Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2013-01-06, niedziela
Tagi:  varia, fun
___________________________________
Życie niewiernego w Talibanie jest często co najmniej niewygodne i nieco przypomina łażenie po polu minowym. A jeśli niewierny odcina się od lokalnych mediów i wieści, ba, ładuje watę w uszy na głos muezzina - to można powiedzieć, że sam sobie winien, że nie wie, gdzie aktualnie bojownicy poukładali miny, albo jakie prawo przeforsowali imamowie.

Ale całe szczęście, tak jakoś odwidział się nam, na poły rozrywkowy, pomysł na wypad do Leroy-Merlin i okolic - dopiero później ktoś skojarzył, że mamy święto Czech Króli, więc tylko cmoknęlibyśmy klamkę i spalilibyśmy palifko. Co nam się już parę razy zdarzało, szczególniej w te mniejsze święta, które Taliban celebruje w niedzielę, albo przypadkiem tak wypadły - szczególnie zdradzieckie okazują się Zielone Świątki.

Tym razem nam się upiekło.





Codiac
Sun, 6 Jan 2013 16:09:55
Ba, nie trzeba nawet być za bardzo odciętym, żeby się tak naciąć. Ja w zasadzie wiem, że akurat to święte zostało uznane za oficjalny dzień wolny, a i tak się zdziwiłem, bo zwyczajnie nie pamiętałem że wypada dzisiaj.
Na szczęście wpływy religii ostro ostatnio spadają. Kolejna zmiana pokoleniowa w polityce i może się coś zmienić na plus.

Muczachan
Mon, 7 Jan 2013 09:53:59
Czykule przynajmniej mają stałą datę. O szóstym się już pamięta, bo wolny. A że tym razem w niedzielę, cóż.

Z Zielonymi Swiątkami za to problem większy, bo to na wigilię pięćdziesiętnicy Wielkiej Nocy, więc razem z nią się rusza i zawsze przypada w niedzielę. Ale piątki pobożocielne miło mieć. :)

Boni avatar Boni
Mon, 7 Jan 2013 10:17:57
@Codiac

"Na szczęście wpływy religii ostro ostatnio spadają. Kolejna zmiana pokoleniowa w polityce i może się coś zmienić na plus."

Może. Jak pożyjemy to zobaczymy.

@Muczachan

"Czykule przynajmniej mają stałą datę. O szóstym się już pamięta, bo wolny"

Się mówi za siebie, że się pamięta - po tej stronie kabla się nie pamięta.


"Z Zielonymi Swiątkami za to problem większy"

No, raz się w ZŚ odbiliśmy od, like, Warszawy? W zasadzie - od całej. Fenomenalne doświadczenie.


divak2
Mon, 7 Jan 2013 14:00:30
Pamiętam, jak się wybraliśmy w ostatnie wakacje spędzone w cywilizacji śmierci (Manosque) w niedzielę, żeby kupić jakieś prezenty dla tych co zostali. No i chodziliśmy od klamki do klamki i mogliśmy se najwyżej bułkę kupić. Był sierpień (15. w 2012 nie wypada w niedzielę), więc Boże Narodzenie, Wielkanoc ani Halloween nie wchodzą w grę. Czytałem też książkę jednego kolesia, który przypłynął se łódką z żaglem do Australii, po czym poszedł do sklepu i został zabity śmiechem przez Kangurów.

Boni avatar Boni
Mon, 7 Jan 2013 14:45:30
@divak2

No w Najwyższej Fazie Rozwoju faktycznie, niedziele są półpustynne, ale nawet w Danii jakieś stacje paliw są czynne. Bo co do knajp czy sklepów, owszem, bywa ciekawie.

Najbardziej hardkorowo i malowniczo, to było nieco ponad dekadę temu, jak O. mój klon-poprzednik z macierzystej fabryki, nie czekał aż go zwolnią, ale sam się zwolnił - zapłacili mu jakieś kokosy, żeby został na chwilę i mieliśmy ostatki, parę dni i weekend, popracować razem, żebym przejął na gwałt wszystko. W sobotę było pusto w firmie, i cieć nam się dziwował, ale dziarsko zabraliśmy się do roboty, nawet we trzech (jeszcze dziadek-konstruktor K., też uciekający z przenoszonej fabryki, ale na emeryturę) - ale, lunch? Kantyna zamknięta, w okolicy nic ni ma, bo duńskie miasteczko w sobotę. Pojeździliśmy trochę moim służbowym w kółko, wszystko pozamykane, do większego miasta 30km, ale K. stwierdził, że w porcie jest knajpa, i powinna być otwarta. Wparowaliśmy parę km do mariny, knajpa jest, ale w niej jakaś komunia czy inna protestancka Bar Micwa, lokal wykupiony pod imprezę - ale po wielkiej znajomości z K. upchnięto nas przy stoliczku między kiblem a śmietnikiem. Ale zaleta, że obejrzałem sobie przy okazji w marinie skromną fregatę, pardąsik, jacht, duńskiego-wkrótce-emeryta K.

To była sobota, w niedzielę tylko we dwu pracowaliśmy - jakbym był sam, to by mnie nikt na zakład nie wpuścił, O. musiał mocno przekonywać cieciów, że my tu naprawdę do roboty. Znowu, lunch, knajpa w porcie zamknięta, objechaliśmy jeszcze raz pustynię N., i w końcu wkurzyłem się, i mówię "O. jak sobie chcesz, mogę cię podrzucić do chaty, ja jadę do mieszkania (służbowego) na pizzę z zamrażarki" - na co O. zbolałym głosem - "A ja co mam zjeść, jak już opróżniłem chatę i mam tylko materac...". No i skończyliśmy w mojej chałupie służbowej, i Duńczyk wyżarł moją mrożoną pizzę... to tyle na temat "jak spędzić niedzielę klawo jak cholera w krainie Olsena".

Mon, 7 Jan 2013 15:02:08
"Wystawa jako taka wstrząsnęła mną z lekka. Oglądając zawieszone na ścianach dzieła nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że artyści tworzyli w czasie weekendów, kiedy wszystkie sklepy są zamknięte i nic nie można kupić, i akurat wyszła im cała farba z wyjątkiem kolorów buraczkowego, sinego i czarnego. Zużyli zatem to, co im pozostało, osiągając niewiarygodnie grobowe efekty."

Oczywiście akcja powieści toczy się na przedmieściach Kopenhagi.

Codiac
Mon, 7 Jan 2013 19:44:37
Ze 3-4 lata temu spędziłem służbowo tydzień w Rotterdamie. Ok 18, gdy wracałem z pracy, byłem praktycznie skazany na hotelowy bar (chociaż nawet całkiem przyjemny), bo o tej godzinie jedyne otwarte miejsca to McDonald's, KFC i jakiś niewielki market. Nawet Media Markt już się zamykał i wypuszczał ostatnich klientów. Rozglądałem się za jakąś porządną restauracją/pubem, ale nie znalazłem niczego otwartego, a księgarnie/sklepy płytowe pominę milczeniem.

Boni avatar Boni
Mon, 7 Jan 2013 20:14:56
Może żeby zrównoważyć te wszystkie marudzenia o NFR (i wannabe NFR = PL) pozamykanej w niedziele i wieczorkami - Japonia jest ONFR ale w tym temacie bardzo różni się od Danii czy zach. Europy, oj różni...




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018