W ramach mojej psycho(l)terapii na górze koło przycisków RSS pojawił się przełącznik dla trybu nocnego, jeśli ktoś potrzebuje. Nie jest ten tryb nocny jakiś bardzo wypasiony czy idealnie zgrany z pewnymi szczegółami layoutu bloga czy generowaniem niektórych pokątnych kawałków, ale jest.
Jest głównie dlatego, że po IT-spierdolinie poniedziałkowej w pracy, zająłem się dla płodozmianu, co za niespodzianka, haha, IT-zabaweczkami własnymi, czyli jakimiś wprawkami w go-langu, no ale po chwili miałem dosyć, szczególniej braku wyraźnego celu tych ćwiczeń, więc zająłem się mikroproblemem IT, jak np. "dlaczego nie mam na blogu trybu nocnego?". No to już go mam, ze 3h mi zajęło, z tego połowę zabawa w dobieranie kolorków. Oraz okazuje się, że z php+css poddanego torturom niejedno można wycisnąć, nawet po dłuższej przerwie.
Ale niestety, nie płacą mi za to, więc jutro (a w zasadzie już dziś) wrócę do dłubania w wielowarstwowych złożach krapu, sponsorowanych tym razem głównie przez Microsoft, z niejakim udziałem General Electric (ale głównie przez M$, pręt im w dowolny otwór cielesny).
Oraz przez ogólny przerost formy nad treścią w tym całym IT, bo w sumie moje obecne zadania nawet nie leżą koło automatyki czy stricte programowania, to po prostu głupie pomysły na wciskanie kitu głupim klientom, realizowane na chybcika przez skończoną liczbę stażystów. Oraz mnie, na czubku tej choinki.
Bo przecież nie ma nic wspanialszego niż "skomplikujemy to panu hurtowo" - systemy typu SCADA to przecież Supervisory Control and Data Aquisition, miały kontrolować automatykę i zbierać dane, i przeważnie mają wbudowane całkiem spore możliwości analizy i prezentacji tych danych. ALE NIEEE, do zbierania danych potrzebny jest oczywiście kolejny komputer, z Historianem i kolektorami, zbierającymi te wszystkie dane na wielką kupę w kryptycznych bazach danych. Bo ktoś może mieć 10 SCADA, co nie, albo redundantne SCADA, albo Masaj, więc jeden wspólny Historian dla nich ma jakiś sens. No nie ma to sensu jeśli ktoś ma jedną SCADA+Historian (to my, trociny!), ale przecież Tak Się To Robi (TM).
Okej. Ale potem przyszła epoka "proprietarne bazy danych SCADA są be, proletariat żąda dostępu do SQLa!". Spoko. Więc mamy następny poziom nad/obok Historiana gadającego ze SCADA, gdzie zakosami z tym wszystkim gada SQL. A z SQL gadają jakieś wyższe poziomy zarządzania albo zarządu, ch... ich wie.
Ale potem okazuje się, że przecież z tych SQLi i Historianów przydałoby się jakieś śliczne raporty i buchalterię pokazać, bo to łądne i modne. Nic to, że SCADA też przeważnie mogą wszystko ładnie zrobić, "poczebujemy na cito Crystal Reports od SAP, a może SSRS od Microsoftu, a może frytki do tego?". A może jak w moim obecnym projekcie, przerobić wszystko z 10 letnich Crystal Report na bieżące M$ SQL Server Reports Services. Z wystawieniem wszystkiego na webie, portalu czy w podobie. Bo TO WAŻNE. I kto bogatemu zabroni.
A wszystko to wywraca się od samego patrzenia na ekran, o zaplątaniu całego security, uwierzytelnień itp. lepiej nie myśląc nawet, bo serwery wyczuwają takie myśli i strach, i zaraz to wykorzystują, żeby wyszczerzyć kły i wyp... się do góry kołami. Tak, najważniejsze to mieć solidne backupy, i tu właśnie 8TB dysk naszym najlepszym przyjacielem.
Dla ustalenia uwagi, wszystko to se lata na serwerach - maszynach wirtualnych po hypervisorach, w teorii 3, w praktyce 5, a zgodnie z wytycznymi powinienem ze 7 VM używać, no ale jeszcze mnie nie pop... do reszty.
Wiem, wiem, co pół roku piszę rant jak powyższy, i ulewamy se zbiorowo w komentarzach i nic się nie zmienia, co najwyżej na gorsze - systemy są coraz bardziej pop... i niestabilne, moja cierpliwość do roboty w coraz "wyższym" IT coraz niższa.
Niestety, na rantach się kończy, bo kasa się zgadza oraz klepanie po pleckach też, więc co najwyżej ocieram łzy banknotami, ew. odreagowując IT-frustrację dodaję coś do bloga czy do innych zabawek pokątnych. Bo dla napisania czegokolwiek większego prosto i porządnie nie mam zasobów i możliwości.
Oraz nie tak się zarabia w IT i przemyśle, jak widać.