Przebijają mi się oczywiście, pomimo odcięcia od TV, gazet i większości mediów - nie sposób uniknąć radosnego "chłopiec!" od koleżanki w pracy, i muszę się dłuższą chwilę zastanawiać WTF i dopiero po chwili łapię z kontekstu, że to chłopstwo świętuje, bo się królom coś tam urodziło.
I zaraz zacząłem się zastanawiać, jaki aktualny news jest ważny w mojej opinii. Poszedłem w nety, poguglałem tu i tam, i chyba ten:
Jak donoszą źródła zbliżone do sfer, indyjski
INS Arihant przechodzi właśnie próby morskie.
Uzbrojenie zintegrowano mu nieco wcześniej w tym roku, reaktor ma na chodzie też od pewnego czasu. I chociaż jest to SSBN raczej mały i demonstracyjny, częściowo - kopia rosyjskich staroci, z pociskami średniego zasięgu a nie międzykontynentalnymi, to jednak obserwujemy moment, kiedy pierwszy kraj spoza Rady Bezpieczeństwa dorobił się własnym sumptem podwodnego nosiciela pocisków nuklearnych, czyli chyba najważniejszego, w ponowoczesnym świecie, elementu triady nuklearnej.
Ale, parafrazując pewien blog z rollki, "żadnego czytelnika to nie interesuje".