Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 22:42
@cmos No ja nie mam pojęcia jak bym zareagował na...

cmos - Premium
Wed, 15 Aug 2018 21:13
Jak kupowałem którąś z poprzednich Toyot, to przy...

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 20:49
Z ciekawostek około tematu - jak się warunkuje...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-04-07, niedziela
Tagi:  varia
___________________________________
Idzie przez świat ostatnio huczek o ciemnej materii, nawet WO popełnił notkę; niestety, nie mam obecnie za bardzo głowy do takich rzeczy (zdaje się, najwięcej poświęciłem uwagi, kiedy żona mi referowała ostatnie doniesienia w trakcie jazdy samochodem), choć to ciekawe i bardzo mnie interesuje. No dobra, żartuję, tak naprawdę mam przyzerowe pojęcie o tym wszystkim, o nowoczesnych modelach kosmologicznych i fizycznych między innymi. Zapewne dlatego wypiszę zaraz różne różności a nawet wątpliwości, które, zamiast rozwiać odpowiednimi studiami, publikacjami, a może i byle podręcznikiem astronomii czy fizyki, hołubię, i to raczej nie od zeszłego tygodnia, ale od dekady. Oczywiście, wypiszę w celu, żeby się mogło paru znajomych albo i nieznajomych fizyków i astronomów ze mnie i z mojej ignorancji pośmiać, bo tak mętne wywody i intuicje na nic innego nie zasługują.

Najpierw powiem wam, kiedy pierwszy raz mnie sieknęło, że coś z tą całą astrofizyką i kosmologią, a nawet z OTW, jest nie teges - otóż kiedy dowiedziałem się, że nieco ogólniejsze rozwiązania OTW dla osobliwości i czarnych dziur zachowują ładunek tj. parametry elektromagnetyczne. Wg. tych idealizowanych, ale przez to ścisłych w rozumieniu matematycznym, rozwiązań, w osobliwości różne parametry znikają (w trakcie zapadania, wypromieniowane, przekształceniami pól i całym tym mambo dżambo) lub dążą do nieskończoności (krzywizna=grawitacja, oh yeah!), a w oddziaływaniach nie-kwantowych z resztą Wszechświata zostaje tylko masa i moment pędu, co dosyć jasne i powiedzmy zrozumiałe, i uogólniony ŁADUNEK elektryczny. Rze co i jakże to tak.

Z czego ulęgło się podejrzenie, że to jest coś bardzo dziwnego, jeśli z Wszechświata nieodwracalnie "wypada" cała informacja i różnorodność związana z materią tworzącą osobliwość, i nie może jej otoczenia opuścić promieniowanie e-m, itd, ale za to ładunek "istnieje" w niej sobie w najlepsze. Żebyśmy się rozumieli - ja rozumiem, że ładunek, masa, itp. to są tylko konstrukty, które nam ładnie układają się w równania opisujące fizykę, ale nie spodobało mi się, że całe kohorty różnej maści fizyków i astronomów tańcują wokół grawitacji takiej czy owakiej, czyli wokół masy i jej oddziaływań, a o ładunku i jego oddziaływaniach to najwyżej radiowcy coś tam plotkują. No dobra, radioastronomowie i ludzie od różnych zderzaczy i rozpędzaczy trochę też.

Najbardziej mnie zadziwiło, że komentarze astrofizyki i kosmologii do tego były i są "a kogo to obchodzi, wielkoskalowe obiekty nie miewają istotnego ładunku, a rozwiązania matematyczne OTW są wyidealizowaną sferyczną krową w próżni". No dobra, powiedzmy że. Ale co z małoskalowymi, przecież dyskretnie omijając kwantówkę i nobla Hawkinga, można te rozwiązania z OTW przykładać do skali mikro.

