Wiecie, ja jestem całkiem miły i dobry dzieciak. Ta morda i postura, i bucera to tylko tak po wierzchu, a w głębi jestem jak ten Budda zrobiony z czekolady, jak kotek drapany po brzuszku, mam zielone podejście do wszystkiego, a czasem to nawet wydaje mi się, że kocham wszystkie zwierzęta, duże, małe i dwunogie.
BTW niedawno se z przypadku i nudów zrobiłem mnustfo
testów IAT i nie uwierzycie, jak dobrze mi się kojarzą czarni, geje, kobiety w nauce i szczególniej, niepełnosprawni. A po angielsku, to już w ogóle - proszę mi tu zaraz wręczyć pokojową nagrodę Nobla i tytuł świętego paru wiodących religii.
Można ew. dowodzić, że to tylko znaczy, że jest dobry w gry komputerowe i nieźle się maskuje, socjopata po prostu; no ale tę wersję odrzucamy jako niezorganizowaną. Bo przecież skoro idealnie się maskuje na zen-wyjebanego lewaka, to jest nieodróżnialny od, nespa?
Ale żeby nie było za lekko i żeby mi ktoś tu zara nie przyleciał z kwiatami i po autografy, mogę od ręki wam powiedzieć, na co NIE mam wyjebane i co mnie u niektórych ludzi smuci. A nawet mierzi. A nawet dobrze, że nie muszę z nimi wcale gadać, bo mnie ch... strzela na nich i skończyłoby się co najmniej wirtualnym mordobiciem.
Kiedy dorosły człowiek, być może rodzic, pracownica, biznesmen, a nawet, nie bójmy się tego słowa, wyborca, bardzo starając się udawać nonszalancję, zagaja "Płaska Ziemia - co o tym myślicie?". Albo że taki ciekawy program puszczą w TV o szczepionkach, no bo ten straszny autyzm - czyli kolejny stolec
oszusta Wakefielda (na co oczywiście zaraz znajduje się ktoś, kto ma autyzm po szczepionce, a nie, wróć, ktoś, komu się wydaje, że jego dziecko ma autyzm po szczepionce). Albo, że nie wiadomo, kto zbudował piramidy, czyli pewnie UFO. Albo, że tabletka, albo i gówno jakieś, wrzucone do jeziora leczy cośtam. Homoeropatycznie czy jakoś tak. Albo, że dwunasty gender w trzecim domu Jowisza coś tam znaczy (chyba poplątałem bajki?). Itd itp.
Ja nie bardzo wiem, skąd ludzie nauki (as - popularyzatorzy, naukowcy, a nawet nauczyciele może) biorą siły i motywacje, żeby z takimi delikwentami w ogóle dyskutować.
I trudno mi sobie wyobrazić, co spotkało w dzieciństwie, w rodzinie i szkole, człenia, który w 2017 próbuje serio dyskutować koncepcję płaskiej Ziemi.
Żebyśmy się rozumieli - ja tu nie rantuję na ogólną ignorancję, tylko na ten rodzaj hipokryzji i obłudy, który tym okazom pozwala "ukraść" minimum języka nauki i okolic, "autyzm", "gender", "lekarstwo", "budownictwo sakralne IV dynastii Starego Państwa" i bredzić w nim, wyłącznie w celu lepszego samopoczucia i wspierania się w stadzie małp które wykształciły język, ew. obrzucania gównem tych małp, które mówią albo myślą inaczej.
Bo przecież nikogo nie są w stanie wyleczyć, żadnej piramidy nie zbudują, po prostu nic nie mogą w swej irracjonalności; jedyne co mogą, to wyprzeć i zracjonalizować swoją ignorancję, i poczuć się troszkę lepiej. Przez chwilę.
Ktoś może powiedzieć, ale żeś se temat wymyślił, przecież tak było zawsze i będzie, przynajmniej dopóki są ludźmi, hasztag-a-co-nowego. Mało kto myśli, że jest głupi albo ignorantem albo że wie, że nic nie wie. I mało kto tak działa i podejmuje decyzje, że bierze pod uwagę swoją ignorancję. No i prawie nikt nigdy do tego się nie przyznaje.
Pewnie, zgoda. Tylko nie wolno zapominać, że w tej agresywnej ignorancji nie tylko nic nie zbudują, ale bardzo wiele mogą zniszczyć. Właśnie teraz niszczą.
I należałoby im stawiać odpór, zarówno wprost, racjonalną dyskusją, jak przede wszystkim, totalną walką o edukację (skądinąd to jest chyba jedyny Grzech Pierworodny, którym obarczam siebie i całe nasze pokolenie, to które weszło w dorosłość w '90 i teraz jest w średnim wieku - że oddaliśmy w tym całym zamieszaniu i zarobieniu przy urządzaniu Polski i nowego kawałka Europy, edukację w ręce zjebów i miernot. Mogliśmy oddać politykę, ekonomię, media, wszystko, ale trzeba było pilnować edukacji, także tej prozaicznie szkolno - codziennej, i jak bardzo nie dopilnowaliśmy...)
Bo inaczej znowu kiedyś zabiją jakiegoś Sokratesa, Hypatię, Bruno, i/lub sprowadzą kolejną falę nędzy na ten i tak wystarczająco trudny do wytrzymania świat.
Bardzo przepraszam, ale po prostu nie potrafię, chyba już nie potrafię, rozmawiać z agresywnymi ignorantami bez wyzwisk.
PS.
W temacie płaskiej Ziemi jeszcze drobiazg, zmyślona scenka taka, około roku 120n.e., gdzieś na totalnym zadupiu Imperium Rzymskiego ergo w Szkocji - "Chłopaki, Hadrian niebawem wpadnie z audytem do Brytanii, podobno także tutaj na budowę Wału... - Buuu... - Zamknąć ryje. W związku z: mamy budżet na ozdóbki, pierdołki i aniołki, jebnijcie mi parę ładnych i niezbyt drogich fryzów itepe, takich żeby propagandowo się ładnie komponowały. O, na przykład, nasza patronka, Victoria, się nadaje. Tylko poproszę ją w jakiejś mocarnej pozie i żeby było wiadomo, że legio VI Victrix rządzi Brytanią i światem. O, dajcie jej świat pod stopami! - Znaczy, dysk na czterech słoniach czy dysk i węża? - Mariuszu, jeszcze raz wspomnisz o płaskiej ziemi, wykopię ci zęby przez dupę i zdegraduję!! Normalny globus ma być!"
Jak widać na załączonym obrazku (zbiory National Museum w Edynburgu):