- Boooniii!
(człap, człap do sąsiedniego pokoju gdzie urzęduje szefu, akurat dzisiaj całe popołudnie z młodym inżynierem - kołorkerem pocili się nad jakąś pilną ofertą, na jakieś modernizacje jakiegoś złomu Poważnego Klienta, jak zwykle)
- Co jest?
- Weź popacz na to i powiedz jak to się nazywa?
Paczę się, ale na szefu i na kolegę, czy im się czaszeczki przegrzały wiosenno-ofertowo, czy to jakiś szkocki żarcik-kosmonaucik. Ale wydają się serio i szefu skwapliwie okazuje mi na monitorze jakiś fajans w typie w ch... drogi zawór czy czujnik osadzony na fikuśnym mocowaniu, wszystko nierdzew.
- Ke? Znaczy, jak to się nazywa po angielsku? Mnie się pytacie?
- No bo tu jest (takie i owakie, 10s mętnej dyskusji, co widać na zdjęciu i co to je i po co)
- Jak dla mnie zacisk, z mocowaniem śrubowym, ale ludzie, przecież nie mam pojęcia, jak to jest po angielsku...
- Ale dobrze gadasz, tak napiszemy, "zacisk czujnika... z mocowaniem śrubowym..."
Kurtyna.