NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2020-03-26, czwartek
Tagi:  varia     
___________________________________

Bardzo nie chce mi się rozpisywać o aktualnej epidemii, jej polityce, socjologii czy edukacyjnie; inni piszą lepiej i więcej. Mogę zapisać mikrokronikę za ostatni miesiąc z hakiem, ale nie wiem czy powinienem, stąd od paru dni się przymierzam, ale nie klei mi się. No ale podobno do tego służą blogi, od "log" czyli "dziennik".

Wszystko zaczęło się około połowy lutego, kiedy nam się ten cały brexit przestał się podobać tak naprawdę, a zaraza z Chin zaczęła się rozpełzać po świecie i już nie wyglądała na taką, która się miło wygasi czy przejdzie bokiem. Więc zaczęliśmy tak jakby wyścig z czasem. Spróbuję oddać go w piśmie, uprasza się odstawić płyny, poprawić oparcia i zapiąć pasy.

Kochamy Szkocję, ale walić UK, jednak szukamy normalniejszego kraju. Po leniwym guglaniu i rozpatrywaniu różnych krain i szczegółów, analityka LinkedIn staje na wysokości zadania, spada mi niespodziewanie na głowę rekruter z bardzo dobrą ofertą w kraju guglanym. Wielopoziomowe rozmowy w ciągu tygodnia owocują zaproszeniem na interview. W tym samym tygodniu rozwalam oponę na dziurze i mam średnio krytyczną usterkę hamulca w szrotwagenie. Oraz zaczynamy załatwiać status rezydentów w końcu, tak na wszelki wypadek. Nie chcemy wysyłać papierów, a pier... appka do rejestracji i identyfikacji rezydentów nie chodzi na moim telefonie, bo zbyt nowy, na żony, bo zbyt stary. Pożyczamy odpowiedni tele, kupa zabawy z przewagą kupy, najpierw ja rejestruję się w Home Office. Córka w Edynburgu zamyka się na zwolnieniu w domowej kwarantannie, oczywiście, nikt testów ludziom podejrzewającym u siebie covid nie robi. Robimy zakupy na wszelki wypadek, maski, odkażanie, różności (np. maski P2 i lekko p-chem jeszcze dało się kupić po prostu w sklepie). Lecę na interview, w tym: pierwszy raz w życiu spóźniam się przez własną głupotę i pomyłki na samolot, przekładam interview o pół dnia, kupuję następny lot. Obserwuję lotniska z pierwszymi ludźmi w maskach i rękawiczkach i jak bardzo wszyscy niepotrzebnie macają ściany i poręcze. Najbardziej w kombinezonie przeciw-chem był kierowca busa z wypożyczalni samochodów. Interview całkiem całkiem, wydaje się wszystko ok, do dogadania szczegóły. Zakładam dwie nowe opony, najtańszy nowy badziew chiński, bo nie wiem czy chce mi się szykować szrota na przegląd w maju. Spada na nas oferta kupna domu w Polsce. Naprawiam hamulec. Dostaję oficjalnie status rezydenta od Home Office. Szkic kontraktu od potencjalnego pracodawcy, a tak naprawdę rekrutera-pośrednika, jest nieakceptowalny, nawet jeśli kasa bardzo się zgadza. Odsyłam z uwagami, że co do cholery i kontrpropozycjami. Żona robi rejestrację do rezydentury w Home Office, ale jak było do przewidzenia, będą problemy z udowodnieniem jej istnienia w UK przez te parę lat, bo nie pracuje itd. Agencja z Polski naciska w sprawie domu, zgadzamy się, choć ewidentnie kogoś parzą złotówki i stracimy na tym, ale jednak. Robimy nieco większe zapasy różności na wszelki wypadek. Sprawa zmiany pracy i kraju zostaje odstawiona na półkę, bo sytuacja tu i tam zmierza do lockdownu. Córka w Londynie w trakcie zmiany pracy i mieszkania praktycznie traci pracę. Szkic umowy przedwstępnej w sprawie domu odsyłam z uwagami, że co do cholery. Sytuacja w UK rozwija się w takim tempie, że na dwa dni przed umówionym terminem "zdecydujemy coś", ewakuuję zdrową córkę z Londynu do nas w ciągu 16h, jednym kursem szrotwagenem. Trudno policzyć ile to ją będzie w sumie kosztować w straconych kaucjach za mieszkania itd, powiedzmy dość grubo. Dogrywamy umowę przedwstępną na dom, zaklepana. Ogarniamy z trudem zagraconą chatę, żeby w tym pierdolniku zmieścić dodatkową osobę z minimum "komfortu", na spodziewane miesiące lockdownu. Córka w Edynburgu dalej siedzi w domu, ale mniej kaszle, potrzebuje minimalnego wsparcia. Firma niemrawo szykuje się do lockdownu. Rzutem na taśmę kupujemy nielimitowany internet, kartę wifi do desktopa (na USB już nic w sklepach nie było), sprawdzam czy VPN z domu do pracy lata.

