Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-11-23, sobota
Tagi:  namysł
___________________________________
Zadziwia mnie ciągle i ciągle, jak całkiem mądrzy ludzie filozofując tak bardzo fiksują się na języku i pojęciach, najchętniej idealnie abstrakcyjnie sferycznych w próżni. Co po Wittgensteina "Es ist ja nichts versteckt" i paru podobnych kopniakach wymierzonych w "znaczenie" i język, jakim mamroczą filozofowie od jakichś 3000 lat, powinno dać niejednemu na wstrzymanie.

Ostatnio (w sensie, parę dekad) jakieś nieprzytomne dyskusje, pyskusje i żale i tańce indiańskie odbywają się wokół pojęcia wolnej woli, i determinizmów takich i owakich - bo nowoczesna neurologia przyniosła garść empirycznych danych o ludzkich umysłach, więc filozofowie mówią laboga.

Świeży odprysk, całkiem zgrabny i sensowny, można obejrzeć na blogu z rollki obok.

Jakby to powiedzieć... W moim małym kąciku pojąć nie idzie, jak można pomieszać rozważania o wolnej woli jako filozoficznej abstrakcji pierwszej wody z rozważaniem prozaicznego poczucia czy odczucia wolnej woli, nieźle umocowanego w neurologii no i psychologii.

"Wolna wola" jako abstrakcja filozoficzna, sprzeczna z determinizmem takim i owakim, to mieszka se tam, gdzie wszystkie podobne byty - w przedsionku jaskini Platona albo w jego czerepie, któremu język się na mózg rzucił, ale jej NIE MA, jw. mawiał Ludwig W. "nic tu nie jest ukryte". A skoro jej nie ma, no to przepraszam, ale nie zwilża mnie jej "być albo nie być". Skądinąd, ponieważ IMHO abstrakcyjnego filozoficznego "determinizmu" też nie ma, można powiedzieć, że nie zwilża mnie to do kwadratu (ale o tym i o chaosie deterministycznym może innym razem).

"Wolna wola" jako poczucie, stan psychologiczny, oparty na neurologii, ma się natomiast doskonale. I choćby przyszło dziesięciu badaczy i każdy przytargał dziesięć tomografów, to raczej żadne wyniki badań nie zmienią tego, że powszechnie mamy poczucie wolnej woli - bo tak poskręcała nam ewolucja kawałki mózgu (zdaje się, głównie przednią część kory obręczy), że to poczucie po prostu mamy. I jedyne co ciekawe, to jak w szczegółach działa i dlaczego właśnie tak - ale to jest temat z neurologii i podobnych, a nie temat dla filozofii. Ba, to czy decyzje podejmujemy świadomie czy nie, i czy można na nie wpływać pod-świadomie czy nie, też nie ma dla tego poczucia większego znaczenia.

Bo przecież chyba nikt, w miarę nowożytnie, poza bardzo oderwanymi od świata, idealnie sferycznymi filozofami w próżni, nie wierzy(ł), że "wolna wola" doznacza jakąś absolutną czy bezprzymiotnikową wolność podejmowania decyzji. Więc tu się też nic nie zmieniło - na nasze decyzje wpływa pierdyliard czynników z przeszłości i teraźniejszości, no i co niby z tego wynika, że można je obecnie nieco łatwiej i lepiej prześledzić niż 200 czy 100 lat temu? Niewiele.

Stąd, zaprawdę, obawy, że wyniki badań neurologicznych czy fizycznych czy podobnych nagle zmienią nam powszechnie spotykane poczucia, emocje czy podstawy etyki czy prawa czy cokolwiek, sugerowałbym między bajki włożyć.

Czego skądinąd historia pojęcia predestynacji i jego wpływu na nihilizmy i różne inne -izmy przykładem.

A jedyne czego można się z takich dyskusji jak te o wolnej woli kontra determinizm dowiedzieć, to że człowiek uwikłany w język potrafi narobić sobie obaw i problemów zupełnie z niczego, jeszcze gorzej niż małpa z brzytwą.





