Na tle "przeprowadzki", czyli zmiany pracy, w szczególniej - komputerka, ulęgła mi się refleksja.
Bo właśnie muszę przegrać część z tych grubych GB, które zrzuciłem ze starej maszyny, oddanej poprzedniemy prawcodawcy, na nówkę komputer (BTW w jakiejś pomroczności kazałem nowemu pracodawcy kupić mi średniej klasy laptok della, tylko żeby full ekran i z normalną klawiaturą numeryczną, no to mam teraz lotniskowiec zamiast laptoka; jakoś mi umknęło w zamieszaniu, że nawet 15" to dużo, w przedpoprzedniej robocie mieliśmy idealne dla automatyków bodaj 12". A teraz mam 17", a tak naprawdę bliżej 20", biedna ja...).
I tak mi się przypomniało, kiedy tydzień temu zacząłem mamrotać przy przegrywaniu na przenośkę kopii lokalnej całości dorobku u poprzedniego pracodawcy - że było to 55GB, to jedno i nic specjalnego, ale nieco zadziwił mnie licznik - 124tys plików. Okej, połowa to przykładowe czy starsze projekty, jakieś zwielokrotnione kopie robocze itp. Ale gdzieś tak połowa, to jednak to, nad czym pracowałem przez 5 lat, od pierwszej gorzelni po ostatnie wiatraki i maszyny.
Kiedy mamrotałem, żona dopytała nad czym tak mamroczę, i po wyjaśnieniu zadała słuszne pytanie - jak się ogarnia 100tys. plików, dla najróżniejszych projektów automatyki?
Eee, ostrożnie acz skutecznie? I przecież "tak oto jest", no po prostu trzeba to ogarniać.
Ale jakoś tak nagle sprzęgło mi się to z sytuacjami w nowej robocie, kiedy w pierwszym tygodniu (tj. 4 dniach) znajduję drobniutkie błędy i wypaczenia w cudzych projekcikach, zamówieniach, emaliach, systemikach i schematach, średnio raz dziennie. U ludzi, których miałem i mam za niezłych w te klocki. Także w ich własnych schematach i maszynach, które zrobili lata temu, a ja widzę pierwszy raz na oczy.
I nagle naszła mnie refleksja - mnie, i zresztą innym znajomym co lepszym automatykom, czy z poprzedniej pracy, czy z przedpoprzedniej, czy znajomym u dostawców czy klientów, nie płaci się bynajmniej za programowanie, czy za rozwiązywanie problemów nawet. Płaci się głównie za
ogaranianie tego bałaganu, i tylko minimalnie za wiedzę. No może jeszcze za doświadczenie, ale znowu - najważniejsze jest doświadczenie w ogarnianiu całego tego bałaganu. Dziesiątków projektów na raz, setek narzędzi i systemów systemów, tysięcy zmiennych, dziesiątków tysięcy plików.
Tylko tyle i może aż tyle.