Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-07-13, sobota
Tagi:  przemysł, fun
___________________________________
Wygląda na to, że moja sytuacja się poprawia, bo dzisiaj dwu managerów ciągnęło mi druta.

Cholera, to nie tak jak myślicie. A zresztą, kto tam wie, co wy sobie myślicie, zboczusie.

Po prostu nowy, błyszczący, cacany, wypasiony przepływomierz (dokładnie ten o którym już nieco było), wzion i nawet nie wystartował, tylko wyświetlił zylion błędów i to raczej z kategorii "uwaliło mi sensory, laboga" a nie "pomasuj mi wejścia, kotku". BTW jest to nieźle skomputeryzowany przepływomierz Coriolisa, więc można się na nim doktoryzować, a nie tylko rozkminiać pół dnia, którego nie mamy. Na co zmartwili się wszyscy a menageros najbardziej, że jakże to tak, i co z nami będzie? A ja na to, że generalnie mi ich przepływomierz lata i powiewa, bo to ich przepływomierz, jak dla mnie objętość w zbiorniku to obsługa może mierzyć kijaszkiem albo i na oko, i żegnam, gdyż zarobiony jestem. Na co przypomnieli sobie, że stary przepływomierz jeszcze nie zdemontowany, bo szczęśliwie jest na drugim końcu rury, i tutaj o. Na co ja, że fantastycznie, a najbliższa karta wejść analogowych jest o tam o, i żegnam, bo zarobiony jestem. To było wczoraj i to raczej po południu.

A dzisiaj, z braku ludzi i możliwości, we dwu, kierownik gorzelni i kierownik projektu, wynaleźli gdzieś w śmieciach ostatnią ścinkę fachowego kabelka, przeciągnęli ją własnoręcznie przez obiekt i fortunnie starczyła na styk do PLC.

Szkoci to twardziele.

A robota to głupota.

I chyba jednak będziemy jutro robić zacier.





nameste
Sun, 14 Jul 2013 10:14:55
Kompletnie nie rozumiem sytuacji technologicznej, fabularnej i moralnej w tej kryptonocie. A zwłaszcza tego powtórzonego "żegnam, bo zarobiony jestem".

Boni avatar Boni
Sun, 14 Jul 2013 10:34:14
@nameste

To ze zmęczenia, znaczy, mojego, nocia jest tak kryptyczna.

Obiekt (gorzelnia) jest na krótkim postoju - w tym czasie ja kurcgalopkiem przebudowuję sterowanie zmodernizowanych 30% obiektu; a miejscowi w tym samym czsie modernizowali sobie różne kawałki instalacji tu i tam, między innymi przepływomierz główny. Tyle, że on jest nieco out of my scope, ja miałem tylko dać im wejście i wrzucić wyniki w programy, a nie kminić nad instrukcją, złomem, konsultować sprzedawców i serwis, stąd moje "żegnam" i powrót do swojej roboty. Nad którą właśnie zalegam w uroczym pubie hotelowym (megawygodny fotel, gniazdko dla notbuka, bar - czego chcieć więce?).

W ogóle polecam przeczytać ostatnie mniej więcej 10 notek, to wiele wyjaśnia ;D

charliebravo
Sun, 14 Jul 2013 11:21:07
@nameste "sytuacja moralna"
Trochę nietypowe jest to, że kierownik z kierownikiem wzięli i coś zrobili tymy ręcamy. W każdym razie w Polsce by było. Mnie się raczej przypomina kierownik, który w godzinach pracy, w ołpenspejsie wykłócał się godzinami o cenę drzewa kominkowego przez komórkę ale "nie miał czasu" podpisać dwóch kwitków. Albo całe meneżerstwo fabryki w W..., które absolutnie się uparło, że musimy być na instalacji w duże święto, bo "Japończycy mogą wtedy zrobić inspekcję". Po czym przyjechaliśmy 100km wcześnie rano ale...nikt nas nie wpuścił, bo do serwerowni musiałby któryś z managerów właśnie, a im się nie chciało 10km d... z domu ruszyć. Obdzwoniliśmy wszystkich, i każdy stwierdzał że to jednak nie jest takie ważne.