Sun, 24 Nov 2013 17:07:42
Nikt nie kwestionuje tego, że wolna wola jako poczucie ma się, jak piszesz, doskonale. Jest tylko pytanie, czy to poczucie to iluzja i to właśnie filozofowie próbują ustalić. Żeby ustalić, starają się (z różnymi skutkami) uchwycić to, co ludzie mają na myśli, kiedy mówią o wolnej woli. Nie wydaje mi się, żeby problem polegał na tym, że zajmują się jakąś „abstrakcją”.
Wittgenstein lubił ogłaszać, że oto rozwiązał wszystkie filozoficzne problemy jednym genialnym posunięciem, ale tak naprawdę bardziej ogłaszał niż rozwiązywał. Nie wiem jak Wittgenstein miałby tutaj pomóc.
Nie sądzę też, żeby odkrycia neurologii zmieniały cokolwiek w debacie o wolnej woli (chociaż rzeczywiście, wielu ludzi coś takiego powtarza). Długo zanim odkryto istnienie neuronów było wiadomo, że w przyrodzie obowiązują pewne prawa i że mózg też im podlega jako część przyrody, więc co do debaty mogłaby wnosić konkretna wiedza o potencjałach czynnościowych, neuroprzekaźnikach, ośrodkach kory itd.? To już prędzej mechanika kwantowa coś tu zmienia ze względu na podważenie determinizmu, chociaż oczywiście też nie bardzo wiadomo, jak kwantowy indeterminizm mógłby ratować wolną wolę.

Boni avatar Boni
Sun, 24 Nov 2013 20:06:53
@t.herok

"Nikt nie kwestionuje tego, że wolna wola jako poczucie ma się, jak piszesz, doskonale. Jest tylko pytanie, czy to poczucie to iluzja i to właśnie filozofowie próbują ustalić. Żeby ustalić, starają się (z różnymi skutkami) uchwycić to, co ludzie mają na myśli, kiedy mówią o wolnej woli. Nie wydaje mi się, żeby problem polegał na tym, że zajmują się jakąś „abstrakcją”."

Ale już w tym akapicie zakładasz, że poczucie może być iluzją, albo może nią nie być - czyli, że wolna wola może być "czymś więcej" niż poczuciem, albo czymś mniej. Czyli chcesz temu poczuciu przypisać jakieś inne, raczej abstrakcyjne ("iluzja", jej przeciwieństwo to chyba "obiektywność"?), znaczenia, pojęcia, itd. Ale poczucie to poczucie, i tyle.

"Wittgenstein lubił ogłaszać, że oto rozwiązał wszystkie filozoficzne problemy jednym genialnym posunięciem, ale tak naprawdę bardziej ogłaszał niż rozwiązywał. Nie wiem jak Wittgenstein miałby tutaj pomóc."

Mógłby w takim sensie, w jakim uznawał problemy pojęć i znaczeń (języka) za nieistniejące, tj. oderwane od "świata" czy desygnatów (bytów). Bo przeważnie wtedy robi się problem, kiedy zaczyna się mieszać w nazwach, pojęciach, znaczeniach, języku. Np. - jaki jest sens jw. klasyfikowania poczucia (stanu umysłu czy mózgu nawet) jako iluzji albo nie-iluzji. Bo przecież "iluzja" nie oznacza tu "nieistnienia" (gdyż reakcje mózgu można badać empirycznie, a poczucia - statystycznie, i istnieją jak wół), a jej przeciwieństwo to nie jest jakieś "obiektywne istnienie" wolnej woli (bo cóż by to miało być). Czy może szło o to, że nasze poczucie nas oszukuje? Ale w jakim sensie rzeczywistość umysłu ("poczucie") miałoby oszukiwać ("stwarzać iluzje") umysł i niby jaka jest instancja odwoławcza z poziomu "iluzji" do "prawdy" i co to miałaby być za "prawdziwa" wolna wola w przeciwieństwie do tej, której mamy poczucie?? Itd.

Więc IMHO nie pisałeś tu (i w twojej notce, np. w jej tytule) o poczuciu, ale o pojęciu "wolnej woli". Ale czym jest to pojęcie, w jakim sensie ono istnieje, jak miałoby być obiektywne czy nie, iluzją czy nie, i jakie znaczenie ma dla poczucia, które tak samo się nazywa, no to wybacz, nie rozumiem.

"To już prędzej mechanika kwantowa coś tu zmienia ze względu na podważenie determinizmu, chociaż oczywiście też nie bardzo wiadomo, jak kwantowy indeterminizm mógłby ratować wolną wolę."

