...czyli Ziemkiewicz (aka RAZ), "wybitny" autor "prawicowej" "publicystyki" (
[voice mode dyrektor Klonisz] "gwiazda po prostu"), rzucił z wyżyn swej inteligenckiej inteligencji
tak złą i głupią myślą, że przebił się nawet do mojej bańki ochronnej i nieco rozpieprzył mi zen codzienny. No pogratulować skuteczności, RAZ, mało komu z głębin polskiego prawicowego zaścianka to się udaje.
To może se rzucę w niego kamieniem, co nie? Albo lepiej menhirem, jak Obelix.
Z mojego punktu widzenia, to co palnął, jest złe i głupie na bardzo wielu poziomach i zakresach, jak morderstwo na parkingu wielopoziomowym - chyba znacznie szerzej, niż dla
słusznie oburzonych kobiet.
Wstępnie - rzecz jasna w dupie mam jakiegoż to zakonnika, z jakich powodów i po cholerę w ogóle RAZ brał w obronę - gówno mnie obchodzą seksualne problemy kleru; jeśli trzeba niech się nimi zajmuje prokuratura.
Również wstępnie - RAZ dla mnie, jako osoba publiczna, był i jest literatem drugiej kategorii, publicystą trzeciej; jego niektóre kawałki fantastyki były strawne, może kawałek "Polactwa" - reszta beletrystyki niezbyt, a publicystyka na poziomie mułu. A jako polityk, autorytet czy moralizator jest dla mnie okrągłym zerem.
Wracając do meritum - pewnie, że RAZ nie ma krztyny empatii dla kobiet; pewnie, że pochwala wykorzystywanie kobiet; pewnie, że nikogo nie będzie przepraszał i zaraz malowniczo upozuje się na ofiarę tudzież przejdzie do antyfeministycznego kontrataku. Przecież jest polsko-katolickim endeckim publicystą, prawda? No to czego można się po takim spodziewać, a?
Ale może spróbuję objaśnić co nieco z punktu widzenia raczej dalekiego od wściekłej feministycznej nagonki i tęczowych ataków na biednego pokrzywdzonego RAZa - bo ja też niestety jestem polskim prowincjonalnym bucem w średnim wieku, o katolickich korzeniach, zupełnie jak RAZ, więc wbrew pozorom, mam spory mandat na analizowanie i objaśnianie jego wypowiedzi.
Drodzy koleżanki i koledzy (ale bardziej koleżanki) -
potęga i ciągłość patriarchatu, także w wykonaniu polsko-katolickim, polega na tym, że w kolejnych generacjach reprodukuje maczyzm jako jedyną NAJWYŻSZĄ ideologię, ale przy tym jej nosiciele zawsze są NIŻSI niż stawiane im niedoścignione wzorce Mucho MACHO Muchachos. Cała reszta, polityka, religie, itp. jest opcjonalna, nie ważne, czy rozmawiamy o starożytnej Grecji czy Rzymie, czy feudalnej Francji czy plemiennej Afryce czy średniowiecznej Japonii czy tysiącletniej Rzeszy czy nowożytnym Bliskim Wschodzie czy współczesnej katolicko-polskiej wersji. Z powodu buracko-prostackiego wychowania, pierwsze i najważniejsze w co wierzą maczyści, to ich przyrodzone i niezbywalne prawo do przemocy, siły, władzy, moralności Kalego; ich wzorce to Achilles, Roland, Kmicic, itp. kreatury. Ale ponieważ są to wzorce uczciwie niedoścignione, jak w każdej porządnie spieprzonej religii czy ideologii, stąd maczyzm jest rozsadnikiem najkoszmarniejszych kompleksów i problemów samooceny. Co przekłada się na porąbane i nieprzyjemne problemy oceny, zarówno innych ludzi jak i rzeczywistości jako takiej, jakie miewają co głupsi czy wredniejsi jego wyznawcy. A co najżałośniejsze - najgłośniejsi i najbardziej nośni w mediach są z oczywistych względów ci najbardziej nerdowaci - ale z powyższych powodów oni też mają największe problemy z sobą i światem, bo zaprawdę, trudno być Kmicicem czy nawet Dmowskim, jak się jest pierdołowatym pryszczatym kucem-okularnikiem.
Ze wszystkiego powyższego - dla RAZa i jego duchowych krewniaków w konserwatywno-patriarchalnym pojebaniu (Terlikowskich, Cejrowskich, itp), tak ogólnie nie jesteście w żadnym sensie bliźnimi, ludźmi, równorzędnymi partnerami czy współpracownikami. W ich rozumieniu liczą się wyłącznie maczyzmy i kto jest bardziej maczo - czyli "kto ma tyle maczo co ja, jest mi równy" tudzież "kto ma więcej maczo (władzy, siły i skurwysyństwa) niż ja, ten lepszy". Ale żebyśmy się zrozumieli - nie ważne nawet jak jest "naprawdę" czy mierzalnie, czy kto ma obiektywnie większego i bardziej skurwysyńskiego siura; liczy się, co pokręceni maczo o sobie nawzajem MYŚLĄ. Bo oni widzą świat wyłącznie przez swoje pogięte ego małego maczo - ZAWSZE małego, a raczej - mniejszego niż, bo tak ich wychowano.
