Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-02-16, sobota
Tagi:  film, fun
___________________________________
Ostatnio czuję się lekuchno zaniepokojony, że paru znajomych a nawet rodzina nie docenia mojego dobrego gustu i smaku w temacie filmów do śmiechu. Uważają, że komedie, które oglądam, lubię czy polecam, to co najmniej fopa, towarzyski nietakt, a nawet kupy parujące i ludziom nieładnie. Oczywiście, mylą się głęboko i nie mają racji, ale zacząłem się zastanawiać, co z nimi jest nie tak. Stąd poszedłem zbadać na IMDB co też jest w komediowym topie wszechczasów - ale odkryłem, że w IMDB głosuje sto tysięcy smutasów podobnych do moich znajomych i ranking ten można co najwyżej wsadzić w gumofilca zamiast onucy, bo na 100 top komedii widziałem może 10, z czego podobały mi się ze 2-3. No jak ma nie zejść na psy parszywe ten świat, jeśli ludzie uważają stare Chapliny czy "Powrót do przyszłości" czy "Toy Story 3" za najlepsze komedie ever...

Stąd wypiszę sobie od czapy swoje ulubione komedie - ale nie topten, tylko kilkanaście, alfabetycznie nie ranking, do przemyślenia i zastanowienia. I postaram się bez spojlerów.

skipping

Amelia, 2001 - uroczy i lekki film, idealnie wyważony między komedią, romansem a surrealem. A przy tym odmienne od komedii Holywooda. Po prostu ślicznie, a niektóre momenty genialne.

BigL

Big Lebowski, 1998 - Coenowie plus taka obsada? Mogliby nakręcić 2h film instruktażowy obsługi tokarki TUE35, a ja pewnie na przemian turlałbym się ze śmiechu i zamyślał nad bessęsem istnienia, no i nominował do Best Comedy Ever.

minions

Despicable Me, 2010 - niedoceniona komedia animowana, bardzo sympatyczna (zawsze badgaje są ciekawsi niż jakieś ciepłe kluchy, Francuzi od Holywooda, no i te sierotki, i te gadżety i szczegóły (obejrzyjcie sobie uważnie wejście do Bank of Evil...), te Minionki!). W porównaniu z różnymi "Toy Story" itepe, wymiata.

Dumb & Dumber, 1994 - komedia, której różni ludzie a nawet krytycy, szczerze nienawidzą. A im bardziej są ą ę i nie oglądali uważnie, tym bardziej nie lubią burleski o dwu retardach - ciekawe, że często ci sami uwielbiają Flipa i Flapa, Chaplina czy Keatona. Oto jak "klasyczność" i hipokryzja potrafi zrobić z ludzi głupków większych niż Lloyd i Harry.

vans

Get Shorty, 1995 - Sonnenfeld z taką obsadą, to może nakręcić nawet instrukcję obsługi szpadla, a ja będę... eee... wróć, niekoniecznie będę się śmiał do rozpuku. Ale przeważnie będę, jeśli ma pomysł i scenariusz, co akurat w "Get Shorty" miał (a nawet - pojąć nie idzie jak on/oni to zrobili), podobnie w Addamsach czy MiBach jedynce. Bo przy innych filmach niekoniecznie.

Life of Brian, 1979 - klasyka, i coś z Monty Pythona musi być. Inne też uwielbiam, ale jeśli mam wybrać top i jeden, to będzie Brian.

Men in Tights, 1993 - Mel Brooks też musi być, i jw. z Pythonami, jeśli miałbym zostać z jednym jego filmem, to z chorą wersją Robin Hooda.

Monsters, Inc., 2001 - najśmieszniejsze korpożycie i mała dziewczynka w świecie animowanym.

Nic śmiesznego, 1995 - lubię wiele filmów Machulskiego i parę innych polskich komedii, ale Koterski tym jednym filmem temat zaorał i przyklepał, a parę scen to dla mnie klasyka klasyki. I nie ważne, że to komediodramat, marudy!

Nothing to Lose, 1997 - świetna komedia, w Polsce chyba prawie nie znana, Oedekerk na wyżynach, obsada dała radę, po prostu superos.

Oscar, 1991 - genialny remake megaprzesyfiałego gniota z Louisem de Funesem. Jeden z kilku filmów, za które Landis ma u mnie całkiem spory ołtarzyk w świątyni filmu (ale za parę innych to ma raczej fpierdziel); Stallone, który pokazuje jakim świetnym aktorem komediowym bywał (drugi - "Demolka"), kiedy nie grał drewna; i niby klasyczna komedia pomyłek, ale w tym settingu, obsadzie i energii wy-mia-ta.