W poniedziałek Boris I The Liar ogłasza lockdown, we wtorek w firmie wyganiają mnie do pracy z domu. No to se pracuję z domu, chociaż już przebąkuje się o "jakimś" powrocie do pracy w przyszłym tygodniu (bo warsztat, bo dostawy do firmy). Córka lokalna chciała szukać pracy, ale nie ma to sensu oczywiście w tej chwili. Córka w Edynburgu - żyje. Żona zaczyna chorować, albo zwykła grypa, albo i coś więcej.

Tak to wyglądało za ostatni miesiąc-półtora. Nie wydaje mi się przesadnie napakowany, najwyżej na własne życzenie, bo wyprzedzaliśmy rząd jej królewskiej mości i przeciętnych obywateli o jakiś tydzień średnio. Nie mamy "pod ręką" starszych ludzi czy w grupach wyższego ryzyka. Mamy zapasy różności. Nie mamy wpływu na wiele więcej, czas - minął.

Morałów jest wiele, oczywiście.

Z zabawnych, "TRZEBA BYŁO AŻ EPIDEMII, ŻEBYŚ KUPIŁ NIELIMITOWANY INTERNET!1!".

Z mniej zabawnych i kosztownych, trzeba mniej biegać po lotniskach a więcej czytać, co się wyświetla na wyświetlaczach. Oraz nie obijajcie się pół godziny po lotnisku PRZED security, bo może wam braknąć czasu, kiedy nagle odkryjecie na security 500 nieogarniętych dziadków i babciów, z podejściem "ch... że epidemia, wakacje zapłacone, to lecimy".

Z zupełnie niezabawnych, różnica tzw. doświadczenia życiowego pokazuje się w tym, że nawet tylko 10 lat młodsi ode mnie nieco narzekają, że ich rodzice "zawsze czarno widzą", teraz - epidemię i jej okoliczności (tj. widzieli...), a np. ja jestem po stronie tych rodziców; pamiętających być może rzeczy gorsze niż czarnobyle, czy wojny jaruzelskie, czy że na zapalenie płuc umiera się całkiem łatwo. Stąd np. jazda przez całą noc i spakowanie córki o 3 nad ranem, kiedy Boris i jego ziomale dopiero zaczynają konferencje nt. lockdownu, wydała mi się bardzo dobrym pomysłem. Inna sprawa, że łatwo być uchodźcą w lexusie i kraju jak UK. Aczkolwiek zaraz przypomina się nieśmieszny szmonces "Dlaczego przeciętni Żydzi dobrze grają na skrzypcach, a słabo na fortepianie? A próbowałeś kiedyś uciekać z fortepianem?".

Z najogólniejszych morałów, to co widziałem i słyszałem przez ostatni miesiąc, publicznie i prywatnie, w sieci i twarzą w twarz, niestety umacnia moje Silne Przekonanie, tak ładnie wyrażone w filmie "Men in Black", NIESTETY:

Men in Black - Ludzie są mądrzy







zz_top
Fri, 27 Mar 2020 08:44:25
No to rzuć jeszcze zgrubnie kierunkiem świata, który rozważasz w kontekście...

cmos
Fri, 27 Mar 2020 09:14:59
Co do udowadniania pobytu żony: Dobra do tego jest dokumentacja medyczna, na przykład okresowe kontrole u dentysty czy ginekologa. W Niemczech zadziałało.

charliebravo
Fri, 27 Mar 2020 10:30:34
@notka
O rany, myślałem że jestem jedyny zmieniający pracę "w środku" COVID-19. Tyle że wracając z Monachium do Krakowa załapałem się na współpasażera z gorączką, i dostałem zupełnie niedobrowolną kwarantannę. Właściwie dostaliśmy, z parudniowym opóźnieniem po tym jak Sanepid i policja przerobiły kwity wreszcie i znalazły nas. I tak z weekendowego wyjazdu "na wieś" zrobił się areszt domowy, a jak wyjdę na piętro to mogę sobie popatrzeć na Dunajec w oddali. Żeby było śmieszniej, okazało się że współpasażer był zdrowy, i kwarantannę odwołano...tylko nie dla nas bo ktoś zrobił błąd w nazwisku, zwolnili wirtualnego iksińskiego a my siedzimy dalej :-)