Boni avatar Boni
Sun, 14 Jul 2013 11:50:21
@sytuacja moralna

A tak, może to nie jest oczywiste, ale od Niemiec po Sapporo prędzej zobaczysz UFO porywające Bigfoota, niż managera miesząjącego w kablach temi rencami. Więc ci dwaj zyskali nieco punktów, które stracili przez ostatni tydzień ;) no może kierownik projektu, bo kierownik obiektu jest całkiem normalny gość, siedzi w czarnej d... zupełnie jak ja (wczoraj do 17, a dzisiaj zaczynamy razem prace 10pm, i z zupełnie NOWYM OPERATOREM na NOWEJ SCADzie (kumacie, operatorem co ja go na oczy nie, i on tych kompów nie) - co jest moim nowym prywatnym rekordem absurdu w podtemacie).

Może niech podsumowaniem będzie - teleraportuję wczoraj szefowi, że problem przepływomierza rozwiązany, rzucili mi kable ze starego. On się pyta zdziwiony, czy przybyli w sobotę ludzie z G. (centralny maintenance wielu gorzelni klienta, bodaj outsourcowany częściowo) - ja, że a gdzie tam, J. i S. wzięli się za kable i przerzucili mi połączenie no i bangla. Na co Mike wybuchł mi śmiechem telefon.

nameste
Sun, 14 Jul 2013 12:08:44
Aha. Dzięki za wyjaśnienie.

@kurcgalop & pub

Tak dla porządku. U was również jest dziś niedziela?

Boni avatar Boni
Sun, 14 Jul 2013 13:11:37
@kurcgalop & pub
"Tak dla porządku. U was również jest dziś niedziela?"

No raczej tak, właśnie się pub zapełnia, rodziny z dziećmi, piwo, te sprawy (ale lane mają jakieś takie sobie). I ja, z moim wiernym notebukiem i szklaną; właśnie posłałem Big Fat Summary Email szefom, tylko zapomniałem dodać akapit, że jak tam mamy zawsze pracować, to podwyżkę przedyskutujemy znacznie wcześniej niż ktokolwiek się spodziewał, no ale to jutro omówię sobie w firmie.

Teraz pożądam kawy i dalszej z zabawy na trzy maszyny, w tym dwie wirtualne.

Boni avatar Boni
Sun, 14 Jul 2013 13:24:41
Kawa check, i może jeszcze małe wyjaśnienie dla nie-przemysłowych - ja oczywiście wolałbym siedzieć całą niedzielę przy PLC w gorzelni (tak naprawdę, nie wolałbym, ale się rozumiemy), tylko że tam nikogo nie ma i niedopuszczalne jest żebym tak był sam; safety, corpo rules, takie tam. Więc dopiero wieczorem, a teraz pub.

W sumie, mógłbym tam się włamać i spokojnie popracować... skoro nikogo nie ma ;) ale pewnie mają kamery i image damage mojego pracodawcy przekraczałby znacznie zyski z mojej pracy, więc raczej niestety nie.

Mon, 15 Jul 2013 07:48:43
Moja ulubiona historia to jak BigBoss z kanadyjskiej firmy matki oraz jeden z będących nad tymże BigBossów przyjechali na otwarcie do nas do PL.

W firmie oczywiście jednocześnie kończył się remont, więc wszystko było w pyle, kurzu i farbie. Malarze kończyli, my staraliśmy się pousuwać ślady po nich, bo oficjalne otwarcie nazajutrz.

Przylecieli, przyjechali się przywitać, pojechali do hotelu.
Po jakimś czasie przyjechali znów. Rozejrzeli się po firmie. I poprosili o szmatki. Po czym dołączyli do odkurzania sprzętu.

RadekS
Mon, 15 Jul 2013 10:46:59
Mam i ja ulubiną.
Nie było Ciebie Boni jeszcze w firmie (stara lokacja) - mnie też.Ale znam z opowiadań dinozaurów.
Załoga produkcji zastaje rano,po ulewie, całą hale zalaną wodą (tak na kilka cm) i co ... wszyscy stoją na suchym, i ... dyskusja ... może ...? albo ... ? Aż do przyjścia duńczyka Hansa - menago produkcji, (Boni chyba znasz). Szybkie pytanie "napięcie odłączone?" zdejmuje buty, skarpetki, zakasał nogawki, rękawy i juz walczy. Takich Hansów nam trzeba.

