Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Top Car 2018
Sat, 19 Jan 2019 11:46
A co do tego, tak, 100% racji. Ja też czekam na to,...

kuba_wu - Top Car 2018
Fri, 18 Jan 2019 15:56
...i oby to była jaskółka szerszego trendu. Amen.

zz_top - Top Car 2018
Fri, 18 Jan 2019 15:11
@MB Vision Może i trochę retro jest, ale wreszcie...

Boni - Top Car 2018
Mon, 14 Jan 2019 19:26
@zz_top Japońce ogólnie, to jak wszyscy chyba, ale...

zz_top - Top Car 2018
Mon, 14 Jan 2019 08:56
Całkowita zgoda, że na ogólnym bezhołowiu ten LC500...

Codiac - Zakazane piosenki
Sat, 12 Jan 2019 19:25
Jeszcze jedna rzecz ciekawa:...

janek.r - Jak zostałem patologiem
Sat, 12 Jan 2019 09:29
To ja za całkowicie niesprawnego* ośmioletniego...

Boni - Jak zostałem patologiem
Fri, 11 Jan 2019 21:30
@niewazne Tak, w końcu podrzuciłem leciutko...

niewazne - Jak zostałem patologiem
Fri, 11 Jan 2019 20:00
Czy dobrze rozumiem że dostarczasz telewizor do punktu...

zz_top - Krach systemu
Wed, 9 Jan 2019 09:20
Przepraszam za odgrzania kotleta, ale chyba w Polsce...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2018-12-19, środa
Tagi:  varia, Alba
___________________________________
... czyli skromne podsumowanie życia, Wszechświata i całej reszty, za ostatnie miesiące milczenia na blogu.

Niewiele zachodzi na naszym Zachodzie.

Wizyta w PL była z gatunku bardziej udanych, a może mniej nieudanych, niż zwykle. Latanie Lufthansą przyjemniejsze niż KLM. Spotkanie z rodziną, znajomymi też przyjemne. Opuszczony dom nie zdegradował się (już) za bardzo. Miłym zaskoczeniem S8 ciągła Warszawa - Białystok. Jedyne co było nieprzyjemne, to rzekomy samochód z wypożyczalni, renault clio wyglądające nawet spoko, ale zapomnieli mu włożyć wyposażenie i wykończenie oraz silnik. Aż sprawdziłem ile takie cudo 75-konne kosztuje i umarłem, bo ok. 50tys złociszy. Oraz wydaje mi się, że nic równie dychawicznego nie ujeżdżałem od czasów "maluchów".

Oczywiście, oceny przygodnych samochodów nie poprawia przyzwyczajenie się do lexusa V8, którego ostatnio musiałem poogarniać nieco, po pół roku - zjadł przednie hamulce i tylne opony. Nawet trochę się najeżyłem, że panie co tu się od..., ale zaraz się doliczyłem, że to było około 17tys km. No i wydech pruje się swoim własnym tempem. Wydech sfastrygowany i przy okazji dowiedziałem się, czemu ktoś użył do jego naprawy Szalonego Spawacza - element z rur (rurociągów raczej) w Y za katalizatorami kosztuje ok. 1000 funtów w wersji no-name, u toyoty/lexusa nie pytałem... Hamulce zrobione bez problemu w godzinkę czy dwie (byle zestaw tarcze+klocki z ebaya drugi od dołu okazał się spoko, a nie tylko tani). Dwie opony nówki, tym razem z górnej a nie chińskiej półki (całoroczne Nokian Weatherproof, poleca się), skądinąd przez Oponeo, które istnieje w UK, ale zdaje się, raczej wirtualnie, bo opony śle z Niemiec.

Po pół roku i ogarnięciu lexi jw. konkluzja jest jak poprzednio - wózek jest nadal bardzo ok, i będzie bardzo trudno go zastąpić.

Praca - się pracuje; nieco projektów, projekcików raczej, jakieś wyjazdy tu i ówdzie, bez większej egzotyki. Ogólnie, znacznie bardziej na luzie niż w poprzedniej: mniejsze projekty, mniejsze w nich pieniądze, ale i znacznie mniejsze fakapy i potencjalne fakapy. Po prostu mniejsza firma (acz rozmawia się o rozwoju, znaczy, z paru ludzi do paru ludzi razy dwa). Oraz poczciwi szefowie i dobrze układająca się współpraca, kasa się zgadza, czego chcieć więcej.

Własnej firmy rozwijać się nie chce, lenistwo to okropna przypadłość. A może nadmiar innych zajęć - gra się, czyta się, ogląda się, itd itd.

Sytuacja polityczna, ekonomiczna, brexitowa, itp. - nie ma sensu zawracać wam głowy moimi przemyśleniami. Sobie zresztą też.

