Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Gatling - Zakazane piosenki
Sun, 21 Oct 2018 14:03
oj, nawet się nie będę pchać z moim...

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...

Codiac - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 18:25
@Hadouken - nie no, jasne, ja też nie jestem jakimś...

cmos - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 14:50
Ja bym zaproponował Blind Guardiana "Wheel of Time" (...

Boni - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 08:47
@Codiac @Hadouken mam trochę problem jak z innym...

Codiac - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 18:25
Skoro można dopisywać... zerkając na opis myślałem...

Boni - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 09:23
Dopisałem małe co nieco, które zapomniałem. Oraz...

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2018-04-16, poniedziałek
Tagi:  muza
___________________________________
Kapelę "Thirty Seconds to Mars" (dalej 30STM) sprzedała mi, zdaje się, żona. Bo w czasach kiedy zaczynali, coś koło 15 lat temu, miałem ich za jakieś takie emo-rock-niwiadomoco. Muza rockowata czy nawet podjeżdżająca pod softmetal? nie moje porno. Fabularyzowane teledyski, jak ten "chiński" do "From Yesterday"? o wiele za długie, wyrosłem z. Emo wszędzie? Apocomnieto.

Ale jakby trochę poprawiało im się przez lata, przynajmniej moim zdaniem. Zespół jakby nieco (nieco!) dorósł, szczególniej frontman (Jared Leto). Dodali do muzy trochę wiecej przeszkadzajek, symfonii i elektroniki, ogólnie rozbudowali scenę - duży plus. Teledyski, nadal epickie albo zakręcone, zaczęły robić się zakręcone epicko we właściwych kierunkach.

Gdzieś tak około "This Is War" zacząłem 30STM słuchać "sam z siebie", a nie tylko na zasadzie, że żona słucha; "Love, Lust, Faith and Dreams" też było całkiem ok. A wcześniejsze kawałki, powiedzmy, przyzwyczaiłem się i zrobiły się znośne.

Stąd kiedy jakieś pół roku temu w drodze do klienta radio w samochodzie nagle zapuściło całkiem przyzwoity i na bogato "hymn", w stylu jakiegoś ponowoczesnego progresywnego rocka, miałem "ejże, czy to nie jest przypadkiem nowe 30STM i czyż nie jest to zacna zacność?". Okazało się, że owszem, był to singiel "Walk on Water", promujący nadciągający nowy album.



Spodobało nam się, obczajaliśmy regularnie następne single - no niestety, już takie fajne nie były.

Płyta "America" w końcu wyszła, na początku kwietnia, i jw. - no niestety, miejscami fajna nie jest. Szybko odkryłem klucz do niefajności - zespół (a raczej, zapewne, wytwórnia) pocisnęła przy tym albumie jakimś producentami i współwykonawcami z d... wyjętymi. Leto wspominał o "eksperymentach" i "nowych kierunkach", tyle, że poszły one moim zdaniem w zdecydowanie złym kierunku. Jacyś raperzy, jacyś wyjęci spod kamienia producenci, jacyś niemieccy DJe o rosyjskich korzeniach? Sorki, to nie działa.

Ale jednak - spoko "działają" te kawałki, których producentem był Leto ew. Leto z kolegami z zespołu. Czyli jakoś tak połowa płyty jest do rzeczy, moim zdaniem.

Dobre i to.





zz_top
Fri, 20 Apr 2018 08:52:01
W ucho wpada, tekst fajny, ale macki mi opadają, gdy słyszę kolejne radiowe kawałki oparte o 3 max 4 akordy. Synek często przychodzi z gitarą i prosi o pomoc w rozkminie tych nowych kawałków i za każdym razem okazuje się, że to okropne prostactwo... Drażni mnie to. Żeby jeszcze chociaż melodia była jakaś bardziej wyrafinowana przy podobnym feelu, dynamice, aranżu to pewnie mnie to by nie drażniło. Gdzie podziały się fajne, wyrafinowane melodie, ja się pytam! Gdzie następcy Petera Gabriela, Freddiego Mercury, że już nie wspomnę o moim ulubionym (ze względu na gatunek muzy) Dug'u Pinnicku?

Jedyny nowszy zespół (względnie, bo sprzed paru lat odkrycie), o brzmieniu bardziej elektronicznym niż moje ulubione klimaty gitarowe to Muse. Ale też znowu, bardzo nierówne kawałki robią. Niektóre GE-NI-AL-NE (like mocno inspirowany starym Queen "Madness"), inne to tona shitu.

Boni avatar Boni
Sat, 21 Apr 2018 01:06:22
Moim skromnym zdaniem, wrażliwość na skomplikowanie, prawie dowolne, wymaga edukacji i zasobów (uwagi, czasu, miejsca, "sprzętu", etc.), nie ważne czy mówimy o muzyce, kinie, architekturze, literaturze etc. A kto w pseudozabieganych czasach ma zasoby czy edukację, czy w ogóle takie wysokie potrzeby.

Z innej beczki, ja na przykład zdaje się nie cenię bardzo skomplikowanych melodii czy wyrafinowania stricte muzycznego. Znaczy, zauważam jakieś cuda-wianki Gabriela, Prince'a, Bowiego czy Zappy czy nawet Queenu, ale nijak nie jest to moja ulubiona muza, co to to nie.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018