NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2021-06-17, czwartek
Tagi:  varia     
___________________________________

... czyli nieustające pasmo sukcesów w temacie zbędnych gadżetów zwanych "aparat foto".

Jakoś tak w styczniu chwaliłem się tutaj, że stary cegłopodobny aparat fotograficzny Fuji X-S1 (klasy "bridge" czyli pośredni między kompaktami a lustrzankami/mirrorless) nadal piknie działa, i tylko ze względów ergonomicznych nabyliśmy małego fuji "mirrorless" z serii X.

Sytuacja szybko się zmieniła - w ramach otwierania się Irlandii na podróże i wycieczki i powrotu do użycia aparatu nieco częściej, okazało się, że stare fuji ma kurz wewnątrz obiektywu, a co gorsza ma też malutką plamkę na osi pierwszej soczewki (pewnie od wilgoci itp). Która daje nieduży ale jednak nieostry fragment na zdjęciach. Przykre.

Problemu nie było wielkiego, bo przecież mamy te nowe małe fuji z jakimś tam szkłem oraz komórki też spoko. Ale jednak mały zoom "w zestawie" z fuji nie jest bardzo fajny w użyciu, szczególnie po tej tubie w "bridge" X-S1 (ekwiwalent 600mm...). Znaczy, jakościowo jest całkiem ok, ale 15-45mm to nie jest coś, co mi wystarcza "w polu". A w komórce zooma ni ma.

Stąd przyszło rozważyć inne opcje.

Opcja numer jeden, czyli rozebranie X-S1 i wyczyszczenie, wydawała się całkiem fajna, tylko że nie, i lepiej nie róbcie tego w domu - już pomijając, jak trudno się taki "bridge" rozbiera, to nie uwierzycie, jak łatwo w nim coś uszkodzić, np. taśmy łączące obiektyw z korpusem. A jest tego sporo (AF, pierścienie, sensor itd.) - bo sensor siedzi "na tubie", rzecz jasna, a nie w korpusie aparatu, jak w mirrorless czy lustrzankach. A nawet gdybym nie uszkodził mikro-tasiemki foliowej, to mam silne wrażenie graniczące z pewnością, że żaden domorosły amator, ani nawet profi naprawiacz lokalny, nie jest w stanie ustawić sensora we właściwej płaszczyźnie w takim "bridge", bez jakiegoś wypasionego testera/programu od Fujifilm (bo skądinąd - nie da się rozebrać tego zooma bez demontażu sensora).

Po zupełnym zepsuciu starego X-S1 przyszło rozważyć dalsze opcje - opcją numer dwa było kupienie porządnego szkła do nowego fuji, w klasie "travel zoom", czyli coś do 150-200mm (ekwiwalentu) powiedzmy. Tyle, że z opcją tą mocno konkurowała cenowo opcja numer trzy - kupienie jakiegoś następnego "bridge" na wycieczki i podróże. Oczywiście nie jakiegoś najnowszego sony z górnej półki itp. bo takie mi się kojarzą cenowo z samochodami raczej; ale coś poprzedniej generacji, z 4K or compatible i z sensownym zoomem dało się wymyślić taniej niż średni zoom Fujinon serii XF...

Była jeszcze opcja numer cztery, czyli kupienie następnego X-S1 po prostu - niestety, odpadła, w sumie jedynie z powodu wieku tych aparatów, gdyż najmłodszy miałby z 8 lat chyba i żadnej gwarancji, że nie popsuty albo wadliwy, jak nasz staruszek. A skądinąd, opcja ta cholernie mi pasowała, bo zabytek miał pewne zalety, których w nowszych "bridge" nie dostarczają. Cenowo, taka używka wyszłaby około połowy szkła do nowego fuji czy ceny średniopółkowego "bridge" (albo w cenie nowego dolnopółkowego "bridge" - co daje pojęcie jak stare X-S1 trzyma cenę...). No ale jw. starość nie radość; może i jestem fanem szrotu, ale nie aż tak.

