Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-01-18, piątek
Tagi:  unrealpolitik, namysł
___________________________________
Fronesis popełnił słuszną notkę, niepierwszą i niejedną zresztą, na tagach "przemoc" i "neolibo", ale pozostawił we mnie pewien niedosyt.

Gdyż prawdą jest, że aparat przemocy państwowej i państwa mniej-więcej prawa, bywa ulgą po aparacie przemocy prywatno-ekonomicznego bezprawia. Ale czy to jest efekt ostatnich 500 lat kapitalizmu? Nie wydaje mi się, mam raczej wrażenie, że jest to stała w historii i kondycji ludzkiej. Bo, z dokładnością do egzotycznych miejsc i czasów, które w skrócie można opisać jako "obóz koncentracyjny powiększony do rozmiaru państwa", dla poddanych, praktycznie zawsze władza zupełnie bezprawna jest gorsza niż władza ze spisanym prawem; władza jednostki niż władza wspólnoty, nawet oligarchii; władza ekonomii gorsza niż prawa, itd. A czy rozmawiamy o starożytności, średniowieczu czy starszym albo nowożytnym kapitalizmie, o prawie dowolnym kraju na Ziemi, to moim zdaniem nie czyni jakichś fundamentalnych różnic.

Bardziej od krytyki kapitalizmu interesuje mnie, czemu jest to stała przez całą spisaną historię ludzkości, dlaczego jeśli puścić społeczeństwo (szczególniej - miks etniczny/rasowy, gdzie łatwo wskazać Innych) na żywioł, to wykształca się natychmiast władza jednostkowo-ekonomiczna w najgorszym gatunku, której okiełznanie przez umowę społeczną i jeszcze silniejszą władzę (wspólnoty, religii, itd) zabiera tyle czasu i energii, i tylko czasem daje poprawę losu rzesz poddanych, tzw. normalnych ludzi. I dlaczego nie ma żadnej gwarancji, że takie zdobycze i osiągnięcie jakiegoś tam procentu "praw człowieka" nie gwarantują czegokolwiek w dalszej perspektywie, bo powrót do wykluczeń i bezprawia dla całych rzesz ludzi a nawet obywateli, jest całkiem szybki i łatwy.

Modne było (jest?) obwiniać za to wszystko pariarchat i struktury związane z męską inicjacją, wodzostwem, itd itd. Zapewne, zatrucie testosteronem nie pomaga w temacie a autoewolucja może i owszem, więc warto zniknąć cały testosteron świata; i zdarzało mi się o tym pisać, ale tak naprawdę, to i podobne rozważania, to też tylko kolejna warstwa cegieł, fundament jest gdzie indziej.

Bo moim zdaniem za wszystkimi tymi rozważaniami stoi prozaiczna przemoc, zarówno jako groźba i jako realność (i ew. konsekwencje jej użycia dla używających). Gdyż to i tylko to fundamentalnie różnicuje władzę prywatno-folwarczną czy kolonialno-rasistowską czy samurajsko-wojowniczą od władzy państwa, a szczególniej państwa prawa - kto ma udział lub monopol na przemoc i jakie są jej konsekwencje dla aparatu przemocy. Już to wystarczająco różnicuje w temacie notki Fronensisa, nie potrzeba przyciągać ekonomii kapitalizmu czy patriarchatu vs. feminizm.

