Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2018-02-09, piątek
Tagi:  przemysł, varia
___________________________________
Falcon 9 fly and back

Start Falcon Heavy bez wątpienia był wydarzeniem, a nawet bardzo pozytywnym wydarzeniem. Obejrzeliśmy jakimś cudem na żywo (bo zupełnie zapomniałem, że to jakoś teraz miało być, ale żona zajarzyła i skontaktowała) i nie da się zaprzeczyć, było zajebiście oglądać start czegoś nowego i istotnego, a nie konkurencji ruskiego Protona rodem z 1965 czy Ariane, czy chińskich czy indyjskich osiągnięć. A lądowanie synchroniczne boosterów, choć w pewnym sensie trywialne i już normalne, i tak lasowało mózg, mój też. Nawet social media, jak ich nie znoszę na co dzień, nagle były fajnym medium i uśmiechem Rzeczywistości, kiedy gratulacje Space X na żywca składał Aldrin. Albo Kerbal Space Program.

Łyżeczka dziegciu jedna czy druga, jak zgubienie "central core", czyli środkowego członu, któremu nie starczyło paliwa bodaj, i nie dohamował wystarczająco do barki-lądowiska; a jeszcze bardziej pewna nieudolność PijaRowa w zarządzaniu tą mikrokatastrofą na wizji i w mediach; oraz pewien niesmak na wsadzenie jako marketingowego balastu durnej tesli z "zajebistymi" gadżetami i muzyczką na maxa hej, zamiast minimalnie użytecznego ładunku, nie zmieniają faktu, że była radość, że udało się i że wracamy, jako ludzkość, do gry. Cytując znajomego: "że wszystko jako ludzkość zjebaliśmy, oprócz tego".

Bo z nośnością >60t na niską orbitę (LEO) i 26t na transferową do geostacjonarnej (GTO, nie mylić z GEO), i parę ton w zakresie Układu Słonecznego wracają możliwości, nawet jeśli nikłe, to jednak realne, ciekawej eksploracji kosmosu. Z normalnym Falconem czy Ariane czy Sojuzami i Protonami, to se głównie można było ustalać, kto taniej powiesi jakiego satelitę, żeby komuś tam jeszcze szybciej się kotki na cyckach w internetach pokazywały, albo żeby miał dodatkowe 100 kanałów TV, ale nie jakie fajne sondy puścimy na Księżyc czy Marsa czy na giganty gazowe. Bo fajne sondy są skomplikowane i ciężkie w cholerę, niestety.

Wizje załogowych lotów, roztaczane przez Muska i jego wyznawców, takich pokroju Pinkiego, oczywiście mam tam, gdzie światło nie dochodzi i za durny hype, nie ważne jak wielkiego zajoba ma Musk na Marsa, czy bogacze na turystykę kosmiczną, nie w tym jest piękno i dobro. No może poza utrzymaniem ISS czy podobnych stacji, także jako montażowo-startowych, okej, one mają jakiś sens. Latanie białkiem poza LEO sens miało i ma przyzerowy, poza prestiżem i "chcę koniecznie zdechnąć w Kosmosie, tam gdzie nikt jeszcze nie zdechnął".

Ale tak czy owak, było zajebiście i prosimy o więcej.

No ale potem poczytałem (znowu) o tym jak klecą tego Heavy i ogólnie Falcony obecnie, jak zwykle pouczająca jest historia wypadków i modyfikacji. I troszkę mi przeszło (znowu).

A zaraz potem poszła fala newsów o Tesli, bo akurat wyszedł raport roczny (strata 2017 na jakieś 2mld$) i że pier... a nie robią Model 3, kurs im poleciał zaraz na -6%. Czyli nawet durni inwestorzy zaczynają być zmęczeni obiecankami Muska.

Aż poszedłem poczytać dokładniej co się stało, że się zesrało, bo myślałem, zwiedziony przez Pinky-misjonarzy św. Muska, że skoro każdy w XXIw. może se zrobić samochód, a Musk umie w elektryczny, no to Tesla już chyba umie robić samochody elektryczne. I tu mi przeszło znacznie bardziej niż przy Falconie. Ale - problem co do sedna wydaje się podobny.

