Jestem gupi jak but. Ludzie, jaki ja jestem gupi. Najpierw, głupek, zapominając, że już dawno nie jestem Prawdziwym Polakiem (TM), co to może litra nawet z orłem, bez zagrychy, i w koronie, wypijam szklaneczkę piwa przed snem - więc wstaję na kacu jak stąd do 700 stopni celcjusza, nie do życia po prostu. Potem, idiota, lezę w internetsy zobaczyć, kto wygrał wybory w USA, choć mnie to ch... obchodzi tak naprawdę, bo przecież nic tam się nie zmieniło i nie zmieni od tego, czy w Białym Domu siedzi biały, czarny, czerwony demokrata czy republikański Marsjanin, dopóki System jest jaki jest; a tym bardziej tu nic się od tego nie zmieni. A w międzyczasie, moje skacowane przekrwione oko spoczywa, a ręka szybsza od myśli klika, na jakichś newsach czy innych pierdołach na szpalcie czy bannerze, i zaraz, z tego strasznego przymusu czytania, dowiedziałem się, że
Wojtek rzuca perły wiedzy przed wieprze polityczki (zamiast wysłać hurtowo wszystkich w pizdu na
dlaczegonienapalm); że
czarni się okładają kłonicami, ale tak lekuchno i z miłością do bliźniego (swojego, czarnego); i że
dziennikarze to jednak idioci (ale przy "kierowniku jeziora" ocknąłem się na dobre, bo to jest dobre! tak się zaperzyć, żeby popieprzyć jezioro z basenem? szacun, ziom! nie ujmując oczywiście ogromnego wkładu Warzechy w idiotyzm tych rozmówek).
Nie wiem czy przez dodatkowe nawodnienie, czy "kierownika jeziora", gdzieś w tym momencie wróciło mi myślenie, wzrok się wyostrzył, paluszki ruszyły (na klawiaturze, jak widać) i ogólnie, a weźcie się wszyscy po tamtej stronie portali i innych #upadkówprasy zwolnijcie, wyjedźcie, spłońcie, obwieście, i krzyżyk na drogę.
Bo jak rany, chyba do wyłączenia tv (prywatnego, bez związku z jakimś tam krajowym wyłączeniem analogówki) będę musiał, jako ofiara przymusu czytania, dołożyć zabanowanie na domowej sieci gazety.pl i paru innych portaloz. No i trzeba wylać piwo.
Inaczej nie da rady mieć spokojnego urlopu.