Jw. jaką "wolną wolę" masz na myśli, że chcesz ją ratować przed determinizmem i że można żyć bez niej lub z nią? Bo chyba nie poczucie, gdyż jego własności nie zmienią dowolne determinizmy czy indeterminizmy, ono dosyć powszechnie - jest. A jeśli idzie o to, że jakieś pojęcie ("wolna wola") jest sprzeczne z innym pojęciem ("determinizm"), to przepraszam, ale kogo to obchodzi poza filozofami? A niech sobie będą sprzeczne, albo i nie, przecież one nie istnieją poza "grą jezykową", zarówno idealnie sferyczna "wolna wola", jak i doskonale czarny "determinizm". No chyba, że wydaje ci się, że idee czy pojęcia jw. istnieją rzeczywiście i realnie, poza językiem i stanami operujących nimi systemów (tu - umysłów), ale jakoś nie jestem przekonany, że możliwy jest IRL byt podejmujący decyzje niezawisłe od jakiegokolwiek wpływu spoza niego samego (czy jak tam sobie zdefiniujemy pojęcie "wolnej woli"); podobnie z determinizmami dowolnych rodzajów, faktur i kolorów.

Tue, 26 Nov 2013 18:47:56
Więc IMHO nie pisałeś tu (i w twojej notce, np. w jej tytule) o poczuciu, ale o pojęciu "wolnej woli".

Teraz chyba rozumiem, tytuł Cię zmylił. „Wolna wola” w tytule rzeczywiście odnosi się do poczucia, ale w notce już wszędzie do obiektywnego zjawiska. I w cytatach, i w moim tekście.

Np. - jaki jest sens jw. klasyfikowania poczucia (stanu umysłu czy mózgu nawet) jako iluzji albo nie-iluzji. Bo przecież "iluzja" nie oznacza tu "nieistnienia" (gdyż reakcje mózgu można badać empirycznie, a poczucia - statystycznie, i istnieją jak wół), a jej przeciwieństwo to nie jest jakieś "obiektywne istnienie" wolnej woli (bo cóż by to miało być).

Przeciwieństwem iluzji jest poczucie czegoś, co istnieje obiektywnie. Istnieją spory co do tego, co to dokładnie jest (zdolność do wybierania spośród alternatywnych możliwości, zdolność do realizacji zamiarów, jeszcze coś innego) – ale zdecydowania chodzi o to, żeby odkryć, czy coś istnieje w świecie.

Weź dla porównania jakąś prostą iluzję, np. taką. Możesz się tu zastanawiać:
(1) jak sformułować to, co się wydaje (nie jest to w tym wypadku specjalnie trudne: „pole u góry jest ciemniejsze niż pole na dole”)
(2) czy to na pewno iluzja, czy może obiektywny fakt (możesz porównać te dwa pola na takim samym tle, możesz mierzyć odbite światło itd.)
(3) jaki neuromechanizm za to odpowiada (możesz zrobić eksperyment, z którego wyjdzie, że neurony mają zdolność do tzw. hamowania obocznego)
(4) jaki jest adaptacyjny sens tego poczucia (możesz spekulować, że takie podkręcanie kontrastu przez mózg pomaga dostrzec granicę między przedmiotami, co w wielu sytuacjach sprzyjało przetrwaniu i rozmnożeniu się)

Z wolną wolą możesz robić to samo. (1) to działka filozofii, (2) też – przynajmniej na razie, (3) neurobiologii, (4) psychologii ewolucyjnej. Jest to tylko bardziej niejasne, w każdym z tych punktów. Nie wiadomo nawet do końca, czy w (1) da się sformułować wewnętrznie niesprzeczną definicję.
Możesz chcieć się skoncentrować tylko na (3), ale od filozofii i tak nie ma ucieczki – bo najpierw musisz sformułować problem, który ma być badany, a to filozoficzna praca. W przypadku formułowania problemu pozornie ciemniejszego pola nie ma za bardzo o czym filozofować, ale w przypadku wolnej woli już jak najbardziej.