Oba przedsięwzięcia wynikają z zajefajnej i chwytliwej wizji, bardzo dobrych marketingowo wizjonerów, także inżynierów, ale mających słabe pojęcie o inżynierii czy właściwym przemyśle, za to tnących koszta, narzuty i dodatki równo z glebą. Oraz mających baardzo zawyżone mniemanie o swoich wizjach i zdolnościach i "zarażających" tym swoje zespoły i organizacje. Oraz mających zajoba na autarkię i organizację pionową.

Przez podejście jak wyżej, "jesteśmy tak zajebiści, że jak nikt nigdy umiemy wszystko zrobić 10x taniej", owszem, mamy Falcona Heavy, ale jest dojmujące wrażenie, że w wielu szczegółach Space X wynajduje koło, i ma kłopoty przez ew. poprawia rzeczy dość oczywiste 40 lat temu, oraz być może przycina koszty nieco za nisko. Bo dla przypomnienia, rakiety o 2x większej nośności były 50 lat temu, tylko kosztowały jakieś 5x tyle, uwzględniając inflację. Więc tak, Falcon Heavy jest fajny bo ciężki i tani, ale głównie - bo tani, być może za tani. Nie bez powodu USAF tak bardzo mu się przygląda i tak rzetelnie certyfikuje...

Przez podejście jak wyżej, obiecanki cacanki sprzed roku czy pół, o produkcji tysięcy Modeli 3 tygodniowo można se nadal między bajki włożyć - bo okazuje się, że w tej Nevadzie to się dopiero uczą te baterie do tesli robić i wychodzą im samsung-style, że tak powiem; aż ludzi z Panasonica (ich partner w zamieszaniu) musieli ściągać na pomoc. A same baterie nadal są durne jak coś durnego z 1995, chociaż nie, postęp jest, zmienili format ogniwa, z laptopa z 1995, na koreański rower elektryczny. No klękajcie narody.

Że ociekam zbędnym sarkazmem? Może dlatego, że myślałem, że w 2017 Tesla ma już jakieś fajniejsze rozwiązanie, niż "4000 ogniw z laptopa", no to ma, "4000 ogniw z koreańskiego rowerka". A jak przeczytałem o problemach z montażem baterii i ich chłodzenia, że robotnicy niedoświadczeni, kleją i upychają te ogniwa jak popadnie, bo jak najszybciej; a kontrola jakości była akurat z łapanki z agencji pracy - no to k... nie wierzyłem w to co czytam. Bo myślałem, że firma gościa, który stawia na automatyzację i taniość i przyszłość, robi baterie (w planowanej skali 500tys rocznie bodaj?) zautomatyzowanie i powtarzalnie, a nie małymi niedoświadczonymi śniadymi czy białymi rączkami. "Ależ byłem naiwnym łosiem", no ale fakt, dzwonki alarmowe zaczęły mi dzwonić już przy Muska pierdololo jak to zwykłe linie produkcyjne są takie wolne a jego linie będą miały problemy z oporem powietrza. Jaasne, chyba z oporem powietrza w płucach zziajanych robotników z Nevady.

Skądinąd, fabryki Tesli są jedynymi niezwiązkowymi fabrykami automoto w USA. Taka ciekawostka, w różne inne szczegóły zarządzania nimi, mobbingu itp. nawet nie chce mi się wnikać.

Recenzje wychodzących na rynek Modeli 3 jako "samochodów" a nie hype-elektryków, rozciągające się od "badziew jak US z lat '70" po "badziew jak koreańce z '90" to już była tylko taka wisienka na gówno-torcie.