I zaraz się dowiedziałem, że nie jestem jakiś strasznie bystry, bo Einstein postulował już w okolicach drugiej wojny, że elektrony i inne cząstki mają pewne wartości pewnych wielkości tak bliskie lub przekraczające parametry wymagane dla osobliwości, że można je traktować jako to, co nazywa się "super-ekstremalną czarną dziurą", lub nawet "nagą czarną dziurą" (czyli osobliwość jest "odkryta" dla naszego Wszechświata, bez horyzontu zdarzeń, czyli bez czarnej dziury). Tyle, że jest z tak fascynującym podejściem do "black hole electron" parę problemów - wszelkie rozważania o nim obracają się w zakresie tak małych wymiarów (poniżej długości Plancka, czyli tam gdzie i tak wysiada nam fizyka jako model, może dopiero jakaś teoria grawitacji kwantowej działa) i tak wielkich energii, że po prostu nie ma o czym mówić. Dwa, kwantówka łamie pomysły na "black hole electron", bo łamie pewne założenia (np. o prędkości światła czy przyczynowości) istotne dla downsizingu modelu z OTW w skalę mikro - no ale kwantówka to też "tylko" teoria, i skądinąd naga osobliwość również łamie przyczynowość i "normalną" fizykę. I jest to tak popieprzone wszystko, że co tam ja czy ty - najtęższe umysły nie ogarniają "jak jest naprawdę"; pewne założenia o nagich osobliwościach delikatnie zapostulował Penrose w 1969, co doprowadziło do koncepcji "cenzury kosmicznej" dla "ochrony" przyczynowości, i pozakładali się o te tematy całkiem poważni ludzie (niby zakład rozstrzygnięto, ale - niby). A przecież nawet samego istnienia czarnych dziur nie jesteśmy pewni "na 100%", i Hawking też to mówi, a jeśli on tak mówi, to raczej trudno się spierać.

Ale wracając ze skali mikro-OTW i "black hole electron" do wielkoskalówki - mam z astronomią i kosmologią inny problem, że od bardzo dawna, kiedy czytam o rozszerzaniu Wszechświata, odległościach w uczciwie kosmicznej skali, przesunięciach do czerwieni itp. miewam jakieś takie wąty, że może jednak fundamentalnie nie rozumiemy "natury" oddziaływania promieniowania e-m z samą przestrzenią. To mi się chyba kiedyś wzięło z dziecinnych wręcz pomysłów, że jeśli można nasz słuch oszukać, co do ruchu źródeł dźwięku, efektem dopplera z hałośników, które nigdzie się nie ruszają, no to może zupełnie podobnie - nie do końca rozumiemy, co tak naprawdę pokazują zdeformowane widma docierające do nas z bardzo dalekiej czasoprzestrzeni. Na co wkurzeni znajomi astronomowie przy piwie "każdy tak mówi, ale jak jesteś taki mocarz, no to wytłumacz to wszystko inaczej niż ortodoksja!!!" - jakbym umiał, to przecież nobel w kieszeni...

A jest to o tyle ciekawe, że większość dyskutowanego kawałka fizyki polega obecnie na dopasowywaniu różnych teorii, od w miarę uznanych po zupełnie dzikie, do "obserwacji", które są oparte na pewnych ukrytych założeniach o czasoprzestrzeni OTW, które wcale nie są nie do podważenia. Np. odległości wyznaczane ze "świec standardowych" mają "wbudowane" założenie, że ich jasność nie jest funkcją przesunięcia ku czerwieni - bo w skrócie, jeśli jest, no to mamy przesrane, gdyż od tego sub-założenia, więc pomiarów odległości w odległej czasoprzestrzeni, zależą wszelkie rozważania o metryce Wszechświata, jego gęstości krytycznej, stałej kosmologicznej i wszelkich ciemnych energiach, materiach i całej tej menażerii, o której ostatnio głośno.

A jeśli połączyć oba rozważania, o mikroskalowych ekstremalnych efektach OTW z powyższymi zastrzeżeniami co do "prawdziwej natury" wielkoskalowej astrofizyki i obserwacji, i prawa i stałej Hubble'a (bo przecież wszelkie obserwacje to promieniowanie, które dostajemy w skali mikro i oddziałuje ono z przestrzenią w tej skali przez olbrzymie czasoprzestrzenie), no to nagle zaczyna się wydawać, jak słusznie Wojtek napisał w swojej noci, że spory wysiłek fizyków obraca się, jak w Lakatosowej metateorii o teoriach pomocniczych - żeby utrzymać paradygmat OTW i kosmologię w obecnym "rdzeniu", obudowuje się niepasujące dane i wnioski w różne dziwne modele i teorie. I nie myślę tu nawet o ciemnych energiach czy grawitacji kwantowej, czy tym co Wojtek wypisał, ale czasem o "zwykłej" fizyce kwantowej.

Starczy bajęd. Konkludując, czasem myślę, sądząc po "zlakatosowaniu" obecnej fizyki, że może doczekamy się przełomu, teorii niekoniecznie wszystkiego, ale lepiej opisującej dane i obserwacje, albo zmieniającej interpretację danych i obserwacji. Ale na pewno nie założę się o termin.

Spocznij, wolno palić i wyśmiać.





