...czyli chodziła za mną notka o dziwnych muzycznych coverach, chodziła, aż wychodziła. Jakoś tak podzieliło mi się na dwie części - mega-kowery w moim małym świecie, oraz wykonania dziwne Depeche Mode. Lecimy:
1. ... i u możnych dziwne
Mam na myśli covery raczej zakręcone i które mi wnoszą, znane i słynne, albo i nie. Skądinąd dawno temu mnie zaskoczyło, że kolosalne ilości topowego "bieżącego" popu są coverami czy po prostu innymi aranżacjami, które zostały wykupione przez znanych i lubianych od tych nieznanych. W drugą stronę to oczywiste, każdy kto brzdąka jakieś znany kawałki na gitarze czy klawiszach, robi cover. A chyba najdziwniejsze, kiedy znani kowerują znanych... wszystko jest możliwe...
Mayssa Karaa - "White Rabbit", Jefferson Airplane.
"White Rabbit" genialnym jest, wiadomo, a użycie tego kawałka w niektórych zacnych filmach (np. "Platoon" czy "The Game") robi im jeszcze lepiej. A powyższy libański ładny kower wystąpił w filmie "American Hustle", którego akurat nie widziałem; jakoś zaplątał się (przez radio?) do naszego bąbelka i został na dziwnych plejlistach.
Michael Andrews, Gary Jules - "Mad World", Tears for Fears.
"Mad World" było zacne w wykonaniu TfF, których płyty walają się wkoło nas od zawsze i pewnie już na zawsze, ale cover Andrewsa zrobiony do filmu "Donnie Darko", wiadomo, urywa łeb razem z płucami. I nie tylko w kontekście filmu.
Johnny Cash - "Hurt", Nine Inch Nails.
Genialne wykonanie Cash'a jest tak znane i lubiane, że nikt już nie pamięta, że to kawałek NIN czyli Trenta Reznora (też na propsie u mnie). Zresztą, parę lat temu sam Trent powiedział, że ta piosenka już do niego nie należy...
Hildegard von Blingin - "Orinoco Flow", Enya.
Całkiem świeże w moim bąbelku, genialna przeróbka przeboju Enyi w stylu muzyki dawnej czy szant czy bardcore; powoduje mi konkretnego banana na ryju. Rzeczona grupka ludzi przerabia hurtowo pop i okolice na "stare" wersje, ale ten kawałek, tak zaśpiewany, z tak delikatnie przerobionym tekstem jest superos.
[edit - dodane 2szt.
przypomniane przez komcie]
Nigel Kennedy - "Urge for Going", Joni Mitchell.
Oryginał Joni Mitchell wymiata wszechświatowo, jak dla mnie, ale instrumentalna wersja Nigela ma jakiś nieodparty urok, z jednej strony odejmuje piękny tekst i wokal, ale magicznie dodaje przestrzeni dla wyobraźni i wrażeń.
The Gipsy Kings - "Hotel California", Eagles
Francuzi aranżujący i śpiewający po hiszpańsku amerykański mega-przebój w kultowym filmie braci Coen? "Co może pójść nie tak?". Żarty na bok, to nie miało prawo "pójść nie tak", i moim zdaniem ta wersja jest lepsza niż oryginał.
Aurora - "Teardrop", Massive Attack
Coverów wspaniałego "Teardrop" pewnie nikt nie zliczy, ale dla mnie powyższy wymiata szczególniej - co w miarę oczywiste, bo i przed Massive Attack i przed Aurorą leżę plackiem w podziwie, ale ich połączone siły wręcz uginają czasoprzestrzeń. Oraz to wyżej jest na żywo...
2. Depesze z innych wymiarów
Zaskakujące, ile i jak różnych kowerów dorobili się Depeche Mode przez dekady. Może kluczowe są tu "dekady", ale mam wrażenie, że jednak coś dziwnego jest na rzeczy, bo inne zespoły mające porównywalnie długą karierę i umiarkowanie znane, jednak nie mają ze 30 wersji dużego przeboju, nagranych od Tori Amos i Carli Bruni przez country, blues i diabli wiedzą co, po metal i folk...
Johnny Cash - "Personal Jesus"
"Personal Jesus" ma z 15 znanych kowerów, pewnie najbardziej znane Marylin Mansona czy Tori Amos, ale wersja Johnnego Cash'a zacną jest; zrobił coś podobnego jak z NIN, wziął niezły kawałek i tchnął w niego swojego niepowtarzalnego Cash'owego ducha...
Rammstein - "Stripped"
Kiedy pierwszy raz usłyszałem tę wersję "Stripped", miałem najpierw naprawdę duże WTF, potem "ło panie, to jednak niezłe jest...", ale dopiero kiedy zobaczyłem z ori video, które zrobili z wiadomo czego, urwało mi łeb. Na chwilę, ale.
Tangerine Dream - "Precious"
"Precious" w zasadzie nikt nie koweruje, a tu proszę, mega-wykonanie w wersji jeszcze bardziej elektro niż oryginał, i to przez mega-ulubione Tangerine Dream.
Tulia - "Enjoy the Silence"
Akcent polski, że tak powiem... Wpadłem na to względnie niedawno, zresztą, chyba ma parę lat najwyżej, i powiem tak, nie wierzyłem w to co widzę i słyszę. Ale - czemu nie, też ładnie i coś świeżego. Akurat w coverach i remixach EtS można przebierać jak w ulęgałkach, ze 30 znanych można wyguglać od ręki, ale dziś sponsoruję muzykę ludową, kto mi zabroni.