Ogólnie mam wrażenie, że to są po prostu ludzie, którzy nie umieją w przemysł, bardzo słabo uczą się na cudzych błędach i ze skumulowanej wiedzy innych, i ogólnie dopiero się wszystkiego uczą. Ale, że doskonale wpisują się w XXIw trend "stoliczku nakryj się" i mają wizję i trafili w społeczeństwo podobnych ignorantów, także inwestorów, biznes nadal się kręci. Jak długo pogrobowcy Steve'a Jobsa utrzymają się na fali? A kto to wie, tabuny Pinkich, wpłacające zaliczkę na samochód, którego na oczy nie widzieli, robiony przez ludzi, którzy nie umieją w wielkoseryjny przemysł, nadal czekają cierpliwe; niektórzy będą czekać jeszcze rok... Inwestorzy też, miejmy nadzieję, poczekają parę lat. Oby to wystarczyło.

Bo ja, wbrew pozorom, życzę Muskowi i jego kumplom dobrze, żeby się przez te parę lat w końcu nauczyli w przemysł, moto czy kosmiczny, tani i dobry, a nie tylko tani i efektowny. Żeby stali się kosmiczną i motoryzacyjną IKEA a nie wkrótce zapomnianym nieudolnym epizodem reindustrializacji I świata.

[16-02-2018]

Troszkę pograłem w Kerbalki, żeby sprawdzić czy z wprawy nie wyszedłem, i oczywiście przyszło zmontować jakiś tam model FH jak na obrazku. W KSP wynosi jakieś 10 ton sondy/laboratorium na orbitę Marsa/Duna bardzo sprawnie, bez dotankowania czy aerobrakingu, lodzio miodzio. Nie ma takiej opcji, żeby testować w KSP powrót synchroniczny "na ogniu" kilku boosterów, ale jednego (czyli zwykłego Falcona) można i pewnie bym w końcu wylądował porządnie, ale mi się znudziły jego przewrotki; jest b. niestabilny po prostu stojąc, nie ma odpowiednich podpór w grze. KSP nadal bardzo przyjemne, moje paluszki nadal pamiętają sterowanie.

Falcon Heavy Kerbal Space Programe





cmos
Fri, 9 Feb 2018 08:41:41
Mi to się już nie chce czytać o Musku in extenso, dzięki za streszczenie.
I ciągle potwierdza się moja teza, że Musk próbuje przenosić swoje doświadczenie z szeroko rozumianego IT na przemysł. I to działa dokładnie tak jak widać.
Szczerze wątpię żeby Musk nauczył się innych metod zanim skończy mu się kasa od inwestorów.

Boni avatar Boni
Fri, 9 Feb 2018 10:13:56
@cmos

Tak, podejście IT, "poprawcie mi to programowo", piękno i dobro które dało nam "twarde lądowanie" boosterów czy autonomię Falconów (czytamy: likwidację kosztownego nadzoru telemetrycznego), itp. Ale jakoś nie chce działać przy "wyklepcie 100tys błotników, a nie, wróć, 500tys! na wczoraj!" albo "potrzebujemy milionów ogniw, ale w wysilonej aplikacji, no przecież 300 zrobiliśmy, co z wami ludzie, powtórzcie ten sukces, no dlaczego jesteśmy w dupie". BTW "production hell", bardzo ładny korpospik na "jesteśmy w dupie i nie rozumiemy do końca dlaczego".

A inwestorzy Muska to jedno - równie istotne, że zwykłe automoto właśnie się budzi, przeciąga, i jak niechcący pacnie Teslę, to zniknie ona jak sen złoty, ew. niszowym producentem wyczynowo-luksusowym, takim Porsche XXIw (bo tu też są ciekawe analogie). Bo właśnie na serio wszedł GM z Boltem/Amperą, może nie tak fajną jak zabawki tesli, ale jednak: EV z zasięgiem 400km, zrobionym w standardach >2010 a nie koreańców z 1995, i można go mieć zaraz, a nie za rok. No i baterie robi im dosyć doświadczone LG a nie, że nagle zarząd GM zgłupiał i usiłuje sam se ukopać litu i wyklepać rurki na bateryjki.