Marcin Zaród
Mon, 8 Apr 2013 00:41:45
W tych tematach jestem równie ciemny co Ty, ale mam wrażenie, że - z powodów taktycznych - lepiej trzymać się OTW i Penrose'a, aby nie powtórzyć kłopotów ze strunami w działce obok. Strunowcy to przykład tego jak potencjalnie użyteczna teoria przeradza się w otchłań, klasztory i niefajne rzeczy.

Co do przełomu - byłoby fajnie, ale mam wrażenie, że fizyka teoretyczna zrobiła się już tak sfragmentowana, że ciężko o jakieś sklejanie i oddziaływanie kolektywów badawczych (żeby przypomnieć Flecka). Coraz częściej mam wrażenie, że fizyka rozkleja się jako nauka - żeby być sensownym teoretykiem trzeba odstawić elementy praktyczne (FCS, nanotech) i od 18 roku życia tłuc Landau-Lifszyca. Ale mało kogo na to stać, więc zostają pojedynczy geniusze. A poziom skomplikowania robi się taki, że trzeba to rozwalać zespołowo i w sposób skoordynowany (jak w fabrykach-labach biotechowych).

I tak astro jest w dobrej sytuacji, bo jest tam sporo dość tanich badań w różnych kierunkach, więc jest jak weryfikować (jakieś LISA etc.) - tutaj odwrót od astronautyki i flirt z klimatologią wyszedł na dobre. Ale fizyka cząstek dochodzi do ściany wydatków. Z drugiej strony cząstki nauczyły się pracować w kolektywach, a astro dopiero się tego uczy.

Ale ja też zgłupiałem (chociaż od zawsze byłem stałocielcem, czyli prawie chemikiem z perspektywy astro), bo czterech latach pracy przy wytłaczarce z trudem pamiętam równanie Laplace'a. Za to koleżanka od 4 lat liczy dysypację ciepła na stożku czegośtam i śmieje się, że w CV będziemy oboje wpisywali "analiza procesów cieplno-przepływowowych".

Albo i tak wszyscy skończymy w bankach.

mmazur
Mon, 8 Apr 2013 11:14:11
Jeśli się pod koniec mojego życia okaże, że zamiast coraz lepszego zrozumienia wszechświata mamy tylko coraz więcej sfragmentaryzowanych modeli opisujących niewielkie grupy zjawisk, to będę mocno niepocieszony.

Boni avatar Boni
Mon, 8 Apr 2013 14:28:53
@Marcin

Dla mnie strunowcy no to był właśnie klasyczny przykład teorii pomocniczej, czyli jak zupełną abstrakcję matematyczną podciągnąć do miana teorii fizycznej. Dla mnie to nie do końca spełnia postulaty bycia nauką, bo np. jak mi klasyczna sieć neuronowa wylicza jakieś absurdalnie wielkie układy równań nieliniowych z absurdalnie wielkich baz danych, czy Kohonena znajduje korelacje w podobnych okolicznościach, itp. "black boxy" dają nawet sensowne czy weryfikowalne odpowiedzi czy predykcje nawet, no to jednak nie jest nauka, albo - to już jest moment, kiedy naukę uprawiają za nas komputery.

Co do organizacji badawczych i badań w temacie, to powiem tak - null, zero, nada, nie mam najmniejszego pojęcia i nawet nie udaję że mam, jak to wygląda, jak mogłoby czy powinno.

Co do zgłupienia, nigdy zbyt mądry nie byłem.

Raczej nie skończymy wszyscy w bankach, prędzej w kurnych chatach.

@mmazur

Ja chyba jeszcze nie tracę nadziei, na nieco lepszą teorię z mojego życia, wiążącą nieco więcej zakresów obecnej fizyki i będącą nauką, a nie tylko wymyślaniem matmy pod obserwacje (chociaż, w sumie z tego też mamy sporo sukcesów...), ale nadzieja ta niewielką jest.

Tue, 9 Apr 2013 10:04:52
Przecież wszyscy wiemy, jak było:

Ast A. Roth, ongiś student Getyngi (ale sam Heisenberg wyrzucił go z asystentury za wkładanie zdjęć pornograficznych do spektrografu Astona), “zajął się” fizyczną stroną Stworzenia i uczciwie ją spaprał. To przez niego tak zwane słabe oddziaływania nie zgadzają się z silnymi i nawala symetria praw zachowania. Każdy fizyk w lot chwyci te moje słowa. Tenże Roth, popełniwszy błąd w zwykłym dodawaniu, doprowadził do tego, że nabój elektronu, gdy się go obecnie oblicza, uzyskuje wielkość nieskończoną.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018