Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-01-08, wtorek
Tagi:  fun, przemysł
___________________________________
czyli krótki słownik rozumowany nowoczesnego wielkiego biznesu

anachronizm - pojęcie/słowo anachroniczne, w XXIw. biznesie bez istotnego znaczenia lub ->wartości
cel - chwilowa i lokalna ->wizja managementu
decyzja ->anachronizm
delegowanie - dokładanie obowiązków ->klownom, bez dodawania im wynagrodzenia czy władzy
dialog - ->monolog prowadzony przez szefa do ->drony
drona ->pracownik
dziedzictwo - ->wartość resztkowa brandu/marki/biznesu pozostała po poprzedniej fazie managementu
event - poprawianie nastroju ->pracowników, najlepiej za ich pieniądze
funkcja ->anachronizm
human resources, HR - dział biznesu zajmujący się ->klownami; ich hodowlą, skarmianiem i ubojem
kultura (organizacji, biznesu) ->anachronizm
klown ->pracownik
monolog, krótki - próba wtrącenia się do ->dialogu przez pracownika
najnowsze wyzwanie - weźcie się za dodatkową robotę, której jeśli nie zrobicie, to wasza wina, jeśli zrobicie, no to zrobimy
nieprofesjonalny - zepsuta drona, która zrobi swoje i na jutro, ->profesjonalny
niewolnik ->pracownik
nowe wyzwanie - weźcie się za dodatkową robotę, to zrobimy
optyka - zabawa managementu w zgadywanki i rebusy
organiczny wzrost - dokładanie obowiązków ->nowe wyzwanie
organizacja ->anachronizm
partnerstwo - egzekwowanie władzy/przymusu w rękawiczkach, żeby się nie pobrudzić
plan strategiczny - autohipnoza managementu w celu wytworzenia w sobie przekonania, że orientuje się w biznesie
podstawy - biznes, który trudno zamknąć, z ->pracownikami, których trudno zwolnić
pracownik ->klown, ->drona, ->niewolnik, ->prol
produktywność - miara służąca dokładaniu obowiązków i/lub zwalnianiu ->dron
profesjonalny ->drona, która zrobi wszystko i na wczoraj, ->nieprofesjonalny
projekt ->anachronizm
prol ->pracownik
reorganizacja - antonim ->organizacji
spotkanie -> anachronizm
strumień wartości - te elementy biznesu, które nie uszczuplają zbytnio ->wartości, czasem nawet - dodają wartości
wartość - wszystko, co management potrafi przeliczyć na kasę
wizja - stabilny fundament prowadzenia danego biznesu, zmienny z okresem od 3 lat do 2 tygodni
wyzwanie - weźcie się za robotę, to zrobimy, ->nowe wyzwanie, ->najnowsze wyzwanie
zaadresować problemy - zezwolenie na terapeutyczne wygadanie się przez ->drony, bez konsekwencji dla managementu (ale niekoniecznie dla ->dron)
zasoby ludzkie - zasoby, którymi zajmują się handlarze niewolników ->human resources
zespół ->anachronizm
zmiana - zmiana ilości ->dron, przeważnie zmniejszenie ilości
zwiększanie kompetencji ->wyzwanie pozostałe po zwolnionych ->klownach, do którego wyzwani nie mają przygotowania ani czasu





Wed, 9 Jan 2013 18:11:02
Cisza taka, bo nie ma co komentować - więc żebyś się nie zniechęcił powiem tylko, że znajomi rżeli.

Radek
Wed, 9 Jan 2013 21:46:10
Nice. Jakbyś pisał o "kompani" dla której tyram.
Roześle znajomym w pracy. ....evryone.... nie masz nic przeciw Boni?

Boni avatar Boni
Thu, 10 Jan 2013 01:42:38
@Aniou

Ja się nie zniechęcam tak łatwo (poza tym, widzę logi serwera, więc wiem, kiedy nikt nie czyta tych głupot, a kiedy jednak są trochę czytane ;) ).

