Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-09-25, wtorek
Tagi:  lewałki, hejt
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Jedną z najbardziej zdumiewających dla mnie rzeczy obecnego świata, to jak bardzo ludzie mali i duzi, znani i nieznani, niezbyt mądrzy i całkiem mądrzy, potrafią z jednej strony tokować jak to mamy (po)nowoczesność w domu i zagrodzie, internetsy, i inne smartfony czy in vitro; a z drugiej strony zapierać się rękami i nogami przed prostym faktem zmienności świata, nieco podwyższonej ostatnio, i upierać się przy tradycyjnych modelach z przeszłości, ergo z d... I idzie za tym masa wrzasków medialnych, próżnych żali, i pojedynków pacanów. A już szczególniej jeśli idzie o modele społeczne.

Przecież jeśli w ciągu 20-30 lat biali staną się mniejszością w US, to obecny polityczny model "WASP rulez" będzie za chwilę przeszłością.

Przecież jeśli dzietność I świata, i PL też, jest jaka jest, to stary model patriarchalnej rodziny jest już historią.

Przecież jeśli prawa dzieci są jakie są, to tradycyjny model edukacji jest przeszłością.

Przecież jeśli tylko połowa ludzi jest w legalizowanych związkach, z czego znowu połowa rozpada się, z medianą 8 lat, to jakikolwiek tradycyjny model rodziny jest dawno passe.

Przecież jeśli trendy statystyki morderstw/zabójstw/umieralności są jakie są, model tradycyjnych jęków w tych tematach ("jak to się stało, że matka zabiła dziecko / zabili go w biały dzień / umarł tak młodo w szpitalu, no i laboga") jest historią i głupi, jak coś bardzo głupiego.

I tak dalej, i tak dalej, można prawie bez końca.

Ale co z tego, i tak co chwila jakiś wannabe celebryta czy intelektualista napina się nad rzeczywistością społeczną, której nie tylko on, ale w ogóle nikt przecież nie rozumie i nie ogarnia, i przykłada do niej swój ukochany przestarzały model, którzy nosi w główce, i co zdumiewające, zupełnie niezależnie, czy to model czarny, czerwony czy zielony, z prawej czy z lewej, wychodzi z celebryty ból dupki i żenua medialna (no i autoreklama, bo jeśli "medialna" to czemu nie, przy okazji...).

Jak na przykład Owsiakowi.







2012/09/25 12:20:06
A to nie jest tak, że aby zaistnieć medialnie musisz mieć pewien pancerz myślowo-etyczny, chroniący przed błotem w drodze do TV śniadaniowej / profesury / itd.. Ci, których stać na update poglądów nie mają szans z tymi, którzy poglądy zabetonowali.


Boni
2012/09/25 20:23:54
@redezi

No może. A może to nie tyle pancerz i beton, co po prostu w dyskursie publicznym, szczególniej medialnym, zawsze wygrają proste (nawet - prostackie) idee, wyjaśnienia, pomysły, bo te skomplikowane są niewyraźne, wymagają wysiłku zrozumienia i analizy, i w ogóle po co one komu. Zaprawę, rację miał Lem w opowiastce o Mandrylionie, jego Doradcy Doskonałym i niebieskich śrubkach, czyli różnicach między chytrością a mądrością.


2012/09/25 21:23:46
zmiana idzie, rady na to nie ma :)


2012/10/04 19:44:00
@matka zabiła dziecko / zabili go w biały dzień / umarł tak młodo w szpitalu, no i laboga

Najwięcej na co bym się zdobył, to że żyjemy w systemie 'z każdym rokiem deczko mniej, wszelako cały czas ch...ym'.


Boni
2012/10/04 22:00:05
@hellk

Zdefiniuj "mniej" i "ch...ym". Bo tak naprawę, to jednak żyjemy (my - tu i teraz w PL) z każdym rokiem deczko bardziej, i w niektórych kawałkach znacznie mniej ch... niż kiedyś, i są to raczej spore kawałki. Oczywiście, to się może zmienić, ale jeszcze nie dziś i nie jutro, a nawet nie w tej dekadzie.


2012/10/06 22:34:49
No biorę jakiś sobie znany segment rzeczywistości - niech to będzie instytucja. Teraz oceniam, jak ta instytucja jest w stanie wymielić na cacy osoby całkiem w jej działce zorientowane - i to nie z jakiejś złośliwości - tylko ot, tak sobie. Przypominają się rozkoszne historie o potyczkach Lema z biurokracją, tylko że:

- są, i mają się dobrze wszechmocne kombinaty obsługujące najważniejsze życiowe sprawy osób całkiem nieogarniętych w temacie i niezdolnych do jakiejkolwiek obrony (może być jakiś przytułek, dom dziecka - czy z ostatnich przykładów - system obsługujący rodziny zastępcze dla kilkuletnich dzieci). I wtedy to przestaje być śmieszne.


