Ponieważ nie zanosi się na rewolucję we flocie, a nawet na jakiekolwiek zmiany (przynajmniej na coś ciekawego), pozostaje mi wirtualizacja, prokrastynacja i medytacja nad tym, co by się mogło zdarzyć i co można zmalować. Czyli dreamcar. Czyli jaki samochód, o jakich cechach byłby mi spełnieniem i cudownością. Oczywiście, takiego nie ma, więc musiałbym sam se takiego wydłubać, co raczej nie zajdzie. Ale pomarzyć i pogdybać można.
Małe wyjaśnienie - lecimy bardzo nierozsądnie tym razem, żadnej praktyczności, po prostu moja wariacja na temat prawie-że-superkara, czy raczej pseudo-super-cara.
Ponieważ brakuje mi kreatywności i wyobraźni, będę podpierał się istniejącymi modelami i szczegółami, składał z nich puzzle i snuł bajki. Nie będę rysował czy projektował na serio, bo nie mam ani chęci ani czasu ani narzędzi.
Z zewnątrz mój dreamcar wyglądałby jak, tada i niespodzianka, stary jaguar XJ220, czyli jeden z najpiękniejszych samochodów w ogóle i chyba ten najbardziej niedoceniany supersamochód.
Powyższe zdjęcia są nieco oczyszczone ze zbędnych detali i poprawione, tak jakbym widział dreamcar'a. Może nawet zamieniłbym listwy boczne na delikatne sznyty, może grill i przedni dyfuzor byłyby nieco bardziej agresywne i "skośne" (ale nie chciało mi się więcej bawić grafiką). No może wloty boczne byłby owalne a nie prawie okrągłe. Ale generalnie byłaby to ta bryła, o takich proporcjach (chorych - długość i szerokość XJ220 są z innej epoki), o linii błotników właśnie takiej, z odległym echem E-type.
I tyle wziąłbym z jagów... Wnętrze XJ220 to była porażka nawet kiedy był na topie, obecnie to już zupełna naftalina i masakra - tutaj widziałbym zdecydowanie coś innego i nowego, np. coś z astona martina DB9
ew. skrzyżowane nieco
z ukochanym lincolnem mkVIII (np. odchylenie konsoli środkowej w stronę kierowcy).
Budziki, przełączniki itp. widziałbym jak najprostsze i najbardziej pochowane - wyrosłem już chyba z zyliona ślicznych podświetlanych guziołków. Skłonny byłbym przyjąć nawet coś jak i-drive BMW, żeby było mniej manipulatorów. Albo po prostu - zautomatyzowałbym co się da z gadżetologii - to maszyna ma się troszczyć o mnie, a nie ja mam tłuc się klawiszkami z maszyną.
Po estetyce czas na powerpack - pamiętamy, to nie jest supersamochód, to coś innego (wyścigowym V6 biturbo z XJ220 mówię nie). Stąd widziałbym centralny silnik, ale co najwyżej V8, wolnossące, z automatem (TAK, Z DOBRYM AUTOMATEM, może być ew. z łopatkami, DSG albo klasyczny, łotewa), AWD albo RWD. Czyli w praktyce 4.2 V8 od audi lub wariacje na jego temat, albo zupełne puszczenie się poręczy, i fantazje o
4.3 z lexusa, może nawet w poprzek... Czyli jakieś 300KM i 400Nm, mniej więcej. Dobra, w ostateczności ciężka V6 pod kompresorem (np. 3800 z pontiaka bonneville itp.), w poprzek, koło 250KM/350Nm. Oczywiście adekwatne hamulce (nie takie jak w XJ220...) i jakieś tam w miarę sensowne zawieszenie (ale bez napinek i cudów hi-end, może co najwyżej z regulacją wysokości i twardości, jak w wielu GT).
Taki wózek spełniałby mi i dostarczał.
Oczywiście, każdy przeciętnie kumaty pistonhead zapytałby mnie w tym miejscu na cholerę to smaruję, zamiast oddawać swoje, rodziny i jeszcze paru przygodnych gości, nerki, w celu zakupu audi R8.
Dobre pytanie, a odpowiedź - R8 jest bardzo prawie, ba, trakcją na pewno przekracza to co bym chciał; ale estetyką, zewnątrz i wewnątrz, jednak mu sporo brakuje.
A teraz serio - czy mógłbym sobie takie coś samemu wydłubać? pewnie tak, parę lat, parę kufrów stóweczek, no life, i będzie coś podobnego. Wariaci robią przecież kopie lambo, ferrari, itp. to jest podobne zagadnienie. Ale realistycznie, no to myślę, że wątpię. Są chyba ciekawsze zajęcia i wystarczająco fajne gotowe wozy.
Ale z jakiegoś powodu ciągle trzymam
zepsute Fiero, które może być miłą zabaweczką po odrestaurowaniu, ale - może też być bazą dla niecodziennej zmoty z centralnym silnikiem...