Za chwilę, jak się serio zastanowi, przeciągnie i strzeli knykciami Toyota i VAG, to będzie pozamiatane, i trudno powiedzieć ile z tortu EV wyrwie Tesla, jeśli w ogóle przetrwa zawirowania.

red.grzeg
Fri, 9 Feb 2018 10:38:08
Coś na kształt mini-odrodzenia kosmicznego się zaczyna pojawiać. Jest luty i mamy 3 pierwsze udane loty, 3 różnych nowych rakiet orbitalnych (oprócz FH, Elektron i SSS-520), każda zupełnie inna. Jest też parę nowych firm które się przymierza (najważniejszy chyba Bezos). Do tego coraz więcej latają Chiny.

Na samochodach się nie znam ;-)

Boni avatar Boni
Fri, 9 Feb 2018 11:05:41
@red.grzeg

Tru, tru. I w tym już jest zasługa Muska, którą szanuję, że zapędził konkurencję do solidniejszej pracy w temacie, nie wczoraj, ale te 5 lat temu, jak zaczął pokazywać, że robione po taniości Falcony jakoś tam latają, nawet jeśli na 70% i "że da się". Szczególniej pouczające są właśnie Chiny, które na nikogo się nie muszą oglądać, za bardzo z nikim nie konkurują komercyjnie (bo US ich mocno blokuje), inwestorzy ich batem nie poganiają, a oni se spokojnie i IIRC całkiem solidnie programik rakiet "Długi Marsz" rozwinęli z horyzontem czasowym 20-30 lat i możliwościami jak Protona czy Falcona. Stąd zresztą napisałem, że FH jest Czymś, bo zwykły Falcon konkuruje z Chinami i Indiami nawet, a nie z Delta czy Ariane, i nijak nie jest jakimś "Wielkim Krokiem Człowieka".

red.grzeg
Fri, 9 Feb 2018 13:01:16
Deltę to akuratnie Falcon (z Atlasem na spółkę) wykończył. Zostaną (od 2019 r.) tylko loty w konfiguracji Heavy, tylko na zamówienie wojska i tak średnio raz do roku. Pytanie, co z Deltą Heavy w obliczu FH? Też może być ciężko, pewnie będą się dzielić lotami, bo DoD lubi mieć dwóch dostawców.

korba
Fri, 9 Feb 2018 13:10:29
Jak zobaczyłem to lądowanie na ogniu, to mi się przypomniały te Pirxy i inne Niezwyciężone lata temu czytane. Piękna sprawa, choć to przecież ogryzki, a nie ciężkie frachtowce siadające na Marsie.

Ale niedawno czytałem też gdzieś, że podobno te Tesle standardowo muszą przechodzić naprawy serwisowe zaraz po zjechaniu z taśmy. I przypomniały mi się obrazki z dawnych lat, gdy kierowcy po odbiorze nowych nysek z Fabryki Samochodów Dostawczych (do której miałem dość blisko), zatrzymywali się na pobliskich parkingach i dokręcali koła (sic!) oraz robili co się tam jeszcze dało, żeby tylko jakoś dojechać do celu.

cmos
Fri, 9 Feb 2018 13:34:45
@korba
"podobno te Tesle standardowo muszą przechodzić naprawy serwisowe zaraz po zjechaniu z taśmy."

No wypisz, wymaluj IT. "Po instalacji softu koniecznie zainstaluj wszystkie dostępne patche".

Boni avatar Boni
Fri, 9 Feb 2018 14:08:30
@analogie do Tesli

Oraz wypisz wymaluj Porsche z późnych '70 czy wczesnych '80, kiedy ledwo ledwo przetrwali, IIRC każde zjeżdżające z taśmy porsche było "poprawiane" przez zespół najlepiej opłaconych najbardziej doświadczonych pracowników (sam wybór do zespołu był zaszczytem itd), z jakąś totalnie absurdalną ilością usterek, kołacze mi się ŚREDNIO 70; nie siedem, siedemdziesiąt... Oraz historyjka jak se Porsche wzięło na CEO ratunkowo i modnie ok 1988 geniusza i mavena z IT, czyli pana Arno Bohn'a z Nixdorf Computer AG., nie pamiętam dokładnie po jakim czasie wyleciał na kopach z powodu "some costly miscalculations", ale pamiętam, że jakoś fenomenalnie szybko i z fenomenalną prędkością początkową.

korba
Fri, 9 Feb 2018 14:51:14
@ "wypisz, wymaluj IT"
Święta racja. Kiedy lata temu, jeszcze jako klient, rozpoczynałem współpracę z firmą softwarową od jednego z jej szefów usłyszałem taką wypowiedź: "A widział pan kiedyś bezbłędne programy? Bo my tu takich nie robimy.