Boni
2012/10/07 10:53:19
@hellk

Tu nic nie jest śmieszne, tyle, że instytucje tego rodzaju a) zawsze będą, i pytanie raczej, czy b) mają się w swych patologiach tak dobrze jak kiedyś c) są tak wredne jak poprzednie rozwiązania danego problemu. IMHO jest lepiej. Nawet w temacie systemu rodzin zastępczych dla małych dzieci, którego patologie porównujesz, tak dokładnie, z czym?


2012/10/07 22:36:32
@którego patologie porównujesz, tak dokładnie, z czym?
W co najmniej części branż mamy nie tyle patologie systemu, a patologiczny system jako taki. Do czego tak naprawdę niewiele trzeba - wystarczy, że jeden z takich patologicznych systemów dajmy na to wymiar sprawiedliwości - obsługuje inne, żeby shit wylewał się szeroką rzeką również do tych obsługiwanych. W tej puckiej sprawie jest mniej więcej coś w tym stylu zawiodło wszystko od góry do dołu między innymi właśnie w/w wentyl bezpieczeństwa. Który właściwie zawodzi na wszystkich frontach i jest jednym z największych nieprzyjaciół człowieka w tym kraju. Czego dotyczyły zaniedbania prokuratorów w tym przypadku, być może nigdy się nie dowiemy ale skoro grożą im dyscyplinarki zapewne było grubo.
Just to spice things up - wyobraź sobie profesora piszącego właściwie od nowa jedną z ważniejszych dla obrotu ustaw, który wyjeżdża na wakacje, i wskutek ogólnego bezhołowia do legislacji idzie draft projektu z jego biurka, który jest następnie uchwalany.

Załóżmy, że taki wentyl bezpieczeństwa działa w miarę przyzwoicie dopiero wtedy można mówić o patologiach (jako czymś niepowszechnym) tych innych, obsługiwanych systemów, to znaczy sytuacjach, w których co prawda dochodzi do potknięć, jednak są one w miarę konsekwentnie prostowane przez ów wentyl.

I tak, generalnie jest lepiej, jednak nie wszędzie znacząco. 'Wentyle' niestety w wielu przypadkach są środowiskami mocno hermetycznymi .


Boni
2012/10/07 23:43:00
@hellk

Ale odkładając na bok patologie szczegółowej instytucji (psęudorodzina zastępcza za kasę), to jak rozumiem podnosisz i zostają ci słabości systemu nadzoru i wymiaru sprawiedliwości - i naprawdę kogoś dziwi, że system ów nie ma głowy i zasobów do jakichś dzieci itp dupereli? jeśli ktoś ma w głowie model "system prawa i wymiaru sprawiedliwości istnieje w celu czynienia sprawiedliwości bezbronnym np. dzieciom" to, ekhm, zaprawdę, rozjechał mu się model mocno z jakąkolwiek rzeczywistością poza bajkami dla dzieci i słabą fantastyką. O czym właśnie była notka.


2012/10/08 09:37:02
Notkę zrozumiałem pokrótce jako 'wszędy odkurzają', na co odpowiedziałem 'tu i tu został syf po kostki', na co znowuż słyszę o 'naiwności czcicieli elektroluksu'.
Obv nie ma odkurzania idealnego, ale wykonywanie tej czynności z dziurawym workiem jest tyleż efektowne, co bezcelowe.


Boni
2012/10/08 10:59:23
@hellk

Raczej mówię "wszędzie jest syf po kostki, ale krzyczą o tym najgłośniej ci, którzy nasłuchali się bajek, że syfu już nie będzie, i błyskawicznie zapomnieli, jak syf był po kolana". I nie mówię, że nie może być syfu poniżej kostek, może, tylko wydaje mi się, że zależność jest wybitnie nieliniowa, powiedzmy zmniejszenie syfu z po szyję do kolan kosztowało X, z kolan do kostek 10*X, z kostek na poziom centymetra będzie 100*X. A point w tym, że rozpacz i krzyki, szczególniej medialne, są o stałym natężeniu, jakby niezależnie od poziomu syfu.


2012/10/08 22:34:53
@krzyk i rozpacz
Póki syf jest po kostki, nie mam z tym większego problemu. Brukowce i portaloza, takie czasy.
@nieliniowe
Coś w tym jest, ale też specyfika każdej branży. Są takie, którym brakuje kilku odważnych decyzji. Wymiar sprawiedliwości też chyba do tych najtrudniejszych nie należy - w paru segmentach udało się tam przecież w miarę posprzątać (KRS) czy przynajmniej wyraźnie skrócić cierpienia petentów (księgi wieczyste). Ciekaw jestem jak skończy się otwieranie zawodów prawniczych - z tego co się nasłuchałem - narybek niekoniecznie dobrze się czuje na nowych wodach.