@airport security
To akurat ZAWSZE robię najpierw, choćbym był nie wiem jak głodny i ile by nie było czasu do startu. Tłum babć i dziadków, heh, kiedyś na Heathrow czekaliśmy z Panią Żoną z godzinę przez _jednego_ bardzo nieogarniętego dziadka z babcią (byli tuż przed nami, mieli chyba z naście pakunków z rozproszoną w tym radośnie dużą ilością elektroniki i kosmetyków).

@choroby
W mojej okolicy tuż przed COVID-19 "chodziły" bardzo niefajne mocne grypy, dzieci przechodziły w miarę spoko, dorośli mieli kilka naprawdę ciężkich dni. Ja jestem normalnie bardzo odporny, naprawdę chory raz na 5-10 lat, tym razem naprawdę mnie sponiewierało. Może u Was to też "zwykła" grypa...

@nielimitowany internet
LOL, wisimy tu na dwóch telefonach, ale tylko dokupiliśmy pakiety po ileś giga :-) Za to śmieszne co potrafi być krytyczne na kwarantannie - nagle padły nam dwa kable do ładowania (z trzech), więc znajomi dowieźli wszystkie niezbędne artykuły, w stylu warzywa i wino, ALE kabelki przede wszystkim.

Ciekaw jestem w jaki kraj celujesz, któryś z szeroko rozumianych nordyckich?

@udowadnianie pobytu
Zgaduję że przy wizytach w kraju, takie rzeczy jak wizyty u lekarza w PL, bo dużo taniej. A nie można do tego użyć rodzinych fotografii? Robisz ich przecież dużo, są otagowane datą i miejscem (choć to akurat się wyłącza)...also, historia zamówień z jakichś Amazonów czy innych Aliexpresów?

Zdrowia i powodzenia!

Boni avatar Boni
Fri, 27 Mar 2020 12:17:17
@kraj

Na krótkiej liście prowadzi Irlandia. Nie żebym nie miał zastrzeżeń, ale powiedzmy, była na 2 czy 3 miejscu kiedy wybieraliśmy Szkocję, a po 7 latach IRL się poprawiło, UK spie..., SCO może będzie fajne, a może nie; ale nie mamy ochoty czekać następne 10 czy 15 lat aż się wyjaśni.

@udowadnianie pobytu

Nie doceniacie Home Office i jak liche mają podejście do obywateli, a już szczególniej potencjalnych obywateli. Trza udowodnić ponad 6 miesięcy z każdego roku wliczanego. Żadne zdjęcia czy zamówienia czy list itp. nie wchodzą w grę, przynajmniej na tym etapie. W ogóle kontaktu z HO nie ma, poza appkami z d... i emailem na który odpowiadają od szablonu. OIMW wizyta u lekarza itp. wystarczy na pokrycie 1 miesiąca (już nie mówiąc, że do GP zapisaliśmy się po jakichś 3 latach, bo jesteśmy zdrowe konie). Najsensowniejszą opcją za "brakujący" okres są w tej chwili kwity z banku, ale nie zbiorcze czy wspólne, tylko takie z płatnościami kartą żony; trzeba będzie się duużo naskanować i negocjować z urzędasami. Ale mniejsza, będziemy ogarniać, w tej chwili nie jest to krytyczne.

@net

Wisimy na 3G/4G bo nic innego tu nie mamy (trza było załatwić hardline lata temu, ale komu by się chciało z landlordem bawić), zrobiło się ok jak przeszliśmy na limit w stylu 60GB tanio. No ale po paru latach, spie... webu ogólnie i ze sk... Win10 po naszej stronie, zrobiło się znowu słabiej. Więc i tak mieliśmy rozważyć, tylko przyspieszyło decyzję, teraz jest unlimited GB i prędkość, przynajmniej w teorii.

