...czyli co, z najwyższym trudem, znalazłbym dla siebie w podróbkach prawdziwych samochodów wyprodukowanych w roku bezpańskim 2012. I mówimy tu o specyficznej mieszance rozsądku i zajoba (i nieco zainspirowanej
notką z blogomotive).
Zajoba - bo autek jest dostatek, i tak naprawdę do użytkowego jeżdżenia jakikolwiek krap można sobie kupić, wyguglajcie sobie pod "top cars 2012" jakie tylko zechcecie zestawienia nudziarstwa z gazet i portali automoto. Oraz - zupełnie nierealne, że jakikolwiek nowy samochód kiedykolwiek kupię, szczególnie jako użytkowy, więc nie mam zamiaru posługiwać się tu kryteriami użytkowości i nowości, raczej fun, imidż, fajna jazda.
Ale kryteriami rozsądku jednak trochę się posłużę - stąd nie będę rzucał jakimiś cudeńkami i supercarami na które mnie nie stać zupełnie, albo o których wiem, że nie wykorzystałbym nawet 50% samochodu tu i teraz. Po bardzo głębokim acz krótkim zastanowieniu wygrywa:
Chevrolet Camaro 2LT coupe, automat, rok modelowy 2013
(dla szczególarzy - samochód jest dostępny gdzieś tak od połowy roku 2012)
Wstępnie - skoro powyższe, to czemu nie ford mustang? Tak naprawdę, sam nie wiem. Jednak minimalnie bardziej wolę camaro.
Zajoba widać chyba na zdjęciach dostatecznie, więc nie muszę nikomu tłumaczyć, gdzie jest tu fun i imidż (dla ustalenia uwagi - to ma prawie 5m długości). Tępy ryj, gruba dupa, mocny tylny napęd, wpadnięte oczka i lekki pogardliwy uśmiech - me gusta! i nadal piszę o samochodzie, a nie o ulubionym zapaśniku sumo.
A czy jeździ fajnie? Moim zdaniem wystarczająco. Bo tu przeważa rozsądek - nie mocarna V8, nie kosztowne maksymalne wypasy mechaniki "pod spodem" i gadżetów "z wierzchu" z topowych serii SS czy ZL, ale zaledwie max odpasiona V6, czyli model 2LT. Czyli "tylko" 320KM/377Nm na tył, za to już z porządnym zawieszeniem, w przeciwieństwie do przedlifta, i z praktycznie tym samym wnętrzem i wyglądem, jak topowe modele, za rozsądne około 30k$ (w USA, cen w PL nawet nie chce mi się szukać).
Czyli tak naprawdę funkcjonalny ekwiwalent, tylko jakieś 17 lat młodszy i znacznie lepszy technicznie,
naszego camaro. Które, po wczorajszym, z nudów i z braku zimy, przeglądzie i objeździe różnego sprzętu odstawionego na zimę, zyskało tak jak nasz drugi praktycznie niejeżdżony produkt GM, czyli Trans Sport, oficjalną metkę: "NIE ODDAM BEZ WALKI". I aż pojechałem sobie "blurejem" do roboty dzisiaj, a teraz znowu śpi pod dachem.
Dobranoc.