A jedny punkt do rozważenia jw. co do nowożytnego kapitalizmu (łącznie z wylewem neolibu ostatnio) - jak bardzo skutecznie ten ustrój wyrzuca powszechną przemoc poza świadomość społeczeństw i jednostek, nie tylko tych wyzyskujących ale często również tych wyzyskiwanych. To jest ciekawe pole do rozważań, jak bardzo mylono się w historii, uważając, że indywidualizm w bogatym społeczeństwie demokratycznego kapitalizmu równa się wyjątkowa świadomość siebie i swojego miejsca w systemie - kiedy gołym okiem widać, że zindywidualizowani konsumenci kultury i ustroju w kapitalizmie albo wcale nie mają albo doskonale wypierają świadomość, że za tym systemem stoi, jak zwykle, System, gigantyczna maszyna przemocy, która miele nie tylko na zewnątrz, w Afryce, Azjii, Ameryce Pd., dla ropy, złota, sławy, gołej władzy, itd. ale równie dobrze i skutecznie wewnątrz, w EU czy USA czy Japonii; zmiele każdego, kto nadepnie Systemowi na odcisk - wystarczy wejść w spór z władzą, by dostać łatkę terrorysty, złodzieja, wariata, bandyty i dowiedzieć się, że przemoc jest podstawowym narzędziem władzy. Co nie przeszkodzi milionom obok i milionom kolejnym wierzyć, że demokracja neoliberalna to cud i mniut. To jest prawdziwy sukces marketingowy kapitalizmu, ta apoteoza "jest demokracja, więc sprzeciw jest bezsensowny" i "od pucybuta do milionera" i podobnych mitów, i wmówienie tego miliardom ludzi; a nie jakieś wirale czy inne kampanie reklamowe.

A z innej beczki - czy to na pewno fundament? Czy i co stoi jeszcze głębiej, za powszechną przemocą i jej wyparciem? Moim zdaniem stoi doktryna trzech światów wg. Lema ("Wizja lokalna") lub jej uczone i filozoficzne wariacje. Najogólniej i prymitywnie mówiąc, pomyślany wszechświat może być taki, że entropia jest mniej-więcej malejąca, stała lub rosnąca. Nasz jest taki, że jest rosnąca. A życie ogólnie, w tym szczególniej my jako życie more-less inteligentne i świadome (czyli lokalne i mocno odrębne od świata), i nasze cywilizacje i kultury jesteśmy procesami, homeostatami, agregatami i systemami agregatów najwyższego nieprawdopodobieństwa we wszechświecie skrajnie homogenicznym i entropijnym. W naszym świecie wszystko co ważne i cenne, w dowolnych miarach i na dowolnym poziomie, jest o rzędy wielkości łatwiej burzyć niż budować, zabijać niż rodzić, niszczyć niż wyhodować. Stąd życie i my też, mamy immanentnie wpisane w założenia dwa aksjomaty - rozwijanie działania "na zewnątrz", "na odległość", mocniej, dalej, "teraz" oraz możliwość użycia wszelkich dostępnych środków w swoich celach wobec dowolnych bytów, także bliźnich - co jest fundamentem wszelkiej przemocy, a potem wyzysku. Reszta to dodatki i szczegóły.

A jeszcze ciekawsze - co z tym można zrobić, żeby nie było tak okropnie? Najstarsza i klasyczna odpowiedź - nic się nie da zrobić, poza zmianą świadomości i nadbudowy, żeby jakoś dało się ten stan rzeczy okiełznać i wytrzymać w tym świecie; po to wymyślono zylion religii, filozofii, ideologii, które wmawiały wyzyskiwanym i mielonym przez świat, w tym - przez bliźnich, że to fatum, grzech, nic takiego, wroga propaganda, nie jest źle, może być gorzej, będzie lepiej, w tym lub przyszłym życiu, a w ogóle panbuk i partia mają taki Plan, że o'rany. I wniosek, jak u Lema, że tak naprawdę, to świat entopijny jest ten sprzyjający inteligentnemu życiu - owszem, racja, ale też sprzyjający powszechnemu cierpieniu.

No ale skoro do pomyślenia jest rewolucja technologiczna i autoewolucja, itd itd. a nawet technologiczna osobliwość, to może w końcu skreślić te "nic się nie da zrobić" z entropijnym Wszechświatem, i przemyśleć sprawę od początku. Opcje realne, systemowej zmiany bazy, a nie - nadbudowy, w hipotezie jw. są logicznie dwie: albo osłabiać i uniemożliwiać działanie procesów i zjawisk entropijnych, albo dopancerzyć i wzmocnić układy antyenropijne. Czyli, żeby trudniej było niszczyć i zabijać, a łatwiej budować i rodzić.

