(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Jedną z najbardziej zdumiewających dla mnie rzeczy obecnego świata, to jak bardzo ludzie mali i duzi, znani i nieznani, niezbyt mądrzy i całkiem mądrzy, potrafią z jednej strony tokować jak to mamy (po)nowoczesność w domu i zagrodzie, internetsy, i inne smartfony czy in vitro; a z drugiej strony zapierać się rękami i nogami przed prostym faktem zmienności świata, nieco podwyższonej ostatnio, i upierać się przy tradycyjnych modelach z przeszłości, ergo z d... I idzie za tym masa wrzasków medialnych, próżnych żali, i pojedynków pacanów. A już szczególniej jeśli idzie o modele społeczne.
Przecież jeśli w ciągu 20-30 lat biali staną się mniejszością w US, to obecny polityczny model "WASP rulez" będzie za chwilę przeszłością.
Przecież jeśli dzietność I świata, i PL też, jest jaka jest, to stary model patriarchalnej rodziny jest już historią.
Przecież jeśli prawa dzieci są jakie są, to tradycyjny model edukacji jest przeszłością.
Przecież jeśli tylko połowa ludzi jest w legalizowanych związkach, z czego znowu połowa rozpada się, z medianą 8 lat, to jakikolwiek tradycyjny model rodziny jest dawno passe.
Przecież jeśli trendy statystyki morderstw/zabójstw/umieralności są jakie są, model tradycyjnych jęków w tych tematach ("jak to się stało, że matka zabiła dziecko / zabili go w biały dzień / umarł tak młodo w szpitalu, no i laboga") jest historią i głupi, jak coś bardzo głupiego.
I tak dalej, i tak dalej, można prawie bez końca.
Ale co z tego, i tak co chwila jakiś wannabe celebryta czy intelektualista napina się nad rzeczywistością społeczną, której nie tylko on, ale w ogóle nikt przecież nie rozumie i nie ogarnia, i przykłada do niej swój ukochany przestarzały model, którzy nosi w główce, i co zdumiewające, zupełnie niezależnie, czy to model czarny, czerwony czy zielony, z prawej czy z lewej, wychodzi z celebryty ból dupki i żenua medialna (no i autoreklama, bo jeśli "medialna" to czemu nie, przy okazji...).
Jak na przykład Owsiakowi.