Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-12-23, niedziela
Tagi:  namysł, varia
___________________________________
Jako XXIw zagrodowy filozof i wieśniak z zimowego lasu łażę se z nudów po internetsach, żeby poczytać, co mądrzy ludzie piszą ciekawego o filozofii, czy jej drobniejszych kawałkach. Albo o nauce. Albo o filozofii nauki. I temu podobne.

I pewnie przez zagrodowość i wieśniackość czasem totalnie nie rozumiem, o czym i dlaczego mówią zawodowcy, i dlaczego tak srogo się mylą. Oczywiście, istnieje nikła możliwość, że jednak po prostu przybredzają, a nie tylko, że ja tu czegoś normalnie i typowo nie ogarniam i nie rozumiem.

Na przykład, lubię sobie poczytać blog Schwitzgebel'a (Professor of Philosophy at University of California at Riverside), bo gość ma lekkie pióro i fajne pomysły - no ale jakoś tak co trzy-cztery jego wpisy mam mind=blow, aż mam ochotę iść i mu skomentować; na przykład ostatnią notkę o zależności pomiędzy etyką teoretyczną a praktyczną, dla wypowiadających sądy etyczne. Ale jakoś rozchodziłem to, bo nie chce mi się wysilać w języku obcym, tudzież napinać w tak miłe leniwe Xmasy - i znacznie mi łatwiej ulać se po polsku i na swoim blogu, niż gdziekolwiek. Bo idzie też o to, że Schwitzgebel poruszył problem nie tylko bardzo ważny w filozofii, ale też społecznie, a nawet po prostu i wielostronnie, ważny dla mnie.

Chodzi o to, na ile sądy i poglądy są/mogą być oddzielone od wygłaszających te poglądy, i o otoczkę całego tego zagadnienia. A szczególniej jeśli idzie o sądy etyczne (ale IMHO tak naprawdę - wszystkie, chociaż to zależy od przyjętej ontologii i epistemologii, a nawet teorii nauki, tzn. czy i gdzie ustalimy granicę obiektywne-intersubiektywne-subiektywne).

Schwitzgebel "nadgryza" bardzo starą zasadę, że sądy są niezależne od wypowiadających, posługując się przykładem etyka, który lansuje wegetarianizm, a po wykładach opycha się burgerami. Podobnie, i wcale nie tylko teoretycznie, istnieją lekarze (onkologowie!) przekonujący o konieczności rzucenia palenia, którzy sami palą; uzależnieni od netu przekonani i przekonujący, że net to zło; no i zylion księży, pastorów, szamanów i guru, przekonujących do zyliona religii, a nie przestrzegający ich zasad. A na deser - gazylion polityków, którzy jak wyżej, a nawet bardziej.

Schwitzgebel przychyla się do perspektywy, podobnej do Arystotelesa, że etyka jest tak bardzo "first person" i "praxis", że jej uprawiania teoretycznego raczej nie można oddzielić od praktyki uprawiającego.

Tylko, że cała notka i nawet komcie pod nią, powodują mi mindblow z dwu powodów - a) totalnego przeoczenia różnic kontekstu społecznego czy intersubiektywnego, dla różnych sytuacji b) niezrozumienia rozszerzonego kontekstu komunikacji. Bo po pierwsze sytuacja o której teoretyzujemy, to nie jest nawet "etyk wypowiada sądy" albo "oceniamy sądy etyka" albo "oceniamy praktykę etyka", tylko "etyk wypowiada sądy do oceniających". Po drugie, "wypowiadanie" w tych kontekstach to przecież może być znacznie więcej niż "napisał w kajeciku" czy "powiedział na wykładzie".

Zacznę od końca, czyli "wypowiedzi". Przecież "wypowiedź" jest podzbiorem komunikacji - ale zachowania, postawy, komunikaty pozajęzykowe to TEŻ komunikacja. Więc jeśli ktoś mówi jedno a robi drugie, to naprawdę, nie ma tu się specjalnie nad czym rozwodzić, gdyż dany nadawca KOMUNIKUJE SPRZECZNOŚĆ. Co powoduje, że odbiorcy mają lekkie wyrzuty albo pewną niewiarę w dowolną część "komunikatu" (no bo w przykładzie jest, że etyk podważa swoje sądy o wegetarianizmie burgerem, ale w życiu bywa też odwrotnie - raczej nikt nie podważa istnienia rzeczonego burgera, ale np. istnienie nieletnich kochanków księdza itp. podważa się całkiem serio i raczej długo, bo przecież księdzu przysięgał i celibat). A "komunikat nadawcy do odbiorców o etyce" to zupełnie co innego niż "sąd etyczny" czy "teoria etyczna".