Wycieczking po Szkocji nieco skończył się, bo sezon zimowy niezbyt sprzyja, ale i tak jeździmy tu i ówdzie (i w sumie jakoś mamy szczęście do niezgorszej pogody). Za ostatnie dwa miesiące z poważniejszych były Urquhart Castle nad Loch Ness, centrum Dundee (Muzeum Designu!), porządnie zamek w Edynburgu, muzeum tkalni New Lanark i okolica (wodospadełki!), o których dawno powinienem notkę.

Największe nieszczęście ostatnich dni - telewizor po zaledwie 4 latach praktycznie umarł (zasilacze standby itp. siadły), a naprawa Panasonica z dolnej półki, made in Czechy, niezbyt opłacalna. Ale trochę szkoda, bo już nie będzie plazmy. Przyszło skoczyć do sklepu i kupić jakiś TV, śmiałem się, że będzie znowu dolna półka, tylko tera z Polski czy Turcji - jakież było moje zdziwienie, kiedy przypadkiem trafiłem, gdyż staliśmy się dumnymi posiadaczami dolnopłuko... wróć, dolnopółkowego JVC made in Turcja, 55 cali ultra hiper super duper 4K high definition smartest in-the-world (drobnym druczkiem - firma Vestel pozdrawia i chętnie pozna wasze dane). Ale jakoś daje radę - zrobiłem z niego dumb-TV prostym lifehackiem (nie zezwalać na licencje, usługi itp. przy pierwszym odpaleniu), obraz ma znacznie lepszy niż non-HD plazma poprzednia i powlekanie satynowe, mniejsze odbicia.

Z innych pobocznych projektów, zżerających czas i zasoby uwagi (m.in. stąd brak chęci na bloga) - zacząłem serio rozważać zrobienie z notek marynistycznych książki (znaczy, notki poprawione i rozszerzone, plus drugie tyle albo i lepiej). Ale już to rozchodziłem, do pewnego stopnia. Natomiast na skrzyżowaniu tego bieda-planu z paroma innymi moimi stałymi, że tak powiem, zajobami, wykluwa się pomysł podłubania w temacie gry marynistycznej Takiej W Jaką Chciałbym Pograć, a jakoś nikt nie chce jej zrobić. Co sugeruje od razu, że temat jest niemonetyzowalny i hobbystyczny, dla mnie i pięciu innych nerdów. Ale oczywiście nie przeszkadza mi to tracić czasu na kolejną próbę zaprzyjaźnienia się ze środowiskiem Unity (próbę raczej nieudaną) oraz z nowymi-starymi multiplatformowymi RAIDami dla ubogich, jak Delphi+FireMonkey (to już bardziej).

Niebawem miłe, beznapinkowe wolne, coś koło 2 tygodni; bez zawracania sobie d... choinkami, obżarstwem i świętowaniem.

I to by było na tyle. Bez odbioru. No dobra, prawie bez odbioru.





Fiol
Sat, 22 Dec 2018 10:35:17
"nie ma sensu zawracać wam głowy moimi przemyśleniami" Jakbyś jednak zawrócił to chętnie przeczytałbym.

Gra marynistyczna Taka W Jaką Chciałbyś Zagrać: mnie marzy się Serial Marynistyczny Jaki Chciałbym Obejrzeć. Taki Pacyfik czy Kompania Braci, na Pacyfiku w czasie II Światowej, ze scenami batalistycznymi filmowanymi z góry, śladami torped i lecącymi pociskami, od Pearl Harbor po Leyte, akurat na 10 odcinków by było.

Dobrze że twój blog nie umarł.


Boni avatar Boni
Sun, 23 Dec 2018 11:19:03
@Fiol

@sytuacja za oknem

Kiedy mi się nie chce i nic mądrego nie wymyśliłem. Najogólniej - może i średnio rozgarnięci ludzie w miarę rozumieją co i jak się dzieje, z jakimś brexitem czy EU czy ekonomią, że może nie zgadzam się z niektórymi ich diagnozami i wnioskami - ale tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia, bo niesie nas fala emocji tłumów tych znacznie mniej rozgarniętych, a na ich edukację czy dyskusję z nimi jest o 20 lat za późno.

@serial, gra

Nie jestem wielki fanem seriali w ogóle, a filmów militarnych w szczególe. Np. Fury nie widziałem nadal. No dobra, wylezę z szafy - Kompani Braci też nie widziałem...

Ale rozumiem twój punkt będący, nie słyszałem o sensownym serialu czy filmie marynistycznym za ostatnie dekady.

@blog nie umarł

Tia, dogorywa sobie w kąciku.

Sun, 30 Dec 2018 18:41:59
"mniejsza firma [...] poczciwi szefowie i dobrze układająca się współpraca, kasa się zgadza, czego chcieć więcej."

