NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2012-04-22, niedziela
Tagi:  muza     
___________________________________

(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Jak widać po wpisach o muzie, przeważnie obracam się gdzieś między elektro/trance przez pop, głównie synth, po jakieś twardsze rzeczy z elektroniką. Ale czasem czasem trafiają mnie rzeczy raczej odległe od mojego "głównego nurtu" - poważna, etno, metal, itd. I jakoś parę dni temu dopadło mnie coś z zupełnie innej beczki, znowu (radzę zrobić uczciwie głośno,na dobrym sprzęcie, i wytrzymać przynajmniej ze dwie minuty, nawet jeśli ktoś nie znosi tego typu rzeczy):



Ensemble Organum (czyli Marcel Peres i spółka), w szczególności "Compostela ad Vesperas Sancti Iacobi: Codex Calixtinus". Ale nie pogardzam ich innymi rzeczami, nie tylko z muzyki średniowiecznej, ale też późniejszej.

Sprzedał mi ich dawno temu brat, który słuchał dużo poważnej i dawnej, tudzież jest mu znacznie bliżej chrześcijaństwa niż mnie. I nie powiem, zryło mi to korę - bo o ile ładnie wykonane gregorianki są, cóż, ładne, to tutaj jest energia i wykonanie z zupełnie innej półki. O ile zrozumiałem różne popularne źródła (bo jestem totalnym lajkonikiem w temacie) tłumaczące tę muzykę, Peres postanowił odtworzyć "prawdziwe" brzmienie średniowiecznych chórów, czy to klasztornych, czy do mszału, czy, jak powyżej, pieśni pielgrzymów - stwierdził, że nie byli to zawodowi śpiewacy szkoleni w uładzonym stylu, uprawianym od renesansu, tylko prości ludzie i mnisi, najwyżej ci wybrani z lepszym słuchem i głosem, którzy śpiewali na chwałę, jak potrafili. I dysonanse czy niedoskonałości musiały być normą. Po czym na podstawie starych szkół śpiewu z basenu Morza Śródziemnego jak korsykańska czy grekokatolicka, spróbował odtworzyć brzmienie, a ze starych zapisów - nuty. I tak powstały miażdżące wykonania średniowiecznych śpiewów kościelnych, z różnych kręgów chrześcijaństwa.



Dwie ciekawostki - ponad 800 letni oryginał Kodeksu Kalikstyńskiego, z którego Ensemble Organum zrobiło powyższą muzykę pielgrzymów do Compostelli i św. Jakuba, zajumano mniej niż rok temu. No co za fajans, świat schodzi na psy parszywe. Druga - chyba największy mindfuck u osób postronnych, jaki spowodowałem muzyką, to było, jak kiedyś z bratem rozkoszowaliśmy się raczej głośno puszczoną powyższą płytą, na podwórku letniska (bo nie było innego sprzętu poza dość wydajnym caraudio mojego wózka), między domkami letniskowymi. A następnie wrzuciliśmy Project Pitchfork ... Moherowa sąsiadka po drugiej piosence wyszła z siebie, stanęła obok, i jej się coś w czaszeczce oberwało, tak nas zjebała. Pewnie profanacja ją dotknęła, chociaż na bank nie wiedziała co i o co cho, i co się z nią samą dzieje, no po prostu świat jej się zesrał. Dla świętego spokoju i żeby potem na właścicieli, u których byliśmy w gościnie, nie rzucano krzywych spojrzeń, nawet ściszyliśmy. Fakt, siostra moherowej babci opieprzyła ją i naprostowała, aż przeprosiły nas później, ale nie mieliśmy żalu - jak już dostać polsko-katolską zjebkę to chociaż za Ensemble Organum vs. Project Pitchfork...








 

Engine: Anvil 1.08   BS