Wed, 27 Nov 2013 12:22:39
"Istnieją spory co do tego, co to dokładnie jest (zdolność do wybierania spośród alternatywnych możliwości, zdolność do realizacji zamiarów, jeszcze coś innego)"

Zdolność do (...) to za mało, zdolność posiada również zwierzę, komputer (przecież wybiera, realizuje... jakoś tam).

Hmm... Obiektywna wolna wola to jest owa zdolność, plus poczucie, że ma się obiektywną wolna wolę (definicja rekurencyjna) :)

Wed, 27 Nov 2013 17:18:50
@kuba

No tak, dlatego często dodaje się jeszcze "konieczna do moralnej odpowiedzialności" albo "połączona z pewnym rodzajem refleksji nad swoimi przekonaniami i pragnieniami". Z drugiej strony można uznać, że niektóre zwierzęta inne niż człowiek czy niektóre komputery też mają wolną wolę. Z Twoją definicją problem może być taki, że niektórzy ludzie nie wierzą w wolną wolę i przy tym całkiem sprawnie funkcjonują - nie odmawiałbym im wolnej woli (jeśli istnieje) tylko z powodu braku poczucia.

Boni avatar Boni
Thu, 28 Nov 2013 13:28:56
(Ogólnie, przepraszam za lagi w komunikacji, ale jakoś tak wychodzi ostatnio - sent from Stamping Mach. No. 4; no dobra, z notebuka na maszynie)

@t.herok
"Teraz chyba rozumiem, tytuł Cię zmylił. „Wolna wola” w tytule rzeczywiście odnosi się do poczucia, ale w notce już wszędzie do obiektywnego zjawiska."

Nie ma czegoś takiego. Są obserwowane zjawiska, ew. intersubiektywne zjawiska, ale obiektywne zjawiska? No way. Tyle, że dla mnie to i tak obok tematu, bo zjawiskiem to jest poczucie, a "wolna wola" (ta "poza tytułem") to jest na pewno pojęcie, ale niekoniecznie reprezentuje jakieś zjawisko (i to jest mój punkt będący, że to pojęcie nie reprezentuje niczego istotnego).

"Przeciwieństwem iluzji jest poczucie czegoś, co istnieje obiektywnie. Istnieją spory co do tego, co to dokładnie jest (zdolność do wybierania spośród alternatywnych możliwości, zdolność do realizacji zamiarów, jeszcze coś innego) – ale zdecydowania chodzi o to, żeby odkryć, czy coś istnieje w świecie."

To czemu dyskutuje(sz/my) "wolną wolę" zamiast "zdolność wybierania alternatyw" czy "zdolność realizacji zamiarów"?

"ale od filozofii i tak nie ma ucieczki – bo najpierw musisz sformułować problem, który ma być badany, a to filozoficzna praca. W przypadku formułowania problemu pozornie ciemniejszego pola nie ma za bardzo o czym filozofować, ale w przypadku wolnej woli już jak najbardziej."

Jeśli zależy ci na dyskutowaniu pojęć (a raczej agregatów czy systemów pojęć). Jeśli zależy ci na dyskutowaniu czy badaniu zjawisk ("poczucie wolnej woli", "zdolność podejmowania decyzji", czy IMHO dokładniej w przypadku zjawiska i poczucia wolnej woli "zdolność wybierania między, pozornie lub istotnie sprzecznymi, alternatywami"), to przecież niekoniecznie.

@kuba
"Hmm... Obiektywna wolna wola to jest owa zdolność, plus poczucie, że ma się obiektywną wolna wolę (definicja rekurencyjna) :)"

Czyli deko wadliwa. Chociaż moim zdaniem słowem (pojęciem) kluczowym nie jest tu zdolność taka czy owaka, nawet nie poczucie, tylko ta "wolność".

@t.herok
"No tak, dlatego często dodaje się jeszcze "konieczna do moralnej odpowiedzialności" albo "połączona z pewnym rodzajem refleksji nad swoimi przekonaniami i pragnieniami"."

No jedak to są wadliwe koncepta, bo za chwilę będą - kołowe, jeśli tak zdefiniowaną wolną wolę ktoś spróbuje tradycyjnie przyłożyć do moralności.