I moim zdaniem to powinno być wyznacznikiem świadomego działania ludzi mądrych i dobrych na następne lata, może -naście a może - dziesiąt: czy i jak dane działanie, prawo, układ, system wspiera powyższe dwa zagadnienia. Na przykład wolny przepływ informacji (jak internet) wspiera budowanie i tworzenie, hm, wszystkiego. Na przykład powszechny dostęp do broni ułatwia niszczenie i zabijanie, hm, każdego. Na przykład szczepienia zwiększają szanse zdrowia i życia. A na przykład homeopatia zmniejsza, odbierając zasoby i "zasoby" realnym lekom. Na przykład racjonalna edukacja zwiększa niezależność i szanse na lepsze życie. Na przykład propaganda i sieczka medialna w miejsce edukacji - zmniejsza.

I tak dalej i tak dalej, aż po SF (technologiczna osobliwość dająca superodpornych nadludzi albo mocno modyfikująca genetycznie albo zerująca "koszta" budowy i odbudowy czegokolwiek, w tym ludzi i umysłów, w nanomatyce, backupie umysłów itp.), zupełnie niezależnie od ustroju, czy jest to kapitalizm w wersji neolibu czy socjalizm w wersji sułtanatu.

Bo zwiększając kulturowe i techniczne możliwości budowania i przeżycia, a zmniejszając możliwości niszczenia i zabijania, zmniejsza się możliwość przemocy i możliwości dowolnego Systemu we władaniu przemocą zylionami wyzyskiwanych i wykluczonych. I chociaż nigdy nie zniknie to do końca cierpienia i przemocy (chyba, że w końcu razem z człowieczeństwem a może i życiem, tak jak je rozumiem), to na razie jest ruch w najlepszym możliwym kierunku.





Ezechiel
Fri, 18 Jan 2013 11:33:44
"Opcje realne, systemowej zmiany bazy, a nie - nadbudowy, w hipotezie jw. są logicznie dwie: albo osłabiać i uniemożliwiać działanie procesów i zjawisk entropijnych, albo dopancerzyć i wzmocnić układy antyenropijne. Czyli, żeby trudniej było niszczyć i zabijać, a łatwiej budować i rodzić."

Jest jeszcze jeden problem - wbudowanie zabezpieczeń przed zmienianiem się instytucji antyentropii w entropię. Bo my tu w Bolandzie mamy do tego wybitny talent.

fronesis
Fri, 18 Jan 2013 11:48:17
Faktycznie bez intencji polemicznej, dziękuję za obszerną notkę-komentarz. Jako czytelnik Macdonalda, Bacigalupiego bliskie jest mi myślenie drogą okrężną przez technonaukę. Właśnie dziś startuje "poważny" pisać tekst o reformie uniwersytetu. Tam stawiam pytanie czy oddolne inicjatywy takowej reformy bez technoptymizmu nie zakończą się neoluddyzmem. A takie zagrożenie widzę, przyglądając się ruchom nowo lewicowym. Krótko, tak zgadzam się, korekta futuro-technologiczna do homo-nyama i nadziej jak najbardziej. Choć pewnie gdy dołożymy geografię to długo jeszcze wyzwolenie via technologia w jednej części globu wyzwoli a w innej zniewoli (patrz WO i "mechaniczni Chińczycy).

szyroki
Fri, 18 Jan 2013 13:38:24
korekta obywatelska: "zdaRZało mi się o tym pisać".

Boni avatar Boni
Fri, 18 Jan 2013 14:27:29
@Ezechiel
"Jest jeszcze jeden problem - wbudowanie zabezpieczeń przed zmienianiem się instytucji antyentropii w entropię."

Owszem, to bardzo ciekawy temat, i nie starczyło mi na to sił i miejsca w noci.

"Bo my tu w Bolandzie mamy do tego wybitny talent."