Boni
2012/10/08 23:53:37
@hellk
@wymiar tzw. sprawiedliwości

Zapewne, wszystko można poprawić, czasem nawet "tanio", ale wracając np. do dziecków w rodzinach "zastępczych", o czym jęczą media, czyli I światowy nadzór, w typie wymiaru sprawiedliwości, nad socjalem, to robi się to albo a) bardzo kosztownie (np. Dania) b) wadliwie (np. USA). A w biedackim II świecie jak PL - wcale (fenomenalna reakcja służb na donos, że dzieciak "sprzedany" do rodziny socjalnej jest katowany psychicznie - nalot na rodzinę i pierwsze słowa "uważajcie państwo, kogo wpuszczacie do domu". Nie, to nie z mediów, to tzw. życie, nie moje, z drugiej ręki, ale życie na ziemi, tej ziemi).

I nie widzę jakoś sposobów na poprawienie tego w obecnym Systemie, bo jak zaznaczyłem - moim zdaniem nie jest jego celem dobro jakichś tam dzieci, wbrew temu co się stażystom po redakcjach, politykom patrzącym w słupki oglądalności i działaczom zwiduje.

Ale w innej warstwie rzeczywistości: to jest gówno zaledwie po kostki - chcesz porozmawiać o gównie po kolana w skoszarowanych PRLowskich domach dziecka? czy o gównie po szyję w jakim tkwią niechciane dzieci w obecnym III świecie, nawet tym z aspiracjami do II?


hellk
Tue, 16 Oct 12 08:55:16
Przepraszam za przerwę.
@innej warstwie rzeczywistości
@nie widzę jakoś sposobów
ad.1 - zawsze się znajdzie jakaś gorsza warstwa rzeczywistości, ja odnoszę do tutejszej;
ad.2 - być może, zatem jest tym bardziej c.....o. Dalej, trzeba upowszechniać, że jest c.....o, oraz że jak się uprzeć - to w wielu przypadkach jednak można.

Boni avatar Boni
Tue, 16 Oct 12 09:13:41
@hellk
"
ad.1 - zawsze się znajdzie jakaś gorsza warstwa rzeczywistości, ja odnoszę do tutejszej;
ad.2 - być może, zatem jest tym bardziej c.....o. Dalej, trzeba upowszechniać, że jest c.....o, oraz że jak się uprzeć - to w wielu przypadkach jednak można."

Tyle, że to nie jest skuteczne ani sensowne, bo przecież ZAWSZE będzie ch...owo, bo ZAWSZE oczekiwania będą większe niż możliwości czy potrzeby, i zawsze można marudzić. A szczególniej jeśli nie oglądać się na inne rzeczywistości niż tu i teraz (czyli to co w noci - trzymać się kurczowo aktualnego modelu); jeśli nie patrzeć jak było tutaj, czy jak jest gdzieś kawałek dalej, czy jaki jest cel na przyszłości.

hellk
Fri, 19 Oct 12 23:02:55
U nas jest jakoś inaczej - z jednej strony obiektywnie lepiej - bo 'gdzieindziej' jakieś powiedzmy mafie urywają łby policji i wieszają na latarniach. U nas oczywiście dużo łagodniej, ale jednak domyślnym współsprawcą - i bardzo często zasłużenie - jest państwo.
Z jednej strony to państwo jakoś tam sobie na co dzień działa, jest złożone z kulturalnych, bezgrzesznych sąsiadów. Oczywiście dość łatwo sobie wyobrazić, że z tych samych powodów, z których stoisz 2h żeby odebrać polecony - w bardziej wrażliwym segmencie tego samego instytutu ktoś może kopnąć w kalendarz, ale jest w tym jakaś zagadkowa dwoistość. Że można i nie można jednocześnie. I pewnie najbardziej z tej przyczyny cały czas jestem przekonany, że jednak jest ch...wo.

Boni avatar Boni
Fri, 19 Oct 12 23:42:52
@hellk

"I pewnie najbardziej z tej przyczyny cały czas jestem przekonany, że jednak jest ch...wo"

Mi dawno temu, jak jeszcze myślałem trochę w stylu tego co piszesz, pomagała na takie przekonania próba wymyślenia "tak w zasadzie, to kiedy, w jakich okolicznościach państwa, społeczeństwa, kultury, i innej przyrody, NIE będzie ch..owo". Może spróbuj kiedyś.

hellk
Sat, 20 Oct 12 10:28:56
Izi - Skandynawia, być może też Kiwi. Oczywiście tam też narzekają (Zaremba, Larsson), zawsze będzie się dało narzekać - ale zwróć uwagę, że słowo 'ch...wo' ma jednak ograniczoną pojemność, na pewnym etapie stężenie syficznych życiowych sytuacji staje się cokolwiek homeopatyczne - a jak tu być gniewomirem, jeśli prawie nie ma na co narzekać, a gdzie indziej jest tylko gorzej?

