Dzisiaj wujek-szrociarz-dobra-rada podpowiada wózek w typie ciekawa używka dla OGRa, czyli Odpowiedzialnej Głowy Rodziny. Dla ustalenia uwagi, to ma być ten podstawowy wózek do wożenia rodziny (no bo na przykład wczoraj zrobiliśmy rodzinny wypad płaskim coupe RWD, 3.4 w benzynie, po śniegu i w ogóle - ale to tylko tak sobie, i być może nie jestem, a nawet nigdy nie byłem OGRem).
Podobnie jak w poprzednich odcinkach, trzeba OGRów i rodziny podzielić nieco, szczególniej wg. kasy - bo potrzeby, to są raczej podobne: bezpieczeństwo i ekonomia, wygodne i pakowne wnętrze dla 4-5 osób, z bagażami, wózkami, fotelikami, nieco później nartami, plecakami, walizami itd. I to wszystko na co dzień i od święta w trasę.
Z powodów ogólnie wiadomych (a jeśli ktoś nie wie, to niech se poczyta więcej pod tagiem "szrot") uwalam od ręki jakieś kompakty czy małe kombi udające rodzinne auto, te wszystkie focusy, corolle czy golfy czy meganki - jeśli wam się wydaje, że to rodzinne autko, pozwijcie marketing, który was omamił. No chyba, że jesteście parą DINKsów, ale to wtedy jesteście parą, a nie rodziną. Na moim szrocie rodzinne wózki zaczynają się od dobrze nadmuchanego segmentu D, w stronę E i vanów, no dobra, mogą być jakieś kombi. Plus jakiś wystarczający silnik, najlepiej z automatem, komfort i bezpieczeństwo. Plus żeby dało się to utrzymać jakoś, więc nie będzie wielkiej egzotyki czy super osiągów.
No to lecimy wzg. kasy:
OGRy na dorobku albo autarkiczno-oszczędne
Myślę tu o fistaszkach, o cenach poniżej 8kzł, czyli zylion starych passatów, audi A4, opli omega, itp. szrotu, w sedanach i kombi - ale to zło, nuda, ruda i taki samochód by mi w końcu uszkodził serducho, jakbym co rano do niego pakował rodzinę. BMW i merole itp. w tym zakresie cenowym to potencjalny krfotok pieniężny. Sharany, Espace itp. EU-vany zajeżdżone niemiłosiernie. Przykładowe modele warte mojej uwagi (podpieram się aktualnym otomoto):
sedany: Ford Taurus i pokrewne - bardzo tanie, nieco większe niż EU z okresu, dosyć trwałe i bezpieczne. Stylistyka, cóż, może wypłynąć oczy, a może też się spodobać, to już rzecz gustu.
kombi: Volvo V70 - solidność, ładowność, emeryckość, nuda. Ale czemu nie, wymagania dla rodziny spełnia całkiem całkiem.
vany: Chrysler Voyager i pokrewne (tylko na boginię, silnik 3.3 w LPG itp. a nie 2.5 w Najgorszym Dieslu Ewer) - wzorzec rodzinnego vana zza oceanu, cóż dodać. Może tyle, że z tej epoki i zakresu cen wolę plastikowego Trans Sporta/Luminę, ale brak drugich tylnych drzwi jednak nieco rzutuje, kiedy rodzina jeszcze nie wsiada sama, tylko trzeba ją upakować bezstratnie.
OGRy ustabilizowane, dla których cashflow nie jest już SF dalekiego zasięgu
Kasa gdzieś tak do 15kzł, jeszcze większy wysyp nudy poniemieckiej, ale przynajmniej można ostrożnie rozważać BMW serii 5 i merole E-klasse. Jednak dla mnie ciekawsze wydają się:
sedany: Volvo S80 - może być trudno znaleźć jednocześnie w dobrym stanie, z małym silnikiem, wypasem i niezniszczonym wnętrzem, ale jeśli się trafi, jest git. W rezerwie - hałda Mondeo mk3, nudne, ale tanie i do wyboru do koloru.
kombi: merole E-klasse, jakieś vołoviny czy nawet saaby, w rezerwie mondeło - czy mówiłem już, że kombi mnie nie interesują?
vany: ostrożne podejście do Sharana/Galaxy, szczególniej z niezjeżdżalnym 1.9 - jeśli trafi się niezbyt zniszczony, można brać; trwałość, taniość, nuda i paskudne wnętrze, ale jako desantowce dla 4-6 osób dają radę. W rezerwie renault Espace, ale sama nie wiem...
OGRy mityczne, czyli - mają kasy jak śniegu i mądre, jednocześnie
... czyli np. kupują używki i czytają blogi, zamiast wertować notowania giełdowe i prospekty nówek.
sedany: lexusy LS (ew. GS przy małej rodzinie), audi A8, w ostateczności merole S-klasse z małymi silnikami, BMW 5 i 7 z małymi silnikami
kombi: różne poniemieckie, sami se szukajcie takiej nudy
van: Honda Odyssey, Renault Espace, do wyboru do koloru Sharanów/Galaxy/Alhambra
SUV (dopiero tutaj, bo SUV w przyjętych założeniach musi być duży i kosztowny): Ford Expedition/Lincoln Navigator, duże Nissany i Toyoty, dla wariatów - duże Landrovery i Range Rovery.
A wiecie co najlepsze? Żadnego z polecanych wyżej samochodów nie miałem i mieć nie zamierzam. A jeździłem okazyjnie może dwoma. Chyba czas się przerzucić na doradztwo intymne.