Shrek, 2001 - popularność i sequele rozwodniły "imidż" Shreka, ale ludzie, to była i jest jedna z najlepszych komedii, nie tylko animowanych. A bez niego nie byłoby wysypu kolejnych świetnych po-mo-komedii animowanych.

Sgt. Bilko, 1996 - żeby nie wypisywać paru filmów Aykroyda i paru Martina, to wpisuję ich mix w remake'u niezłego serialu. Nie ma lepszej komedii o wojsku w czasie pokoju, sir, yes, sir. A w kategorii komedii o hazardzistach, to uwielbiane przez różnych takich "Żądło" może co najwyżej sierżantowi żetony czyścić.

Trading Places, 1983 - najlepsze momenty Landisa, Aykroyda, nawet Murphyego. 30 lat śmiechawki, od kiedy zobaczyłem to w syfnym PRLowskim kinie, po dziś.

Les

Tropic Thunder, 2008 - normalnie nie przepadam za Stillerem i jego pomysłami, ale to najlepsza metakomedia, jaką w życiu widziałem, lepsza od "Płonących siodeł", "Wielkiej hecy" itp. A jeśli komuś mózg wyłącza się na teksty Blacka, czy nie rozumie zyliona odniesień, i marudzi, no to co ja mogę. Aha, za rolę Lesa Grossmana ktoś tu powinien dostać oskara drugoplanowego czy coś, co najmniej.

The Mask, 1994 - chyba najśmieszniejsza ekranizacja komiksu ever, Carrey i reszta obsady w szczytowej formie.

The Whole Nine Yards, 2000 - kapitalna komedia, i przykład co może Bruce Willis, kiedy napędza fajny projekt, a niekoniecznie tłucze kasę dla siebie i wytwórni. I w ogóle cała ekipa dała radę.



To jest paka filmów, które tak w zasadzie mógłbym oglądać na okrągło, a jakby dorzucić do tego drugie tyle sensacji, trzecie sf-fantasy, czwarte anime i garść dramatu czy obyczajówki, no to więcej mi nie trzeba. Czyli, hm, 100-200 filmów mi wystarczy do szczęścia, reszta jest zbędna? Eee, akurat.

A z całego tego zastanawiania się i grzebania w IMDB jest tylko jeden pożytek - przypomniałem sobie, że muszę obejrzeć "Nietykalnych" i "Underground".





PoGOOD
Mon, 18 Feb 2013 10:52:25
Wreszcie ktoś przypomniał Oscara - jedną z najlżejszych komedii amerykańskiego kina ;)



Boni avatar Boni
Mon, 18 Feb 2013 17:53:11
@PoGOOD

Otóż to, otóż to.

A ja w międzyczasie obejrzałem "Nietykalnych", i to jest bardzo przyjemny film, no ale jednak komedioDRAMAT. W ogóle w zestawieniu starałem się wepchnąć raczej komedie a nie komedio-cośki, stąd nie ma "Zabójczych broni", "Przekrętu" czy "Prawdziwych kłamstw", itp. mieszanek.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

laisar - Za co mi płacą
Mon, 23 Apr 2018 13:33
@Boni "gówno prawda, że za to się płaciło "zawsze...

Boni - Notka zastępcza
Sun, 22 Apr 2018 22:27
A nie wiem skąd mi się to Duxton wzięło,...

charliebravo - Notka zastępcza
Sun, 22 Apr 2018 10:46
A B-17, "Sally B" jeśli dobrze pamiętam, często stoi...

charliebravo - Notka zastępcza
Sun, 22 Apr 2018 10:44
@Boni Duxton = Duxford + Hendon, przez analogię do...

Boni - Notka zastępcza
Sun, 22 Apr 2018 09:35
Duxton zaliczone, bardzo przyjemnie. B17 nadal sobie...

cmos - Notka zastępcza
Sat, 21 Apr 2018 20:44
@charliebravo "I bardzo chciałbym jeszcze kiedyś do...

charliebravo - Notka zastępcza
Sat, 21 Apr 2018 19:39
@Duxford... O tak. Ja z kolei włóczyłem się po...

Boni - Notka zastępcza
Sat, 21 Apr 2018 16:00
Dotarlismy do Duxford, chyba chce tu zamieszkac....

Boni - Muza (48)
Sat, 21 Apr 2018 01:06
Moim skromnym zdaniem, wrażliwość na skomplikowanie,...

zz_top - Muza (48)
Fri, 20 Apr 2018 08:52
W ucho wpada, tekst fajny, ale macki mi opadają, gdy...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017