Gdzieś pomiędzy pracą, domem, zagrodą a szrotem, coś tam gra, jak zwykle. Co mi gra nowszego ostatnio (ostatnio=miesiące...)?
Wyszła nowa płyta Lorde,
Solar Power, jak zapowiadano. Kupka miłych ballad, ale wolałbym więcej kawałków jak
genialny tytułowy. Całość do posłuchania, ale z nóg mnie nie zwaliła.
Aurora dostarcza, jak zwykle. Ostatnio streamuje, wrzuca co jakiś czas EPki i nowe rzeczy, kiedyś tam zapowiada się trzecia płyta. Nawet full-size teledysk się trafił niedawno, z bardzo zacną mieszanką wszystkiego. Mały minus za podejrzenie samplera-tuningu w dolnych rejestrach, ale i tak duża kupa radości:
Z zupełnie innej beczki: z różną intensywnością, ale zawsze mam gdzieś tam jedno oko minimalnie zezujące na muzykę-elektronikę w różnych smakach i kolorach. W tym, mam minimalnie na oku muzę z Francji, bo są tam duże pokłady piękna i dobra, tyle, że nie są lansowane jak świat długi i szeroki przez różne koncerny. Szczególniej w kierunku etno-elektro, folkatroniki, czy jak tam zwą obecne wcielenia, we Francji można zawsze coś ciekawego wynaleźć. Np. kiedyś wynaleziono Deep Forest i nadal okazyjnie wala się nam po głośnikach. A z moich nie tak dawnych odkryć:
Thylacine, czyli William Rezé, czyli coś pomiędzy Deep Forest a Massive Attack a normalnym DJ-biznesem.
Kolesław ma solidne wykształcenie muzyczne, poszedł w elektronikę, ale gra też na saksofonie i w ogóle na wszystkim, co mu w ręce wpadnie. Powiedzieć o nim, że "to tylko DJ" to moim zdaniem minąć się z prawdą o 1472 kilometry. Jeździ(ł) okazyjnie po świecie, dostarczał czasem interesujące występy (także w pandemii - kameralne), robi ciekawe videłki, z ciekawymi ludźmi, z ciekawych miejsc. Polecam tego pana uwadze.