W pełni się zgadzam. Tez tak kiedyś pracowałem i to był najlepszy czas. Niestety, w mojej branży nie ma już właściwie małych firm, a i średnich zaraz nie będzie - konsolidacja. Z kolei zmieniać branżę, pozbywając się atutu 18 lat doświadczenia w dość wąskiej dziedzinie, aby zostać gdzieś indziej np. prostym koderem (bo przecież nie managerem)- też nie brzmi dobrze (oczywiście można się zawziąć i przekwalifikować, ale... lenistwo to okropna wada). Zatem zostanę już pewnie w wielkim korpo, tym czy tamtym, póki potrzebują w nich takich jak ja...

polobis
Wed, 2 Jan 2019 09:25:02
Do tej nerdowej gry pewnie nadałby się mój syn - to już was byłoby sześciu - chociaż ostatnio jego zajawki na dwarf fortress i inne takie wynalazki trochę osłabły - teraz na topie widzę Knight & Merchants.

Boni avatar Boni
Thu, 3 Jan 2019 22:32:43
@kuba_wu

W mojej okolicy konsolidacja dotyczy utrzymania ruchu itp. rzeczy; małych integratorów nie bardzo, bo i tak przeważnie robią bokami, to za co mieliby się wykupywać nawzajem; a nie są to aż takie konfitury, żeby opłaciło się b. dużym wykupywać b. małych, chyba. Ogólnie, branża jest w miarę przyjemna, tj. "duże" patologie globalizacji, korporacjonizmu, itp. jej nie dotykają bardzo, co najwyżej prozaiczne konkurencja, deindustrializacja itp.

@polobis

No jest zapewne więcej niż 6 nerdów w temacie, ale nie za wielu. Skądinąd, mi się marzy taktycznie coś pośredniego miedzy starym Harpoonem czy nowym Command: Modern Air Naval Operations, a starymi "prostymi" jak Fighting Steel czy Great Naval Battles, oraz z nieco rozbudowaną częścią konstrukcyjno - ekonomiczną. Kiedyś popełnię notkę-plan albo nawet podstronę o tym może. Na razie porzuciłem Unity, wlazłem głębiej w rusko-amerkanckie wynalazki Delphi+FMX i ze dwa razy się przewaliłem o nie, aż zahuczało, nawet rozważ(am/ałem) spróbowanie Qt. Ogólnie - coś tam dłubię.

Mancin
Sat, 5 Jan 2019 12:14:29
Gra marynistyczna, która mi dostarczy to PQ-17 albo 1805, czyli strategie o operacjach morskich, w których wykrywanie i łączność są ważniejsze niż kąty nachylenia złomu. Oczywiście to planszówki, ale IMHO najlepiej łączą grę z symulacją. Mechanizm bitew morskich jest w nich uproszczony, dzięki czemu partyjka zajmuje jakieś 8 godzin. Nie do grania na wieczór, ale sobota u kumpla działała wybornie.

Z komputerowych to Atlantic Fleet ma fajne bitwy żelazek, ale strasznie marne ZOP i lotnictwo.

red.grzeg
Sat, 5 Jan 2019 20:33:03
ZOP/lotnictwo strasznie komplikują mechanikę gry.

Kiedyś wymyśliłem że najprościej byłoby to rozwiązać poprzez umieszczenie gry w ok 1900 r. Całkiem fajne okręty, a jeszcze przed czasami lotnictwa i okrętów podwodnych. Tylko że czasy mało popularne więc potencjalnych amatorów mało, pewnie dlatego komercyjnie nigdy się nie pokazało nic z tych okolicach.

Boni avatar Boni
Sun, 6 Jan 2019 23:56:19
Fakt, ZOP, lotnictwo itd. miesza motzno. No ale jednak bez tego to jw. bardzo wąska nisza i okres, w praktyce tylko nudna druga połowa XIXw.

Jeśli robić "kernel" pokrywający jakiś większy kawałek historii to już IMHO można lecieć od trirem po bliską SF kosmiczną...

Dla mnie strategia też jest ważna, ale pół na pół z taktyką, powiedzmy. Tzn. przegięcie w jedną albo drugą stronę powoduje, że się szybciej nudzę; kiedy mogę przeskakiwać między taktyką a strategią i z powrotem, starcza gry na dłużej. Inna sprawa, że idealnie byłoby, żeby "mogę, ale nie muszę", tj. WCALE nie musieć zaglądać tam, gdzie nam się nie chce, tzn. na poziom taktyczny albo strategiczny, niech się odpowiednie AI + heurystyki bazujące na kwitach z baz danych i historii męczą, jeśli nam się nie chce.

Czego w popularnych grach nie ma a bym b. chciał, to edycja okrętów, może też baz, niech nawet na poziomie jak "okręty w kratkę" Great Naval Battles czy bazy z UFO. A lepiej na poziomie edycji i interakcji z Kerbal Space Program (żartowałem, nie mam na to czasu i zasobów). No, pożyjemy zobaczymy, w tej chwili inne rzeczy mam na głowie i odłożyłem rzecz na moment.

BTW chciałem parę dni temu spróbować Qt, no bo wszyscy używają i chwalą i multiplatform ma raczej na serio, a nie jak żart drogi i ponury w FMX. Ale jak okazało się, że podstawka bieżącego Qt ma 38GB to mi na razie przeszło...




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018