@ "Oraz wypisz wymaluj Porsche z późnych '70 czy wczesnych '80"

No pacz Pan. Te nyski, które nie nadawały się do jazdy po zejściu z taśmy, to lata osiemdziesiąte, czyli najgorszy etap kryzysu gospodarki socjalistycznej. Wtedy naiwnie myślałem, że
w kapitalizmie to niemożliwe.



Boni avatar Boni
Fri, 9 Feb 2018 16:23:38
@korba

@w kapitalizmie to niemożliwe

Jak nie jak tak. Wiem, pamiętam, wydawało się niemożliwe, ale przecie tak nie było. Jak się poczytuje o padaniu na ryj Porsche w '80 (z czego uratowało ich nieco podszkolenie przez Toyotę a głównie przyjacielskie przejęcie przez kuzyna Piecha z VAG), albo jak widzi się "sentymentalne" wspominki Brytyjczyków o produktach wielu marek British Leyland (jak np. "żarty" ekipy Top Gear/Grand Tour), albo poczyta z czym Toyota próbowała wejść, wróć, wpełznąć do USA w latach '60, to się nagle już tak nie wydaje.

janek.r
Fri, 9 Feb 2018 18:17:54
Słuchajcie, z prasy ciężko wyczytać, pewnie wiecie dokładnie.

Zakładam, że skoro rakieta wynosi 63 tomy na LEO, a Tesla waży ze dwie, to w reszcie mieści się silnik i paliwo, które wysłały ten samochodzik gdzieś dalej, tak?
I czy faktycznie leci na Marsa, czy po prostu gdzieś, gdzieś po Układzie Słonecznym

Boni avatar Boni
Fri, 9 Feb 2018 21:12:10
@janekr

Roadster poleciał wyłącznie jako balast testowy Falcona Heavy (FH), część zabawy z odpaleniem "w stronę" Marsa to już był deser marketingowo-techniczny. Więc tak - po zrobieniu prawdziwych testów tj. lataniu przed pasy Van Allena ileś tam godzin itd. czego wymaga USAF na certyfikację dla satelitów wojskowych itp. musieli udowodnić, że FH nadal działa, kontrolują go, itd. czyli odpalić go w zadeklarowanym miejscu i czasie, a na jaką orbitę, to zapewne USAF wisiało i powiewało, no wszyscy woleliby, żeby gdzieś dalej, bo śmietnik wkoło Ziemi jest już wystarczający. SpaceX wykorzystało to do testu góry FH z wypaleniem paliwa do zera (albo prawie), ubijając jednym strzałem trzy cele - formalny: udowodnili USAF co mieli udowodnić, techniczny: przetestowali zużycie paliwa, impuls, silniok, itd., oraz marketingowy: wypchnęli Roadster na max. eliptyczną, czyli z peryhelium w okolicy orbity Ziemi, tj. tam gdzie odpalili, a aphelium tam, gdzie starczyło paliwa. Wszystko zadziałało zgodnie z planem, paliwa starczyło nieco górką, więc Musk zara rzucił tekstem, że dolecą do pasa asteroid a nie tylko w okolicę Marsa. Jak zwykle, przesadził, Roadster leci na ok 1.7AU, orbita Marsa to średnio ok. 1.5AU, więc fakt, wyszli poza Marsa, ale niedużo. I tak se będzie latać po elipsie, zbliżając się co parę lat a to do Marsa, a to do Ziemi. Więc raczej "lata gdzieś po Układzie Słonecznym" niż "na Marsa", no ale jakiś tam test "w stronę Marsa" zrobili.

