylocie z Terminala, rzuciła "ILE TO BADZIEWIE KOSZTUJE?? 50 TYSIĘCY? - Raczej 150 tysięcy..."; po zastanowieniu później "wiesz co, pewnie ze 200k - ZA CO?"; później okazało się, że raczej 260-270k, i chyba właśnie drożeją). Krótko mówiąc, naszym zdaniem, ten samochód "znośny w 50%", absolutnie nie jest tego wart.
Dyskutowaliśmy, kto w ogóle takie wózki kupuje? wyszło mi, że tylko ktoś, kto ma pieniądze na dowolne podobnie wypasione acz badziewne "premium", ale leci na historyczny hype skandynawsko - vołovinowo - egzotyczny. Co w sensie egzotyki rozumiem, skoro utkwiłem w lexusach zamiast w audi czy merolach. A różnica niestety taka, że w dawniejszych lexi, volvo itd. było znacznie więcej realnej jakości i komfortu, zamiast gadżetów i pseudo-wzmacniaczy pseudo-osobowości dla klientów AD2022, jak w tym S60.
PS. Jw. od czasu do czasu biorę "lepsze" autka w wypożyczalniach, pomiędzy najtańszymi kompaktami czy dostawczakami, bo kto bogatemu zabroni oraz żeby dokładniej poznać stan (prawie)nówek. Toyota Auris była tak nudna, ale też ergonomiczna i poprawna, że nie chciało mi się o niej szczegółowo pisać. Nissan Juke na jesieni był tak nudny i gówniany (oraz nienawidzimy Juke), że nie chciało mi się wkurzać i klawiatury zużywać. Powyżej, to rant bodajże na skutek tego, że S60 ma pewien potencjał i nie jest zupełnym mułem na dnie, jak ople czy nissany, ale jednak DKJP jakie to było kiepskie doświadczenie oraz sentyment dla Skandynawów i dawnego etosu marki, zaprzepaszczonego w tym modelu, mnoży nasze rozczarowania razy trzy.