@Radek
"Nice. Jakbyś pisał o "kompani" dla której tyram."

Bo takich jest dziesiątki tysięcy (notka to przecież kompilacja z czapy, sufitu i różnych niepamiętanych źródeł).

W ogóle w tym wszystkim, tak bardziej serio, to jest najciekawsze, jak korpo-speak (oryginalny, angielski) tworzy się i kompiluje ze slangów (prawniczego, wojskowego, IT, reklamowo-medialnego, itd.) w true korpo, pijarze i konsultingach, itp, a potem spływa do uczelni, normalnych firm, managementu, i rozpowszechnia się wszędzie. Można tu ładnie lingwistycznie analizować klasowość managementu i na co kto się snobuje, na różnych poziomach i pionach. Tyle, że IMHO z tego niewiele wynika, ot, można se podumać.

"Roześle znajomym w pracy. ....evryone.... nie masz nic przeciw Boni?"

Licencja jest na lewej kolumnie, a blog publiczny, nie trzeba pytać. Inna sprawa, czy rozsyłanie w pracy moich głupawek nie zaszkodzi ci w karierze.

elemel
Thu, 10 Jan 2013 12:32:36
Trochę to infantylne jednak. Czterdziestolatek, który "dla beki" nazywa współpracowników "klownami", "dronami" czy "niewolnikami"? A dziewuszki z HR "handlarzami niewolników"? WTF!
Ja rozumiem, że ludzie na początku, tak wszystko widzą, ale ktoś z doświadczeniem powinien mieć już lepsze pojęcie własnej wartości i roli w jakiejkolwiek strukturze.
Zresztą z opisu wynika, że firma leci na mordę, może czas poszukać innej pracy, zostać freelancerem... Nie wiem, na pewno nie ma co hodować frustracji, bo szkoda życia

Boni avatar Boni
Thu, 10 Jan 2013 13:50:33
@elemel

Przecież ja tak nikogo nie nazywam, ani nie mam z tym językiem czy pracą w semi-korpo problemów. A jeśli twoim zdaniem nie wypada się śmiać z korpo-spiku, korpo-organizacji, managemętów, itp. no cóż, mamy w takim razie różną tolerancję na głupawkę i różne poczucie humoru - ja się czasem śmieję z siebie, z rodziny, z pracy, z wypadków, z kawałów o Żydach, Murzynach, księżach, Bogu, blondynkach, Buddzie, ludziach, Wszechświecie i całej reszcie. Co poradzić, takie prostackie i infantylne poczucie humoru mam. Skądinąd, w tym kontekście "Imię róży" poczytania polecam ;)

BTW "handlarzy niewolników" i HR, niedawno się dowiedziałem, że istnieje określenie "head shunting" (nie mylić z "hunting"), no i powiem, że mi trochę oko zbielało - idzie o tajnie wynajęcie headhuntera przez HR, mający zrobic ubój pracowników, żeby headhunter pracownikom do zwolnienia pomachał przed nosem ofertami pracy, to może sami się pozwalniają. Zawsze podziwiam rzeczy i konstrukcje, których nie potrafię sam wymyśleć, nawet po pijaku i we śnie.

elemel
Thu, 10 Jan 2013 15:04:48
Jasne spoko, domyślam się, że to "dla beki" i fajnie jest i że taki korpo-speak w czasie marnym, tyle że to takie tanie jakieś. Ale oczywiście no offence, tak sobie się czepłem, dlia paddierżania razgawora.
Nie bardzo wyczuwam aluzję do "Imienia róży" - chodzi o postać Salvatore?
Co do tzw. "head shunting" - nie znałem tej nazwy, za to zjawisko bardzo dobrze (to jest nawet para headhunter+coach). Prawda jest taka, że mało kto daje się na to nabrać. A przy okazji jest to klasyczny strzał w stopę ze strony HR - bo po takim numerze odejdą nie ci, których by chcieli wywalić, tylko ci najlepsi (zabierając przy tym fajną odprawę i klientów, że o skillach nie wspomnę).

