... czyli nie sposób nie przyznać, że dogoniły mnie radio i telewizja, dla niepoznaki zwane obecnie mediami w internecie.
Po wyłączeniu w cholerę telewizji i radia w domu jakieś 10 lat temu, był przez dłuższy czas spokój, bo choć wtedy właśnie na serio zaczęły rozkręcać się jutuby czy inne podcasty, nie miałem do tego ani głowy, ani łączy, na polskich czy szkockich zarzeczach. Wystarczało mi czytanie w sieci, no i parę regałów płyt.
Renesans audio-wideo przez sieć zafundowała nam pośrednio pandemia, bo kupiło się w końcu nielimitowane szybsze internety, co nie, oraz nie było wiele chęci, czy możliwości jakiejś roboty. Po przeprowadzce do Irlandii zrobiło się jeszcze gorzej, bo do roboty chęci i możliwości było jeszcze mniej, a internety mamy już "normalnie" jak u ludzi, w cenie chałupy i wystarczające do streamingu na dwu czy trzech urządzeniach (z dokładnością, czy sąsiedzi akurat też nie próbują przemielić łącza na pył).
Stąd przez rok obejrzałem chyba więcej telewizji, niż przez poprzednie 15 lat. Oczywiście są drobne różnice, większość jest dostępna "z dysku" czy "on demand", odeszły do lamusa jakieś nagrywania, czekanie na program itd. itp. (BTW na żywo nic praktycznie nie oglądam). Oczywiście, zakres tematyczny jest zupełnie dowolny, to nie jest dawne 400 kanałów kablówki, to 400 tysięcy kanałów, like, czegokolwiek.
Ale, że przez sieciowe wykluczenie przez dekadę czy nieco ponad, ominęły mnie jakieś drobne chwilowe odchylenia net-mediów we wszechwolność, czy że wszyscy będą prosumentami, itd. jakieś próby realizacji tych różnych głupot o globalnych wioskach czy końcach historii, to kiedy wróciłem do telewizji w wersji sieciowej, czułem się, jakbym stare wygodne kapcie wzuł i zapadł się w wysiedziany fotel - wszędzie reklamy, konwergencja kontentu, walka o oglądalność, cenzura w dowolnych kolorach i smakach, itd. itp. No wszystko w końcu prawie jak w telewizji! Jedyne nowe jakości, albo ich próby, to algorytmy podpowiadające czy cenzurujące, kiedyś, panie, tego nie było. Ale przy 400 tysiącach kanałów zamiast 400 ludzie pewnie już nie dają sobie rady. Plus poprawka, że całą otoczkę socialmedialną czy komentarzy do mediów, nadal mam tam, gdzie możecie "pana majstra w d... pocałować", to się akurat nie zmieniło. No i nie używam rzeczy za paywallami, czy z rejestracjami, tylko ogólnodostępnych.
Nie wiem, po co się rozpisuję w ogóle o tym, w skrócie - znowu traci się czas na oglądanie różności niczym w 2005, trafiają się na ekranie perełki albo rzeczy interesujące, reszta jw.
A właściwy pretekst notki, to, że chciałem się czasem podzielić jakimś linkiem, czy tym, co akurat ciekawego mi wpadło na tubie, ale nie bardzo mam gdzie. Notek stawiać o jakimś nowym kanale (nowym dla mnie, bo wszyscy go znają od 5 lat...) czy ciekawej wrzutce, przeważnie mi się nie chce, bo to o wiele za wiele zachodu i marnowanie pasma. Same linki wrzucać co jakiś czas, "obejrzane w tym miesiącu", no to jest jakiś powrót nie w 2005, ale w 1995 chyba (jakieś BBSy sprzed epoki gugla, kurde?).
Przez chwilę miałem pomysł, że to następny punkt do zrobienia sobie kombajnu do wystawiania takich różnych "linkowni" na front-end, jakiegoś skrzyżowania instagrama z pinterestem, ale inaczej napędzanego od zaplecza i z inną filozofią - "następny punkt", bo takie potrzeby i zagadnienia wracają mi od paru lat, z różnych stron i przyczyn. Nawet zacząłem coś dłubać, od razu na bogato, żeby nie było wstyd kiedyś dać to też znajomym i obcym ludziom do zabawy, ale oczywiście dogoniła mnie praca, czy projekcik "Lem", i rzecz leży odłogiem.
Stąd machnąłem ręką i po prostu stawiam na szpalcie obok mały wykaz rzeczy, które odwiedzam audiowizualnie częściej, niż raz na miesiąc i uważam za warte polecenia. Coś jak rolka blogów itp. która też nadal jest tam obok, tyle, że się systematycznie kurczy... Rolka AV pewnie będzie się nieco rozwijać.
Żebyśmy się rozumieli, oglądam też różne rzeczy rozrywkowe, jakichś komików (np. Bill Burr), jakieś programy quizopodobne czy "comedy panels" (jak brytyjskie "QI" czy "8 Out of 10 Cats"), czy różności muzyczne, czy więcej szachów, czy o technice. Ale to już moim zdaniem rzecz gustu i naprawdę każdy sobie może sam coś znaleźć, a Błogosławiona AI Youtuba mu pomoże.
Moje linki są przeważnie do angielskojęzycznych rzeczy, bo po polsku prawie nie oglądam, nie słucham i mało czytam.
Króciutkie opisy, co wkleiłem w stanie na dziś:
NHK - Nippon Hoso Kyokai (Japan Broadcasting Corporation), podstrona On Demand, japoński ekwiwalent BBC. Oglądam stale, w zasadzie jedyna rzecz, której nigdy nie przerwałem oglądać, jeśli tylko łącza pozwalały
Nerdy Nocą - podkasty i nieco wideo, robione przez starych znajomy w Polsce, fajni ludzie gadający o różnościach
Joe Rogan
Forgotten Weapons
Agadmator Chess Channel - znany kanał szachowy, Antonio z Chorwacji, oglądam stale.
Lindybeige - 125% brytola w brytolu, w formie zakręconego profesorka z Anglii, maniaka historii w różnorodnych aspektach, czasach, miejscach. Okazyjnie wali tezy z czapy albo kontrowersyjne, ale zawsze śmieszy oraz czasem dostarcza ciekawe przemyślenia.
Drachinifel - człowiek robiący na tubie mniej więcej to, co ja na blogu próbuję pod tagiem
"marynata", tj. gada o historii i technice morskiej z jakimiś ilustracjami, w miarę rzetelnie, w miarę ciekawie i zabawnie.
I to chyba tyle. A komentarze do tej notki mogą stać się miejscem dla dalszych polecanek przez was i przeze mnie, co też obecnie warte jest obejrzenia. Może zaraz zrobię opcję w "menu" do tego...