"Z drugiej strony można uznać, że niektóre zwierzęta inne niż człowiek czy niektóre komputery też mają wolną wolę. Z Twoją definicją problem może być taki, że niektórzy ludzie nie wierzą w wolną wolę i przy tym całkiem sprawnie funkcjonują - nie odmawiałbym im wolnej woli (jeśli istnieje) tylko z powodu braku poczucia."

No troszeczkę mętne jest to zdanie. Wiara w =/= poczucie, zdolność decyzyjna =/= wolna wola (pojęcie), a to że wolna wola (pojęcie) -> odpowiedzialność za decyzje, to zdaje się mieliśmy wykazać, a nie zakładać; już nie mówiąc że o poczuciach komputerów czy zwierząt będzie trudno porozmawiać.

Thu, 5 Dec 2013 08:20:30
No chyba, że wydaje ci się, że idee czy pojęcia jw. istnieją rzeczywiście i realnie

Nie wiem, czy jest sens się na takim poziomie zagłębiać w ontologię pojęć. Na razie powinno wystarczyć tyle, że jestem zwolennikiem szokującego i rewolucyjnego poglądu, według którego pojęcia, czym by dokładnie nie były, służą do tego, żeby za ich pomocą mówić o rzeczywistości, a ta rzeczywistość istnieje niezależnie od obserwatorów.

Nie ma czegoś takiego. Są obserwowane zjawiska, ew. intersubiektywne zjawiska, ale obiektywne zjawiska? No way.

No cóż, jak wyżej, mam inne zdanie na ten temat.

Tyle, że dla mnie to i tak obok tematu, bo zjawiskiem to jest poczucie, a "wolna wola" (ta "poza tytułem") to jest na pewno pojęcie, ale niekoniecznie reprezentuje jakieś zjawisko

I na tym właśnie polega filozoficzna praca – na badaniu, czy reprezentuje jakieś zjawisko, czy nie. Że istnieje samo poczucie, nie jest przesadnie odkrywczym spostrzeżeniem. Ciekawe jest to, że to poczucie jest – używając filozoficznego żargonu – intencjonalne, czyli jest to poczucie, że cośtam. Jest o czymś, ma jakąś treść. Nie jest to takie poczucie, jak ból, znudzenie czy rozdrażnienie. Żeby zacząć w jakikolwiek sposób badać takie intencjonalne poczucie, to trzeba tę treść jakoś chociaż z grubsza ustalić, nie widzę innego wyjścia.

(i to jest mój punkt będący, że to pojęcie nie reprezentuje niczego istotnego).

Bardzo możliwe. Mnie się wydaje, że nie tylko niczego istotnego, ale nawet niczego nieistotnego nie reprezentuje. Ale to trzeba dopiero uzasadnić, a nie pomagają w tym jakieś dziwne dissy na język, pojęcia czy abstrakcje filozoficzne.

To czemu dyskutuje(sz/my) "wolną wolę" zamiast "zdolność wybierania alternatyw" czy "zdolność realizacji zamiarów"?

Napisałem, że są spory co do definicji, a Ty pytasz, dlaczego nie przyjmuję z góry konkretnej definicji? No właśnie dlatego, że są spory.

Jeśli zależy ci na dyskutowaniu pojęć (a raczej agregatów czy systemów pojęć). Jeśli zależy ci na dyskutowaniu czy badaniu zjawisk ("poczucie wolnej woli", "zdolność podejmowania decyzji", czy IMHO dokładniej w przypadku zjawiska i poczucia wolnej woli "zdolność wybierania między, pozornie lub istotnie sprzecznymi, alternatywami"), to przecież niekoniecznie.


Koniecznie. Pojęć używamy do tego, żeby dyskutować o zjawiskach. Nie wiem, jak można dyskutować i badać bez nich. Tzn. jest coś takiego jak eliminatywizm pojęciowy, sam o tym zresztą niedawno pisałem, ale, po pierwsze, kiepsko to znam, po drugie, raczej nie o to Ci chodzi.

No jednak to są wadliwe koncepta, bo za chwilę będą - kołowe, jeśli tak zdefiniowaną wolną wolę ktoś spróbuje tradycyjnie przyłożyć do moralności.

Obawiam się, że nie rozumiem o jakiej kołowości i o jakim przykładaniu mówisz.