Stąd dłuższą chwilę wahałem się między opcjami dwa i trzy - obiektywem do nowego fuji (nienawidzę przekładania i zabaw szkłem, ale przecie już mamy duży sensor oraz fuji zgrabne, lekkie i przyjemne), a nowym "bridge" (po pierwsze, trza było coś wybrać... a jw. nie robią już takich jak dawniej). Na finiszu zostały: fajny "pancerny" zoom XF 18-135mm, czyli ekwiwalent do ok. 200mm oraz Panasonic Lumix DMC-FZ1000 (model "sprzed liftingu" ale nówka ze sklepu - nieco tańszy od powyższego szkła do fuji).

Tak naprawdę nie miałem ciśnienia na te zakupy, dopóki nie trafiliśmy ostatnio do parku w Dublinie i nie spotkaliśmy bawiących się wiewiórek - o ile nowe fuji z tym szkłem "kitowym" 15-45mm robi bardzo ładne zdjęcia PARKU itp. ale jednak WIEWIÓRKI z 15m odległości sensownie nie robi... co mi ciśnienie na zakupy nieco podniosło. A w trudnym wyborze pomiędzy opcjami dwa i trzy pomogła niezawodna mła-żona, której idea przekładania obiektywów w JEJ fuji i ciągania go na wycieczki jakoś wcale się nie spodobała. Z innej beczki, jeśli ktoś zapomniał - Irlandia to zadupie świata, i np. obiektyw musiałbym zamówić, a panasonic był od ręki w sklepie...

Lumix DMC FZ1000I właśnie tak wylądowaliśmy z Lumixem FZ1000 w miejsce zepsutego Finepix X-S1.

Co panasonic FZ1000 ma dobre? Regulacje i gałkologie ma wystarczające (choć skądinąd zbędnych wodotrysków ma chyba więcej niż fuji) i zdjęcia jakieś robi... Tak naprawdę prawie wszystko ma o stopień lepsze niż zabytek X-S1: jest nieco lżejszy, sensor trochę większy, AF szybszy i lepszy, szkło jaśniejsze, komunikacje bezprzewodowe, stabilizacje jakieś, itd. itp. sporo zalet.

Co ma gorsze od starego X-S1? przeciętny elektryczny zoom zamiast "błyskawicznego-energooszczędnego" ręcznego; zoom jednak zauważalnie "krótszy" (ekwiwalent 400 vs 600mm); korekcja wizjera do -4 (jak wszystko obecnie, chyba; a nie do -5 czy nawet nieco więcej w fuji). Z rzeczy pobocznych ma nietypowy kabelek USB (niby ma WiFi itd. więc kabelek zbędny, no ale dostaje -137 punktów za sam fakt, że nie dali typowego USB mini/mikro/C; a co ciekawe, ładowarka baterii jest na USB-C...). Ma też jakość wykonania "made in China", oczko niżej niż "made in Japan" w starym fuji (ale bez jakichś katastrof).

Wzg. innych "bridge" na rynku które rozważałem, wydaje mi się środkową półką i z dobrym stosunkiem zalety/monety - jest sporo aparatów w tym stylu o połowę tańszych i nieco gorszych, ale zapewne wystarczających do fotografii 'internetowej' jaką co najwyżej uprawiam, tj. bez filmów 4K, zabaw po ciemku, w wymagające migawki/ISO itd.; zauważyłem też parę znacznie droższych i lepszych (ale czasem - jakby niewiele lepszych).

Zobaczymy, jak będzie się sprawował w warunkach bojowych-wycieczkowych. Na razie bawię się tylko w domu i zagrodzie w zdjęcia testowe.

Flowers  Flowers  Flowers  Sparrows  Peacock on the chimney  Peacock on the chimney

(A ten paw i komin na domu - to u sąsiadów, z jakichś 30-40m; te pawie są taaakie "zabawne", np. nic ich nie powstrzymuje, a nawet chyba powstrzymać nie może, żeby nam pod drzwi nie przychodziły... BTW możemy zrobić konkurs memikowy na podpisy do tej jego akcji-dyskusji z kawkami na kominie, że nad pawiem jest dymek nr 1, nad kawkami nr 2, np. "A zezwolenie na tę antenę jest?! - Ale panie władzo, to nie my nadajemy, to sroki...")

