... czyli kontynuuję
przygodę z pisaniem, a raczej teraz: wydawaniem, czyli już nie do szuflady.
Jak pisałem pod poprzednią notką, próby użycia dużych i renomowanych portali self-publishingów skończyły się niesmakiem; kiedyś to opiszę, bo warto, i ku przestrodze, ale nie dziś, bo się zmęczyłem.
Skończyło się zrobieniem na kolanie udostępniania/wydawania przez własne wydawnictwo i stronę (protip: pomaga, jak się ma "w przydasiach" w cyberpiwnicy od lat jakąś firmę, czy domenę). Obecnie fragmenty pierwszego tomu "Labiryntu", pod pięknym pseudonimem, możecie znaleźć na
Wind Forge Media. A nieco głębiej stronę udostępniającą pliki i dojścia do zakupów:
strona Labiryntu tom 1.
Na razie możecie kupić sobie mojego ebooka, tj. kod dostępu, tylko przez polskie Allegro. Niebawem będzie zapewne
eBay.ie PayPal dla ludzi z nadmiarem euro, albo którym nie pod drodze z allegro. Inne kanały sprzedaży może jeszcze wymyślę, ale tak szczerze, to nie znam i nie wiem, czy potrzebne (wolno komentować i podpowiadać; nie, nie podpowiadajcie amazonu, appla, barnes&noble itp, to już przećwiczyłem, i dzięki, jesteśmy tu i teraz). Oczywiście, zawsze można spróbować zagadać do mnie gdzieś tutaj, albo przez emaila na dole strony firmowej, i spróbować umówić się "na przelew", "za piwo", "na bezdomnego żebraka-miłośnika Lema" ;) itp.
Technicznie, kod daje dostęp do plików PDF, MOBI, EPUB i TXT bez limitu czasu czy ilości pobrań. Jeśli ktoś będzie kodu nadużywał, to albo ja albo serwer mu kod zablokuje (wszystko jest logowane, oczywiście).
Książka najlepiej wygląda w PDF, pozostałe formaty są raczej w kierunku maksymalnej kompatybilności na telefonach, padach itp., niż wyglądu, czy ficzerów.
Jeśli wszystko choć trochę ruszy "od zaplecza" i sprawdzi się, może zacznę jakieś promocje, szukanie recenzentów "w branży", itd. ale na razie chcę wiedzieć, czy to wszystko po prostu działa. Bo troszkę denerwuję się, kiedy w grę wchodzą jakiekolwiek pieniądze, nawet nikłe.
W komentarzach pod notką zachęcam do uwag, pytań, recenzji i komentarzy.