Ale z innej beki - kawał o którymś buddzie albo o Siakjamunim - chętnie bym przeczytał...

Boni avatar Boni
Thu, 10 Jan 2013 18:07:38
@elemel

"Nie bardzo wyczuwam aluzję do "Imienia róży" - chodzi o postać Salvatore?"

Nie, raczej o Jorge; o to, kto i dlaczego się nie śmieje i wyrzuca śmiech z Rzeczywistości.

@kawały

Polewek z buddystów/Buddy (bo kawały/anekdoty o buddystach/Buddzie to inna para kaloszy) to znam niewiele, i raczej po angielsku, ale:

Czym się różni parowy Budda od schizofrenicznego Buddy? Niczym, każdy z nich jest parą ze Wszechświatem.

Ilu trzeba mnichów zen żeby wymienić żarówkę? Co najmniej 6. Jeden który wykręca. Jeden który wkręca. Jeden który nie wykręca. Jeden który nie wkręca. Jeden który wkręca i wykręca. Jeden który nie wkręca ani nie wykręca.

Ilu trzeba mnichów zen żeby wymienić żarówkę? Nie da rady, żarówka musi oświecić się sama z siebie.

Jaki jest najgorszy kawał świata? Buddysta jedzący mieso.

Jesus Saves. Buddha Recycled.

Buddha ask for hotdog "Make me one with everything", and pay 20$ bill. Proprietor grab 20$ and pocket it, Buddha ask "Where is my change?" - "Your change must come from within".

W cyklu "gówniany światopogląd", czyli gość wdeptuje w gówno, a na to:
Taoista: Zdarza się wdepnąć w gówno.
Konfucjanista: Konfucjusz napisał: Zdarza się wdepnąć w gówno.
Muzułmanin: Wdepnąłeś w gówno, bo taka była wola Allaha.
Katolik: Wdepnąłeś w gówno, bo jesteś grzeszny.
Ateista: Przecież nie ma w co wdeptywać.
Agnostyk: Może jest w co wdeptywać, a może nie.
itd. itd. jest też sporo specyficznie buddyjskich:

Buddysta: Wydaje ci się tylko, że wdepnąłeś w gówno.
Buddysta tybetański: Wdepnąłeś w gówno, by innych wyzwolić od wdeptywania w gówno.
Buddysta zen: Nie wiesz, w co wdepnąłeś.
Buddysta theravada: To gówno nie istnieje, bo nie ma go w Kanonie.
Buddysta tendai: Nawet to gówno może zostać oświecone.

Dlaczego zwolnili koronera-buddystę? Bo ciągle wpisywał zamiast "data zgonu" "data urodzin".

Co osiąga buddysta przy kompie? Nerdwanę.

Co dostaniemy po skrzyżowaniu buddysty ze świadkiem Jehowy? Faceta, który dobija cię się do drzwi bez powodu.

Dokądkolwiek zmierza buddysta, tak naprawdę już tam jest. Bagaż to inna historia.

Dlaczego szukamy oświecenia w Buddzie, Dharmie i Sangha? Bo seks, gorzała i czekolada są nieco mniej trwałe.

I metażarcik - jak się nazywa wątek jak powyższy? Hahayana Sutra.

Boni avatar Boni
Thu, 10 Jan 2013 18:08:56
Rany julek, naprawdę napisałem "anekdoty"? Czas oprzytomnieć...

JoP332
Thu, 10 Jan 2013 21:35:13
@elemel i że niby niepoważne
Przecież spora część tego, to żaden żart, ale najprawdziwsza prawda. Zwłaszcza w pomniejszych wannabe-korpo. Tzn. in real life nie zetknęłam się z nazywaniem pracowników klownami czy dronami, ale definicje "planu strategicznego", "partnerstwa", "wizji" i "wyzwań" są boleśnie prawdziwe, bo na własne oczy widziałam w życiu firmy, w których ich realizacja praktyczna wygląda właśnie tak, jak napisał Boni.