@lotnisko

No ja popełniłem główny błąd na etapie, że nawet widziałem ten zylion dziadków na checkin jakiejś taniej linii wakacyjnej (easyjet?) i pokiwałem główką nad gupotą ludzką, ale zapomniałem, że to tylko checkin, a security jest w innym budyku i będzie wspólne. Potem nawet wybłagałem u security VIP-lane, ale wuj z tego, kiedy skaner dla VIP-lane jest wspólny z pierwszą normalną linią, a każdą babcię i dziadka trza wyłuskać z pasków, zegarków itp. na trzy rzuty.

@charliebravo

No pięknie, k... pięknie, z waszą kwarantanną. o_O Pozdrowienia i zdrówka! Oraz dlatego nie uważam, żeby nasz miesiąc ostatni był jakoś strasznie krytyczny w porównaniu z kłopotami innych ludzi, co najwyżej był zabiegany w porównaniu z naszymi normalnymi miesiącami ;)

zz_top
Fri, 27 Mar 2020 12:54:50
@kraj
Obstawiałem Kanadę, może Nową Zelandię...

@choroby
Na "zwykłą" grypę umiera się o wiele częściej niż na COVID-19 i równie niefajnie się jej zapobiega, bo mutuje jak cholera...

@kwarantanna
U nas nikt nie choruje, ale i tak każdy kto może przeszedł na home office. Ja w przyszłym tygodniu też...

Boni avatar Boni
Fri, 27 Mar 2020 13:44:54
@zz_top

Mam wrażenie, że "umiera się o wiele częściej" pomyliłeś z "umiera o wiele więcej ludzi". Wszystko zależy oczywiście od definicji, a potem od definicji definicji. Oraz chyba nikt jednak nie puścił covid na żywioł tak jak grypy, nawet jeśli wielu buńczucznie obiecywało głupoty (np. Boris I the Liar, który JEDAK siedzi w kwarantannie, bo ma wirusa), więc porównania są wadliwe w poczęciu.

@Kanady, Nowe Zelandie

Ogólnie mają taką wadę, że jak mam się p... z imigration jak kanadyjskie czy n.zelandzkie czy australijskie, to równie dobrze mogę z UK/Szkockim. Konkretnie Nowa Zelandia ma parę zalet, ale ma też wadę - nie przepadam za mieszkaniem na wulkanie ;)

zz_top
Sat, 4 Apr 2020 12:35:03
#co nowego?
Jako ciekawostkę sprzedam, że o ile niektóre branże praktycznie padną przez pandemię, to moja branża (druk etykiet) nie wyrabia sie z ilością zamówień. Wszyscy producenci środków czystości, kosmetyków i alkoholu dostali kompletnego pierdolca.


Oprócz tego dowiedziałem się, że na całe korpo (ponad 10tys. pracowników na świecie) chore są 4 osoby: 3 z Włoch i 1 z USA.

Boni avatar Boni
Sat, 4 Apr 2020 21:46:27
@zz_top

Nic ciekawego, w sumie. Od poniedziałku oficjalnie będę na "postojowym", tj. firma zawiesza działalność i siedzę w domu. Większość klientów się pozamykała na razie, więc roboty praktycznie nie ma.

@na całe korpo (ponad 10tys. pracowników na świecie) chore są 4 osoby

Bo przetestowano dziesięć? oraz czy na pewno te 4 mają covid, bo może to jednak jakieś choroby współistniejące? ;PbPb


zz_top
Sun, 5 Apr 2020 16:34:52
#Choroby współistniejące
Hehe, no to rzeczywiście jest lipa z ustaleniem kto na co choruje albo i umiera. Zobaczymy za miesiąc ile tak naprawdę będzie chorych w firmie, bo na razie wróżę, że USA pobije rekord.

Ja w przyszłym tygodniu pracuję w firmie, ale że 2 dni szkolenia wpadną (oczywiście zdalnie), a może że 2 dni urlopu przed Wielkanocą...

Boni avatar Boni
Sun, 5 Apr 2020 23:53:15
@zz_top

Powiedzmy, moje zaufanie do korpo, podającemu pracownikom takie info, mieści się gdzieś tak między zaufaniem do info od rządu Chin a Indii czy Iranu, na temat ilu mają chorych, zdrowych, na co zmarłych itp. Znacznie poniżej Polski, a dla ustalenia uwagi, uważam że polska władza manipuluje cyferkami całkiem chamsko.

Ale jak zauważyłeś, to się łatwiej oceni gdzieś tak za miesiąc.