Moim zdaniem, niekoniecznie, akurat tu stereotypowe myślenie jest fałszywe (rzekłem to ja, wyznawca Jasienicy, "Polska anarchia", itd itd).

@fronesis
"Właśnie dziś startuje "poważny" pisać tekst o reformie uniwersytetu."

Telepata cy co??? ale który z nas? ;) Dygresja i akapit o obiegu "wolnej" wiedzy (dawniej uniwerki teraz net) jako fundamentalnym i niedocenianym osiągnięciu antyentropijnym, wyleciał z noci z braku czasu i miejsca...

"Tam stawiam pytanie czy oddolne inicjatywy takowej reformy bez technoptymizmu nie zakończą się neoluddyzmem. A takie zagrożenie widzę, przyglądając się ruchom nowo lewicowym."

Myślę, że jeśli dojdzie na serio do neoluddyzmu, to będzie on problemikiem w cieniu (neo) narodowego socjalizmu...

"Choć pewnie gdy dołożymy geografię to długo jeszcze wyzwolenie via technologia w jednej części globu wyzwoli a w innej zniewoli (patrz WO i "mechaniczni Chińczycy)."

Zgadzam się, stąd pisałem w perspektywie raczej -dziesięcioleci. A to np. zależy od perspektyw techniki wprost, z kryzysem energetycznym, itd.

@szyroki
"korekta obywatelska: "zdaRZało mi się o tym pisać"."

Dzięki, pisanie o 4am nie służy mi na orty; i w ogóle nie miałem dziś czasu porządnie przeczytać i zredagować tego, stąd jest chaotycznie i po łebkach. No ale i tak - to jest temat na książki, a nie notki.

rozie
Mon, 21 Jan 2013 22:24:32
Na przykład szczepienia zwiększają szanse zdrowia i życia. A na przykład homeopatia zmniejsza, odbierając zasoby i "zasoby" realnym lekom. Na przykład racjonalna edukacja zwiększa niezależność i szanse na lepsze życie.
Tylko statystycznie, niestety. We wszystkich trzech przypadkach. Przypadek środkowy boli chyba najbardziej, bo to (silne) leki przypisywane trochę na oślep, po linii producenta i w konsekwencji nie dające efektów, albo wręcz dające efekty negatywne, napędzają klientów homeopatom.

Boni avatar Boni
Tue, 22 Jan 2013 00:10:05
@rozie
""A na przykład homeopatia zmniejsza, odbierając zasoby i "zasoby" realnym lekom."
[...]"Przypadek środkowy boli chyba najbardziej, bo to (silne) leki przypisywane trochę na oślep, po linii producenta i w konsekwencji nie dające efektów, albo wręcz dające efekty negatywne, napędzają klientów homeopatom."

Nie mam ochoty odbierać blogochleba de Bartowi, więc w skrócie - tylko ignorancja tłumaczy stawianie wielkich kwantyfikatorów przed "leki nie dają efektów" albo wręcz "dają efekty negatywne". Więc to raczej ignorancja napędza homeopatię, jak zresztą większość szarlatanerii, a nie kiepscy lekarze czy kiepska BigFarma, a tym bardziej nie leki.

rozie
Tue, 22 Jan 2013 18:28:34
Tam nie było (nie miało być) wielkiego kwantyfikatora. Chodzi o "przypadki, gdy". Trochę dla mainstream leczenia nie ma argumentów, jak słyszy się rozmowę jednej matki z drugą (o dzieciach), że "trzeci lekarz, piąty miesiąc i nadal choruje", na co druga "miałam to samo, dopiero homeopatia[1] pomogła" i "teraz tylko tak się leczę". Też nie chcę odbierać chleba orędownikom homeopatii, więc na tym kończę. Dla jasności, te cytaty wyżej, to niedokładne.

[1] BTW mam wrażenie, że oni "homeopatia" wołają na homeopatię i ziołolecznictwo razem wzięte.

PS Blog de Barta otwiera się jakoś masakrycznie długo. Może przeczyta.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018