@ no to zostać freelancerem albo zmienić pracę

Abstrahując już od tego, że w niektórych branżach się nie da być freelancerem, zmiana pracy to ogromne ryzyko, bo można wpaść z deszczu pod rynnę. Sporo rzeczy można dogadać podczas rekrutacji, ale nikt radośnie nie informuje kandydata do pracy: "w trosce o zdrowie naszych pracowników monitorujemy ich czas pobytu w toalecie", a nie zawsze da się dotrzeć do kogoś z wewnątrz i dowiedzieć się, jak to naprawdę wygląda. No i korpo o wyjątkowym natężeniu syfu płacą więcej, bo muszą, jednak dla utrzymania ciągłości biznesu rotacja pracowników nie może być taka, żeby uciekający przepychali się w drzwiach.

Boni avatar Boni
Fri, 11 Jan 2013 09:56:33
@elemel

"Co do tzw. "head shunting" - nie znałem tej nazwy, za to zjawisko bardzo dobrze (to jest nawet para headhunter+coach). Prawda jest taka, że mało kto daje się na to nabrać. A przy okazji jest to klasyczny strzał w stopę ze strony HR - bo po takim numerze odejdą nie ci, których by chcieli wywalić, tylko ci najlepsi"

Przeoczyłem to - mam wrażenie, że mówimy o różnych rzeczach, ty o akcji HR typu "agencja zmiany", czyli że jest łaskawy coaching dla wkrótce-zwalnianych-jeszcze-niepoinformowanych, plus headhunter łazi po firmie przed albo zaraz za couchem, a ja o TAJNEJ akcji, że nagle zaraz teraz dzwoni do mnie headhunter, że wynorał mnie w bazach danych czy sieci i proponuje jakąś pracę, i kusi do przejścia gdzieś tam, bo coś tam, mniej czy bardziej wiarygodnie - a tak naprawdę wystawia mnie i opłacił to wszystko mój obecny HR. Serio to jest powszechne i bardzo dobrze znane zjawisko? No nie wiem.

JoP332
Fri, 11 Jan 2013 10:11:17
@ head shunting

Ale jak właściwie miałoby to działać? Przecież nikt nie rzuca pracy po jednym telefonie, że gdzieś tam niby jest praca.

elemel
Fri, 11 Jan 2013 10:33:25
O współodczuwający Boni, niechaj kwiecie lotosu pokryje twe członki! Dzięki za porcję wglądów w prawdziwą naturę buddyzmu hahajany :)
Najlepszy ten z hotdogiem - dwa dowcipy w jednym. Make me one with everything :)

Boni avatar Boni
Fri, 11 Jan 2013 10:37:44
@JoP

"Ale jak właściwie miałoby to działać? Przecież nikt nie rzuca pracy po jednym telefonie, że gdzieś tam niby jest praca."

Z tego co mi powiedziano, to nawet niekoniecznie ta praca w ogóle jest, poza opowiastkami headhuntera i wstępnym interview u niego (ale podobno, czasem naprawdę jakaś jest). A działa to tak, że wyraźnie nie chwytasz pointu ;) przecież to wszystko po to żeby drony nie szalały i zmiana przebiegła smoothly z punkty widzenia pracodawcy - dronę i tak się zwolni, minimum zysku że przyjmie to lepiej, jak jest właśnie po niespodziewanej ofercie i interview, i wychodzi to taniej niż coaching. A czasami znajdzie coś u HH albo zainspiruje się i znajdzie coś ogólnie, no i sam sobie pójdzie.