Stąd ich nieprzytomny kult władzy i siły, każdej (np. to tłumaczy niezrozumiałe dla normalnych ludzi zachwyty endecji czy prawicy Rosją czy Putinem, BTW Putin to zdaje się też wzorzec maczo, więc pewnie też se goni jakiegoś niedoganialnego maczo-króliczka, może chce być Piotrem Wielkim a może Stalinem, kto go wie), nawet dowolnie zbrodniczej. Także siły buracko-kartoflanej, chłopsko-robolskiej, przaśno-rubasznej, sprzecznej z jakimkolwiek etosem wypowiadającej zachwyty inteligencji.
Stąd nie ma w ich moralności krztyny empatii dla KOGOKOLWIEK kto nie może być takim sukinsynem jak oni sami (albo ich ideały); albo dla kogoś, kto mógłby, ale odmawia gry w mierzenie, kto ma bardziej siurowatego siura. Taki ktoś jest cipa, ciota, dupa wołowa, baba, won do garów i nie wpierdalać się, kiedy Prawdziwi Mężczyźni (TM) rozmawiają. Albo se żartują, hehehe.
Stąd ich, niezrozumiała dla ludzi normalnych, potrzeba martyrologii, która pozornie sprzeczna z maczyzmem - ale oni ciągle walczą (w ich chorym rozumieniu) z jak największym (w ich chorym rozumieniu) przeciwnikiem (w ich chorym rozumieniu). Najlepiej z panem bogiem, no ale w polsko-katolickiej wersji to trochę trudne, więc w razie czego i Michnik się nada. A ponieważ ponoszą od wczesnej młodości ciągle i ciągle klęski w byciu super-menami (a przyznacie, szczególnie trudno być super-menem polsko-katolickim, po romansach, rozwodach i w średnim wieku) przeracjonalizowują sobie te porażki jako piękno i dobro i że trzeba się podnieść i walczyć dalej, a na końcu Król, Ojczyzna i Matka Boska przebaczy i w nagrodę będzie jakaś Oleńka.
Najgorsze, że powyższe ideolo jest sprawdzone i niewywrotne od paru tysięcy lat - i naprawdę trudno tę bucerkę zmienić. Bo należałoby zmienić nie tylko pół kultury masowej, szczególnie skierowanej do dzieci i młodzieży, szczególnie męskiej połowy, ale też znacznie więcej obiektywnych okoliczności (typu - rzeczywista a urojona równość czy godność). Co nieprędko zajdzie.
Gorzej, że nawet wewnątrz maczyzmu, tweet RAZa jest słaby i obsysa (kolejne piętro na wielopoziomowym parkingu) - bo jest to myśl bardzo słabiutkiego maczo. To jest logika "potrzeby mężczyzny są NAJWAŻNIEJSZE" -> "prawdziwy mężczyzna POTRZEBUJE kobiety" -> "powinien ją se ZDOBYĆ" -> "jak się nie da, może ją upić" -> "jak się nie da, to może chloroformem ją albo uśpić" -> "jak się nie da, to troszeczkę zgwałcić" -> "jak się nie da, to zgwałcić bez owijania w" -> "jak nie da się kogoś zgwałcić, no to może ze zwłokami/gumową lalą/owcą jako zamiennikiem kobiety".
Nawet wewnątrz maczyzmu, Prawdziwi Faceci (TM), 100% ruskie, twarde jak rzemienie, mówią na powyższe ciągi "logiczne" zRAZików tak: "[...] zdrowy mężczyzna potrzebuje kobiety. Zapamiętaj majorze: tylko słaby, głupi, chwiejny mężczyzna morduje i gwałci. [...] Mądry, silny, pewny siebie [...] nie ugania się [...] za kobietami. Mądry mężczyzna ma kobiet w bród, same na niego lecą. Mężczyzna, który ma setki kobiet nie mści się na jednej, choćby go zdradziła. Po prostu nie ma na to czasu, musi zajmować się pozostałymi." (1)
A z mojego punktu widzenia, nieco zewnętrznego wzg. maczyzmu, acz niestety męskiego, mówi się na te "problemy" i dylematy patriarchatu tak - prawdziwy mężczyzna jest pewny siebie i samoświadomy; świadomy swoich potrzeb i możliwości, swojej siły i przewag, ale też słabości i konieczności. Oraz - niekonieczności, stąd nie ściga się do celów postawionych przez innych, sam wybiera swoje cele. Uważa się za część większej całości, a nie za pępek świata. Uważa inne świadome istoty za równorzędnych graczy w grę zwaną życiem, a nie - wykorzystuje wszystko i wszystkich dla swoich partykularnych celów. Ze zbiegu powyższego, mając więcej sił i środków dosłownie i w przenośni (bo biologia i patriarchat daje mu przewagi i narzędzia) stara się minimalizować szkody i zwiększać ilość dobra i piękna w świecie, gdyż jest mu łatwiej to robić niż słabszym.
Prawdziwy mężczyzna nie upija się do nieprzytomności, więc nie "trzeźwieje koło kaszalota". Prawdziwy mężczyzna nie upija kogokolwiek do nieprzytomności, więc nie wykorzystuje nietrzeźwych.
(1) "Akwarium", W.Suworow, wypowiedź Nawigatora do Witka o zadaniach agentury