Dwa - nie rozumiem, jak można nie rozumieć, że sytuacja "etyk wypowiada sąd" to jest co innego niż "etyk wypowiada sąd do odbiorców". Bo przecież powinno być oczywiste, że na początku, to jest "etyk ma w główce jakiś tam sąd" - o czym nikt sensownie rozmawiać nie może, bo telepaci wyginęli, a tomografy drogie. Potem, "etyk komunikuje sąd" - no ale nie ważne, czy powiedział go na głos, czy spisał na podstawce piwa i wyrzucił do śmieci, czy wypisał teorię etyczną w 6 tomach i wrzucił do szuflady - nadal wypowiada sądy w swojej głowie i rozmawia z głosami w niej mieszkającymi. Dopiero "etyk komunikuje sądy/teorie do ODBIORCÓW" powoduje sytuację komunikacji, z zastrzeżeniami jw. o "wypowiedzi", i zrozumienie i OCENĘ całego przekazu (np. nie tylko wypowiedzi, ale również jedzenie burgerków czy stosunki z nieletnimi) u nadawcy.

Stąd również co innego, jeśli odnajdziemy w szufladzie 6 tomów czyichś anonimowych teorii etycznych czy Ostateczną Teorię Etyczną na podstawce od piwa w śmieciach - gdyż jeśli rzeczywiście nie mamy nic, poza taką językową wypowiedzią, no to nie mamy, i oceniamy tylko ten komunikat, który mamy. I przecież może to być bardzo ważki, istotny albo wręcz prawdziwy sąd czy komunikat.

Ale dla sytuacji jak dyskutowane, nauczyciela uczącego studentów, guru pouczającego wyznawców, księdza pociskającego wiernym, tudzież polityka kitującemu wyborcom - gupio jest rozważać akademicko i bezkontekstowo "X wypowiada sądy Y", tylko trzeba pamiętać i rozważać, że to "X komunikuje, m.in. werbalnie, sądy Y do odbiorców Z".

Czego sobie i wam w święta życzę.





nameste
Tue, 25 Dec 2012 08:46:56
Nie zadowala mnie jakość rozważań Schwitzgebela, ale i powyższe rozróżnienie na "sądy w abstrakcji od wypowiadającego" vs "sądy w sytuacji komunikacyjnej". Socjologia (trzeźwo) uznała za właściwy kontekst rozpatrywania zagadnienia rozziew między "wartościami deklarowanymi" (to, o czym mówi, że słuszne), "wyznawanymi" (to, co myśli, że słuszne) i "realizowanymi" (to, co faktycznie robi). Etyka traktujemy (pewnie z inercji ;) nieco inaczej niż nauczyciela/kapłana/polityka, których sam byt zależy od wygłaszanych tez, etykowi przyznajemy większy kredyt "niezależności" w opiniach. Wrzucenie ich wszystkich do jednego wora zaburza analizę.

Nie zajmujmy się zatem etykiem cynicznym (czyli takim, którego wartości deklarowane są w ostrym rozjeździe z wartościami wyznawanymi). I teraz: byłbym skłonny uznać, że rozziew między wartościami wyznawanymi ("jedzenie mięsa jest moralnie złe") a realizowanymi ("burger w kafeterii") nie ma / nie powinien mieć wpływu na moralną refleksję odbiorcy. Przyłapanie etyka na byciu "nieetycznym" (zachowującym się inaczej niż sam głosi/myśli) nie przekreśla etycznych tez i ich uzasadnień. Chyba że jednym z uzasadnień, jakie podaje na słuszność swoich tez, jest uzasadnienie z przykładu osobistego, ale wtedy etyk jest nie tylko "grzeszny", ale i "głupi".

Etykowi zarzuciłbym twardą hipokryzję dopiero wtedy, gdy w oparciu o głoszone/wyznawane przez siebie tezy krytykuje innych za czyny, które sam ("grzesznie") popełnia. Wtedy (dodam) trudno też odróżnić etyka od polityka (kapłana/nauczyciela).

Boni avatar Boni
Tue, 25 Dec 2012 16:08:56
@nameste
"Socjologia (trzeźwo) uznała za właściwy kontekst rozpatrywania zagadnienia rozziew między "wartościami deklarowanymi" (to, o czym mówi, że słuszne), "wyznawanymi" (to, co myśli, że słuszne) i "realizowanymi" (to, co faktycznie robi)"

Z jednej strony, oczywiście, że spojrzenie socjologiczne na sytuację, jest znacznie i wielostronnie lepsze niż filozoficzne, i o to mi też chodziło. Ale w szczególe, to już niekoniecznie się zgodzę z powyższym - bo jak w notce - wartości "wyznawane" nie istnieją, poza "głosami w głowie", a "deklarowane" i "realizowane" są dwoma stronami medalu pt. "komunikowane".