Nie było żadnych planów czy możliwości planowego trafienia w Marsa, czy wchodzenia na jego orbitę, itp. chodziło tylko o test paliwa i silnika "na maxa". Stąd te wszystkie dziennikarskie "OH MY GOD, NIE TRAFILI W MARSA!!!" albo "nie dolecieli do Pasa" itp. które widuję, należy spuścić do kibla i przestać czytać debili, którzy w kerbalki nie grają.

red.grzeg
Fri, 9 Feb 2018 21:58:58
Pytanie ma sens wbrew pozorom.

Dlaczego Falcon H który ma payload na LEO 63 tony, a na Marsa opisany na 16 ton, nie potrafił wepchnąć tam (niechaj by się rozbił) dużo lżejszej Tesli?

Odpowiedź składa się z gwiazdki, pod którą piszę że te 63 tony etc. to bez odzysku. Z odzyskiem, jak ostatni lot, dużo mniej. Ile mniej? Tego nikt z publiki nie wie. Wiadomo że z odzyskiem ledwo 8 ton na GTO. Odzysk kosztuje.

Druga część odpowiedzi, to FH byłby wstanie rozbić Teslę o Marsa ale okienko startowe byłoby wąskie, a chodziło o test.

Kończę się wymądrzać, BP, MSPANC ;-)

Teraz lot na który na naprawdę czekam, to pierwszy lot New Glenn:
https://www.blueorigin.com/new-glenn

Boni avatar Boni
Sat, 10 Feb 2018 00:26:22
@red.grzeg

@FH byłby wstanie rozbić Teslę o Marsa

Tia, na razie tylko na papierze i tłiterze, bo poza okienkiem startowym musieliby Pinky i Musk OIMW wyczarować z niczego zasilanie, nawigację, orientację, łączności takie i owakie i parę pomniejszych dupereli. "To se jeszcze poczeka".

@New Glenn

True. Zabawki Bezosa znacznie mądrzej robione i mądrzejsze, i za chwilę będą większe i lepsze. Ale OIMW Bezos nie ściga się z konkurencją po kontrakty DoD, przynajmniej aż tak, i nie dyszą mu w kark inwestorzy, jak Muskowi. Co zapewne robi różnicę. Zresztą, Bezos zawsze wydawał mi się po prostu mądrzejszy od Muska, ale może wystarczy, że mniej gwiazdorzy i pi...oli w massmediach. Jak to szło? "Zdajesz się niesłychanie mądry, dlatego że się nie odzywasz"?

red.grzeg
Sat, 10 Feb 2018 15:31:06
@wyczarować z niczego zasilanie, nawigację, orientację, łączności

Żeby rozbić Teslę o Marsa? Po co? Wystarczy skierować na orbitę kolizyjną z Marsem, do tego, nic z tego co wymieniłeś nie jest niezbędne.

Ale jest jeszcze inny problem: nikt by dzisiaj zgody na taki lot nie dał. Dorobiliśmy czasów że pchanie jakiegoś złomu na Marsa przede wszystkim trzeba mieć papier:-)

Boni avatar Boni
Sat, 10 Feb 2018 20:04:18
@red.grzeg

Twierdzisz, że złom klasy ostatniego członu FH trafiłby w Marsa z Ziemi zupełnie inercyjnie, z jednego odpalenia (no bo "za chwilę" już nic tam nie działa, nie ma zasilania, zamarznie/zagotuje się, itp), znaczy celniej niż trafienie w totka? Ja się nie znam, ale masz jakieś wsparcie? Trafił ktoś tak w Marsa, bez korekt po drodze itd? Czy góra FH ma jakieś super specjalny silnik jak szwajcarski zegareczek, dający jakieś absurdalne rozdziałki kątowe/czasowe?

Leslie
Sun, 11 Feb 2018 11:05:22
Mars ma średnicę 3390 km, średnia odległość to trochę ponad 54 miliony kilometrów, czyli żeby trafić trzeba mieć precyzję poniżej 0.0035 stopnia.

