Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

igor - Past perfect
Wed, 17 Apr 2019 18:03
@nostalgia dziedziczona Anecadata: jeden kolega gra...

janek.r - Cel - pal
Sat, 13 Apr 2019 09:26
Wańkowicz tak wspominał: Zaszedłszy do naszego...

Boni - Past perfect
Wed, 10 Apr 2019 20:22
@telemach Ja stoję mniej więcej tam gdzie Aniou,...

janek.r - Past perfect
Wed, 10 Apr 2019 16:25
Jednak nostalgia jest selektywna. Płyty winylowe to...

tyz_Aniou - Past perfect
Wed, 10 Apr 2019 09:58
Nie odróżniałbym specjalnie nostalgii i tęsknoty za...

telemach - Past perfect
Wed, 10 Apr 2019 00:51
Nie mylmy nostalgii i tęsknoty za światem...

Boni - Past perfect
Mon, 8 Apr 2019 20:13
@telemach, nostalgia Coś w tym jest, co mówisz,...

telemach - Past perfect
Mon, 8 Apr 2019 13:43
>>>trudno nie zauważyć, że fejsbuk to nie...

telemach - Cud nie-pamięci
Sun, 24 Feb 2019 01:36
100% zgody. Z wyjątkiem tego, że co "nikogo prawie"...

Boni - Cud nie-pamięci
Sat, 23 Feb 2019 10:22
@telemach O, Telemach jak żywy! ;) Prawda. Ale...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-07-04, czwartek
Tagi:  przemysł, DIY
___________________________________
W moim życiu majsterkowicza, także zawodowego majsterkowicza, momenty największej satysfakcji nie są takie całkiem oczywiste - jasne, że dłubanie w deseczkach czy bajtach czy oporniczkach niesie spore satysfakcje samo w sobie. Jeszcze bardziej, kiedy są efekty. Jeszcze bardziej, kiedy efekty są efektowne. Zupełnie fajnie, kiedy efektowne efekty są zgodne z planem.

Ale chyba najbardziej satysfakcjonujące, to kiedy efektowne zaplanowane efekty niespodziewanie zaskakują mnie samego. Co z definicji jest raczej trudne (bo skoro zaplanowane, efekty i wykonane przeze mnie, to przecież nijak nie powinny zaskoczyć), ale czasem się zdarza, i to na trzeźwo, bez pomroczności jasnej (bo zapomniał co wydłubał i go zaskoczyło). W fizycznym motaniu w szrotach, domach, itp. zdarza się to nieczęsto i raczej jako przekroczenie planu i efekty specjalne, jakieś dodatkowe cechy czy niezamierzone features. W dłubaniu w elektronice i programach jakby częściej i w postaci "czystej", tzn. także bez przekroczenia planu, zamiaru i efekt(y/o)wności - po prostu nagle coś działa zupełnie i doskonale, tak jak powinno.

Jak dzisiaj - debaguję sążniste programy, w symulatorze, bo hardware zabrany i już montują u klienta; symuluję zylionem okienek i forsownych monitoringów, na trzech maszynach wirtualnych, napełnianie zbiornika, z wszystkimi blokadami, wypasionymi nadzorami zaworów, pomp itp. I jest takie miejsce, że proces dociera do napełniania w sensie najoczywistszym, czyli stan pacjenta stabilny, pompa (symulowana) pompuje, przepływomierz (symulowany) odlicza, i czekamy aż się napełni. Ale się znudziłem zaraz, i przecież nie będę siedział pół godziny i się patrzył w 10 okienek, więc zachciało mi się pogonić symulację - ale żeby nie zmieniać pierdyliarda nastaw i nie rozsypać procesu, wymyśliło mi się, że "oszukam" tylko przepływomierz, coś jakby w realu pompa była 10x wydajniejsza.

Wbijam 'z palca' przepływ pi razy oko razy 10 - na co symulacja, zamiast przyspieszyć licznik tylko, jęknęła, zamrugała we wszystkich oknach na wszystkich ekranach, po czym efektownie stanęła dęba, proces poszedł w jakieś maliny a nawet w stand-by.

W pierwszej chwili mnie przylutowało do fotela, bo się w życiu takiego buga nie spodziewałem i nie w smak mi takie niespodzianki na tydzień przed uruchomieniem u klienta.

W drugiej chwili wzeszło mi małe słoneczko, gdyż okazało się, że to nie bug, to feature, tylko zapomniałem o nim. To zapomniany kawałek programu sprzed tygodnia, odpowiadający za obliczenia i monitoring przepływomierza, uznał, że sytuacja, k..., się w pale nie mieści i co te wejścia (podkręcone przeze mnie 'ręcznie') pokazują i do dupy z takim przepływomierzem - tu nie ma co się zastanawiać, tylko trzeba robić shut-down napełniania, z miękim lądowaniem i wystawieniem alarmów i logów. I wziął się i to wszystko prawidłowo zrobił (a testowany wcale nie był w tym aspekcie, bo tydzień temu nie bardzo było na czym).

Zaskakujące. Satysfakcjonujące. Oby tak dalej.





RadekS
Thu, 4 Jul 2013 22:03:21
nadstaw plecki, klep,klep


bzyk
Fri, 5 Jul 2013 07:31:46
...i ciesz się że nie poszło w drugą stronę (przepływomierz wysypał się na produkcji, i nie było blokady). Takie coś na starcie w nowej firmie byłoby niezłym zonkiem :>.
Się jeszcze raz sprawdza stara prawda: monitorować co się da i nigdy za mało blokad!

Boni avatar Boni
Fri, 5 Jul 2013 20:22:37
Klepać po pleckach to się będziemy z szefami najwcześniej za tydzień, a raczej dwa, jak wszystko na serio ruszy. Albo będzie, nieco parafrazując, jak w tym kawale - "w sytuacji kryzysowej w grupie osób uśmiechają się tylko ci, którzy obwiniają Boniego i Boni, bo już mu wszystko jedno".

Następna notka przewidywana z serca Highlands.

Sat, 6 Jul 2013 15:01:30
Pierwsze skojarzenie: coś jak w Czernobylu.

Boni avatar Boni
Sat, 6 Jul 2013 21:01:29
@wiki

No nie bałdzo - jeśli już takimi skojarzeniami lecimy, to mojemu projektowi, jego bugom i testom, znacznie bliżej do Three Mile Island niż Czernobyla ;)




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018