Też nie wierzyłem za bardzo, ale gość który mi opowiadał, przysięgał się na swój kubek do kawy. A odkąd usłyszałem o omamieniu i przenoszeniu całych działów, z kosztami relokacji rodzin itd itd. z socjalistycznej zach. EU do korwinistycznych USA, tylko po to żeby w innych realiach prawnych wszystkich po miesiącu zwolnić i zostawić na lodzie, jestem skłonny łatwiej wierzyć w nieczyste zagrywki HRu, nawet jeśli na pierwszy rzut oka bezsensownie kosztują.

Boni avatar Boni
Fri, 11 Jan 2013 10:43:33
@elemel
@hahayana

"Najlepszy ten z hotdogiem - dwa dowcipy w jednym. Make me one with everything :)"

To bardzo stare jest ;) inny stary nieprzetłumaczalny to jest "why buddhist dont vacuumclean in corners? couse there is no attachment". Ja najbardziej lubię chyba skrzyżowanie świadka J z B, no i ten niezbyt śmieszny ale jakże głęboki, z parą z Wszechświatem, bo chyba sam go wymyśliłem.


elemel
Fri, 11 Jan 2013 10:51:50
@ head shunting
W takim razie to jest urban legend. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w realnym świecie.

@ JoP332
Właściwie to nie bardzo mi się chce to ciągnąć. Może źle się wyraziłem, chodziło mi o to, że takie teksty to banał i taniocha w stylu "przede wszystkim nie myśl, a jak już pomyślałeś to nie mów...itd". Czegoś takiego oczekiwałbym po po tzw. młodzieży pracującej i taki tekst w zestawieniu z profilem naszego czcigodnego gospodarza wywołał we mnie szok i ciarki na całym ciele. Szukałbyż master Boni taniego poklasku pośród korporacyjnej gawiedzi?

Boni avatar Boni
Fri, 11 Jan 2013 11:15:27
@elemel

"Szukałbyż master Boni taniego poklasku pośród korporacyjnej gawiedzi?"

Z niego dupa wołowa nie master, jak widać.


Boni avatar Boni
Fri, 11 Jan 2013 11:20:25
@elemel
@headshunting

"W takim razie to jest urban legend. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w realnym świecie."

Zdaje się, że moje gugle-fu mówi "masz słabą wyobraźnię":
http://www.guardian.co.uk/money/2000/feb/09/workandcareers.madeleinebunting1

elemel
Fri, 11 Jan 2013 12:29:00
@Boni
OK mam słabą wyobraźnię :)
Ale na swoje usprawiedliwienie podam tylko, że z twojego pierwotnego opisu wyglądało, że shunting to taka metoda, w stylu "HR wywala z pracy za nielojalność, którą sami prowokują (coś w stylu CBA)" - i tego nie mogę sobie wyobrazić (jako normy, bo patologie to wiadomo, ludziom różne kretyństwa przychodzą do głowy). Z artykułu wynika, że to pan szef zamiast wywalić na ryj, pomógł znaleźć inną pracę, czyli po prostu inna/indywidualna wersja coach+headhunter.

JoP332
Fri, 11 Jan 2013 12:31:48
@headshunting

Aha, teraz kumam pointa - rzeczywiście, jest parę możliwości, bo nawet jeśli oferta jest czysto fejkowa, to zwolnienie drony może przebiegać bardziej gładko, albo może się zdarzyć, że fejkowa nie jest - jakiś boss pozbywa się pracownika podrzucając kukułcze jajo komu innemu. Strasznie mi się to skomplikowane wydawało, bo w moim matriksie jednak pozbywanie się drony przebiega w sposób znacznie mniej wyrafinowany.



JoP332
Fri, 11 Jan 2013 12:38:39
@ przenoszenie całych działów

Znam podobną historię, tylko w znacznie mniejszej skali, bo z jedną osobą, aczkolwiek nie był to jakiś wielki spisek, ale zwykła spychotechnika i brak pomyślunku. (Aczkolwiek osobie, która włożyła sporo wysiłku w przeprowadzkę do innego kraju i organizację życia pozostałej tu rodziny, chyba nie robi to większej różnicy).




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018