Dla porównania, wypasione karabiny snajperskie mają precyzję poniżej 0,016 stopnia. Trzeba być o dwa rzędy wielkości bardziej precyzyjnym niż snajperka. Bez korekcji kursu niewykonywalne.

red.grzeg
Sun, 11 Feb 2018 11:09:30
Rosjanie trafiali w Marsa z jedną poprawką względnie krótko po starcie na początku lat 70-tych. Ostatni stopień jest dość precyzyjny, musi być taki żeby umieszczać satelity na docelowych orbitach, patrz loty z Irydium, ma też własne silniki korekcyjne, oprócz głównego. Jak się patrzy na poprawki ostatnich sond marsjańskich MERy/MSL, to one są symboliczne delta V i chodzi głównie o dość precyzyjne trafienie w konkretne miejsce planety (dokładność lądowania to było odpowiednio, jak pamiętam, 10 km i 2 km pomimo spadochronów).

gszczepa
Sun, 11 Feb 2018 11:16:45
@Leslie,

Nie upieram się że mam rację (i zasadniczo chętnie przeczytam jak ktoś przyjdzie i poda argument że się nie da). Ale ta snajperka to wygląda mi jednak na użycie młotka, coś wiem o młotkach, to użyję młotka :D

Przede wszystkim, to snajperka działa w atmosferze.

Boni avatar Boni
Sun, 11 Feb 2018 12:12:54
O, Leslie jak żywy, witam! Ale argument ze snajperki jest inwalidą ;)

Argument z "ostatni stopień jest precyzyjny, bo umieszcza satelity", na GEO czy w podobie, też jest inwalidą, bo przecież błędy kątowe i czasowe dowolnej orbity poniżej Księżyca, które se SpaceX spoko omówi ze zleceniodawcą i może jednak zleceniodawca zapłaci, to w skali transferu na Marsa oznaczają "minęliśmy Marsa o drobne 500tys km, soraski".

Pewnie, że manewry końcowe to nie to, o co pytam, nie mówimy o precyzyjnym trafieniu w planowane lądowisko, czy o wyjściu na w miarę precyzyjne LMO, tylko po prostu o trafieniu w tarczę. No bo bez hamowania nad Marsem, o ile się znam na kerbalkach, nie ma takiej opcji, żeby trafić w orbitę z której Mars sam ściągnie pojazd, to jest jakiś pierdyliard slingshotów itp. czyli totolotek pomnożony przez totolotek.

Argument z Rosjan w '70 jest na razie jedyny sensowny, ale trzeba by ustalić ile to było "względnie krótko" po starcie, (no bo jak np. 4 dni bardzo precyzyjnego trackingu i liczenia korekty i odpalenie, to właśnie o tym mówię, że Roadster nie miał 4 dni zasilania i nawigacji itp) oraz w co Rosjanie tak naprawdę trafiali "z pierwszego strzała", bo przecież mieli manewry końcowe jak najbardziej, OIMW nikt nigdy nie leciał na Marsa "na rympał". I z tego, że zdarzało im się zamiast wyjścia na miłą dobową kołową trafić z trudem w 12 dniową eliptyczną, wnoszę, że było to raczej trudne na poziomie "prawie niemożliwe".

BTW na jakimś tam poziomie, to zapewne trafienie przez Roadstera w Marsa czy Ziemię nadal "jest możliwe", z perturbacji orbity, jak nie za 1000 to za 10000, albo za 100000 lat.

Z innej beczki, ktoś już postawił na wiki poglądowy obrazek orbity Roadstera, jeśli ktoś nie kuma w kerbalki, może pomóc: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7d/Tesla_Roadster_orbital_diagram.png

cmos
Sun, 11 Feb 2018 13:00:56
@boni
" zapewne trafienie przez Roadstera w Marsa czy Ziemię nadal "jest możliwe""

No właśnie zbierałem się żeby to napisać - jak przez parę milionów lat nie trafi w nic innego, to w jedno albo drugie powinien w tym czasie trafić.
Ale jakby to nie o to chodzi.

red.grzeg
Sun, 11 Feb 2018 20:42:32
No dobra, poprawiłem research w temacie Rosjan.