JoP332
Wed, 29 Apr 2020 19:50:01
Od circa 3 lat bawię się we freelancing i własną DG, albowiem mimo poszukiwań i może nieprzesadnie częstego ale regularnego wysyłania CV tu i tam nie ma dla mnie pracy na etacie, w której dałoby się zarobić na spłatę kredytu za dom ORAZ jedzenie, a rekruterzy przy podawaniu jako propozycji wynagrodzenia kwoty, jaką zarabiałam, kiedy ostatni raz pracowałam na całym etacie w 2013, tarzają się ze śmiechu.

Ale w sumie ja nie o tym.

Gdzieś pod koniec zeszłego roku pojawiło się ogłoszenie znanej mi firmy, że szuka kogoś jak ja, zdalnie i B2B. Miałam wątpliwości, bo gorzej finansowo niż na frilansie, ale wiadomix, gwarantowana kwota wynagrodzenia, plus taki szał, jak płatny urlop i chorobowe, więc stwierdziłam, że wchodzę w to, zaczęłam od lutego. Błogosławię siebie codziennie za to dziś. Co prawda w mojej branży żadnych oznak spowolnienia nie widać i spokojnie by się dalej ciągnęło na zleceniach, ale jest taka histeria „OMG OMG zaraz nie będzie zleceń, wszyscy umrzemy”, plus co więksi zleceniodawcy zaczęli wyjeżdżać z pomysłami „obniżamy stawki i/lub płacimy tylko części faktur, because koronawirus”, że wykończyłabym się psychicznie w dwa tygodnie.

Boni avatar Boni
Wed, 29 Apr 2020 20:59:50
@JoP

No to jest loteria trochę. U nas np. plan przenosin do innego kraju oczywiście leży odłogiem, że tak powiem; ale to pikuś i zresztą nadal się wahamy. U córki w Londynie nastąpił fakap odwrotny do twojego, czyli akurat na początku marca zmieniła pracę i mieszkanie, i oczywiście sprawa się rypła. Ale i tak lądujemy jako "rodzinka w UK" w miarę miękko jak na razie.

zz_top
Thu, 21 May 2020 08:40:46
@zobaczymy za miesiąc
Tak jak przypuszczałem, ostatnie doniesienia są takie, że na 10.000 pracowników chorych jest podobno 52, z czego 42 w USA :-). Co ciekawe podobno wszyscy ci pracownicy wyzdrowiali i wrócili do pracy lub poddali się kwarantannie bez objawów.
Ogólnie ten przypadek jak i przypadek Śląska w ciekawym świetle stawia ilość ludzi przechodzących chorobę dość ciężko (lub nawet umierających) w stosunku wszystkich ludzi tak naprawdę zarażonych. Okazuje się, że jak się uczciwiej przebada populację to wychodzi, że rację mogą mieć ci, którzy mówią, że zarażonych jest około 70-80% populacji.

janek.r
Thu, 21 May 2020 09:12:37
"rację mogą mieć ci, którzy mówią, że zarażonych jest około 70-80% populacji."

Gdyby tak było, można by odwołać wszystkie środki ostrożności chyba?

zz_top
Thu, 21 May 2020 09:35:25
@odwołanie środków ostrożności.
Niekoniecznie, jedno z drugiego wprost nie wynika. Ale przykład takiej Szwecji z dość liberalnym podejściem pokazuje, że procenty hospitalizowanych i zmarłych niewiele się różnią od takiej Danii, która wprowadziła dość ostre restrykcje. Ale na takie dyskusje to raczej przyjdzie czas za jakieś pół roku, może rok...

Bogdanow
Sun, 24 May 2020 18:29:52
https://www.theguardian.com/world/2020/may/24/sweden-wrong-not-to-shut-down-says-former-state-epidemiologist

For two days last week Sweden had the highest per capita death rate in the world on a seven-day rolling average, and the overall death toll is expected to pass 4,000 this weekend.

Per capita death rates in Denmark, Finland and Norway, which all put in place far-reaching lockdowns, are now, respectively, four, seven and nine times lower than that of Sweden.

Boni avatar Boni
Mon, 25 May 2020 03:12:02
Tak mi się wydawało, że Szwecja czy Holandia były harde i tradycyjnie dla nich eugeniczno-eutanazyjne tylko do czasu, ale tak szczerze, nie chciało mi się sprawdzać szczegółów; tak naprawdę niewiele mnie to obchodzi. Głównie dlatego, że dane o tym, kto na co umarł, były zawsze warte niewiele, a w szczególe obecnie, przy tej polityce i ściemie, są warte mniej więcej nic.




 

Engine: Anvil 1.08   BS