"Etyka traktujemy (pewnie z inercji ;) nieco inaczej niż nauczyciela/kapłana/polityka, których sam byt zależy od wygłaszanych tez, etykowi przyznajemy większy kredyt "niezależności" w opiniach. Wrzucenie ich wszystkich do jednego wora zaburza analizę."

Eee tam. W zakresie "osoba komunikująca innym osobom, co powinny a czego nie powinny", to jest jeden zbiór i różnice są kosmetyczne. Dopiero przy "rodzice" może zacząłbym się zastanawiać.

"byłbym skłonny uznać, że rozziew między wartościami wyznawanymi ("jedzenie mięsa jest moralnie złe") a realizowanymi ("burger w kafeterii") nie ma / nie powinien mieć wpływu na moralną refleksję odbiorcy. Przyłapanie etyka na byciu "nieetycznym" (zachowującym się inaczej niż sam głosi/myśli) nie przekreśla etycznych tez i ich uzasadnień."

To jest prawie-aksjomat filozofii, przynajmniej tak to odbierałem i wydawał się oczywisty. Ale na stare lata mi przeszło ;) bo na przykład jw. jest niepomijalna różnica między "nie ma wpływu" a "nie powinien mieć wpływu". "Nie ma wpływu" to w naszym świecie teoria i abstrakcja, "nie powinien mieć wpływu" to już etyka, czy raczej metaetyka.

IMHO żadne sądy nie wyrażają się "same przez się", tylko WSZYSTKIE wyrażane są przez kogoś, w jakichś okolicznościach, odbierane są przez kogoś, w jakichś okolicznościach, ba, wszystko się dzieje w jakichś językach, itd itd. Więc jakoś coraz trudniej mi przyjmować do rozważań te wszystkie idealnie sferyczne abstrakcje pełne dużych kwantyfikatorów, kiedy tzw. "świat" działa zdecydowanie inaczej, i wcale nie widzę uprawnienia do tych abstrakcji i kwantyfikatorów, w których tak lubują się filozofowie.

(BTW flejm o wiedzę a priori jest przewidywany nieco obok i nieco w przyszłości).

Ezechiel
Tue, 25 Dec 2012 17:57:11
"(BTW flejm o wiedzę a priori jest przewidywany nieco obok i nieco w przyszłości)."

Czy planowane są zapisy na flejma, jeśli tak to poproszę rezerwację?

Boni avatar Boni
Tue, 25 Dec 2012 21:10:49
@Ezechiel
@wiedza a priori
"Czy planowane są zapisy na flejma, jeśli tak to poproszę rezerwację?"

Wstęp wolny, ale jeszcze zobaczymy; np. zależy co będzie w części drugiej, po części pierwszej. I na ile znajdę w sobie chęci do rozmawiania o takich bezeceństwach.

Boni avatar Boni
Sun, 30 Dec 2012 03:30:19
Malutkie post scriptum do notki - najświeższym esejem Schwitzgebel zrobił mi ogólnie "ale o sso chozzi??"; jeśli to jest na serio, to wydaje mi się głupie, jeśli żartem, to nieśmieszne. Ja temu panu chyba jednak podziękuję na dłużej.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Muza (48)
Sat, 21 Apr 2018 01:06
Moim skromnym zdaniem, wrażliwość na skomplikowanie,...

zz_top - Muza (48)
Fri, 20 Apr 2018 08:52
W ucho wpada, tekst fajny, ale macki mi opadają, gdy...

hellk - Film (8)
Sat, 14 Apr 2018 12:02
Nie będę przesadnie bronił, bo widziałem to...

janekr - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 08:08
Ponieważ ORACLE wypiął się na użytkowników i...

rozie - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 07:08
@tyz_Aniou No dla mnie SDNy to też trochę pic na...

janek.r - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 21:01
Byłem na szkoleniu, w którym przedstawiano jakąś...

Codiac - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 15:24
Co do samoograniczania i tego że może ktoś na tym...

tyz_Aniou - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 09:41
@rozie, re SDN Ty weź, nawet mi o tym nie...

rozie - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 07:15
@tyz_Aniou Wiesz, na te bibliotekowe zależności to...

Boni - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 01:47
@Bober @Stack IMHO się robi nie tyle wyższy, co...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017