No troszeczkę mętne jest to zdanie. Wiara w =/= poczucie

Akurat w moim zdaniu są to synonimy.

a to że wolna wola (pojęcie) -> odpowiedzialność za decyzje, to zdaje się mieliśmy wykazać, a nie zakładać;

Nie wiem, kto miał coś takiego wykazać. Ja cały czas piszę o problemie „czy wolna wola istnieje”, nie o problemie „czy wolna wola jest konieczna do moralnej odpowiedzialności”. Gdybym się zajmował tym drugim, to rzeczywiście kiepskim pomysłem byłoby zaczynanie od definiowania wolnej woli jako czegoś, co jest konieczne do moralnej odpowiedzialności (o to miało chodzić z kołowością?).

już nie mówiąc że o poczuciach komputerów czy zwierząt będzie trudno porozmawiać.

To właśnie chciałem powiedzieć, że być może posiadanie lub nieposiadanie poczucia wolnej woli nie ma znaczenia dla posiadania lub nieposiadania wolnej woli, więc nie musimy się kłopotać tym, czy komputery i zwierzęta mają to poczucie i jak je z nich wydobyć.

Podsumowując: cały czas sugerujesz, że z jednej strony i istnieje badanie rzeczywistości, a z drugiej są jakieś gry językowe filozofów badających pojęcia i abstrakcje, moim zdaniem jest to nieporozumienie totalne.

Boni avatar Boni
Fri, 6 Dec 2013 19:43:10
@t.herok

Nie wiem, czy jest sens się na takim poziomie zagłębiać w ontologię pojęć.

W zasadzie o tym jest notka. Ale za słaby jestem w te klocki i mam za mało czasu, żeby ukręcić coś więcej w temacie.

Na razie powinno wystarczyć tyle, że jestem zwolennikiem szokującego i rewolucyjnego poglądu, według którego pojęcia, czym by dokładnie nie były, służą do tego, żeby za ich pomocą mówić o rzeczywistości, a ta rzeczywistość istnieje niezależnie od obserwatorów.

Na 100%. Ja tylko dodaję, mniej więcej za Ludwikiem W., że niektóre pojęcia i ich zbitki nie odnoszą się do czegokolwiek istniejacego w rzeczywistości jw. a co najwyżej do możliwości istniejących w naszych językach.

(poczucie a pojęcie)
I na tym właśnie polega filozoficzna praca – na badaniu, czy reprezentuje jakieś zjawisko, czy nie. Że istnieje samo poczucie, nie jest przesadnie odkrywczym spostrzeżeniem. Ciekawe jest to, że to poczucie jest – używając filozoficznego żargonu – intencjonalne, czyli jest to poczucie, że cośtam. Jest o czymś, ma jakąś treść. Nie jest to takie poczucie, jak ból, znudzenie czy rozdrażnienie. Żeby zacząć w jakikolwiek sposób badać takie intencjonalne poczucie, to trzeba tę treść jakoś chociaż z grubsza ustalić, nie widzę innego wyjścia.

Problem jest taki, że dla mnie, i chyba dla sporej części neurologii, jednak to jest poczucie jak znudzenie czy rozdrażnienie czy radość, itd itp. I raczej nie widzę w tym pracy dla filozofii, tylko dla innych dziedzin. No i nie trzeba mnie przekonywać, że da się filozofować o wszystkim, mnie trzeba przekonać, że to filozofowanie odnosi się do intersubiektywnej rzeczywistości.

(czy pojęcie coś reprezentuje)
Bardzo możliwe. Mnie się wydaje, że nie tylko niczego istotnego, ale nawet niczego nieistotnego nie reprezentuje. Ale to trzeba dopiero uzasadnić, a nie pomagają w tym jakieś dziwne dissy na język, pojęcia czy abstrakcje filozoficzne.

IMHO ciężar uzasadnienia spoczywa na tych, którzy przynosza pojęcie i rozważania o nim, a nie na tych którzy mówią "to pojęcie i filozofowanie nie ma sensu". Gdyż zaraz możemy ex cathedra i na serio rozważać jak różowe jednorożce wpływają na gender, albo czy szata Jezusa należała do niego, albo czy wszechmocny Bóg może stworzyć kamień, którego nie da rady podnieść; czy co tam jeszcze zechce się komuś rozważać.