[edit 28/06/2021]

Wrzutka z testów w warunkach bojowy, tj. z wczorajszej przechadzki po Dublinie - przykłady zastosowań które mnie najbardziej interesują i raczej trudne byle komórką, tj. makro w różnych dziwnych okolicznościach tudzież jakieś kolekcje, muzea itp. po ciemku oraz to co komórką da się spoko, ale aparatem lepiej, czyli zwykłe "pocztówki". Po kliknięciu powinno dawać zdjęcia w full rozdzielczości, niecięte, niegięte, JPGi wprost z aparatu.

Bee at the Dubh Linn Garden London view at Chester Beatty Library Edo print at Chester Beatty Library River Lifey from Grattan Bridge River Lifey south bank

W szczegółach, muszę się jeszcze nieco douczyć tego aparatu, ale ogólnie rzecz biorąc, zatwierdzam do użytku, królowa jest zachwycona oraz polecam tego allegrowicza.





janek.r
Thu, 17 Jun 2021 08:04:06
Hobby i koszty. Zastanawiam się, czy da się kupić zestaw obiektywów:
1. droższy niż mały samolocik (to bez trudu),
2. faktycznie wykorzystywać ten zestaw z sensem.

Boni avatar Boni
Thu, 17 Jun 2021 10:26:56
@Janek

Paaanie, za dużo zagadnień z rańca, ja tu jeszcze kawy nie dopiłem. Kto niby uprawia "hobby" w cenie samolocików, Kydryński? Kulczyk? Kto ocenia takie "sensy" kydryńskim świata tego, niby że ty czy ja? To może od razu se oceńmy, czy Bezos używa rakiet kosmicznych sensownie. A na koniec przecież każdy homo podobno sapiens potrafi to wszystko ładnie zracjonalizować, sobie i/lub postronnym

Z innej beczki, mnie ostatnio w tych dwu mikro-riserczach przy nowych aparatach uderzyło, jak "doskonale" wszyscy producenci mają poustawiane ceny i marketing, nawet ci mniejsi próbują; obstawiają wszelkie pola i nisze tej gry, niewiele albo epsilonowo wręcz różniącymi się pudełkami i szkłami, w bardzo uważnie zaprojektowanych cenach, i żeby się wszystko ze wszystkim zgadzało. Nie mówię, że to TYLKO zupa marketingowo-cenowa albo zupełny oligopol, bez wartości dla klienta albo zupełnie bez konkurencji, ale...

HurgotS
Thu, 17 Jun 2021 10:28:56
takie tam z zaskoczenia ;)
https://ibb.co/0hdpK5D

Boni avatar Boni
Thu, 17 Jun 2021 11:00:02
@HurgotS

Dobre, nie pomyślałem o tym kierunku. A komentarz tej całej akcji, jak była naprawdę, to mniej więcej coś takiego: http://bs-blog.clouds-forge.eu/res/pafpaf_1.jpg
(bo to było tak, że paw se wyleciał na komin i się rozglądał po okolicy, jak to mają w zwyczaju, jak na zdjęciu przedostatnim, kiedy nagle podleciały kawki i zaczęły na niego umiarkowanie drzeć ryja; na co paw wykonał to co na zdjęciu ostatnim i zapadła niezręczna cisza)

Bogdanow
Thu, 17 Jun 2021 20:47:58
Z tego wszystkiego najbardziej hejtuje nietypowy kabelek. Też taki mam. Zastanawiam się czy nie kupić od razu zapasowego (nie mam wifi), póki jeszcze są do kupienia. EU powinna objąć kabelki standaryzacją.

Boni avatar Boni
Fri, 18 Jun 2021 10:22:51
Tia, kabelek mnie zaskoczył i zasmutkował, niby przy wifi to poboczna kwestia i pewnie nie będę dokupował zapasowego, ale DKJP.

