Popatrzyłem sobie w samochody zeszłoroczne, czy coś ciekawego poruszy(ło) me złomowate serduszko, ale jakoś nic fajnego nie wypatrzyłem. Fachowcy brandzlują się nowym Ferrari (meh i nie ta półka cenowa) i Astonem Martinem Vantage (no to już trochę lepiej niż meh, ale nadal nie ta półka cenowa), poza tym jakimiś złomem okrutnym i odświeżonymi dobrze znanymi autkami, jak Continental GT. A skoro Clarksony itp. mogą rozważać nie-do-końca nowego np. Bentleya Continentala jako wózek 2018, to i ja mogę wyjąć samochód modelowo 2017 jako wózek roku 2018. Czyli, tada, Lexus LC500.
Dawno nie było tak wzorcowego Gran Turismo DLA MNIE (a jeśli ktoś nie pamięta czy zabłądził tu niedawno - ogólnie dla mnie topowy rodzaj samochodu). Bo są, oczywiście, Aston DB11 czy ten jw. Bentley Continental, nieco mocniejsze, pewnie nie gorzej wykonane i komfortowe niż Lexus, itd itd, ale jednak ok 2x droższe. Inne to już w ogóle, nie moje porno, bo na dokładkę brzydale albo egzotyka do kwadratu, jakieś Maserati czy, nie daj boh, porsze Panamera czy jakiś merol SL.
Lexus LS500 z wolnossącym (tak, żadnych durnych turbin jak w nowych Astonach itd.) 5.0 silnikiem i "umiarkowaną" mocą ok 470KM (ale NIE ten hybrydowy 500h!) wydaje mi się w tej chwili prawie idealny jako "duża ciężka kupeta GT". Oczywiście, najchętniej przefasonowałbym mu tego grilla wyrzynarką i "na klej", i trochę zmniejszył ilość "drobiazgów" a.k.a pierdolniczków-skrzeli-przetłoczek na karoserii; 10 biegowa skrzynia też nie jest jakimś szczytem moich marzeń, ale najwyraźniej nie można mieć wszystkiego w "umiarkowanej" cenie około 80tys. funtów.
Ale poza tym, wydaje mi się prawie doskonały. Ludzie, którzy przesiadają się do niego z merców, porsze itp. w podobnej cenie, też wydają się być pełni entuzjazmu. Oczywiście, jest to jedna strona medalu, no bo ludzie, których stać na dwa czy trzy razy droższe ferrari czy maserati czy astony nie przesiadają się powszechnie w lexusa i być może mają inne zdanie.
Niepomijalnym czynnikiem jest też dla mnie egzotyka - LC500 sprzedano przez półtora roku coś koło 500 w UK, czyli chyba sporo mniej niż podobnych Aston Martinów czy Bentleyów. A ja zawsze wolę coś, co jest rzadziej niż częściej spotykane na drogach.
Nawet tradycyjny brak opcji, jak zwykle w Lexusach z wyższej półki, podoba mi się w powszechnym rozpasaniu niepotrzebnych i debilnych opcji, w droższych samochodach - przeważnie dosyć drogich; tak jakby każdy musiał mieć mentalność Seby, który se koniecznie musi w peżocie czy skodzie wszystko "stuningować" i ustalić czy i jaką ma mieć lampkę do czytania i czy regulowany fotel czy jednak ławka szkolna z 1947r. Czy mentalność typowego klienta Porsche. W lexusach opcji prawie nie ma i tego się trzymajmy.
Konkludując, może jednak będzie czym jeździć, jak już będę stary i bogaty - mocno ale wygodnie, bez turbin, bez hybrydy, bez wydumanych poniemieckich wynalazków, po japońsku konserwatywnie i solidnie.
W pewnym sensie podobnie, jak naszym GS430 obecnie.