Napisałem, że są spory co do definicji, a Ty pytasz, dlaczego nie przyjmuję z góry konkretnej definicji? No właśnie dlatego, że są spory.

Tu akurat szło mi nie o elementy definicji, ale o podzbiory czy węższe kategorie pojęć niż "wolna wola", mające IMHO więcej sensu; ale mniejsza o to.

Koniecznie. Pojęć używamy do tego, żeby dyskutować o zjawiskach. Nie wiem, jak można dyskutować i badać bez nich. Tzn. jest coś takiego jak eliminatywizm pojęciowy, sam o tym zresztą niedawno pisałem, ale, po pierwsze, kiepsko to znam, po drugie, raczej nie o to Ci chodzi.

Bardzo możliwe, że o to mi chodzi (a przynajmniej pewne formy prowadzące do eliminatywizmu). Ale znam się pewnie jeszcze gorzej niż ty.

No troszeczkę mętne jest to zdanie. Wiara w =/= poczucie
Akurat w moim zdaniu są to synonimy.


Może i tak, ale w moim świecie, tudzież w neurologii, to jednak zdaje się, że nie. IMHO Poczucie jest znacznie bliższe emocjom (bardziej pierwotnym stanom umysłu) niż wiara w cośtam (bo to już chyba "najwyższe" warstwy abstrakcji na naszych umysłach)

(wolna wola -> moralność)
Nie wiem, kto miał coś takiego wykazać. Ja cały czas piszę o problemie „czy wolna wola istnieje”, nie o problemie „czy wolna wola jest konieczna do moralnej odpowiedzialności”. Gdybym się zajmował tym drugim, to rzeczywiście kiepskim pomysłem byłoby zaczynanie od definiowania wolnej woli jako czegoś, co jest konieczne do moralnej odpowiedzialności (o to miało chodzić z kołowością?).

Tak, o to mi szło. I faktycznie, to nie ty, to podejrzenie mi się ulęgło z cudzych rozważań które cytowałeś, o prawie karnym i przestępstwie jako chorobie. No bo przy definicjach jw. to się robi kołowe.

To właśnie chciałem powiedzieć, że być może posiadanie lub nieposiadanie poczucia wolnej woli nie ma znaczenia dla posiadania lub nieposiadania wolnej woli, więc nie musimy się kłopotać tym, czy komputery i zwierzęta mają to poczucie i jak je z nich wydobyć.

Bardzo możliwe. Ale na razie wolę założyć, że pojęcie "wolnej woli" nie reprezentuje czegokolwiek rzeczywistego, więc nie ma znaczenia dla i związku z poczuciem o tej samej nazwie, i też nie muszę się kłopotać. Wiesz, brzytwa Ockhama itp.

Podsumowując: cały czas sugerujesz, że z jednej strony i istnieje badanie rzeczywistości, a z drugiej są jakieś gry językowe filozofów badających pojęcia i abstrakcje, moim zdaniem jest to nieporozumienie totalne.

Ale ja nie widzę tu problemu czy, nie daj boh, jakiejś opozycji; przecież powyższe zachodzi cały czas i nakłada się; nie widzę tu jakichś przedustawnych dwu stron, tylko mniej lub bardziej sensowne rozważania mniej lub bardziej sensownych konstrukcji języka, czasem opisujących rzeczywistość a czasem nie.




Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Elektrycerze
Fri, 19 Jan 2018 07:31
@Boni Hint - rozmawiasz na blogu człowieka,...

red.grzeg - Wielki brat paczy
Mon, 15 Jan 2018 08:24
Tak, teraz (od 2 lat?) da się założyć firmę bez...

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 20:33
@księgowy DG (księgowy jest za 3-4 stówki, widzę...

Boni - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:46
@charliebravo Primo, dlatego nawiązałem do...

Codiac - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:36
'Tutejsze banki, tak, śmierdzą na milę XIXw' ...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:56
@czyli czego, 206sw? skoda fabia kombi. ...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:14
@Janek Ok, chodziło mi o „uogólniony za duży...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 17:42
@ilu ludzi wozi kombiakiem bądź SUVem jedno dziecko....

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 15:49
@Prowadzenie firmy w PL No wiec ja mam wrażenie (DG...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 15:35
@„Hint - rozmawiasz na blogu człowieka, który...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.84   BS 2012-2017