BTW zapasowych rzeczy, baterie zapewne będą potrzebne, stary fuji nie brał prądu prawie wcale w porównaniu; baterię drugą miałem, ale używałem od wielkiego święta na całodniowych wycieczkach itp. A np. te małe fuji żre jak dla mnie - normalnie, tzn. starcza żonie na 300 czy nieco ponad zdjęć, więc baterie już przyszło dokupić. No a ten panasonic, zdaje się, żre prąd jak małpa kit (wszystko ma "większe" plus jakieś tam stabilizacje obrazu itp. ciągle w nim chodzą), kwity z pralni mówią, że na 360 zdjęć bateryjka starcza, ale jakoś wątpię.

Jeszcze w sensie zakupowo-dodatkowym - co miłe, to że trafił się w lumixie taki sam gwint do filtrów jak na starym fuji; zupełny fuks, ale jednak problem z głowy, i jakaś tam oszczędność, bo już mam hałdę średniopółkowych filtrów. Nastawiałem się, że do nowego szkła/aparatu będzie trza kupić kolejną kratę tego towaru, o parę mm większego lub mniejeszego, ale okazało się, że przypadkiem jest OK.

Sat, 19 Jun 2021 17:05:10
O, proszę co za koincydencja, ja też zepsułem swojego fuji próbując usunąć mu z obiektywu martwą, maciupką muszkę, którą było czasem widać na zdjęciach, szczególnie przy silnej przysłonie. I też uwaliłem te delikatne zaczepy w gniazdku jednej z taśm.
A mogłem olać temat, muszka była z brzegu, w 90% kadrów wtapiała się w tło, w 90% z pozostałych 10% można ją było spokojnie wykadrować...

Boni avatar Boni
Sat, 19 Jun 2021 22:16:31
@kuba_wu

Wypraszam sobie "też", phi, żadne tam (fakt, przedelikatne) gniazdka czy zatrzaski, naderwałem drobniutką taśmę na zakręcie po prostu (znaczy, taka mikrotaśma płaska zawinięta w 3 x L, gdzieś między komorą sensora a pierścieniami i AF).

Natomiast też mogłem olać czyszczenie, zapewne; plamka była co prawda w idealnie na środku, ale maluśka i wychodząca jako wkurzająca nieostrość tylko przy specyficznym oświetleniu, powiększeniu i teksturze; przy moich typowych zdjęciach może raz na 10 bym ją znalazł i to wiedząc, gdzie szukać. Ale jak zwykle, "kto bogatemu zabroni", rzekł Boni, sprawdzając czy samochód nadal jeździ po dzisiejszymi miniprzeglądzie zagrodowo-własnoręcznym.

Maciek
Sun, 20 Jun 2021 01:19:04
Dosztukujcie te taśmy, jak zawsze - kabelkiem w kaptonie, lutujemy delikatnie bez zdejmowania izolacji.

Boni avatar Boni
Sun, 20 Jun 2021 02:44:51
@Maciek

Raczej nie, to co sprułem, jest o wiele za drobne i za bardzo pogięte. Skądinąd ciekawostka, któraś taśma obok tej którą urwałem, jest fabrycznie lutowana na zagięciu/łączeniu (musiałem na folii rozlutować/zlutować), no ale to była w miarę normalna/przystosowana. Inne, w tym urwipołeć, nie są z epoki "polutujesz se to bez mikroskopu, mikrolutownicy i mikropalców". Et caeterum censeo camera delenda est, gdyż ta plamka na soczewce to także uszkodzenie antyrefleksu itp, tj. dało się nieco zetrzeć kurz czy co to było, ale ślad został.

Boni avatar Boni
Mon, 28 Jun 2021 12:14:57
Dorzuciłem do notki akapit i przykłady foto z wycieczki po Dublinie. Lumix daje radę, zdaje się stosunek (jakość+zabawa)/EUR mam bardzo zadowalający. Oraz fajnie, że "znaleźliśmy w końcu prawdziwy Dublin!" jak skomentowała wczoraj słusznie młażona, bo i otwierają się miłe rzeczy, jak muzea i żarłodajnie; i można se połazić po mieście; i lato tutejsze jest niezłe, żadnych durnych upałów...




 

Engine: Anvil 1.08   BS