Boni avatar Boni
Sat, 20 Oct 12 14:53:26
@hellk
"Izi - Skandynawia, być może też Kiwi. Oczywiście tam też narzekają (Zaremba, Larsson), zawsze będzie się dało narzekać - "

A pewnie, i też bardzo izi - odkąd poznałem narzekających mniej więcej jak ty japońskich managerów i duńskich CEO wiem, że człowiek da radę narzekać do śmierci cieplnej wszechświata, a nawet trochę dłużej.

"ale zwróć uwagę, że słowo 'ch...wo' ma jednak ograniczoną pojemność, na pewnym etapie stężenie syficznych życiowych sytuacji staje się cokolwiek homeopatyczne - a jak tu być gniewomirem, jeśli prawie nie ma na co narzekać, a gdzie indziej jest tylko gorzej?"

Ok, i pewnie, że można powiedzieć, że Japończyk czy Duńczyk jw. to są nieszczęśliwi homeopatycznie i w d... im się poprzewracało, tylko że mój point jest taki, że narzekanie jak twoje czy marudzenie Owsiaka, też może słusznie nazwać gniewomirstwem i syfnością homeopatyczną jakieś 5.5mld ludzi, tu i teraz, o tych z przeszłości lepiej nie wspominając.

To może zacząć przestać marudzić, tylko z uśmiechem i zadowoleniem z życia i całej reszty spokojnie dopieszczać i poprawiać te nasze górne 10% czy duńskie 1% - i stąd nie piszę rantów, kiedy Owsiak, mniejsza w jaki sposób i czy sensownie, próbuje poprawiać rzeczywistość, ale hejterzę, kiedy zaczyna medialnie marudzić na rzeczywistość.

janekr
Sat, 20 Oct 12 15:49:13
"Skandynawia, Oczywiście tam też narzekają (Zaremba, Larsson)"

Cechą wspólną wszystkich szwedzkich kryminałów jest desperacka próba udowodnienia, że Szwecja nie jest wcale rajem, jak by to się mogło wydawać.
W większości wypadków nie wychodzi - im bardziej autor się stara, im bardziej demaskuje, tym bardziej widać, że jednak i owszem, raj.

Pozwolę sobie na egzegezę tego zjawiska na przykładzie książki "Zabójca policjanta" Maj Sjöwall i Pera Wahlöö, której akcja toczy się w 1972 roku.
To nie byle jacy autorzy - ich "Śmiejący się policjant" jest jednym z najlepszym kryminałów ever.
Już w "policjancie" autorzy umieścili sporo rozgoryczenia na szwedzkie stosunki społeczne, jednak na całość działało to tak, jak gorycz toniku wpływa na dżin. W "Zabójcy..." gorycz ma działanie takie, jak nieuważnie rozerwany pęcherzyk żółciowy na zupę rybną.

No to teraz wesołe cytaty:

"Rodzice pochodzili z epoki kamiennej, można im było co najwyżej współczuć, że siedzą śmiertelnie znudzeni w pięknym szeregowym domku, z kupionym na raty samochodem w garażu i wzrokiem utkwionym w kolorowy telewizor. "
"Tego, że sami dawno temu zatracili się w prymitywnym materializmie, nie chcieli wcale zauważyć, podobnie jak tego, że on sam [19 latek!] i wielu innych z jego pokolenia cierpiało z powodu wymuszonego bezrobocia i rozpaczliwie tęskniło za czymś, co mogło się stać dającą choćby najmniejszą nadzieję i poczucie sensu siłą napędową."
"Nieporównywalna wielkość i szczęście, które w wielu innych częściach świata wiązały się w oczywisty sposób ze zwykłą, uczciwą pracą,"
"Ronnie Kaspersson nie był głupim smarkaczem. Zdawał sobie sprawę z tego, że został oszukany przez życie, zanim zdążył je przeżyć"
"Coś złamało Ronniego już we wczesnej młodości. [..] Może szkoła z chaosem na wpół przeprowadzonych reform, [...] Do tej kategorii należała na przykład tak zwana nowa matematyka. Sprawiła, że poczuł się głupi i zdezorientowany i odebrała mu całą chęć do dalszej nauki."

Ja w sumie nie zrozumiałem, o co autorom chodzi - chyba mają pretensję do teorii mnogości...




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018