Boni avatar Boni
Tue, 16 Jul 2013 20:10:27
@inny gatunek bossów

(Hans mnie zatrudniał w D. przy niejakim współudziale Andrzeja C. ;) )

Mój pierwszy duży boss jaki był taki był, ale np. kiedyś podobna akcja jak Radek opowiada, tylko gorzej, bo strzelił zawór i na małe pomieszczenie przejściowe w fabryce mięska waliło ukropem z układu wody sterylizacyjnej, więc zrobiła się tam sauna, wrzątek sika gdzieś po ścianie, i para wali drzwiami w obie strony. I akurat ze starym wracaliśmy przez halę, a tam przy saunie małe gremium techniczno-produkcyjne, no ale nikt się nie rwie do środka zakręcić, raczej debata gdzie to się zakręca na strychu hali. Na co stary do mnie "każda umywalka-sterylizator ma zawory na ścianie - szkoda, że nie mogę kazać panu tam wleźć ;) panie Boni, pan mi płaszcz potrzyma", po czym ja trzymałem płaszcz, a on pod krawatem wskoczył do tego przedsionka i zakręcił. Wyszedł nadal pod krawatem, ale jak z sauny ;)

A z gatunku jak Wiki mówi, to na tym samym obiekcie, kiedyś w niedzielę coś tam miałem dłubać na oczyszczalni i ładuję się, a tam WTF, limuzyna przed oczyszczalnią, przestraszony hydraulik i dwu obcych krawaciarzy, młody i stary. No to się grzecznie pytam co to kurwa ma być i kto ich wpuścił, na co okazało się, że młody to tłumacz, a stary to dyrektor na wschodnią Europę naszego gwaranta oczyszczalni i serwisu (bo producent zbankrutował w międzyczasie i przejęła to inna firma, i Holender se objeżdżał "nowe" obiekty, które mu wpadły w spadku). W skrócie, po jakiejś pół godzinie a) pognaliśmy w kibiny matier tłumacza (chociaż teoretycznie ja wtedy słabo po angielsku, a Holender słabiej b) ku przerażeniu dyżurnego hydraulika zabraliśmy mu narzędzia i rozebraliśmy fikuśną pompę do gówna, na której czujniki narzekałem, szlochając na ramieniu Holendra - który się uniósł honorem, zrzucił marynarę i zakasał rękawy jedwabnej koszuli... No i trochę poprawiliśmy tę pompę, bo gość kumał ją znacznie bardziej niż ja czy miejscowa siła robocza.

yzek
Wed, 17 Jul 2013 14:55:03
Boni: napisz tą książkę. Jak założysz na to kickstartera, wpłacę pierwszy :)

Y.

pochlaniacz
Thu, 25 Jul 2013 00:00:57
Popieram yzeka - napisz.
Niech się młode pokolenie uczy jak wygląda prawdziwa praca, że nie tylko open space, water-cooler pogaducha i tipsami w klawiszki.
Trzeba docenić, gdy w pracy masz ciepło i sucho przez cały rok i nie garbieją ci paluszki ;)

pochlaniacz
Thu, 25 Jul 2013 00:31:09
Ja tylko się podzielę tak nieśmiało, w kąciku doświadczeniem uruchomieniowym.
Dawno to było, jeszcze gołowąsym elektrykiem będąc, świeżo po technikum. Szef - wąsaty, acz poczciwy rozkręcacz nowego kapitalizmu, dumny z siebie jak paw, właśnie kontemplował nową bardzo "automatyczną" pilarkę wielotarczową, "w dobrym stanie", właśnie ściągniętą z Zachodu.
Nie było źle - wszystkie silniki chodziły - główne, posuw, podnoszenie, itd. - z dziesięć ich chyba było. Szafa sterownicza (NA PRZEKAŹNIKACH!) też wyglądała estetycznie i niespalenie. Ale. W szale pakowania bardzo starannie odłączono i usunięto wszystkie kabelki sterownicze zarówno w szafie (o rozmiarach uczciwej szafy gdańskiej) jak i w maszynie.
Zamiast obciąć wiązki przy wyjściach....
Zakupiłem więc paredziesiąt metrów dziesięciożyłowej linki i spędziłem następny tydzień na podłączaniu. Cud że nikogo nie wciągnęło do środka po walnięciu w czerwony awaryjny :)

Boni avatar Boni
Thu, 25 Jul 2013 00:31:46
@opisanie świata

Dzięki za zachęty, ale raczej nie dojdzie do tego w dającej się przewidzieć przyszłości. Brak czasu, brak chęci, brak w tym sensu.