Rosjanom, po dobrym początku, w ogóle, trzeba przyznać, Mars nie wychodził i nadal nie wychodzi, nie z powodu braku prób. Jedna wielka seria rozmaitych katastrof.

WYDAWAŁO mi się z pamięci że było parę sytuacji takich że był start, korekta krótko po starcie i padały dalsze systemy (wróć, nie systemy, a kompleksy), a kolejny Mars-X się rozbijał o Marsa. Co się zdarzało notorycznie.

Okazało się że zdarzyło się, co najmniej raz [pewno było więcej ale już nie mam czasu przeglądać do końca], że po jednej tylko korekcie, Mars-6 trafił w Marsa, ..ale miał uczciwy lądownik, który coś tam nawet podziałał przed lądowaniem.

Przede wszystkim jednak, korekta była solidne 8 dni od startu.

Tak więc, wycofuję argument z Rosjan.

Boni avatar Boni
Sun, 11 Feb 2018 23:41:44
@red.grzeg

Przede wszystkim jednak, korekta była solidne 8 dni od startu.

Ja pamiętam pewnie mniej niż ty, ale tak właśnie mi się wydawało, że nikt nie robi "wczesnych korekt" wcześniej niż grube parę dni po wyjściu na wysoką orbitę albo na helio, i wynika to raczej z rozdziałki i możliwości trackingu i upewnienia się co do aktualnej trajektorii ("gdzie my do cholery tak naprawdę lecimy i jakie są rzeczywiste parametry do odpalenia"), a nie z tego kto ma jaki silnik czy sprzęt.

Tak więc, wycofuję argument z Rosjan.

Okej. Ja nie wiem na pewno ale przyjmijmy, że dopóki ktoś nie pokaże solidnego info, że jakaś sonda z jednej korekty nad Ziemią czy na wyjściu na helio, trafiła w cel kątowy rzędu Mars z Ziemi tydzień temu (niekoniecznie Mars per se, może być jakieś rekordowo precyzyjne wyjście wprost na orbitę czy slingshot Wenus czy coś w podobie), to góra Falcona, mająca zupełnie zwykły silnik i telemetrię, nie miała i nie ma technicznych możliwości przycelowania w Marsa z jednego odpalenia balastem inercyjnym.

Temat mnie kręci ale nie mam czasu na research, w gruncie rzeczy dość jałowy, bo jeśli coś poleci FH na serio na Marsa itp., to na pewno z całym bagażem i techniką i mid-course maneouvre.

Boni avatar Boni
Fri, 16 Feb 2018 10:41:05
Dopisałem do notki ćwiczenie z Falconem Heavy w Kerbal Space Program. Nadal bardzo miła zabawka.




Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Bober - Osiongi (8)
Mon, 19 Feb 2018 17:48
Spasiba, będzie lektura do poduszki.

Boni - Osiongi (8)
Mon, 19 Feb 2018 15:32
@Bober Podobnie jak na początku notki - inną...

Bober - Osiongi (8)
Mon, 19 Feb 2018 10:53
"Ale mniejsza, nie mam zamiaru się przejmować tym...

Gatling - Osiongi (8)
Sun, 18 Feb 2018 16:43
@wyjaśniający ahaaaa, dzięki! Czyli generalnie nie...

Boni - Osiongi (8)
Sun, 18 Feb 2018 16:26
@Gatling Bo można zaprojektować i wymyślnie...

cmos - Osiongi (8)
Sun, 18 Feb 2018 16:02
@Gatling Jak ja to rozumiem, to ta rura jest...

Gatling - Osiongi (8)
Sun, 18 Feb 2018 14:55
Nie czytałem instrukcji i dziękibogu nie wyobrażam...

Boni - Osiongi (8)
Sun, 18 Feb 2018 12:21
@cmos Och, jest mnóstwo okoliczności...

cmos - Osiongi (8)
Sun, 18 Feb 2018 08:49
@boni "firma wyraźnie zwalnia w ostatnich...

Boni - Pinky i Musk zdobywają...
Fri, 16 Feb 2018 10:41
Dopisałem do notki ćwiczenie z Falconem Heavy w...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.85   BS 2012-2017