Boni avatar Boni
Thu, 25 Jul 2013 00:56:36
@pochlaniacz

O, nieco podobne doświadczenie miałem - przytargali mi kiedyś używkę-piłę automatyczną do przecinania bydła, takie coś, co przeważnie występuje w Bondach czy innych Holmesach, na składzie u ubervillaina, konstrukcja 2x5m, tarcza coś z 1.2m, napędy pneumatyczne, zjeżdżając w dół chłodzona wodą zimną, "na powrocie" w górę sterylizowana wrzątkiem, full wypas (szczególnie pożądana przez gościa, który to samo robił piłą spec-ramową z napędem elektrycznym, "ręcznie", jeżdżąc w pionie pomostem...). Tyle, że żadnej dokumentacji, a koledzy którzy ją demontowali, pijani byli i mechanikami, więc ich schematy rozbiórkowe elektryki pozostawiały SPORO do życzenia; narysować pneumatykę i wodę fogle zapomnieli, tylko upier... wszystkie wężyki jak leci. Aha, dyscyplina dodatkowa - w ori zakładzie jechała z taśmą (synchro), tnąc krowę na pół i wracała parę metrów do następnej, a taśma na której montowałem była typu start-stop, a nie "w locie". I sterowanie jw. szafką enigmatycznych przekaźników i drugą jeszcze bardziej zagadkowych zaworów.

Generalnie, byłem wtedy już na tyle kumaty, że po dwu dniach kminienia pomiętych zasmarowanych kartek ze "schematami" i oberżniętych kabli i wężyków, pizgłem wszystko w kąt, kazałem podłączyć siłowniki "jak leci" do zaworów, po czym wyrwałem wszystkie kable z obu szaf, i w weekend zbudowałem se układ od nowa, tyle że na istniejących gratach. O ile pamiętam, całe lata, do końca mojej kariery w tamtym zakładzie, działało toto bez problemów. Ale o dokumentacji czy BHP tej piły to bez adwokata nie będziemy rozmawiać.

pochlaniacz
Thu, 25 Jul 2013 01:26:03
No właśnie.

Cóż za uniwersalny Dualog inżynierii:
1. Działa
2. Nie ruszaj.

I w jak wielu branżach się sprawdza! Cholera, w każdej...

I weź tu narzekaj, że ludzie nie kwestionowali Arystotelesa zanim nie nauczyli się szlifować soczewek.





Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

rozie - Elektrycerze
Fri, 19 Jan 2018 07:31
@Boni Hint - rozmawiasz na blogu człowieka, który...

red.grzeg - Wielki brat paczy
Mon, 15 Jan 2018 08:24
Tak, teraz (od 2 lat?) da się założyć firmę bez...

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 20:33
@księgowy DG (księgowy jest za 3-4 stówki, widzę...

Boni - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:46
@charliebravo Primo, dlatego nawiązałem do...

Codiac - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 19:36
'Tutejsze banki, tak, śmierdzą na milę XIXw' It's...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:56
@czyli czego, 206sw? skoda fabia kombi. Chwilowo...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 18:14
@Janek Ok, chodziło mi o „uogólniony za duży...

janek.r - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 17:42
@ilu ludzi wozi kombiakiem bądź SUVem jedno dziecko....

charliebravo - Wielki brat paczy
Sun, 14 Jan 2018 15:49
@Prowadzenie firmy w PL No wiec ja mam wrażenie (DG...

charliebravo - Elektrycerze
Sun, 14 Jan 2018 15:35
@„Hint - rozmawiasz na blogu człowieka, który...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.85   BS 2012-2017