Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Fabrykant z Fotodino - Rzeczywistości malutkie
Mon, 13 May 2019 10:53
Bardzo ciekawe. W moim zrujnowanym domu, w okolicach...

Boni - Sześć
Wed, 8 May 2019 11:16
@Hellk Chyba krajobrazy itp. bardziej od...

Hellk - Sześć
Wed, 8 May 2019 08:53
Z mojej strony zwykla ludzka zazdrosc (hermetyczny...

Boni - Sześć
Tue, 7 May 2019 20:40
@kuba_wu Narzekać to ja potrafię na wszystko,...

kuba_wu - Sześć
Tue, 7 May 2019 11:36
A ze spraw bardziej, nomen onem, przyziemnych - nie...

Boni - Sześć
Mon, 6 May 2019 11:54
@janekr Zawsze jak używasz tego taga, wizualizuję...

janek.r - Sześć
Sun, 5 May 2019 17:50
Ehrmmm... Jak to szło? Aha. #NienawidzimyWas

igor - Past perfect
Wed, 17 Apr 2019 18:03
@nostalgia dziedziczona Anecadata: jeden kolega gra...

janek.r - Cel - pal
Sat, 13 Apr 2019 09:26
Wańkowicz tak wspominał: Zaszedłszy do naszego...

Boni - Past perfect
Wed, 10 Apr 2019 20:22
@telemach Ja stoję mniej więcej tam gdzie Aniou,...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-08-25, sobota
Tagi:  muza
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Coraz rzadziej kupujemy CD, ale od czasu do czasu, przy dobrym pretekście "na prezent", zdarza się jeszcze - stąd w chałupie na dniach wielostronnie zagościła nowa, jeszcze ciepła, płyta Dead Can Dance "Anastasis".

DCD był na pewno jednym z filarów 4AD wtedy, kiedy wykonawcy tej wytwórni rządzili i panowali w obszarze zakręconego synthu i bóg wie czego jeszcze. Aż wyciągnąłem kultowy składankowy winyl "Lonely is an Eyesore" (posiadam, owszem, można mnie dotknąć), żeby sprawdzić, kiedy to było i ile tam było DCD - o maj goddess, 1987... to już 25 lat; i dwa kawałki DCD (nikt poza nimi nie miał dwu utworów na tej płycie). I przecież to wszystko jest nadal genialne zupełnie jak wtedy (i okazało się, że leży na gramofonie, bo moja dorosła córka tego ostatnio słuchała...).

"Serpent's Egg" i "Aion" były boskie, nie wiem czy ktokolwiek poza nimi nagrywał tak zakręcone rzeczy, z synthem, klasyki, muzyki dawnej, etno, i cudownościami, i tak dobre "technicznie" (bo i teraz mało kto się porywa na takie rzeczy...). Jak na przykład ich boska wariacja na temat saltarello:

A potem, kiedy moja Czarna Dziura Muzyczna Lat '90 właśnie się kończyła, okazało się, że koniec '90 to też koniec "starego" 4AD i DCD. Co za porażka. Zostało rozkoszować się płytami DCD, które przez ostatnie dwie dekady zawsze gdzieś przewracały się między "użytkowymi" kasetami, CDkami czy plikami.

I nagle dowiedziałem się, że obecnie reaktywują się bardziej na serio - hosanna! Więc zaraz trza było wesprzeć DCD drogą nabycia CD, i od paru dni rozkoszuję się nowością. I jest całkiem bardzo wporzo - ogólnie w stylu "Serpent's Egg", i połowa płyty to bardzo solidne DCD, a ze dwa-trzy kawałki dorównują ich szczytowym osiągnięciom. "Children of the Sun" (ta sekcja dęta i Brendan!!)  czy "Return of the She-King" (te motywy celtycko-szkocko-irlandzkie i Lisa, i Brendan!!) są dla mnie klasy takiej, jak najlepsze ich kawałki ever.

Chyba najlepiej podsumowuje DCD notka z wkładki kompilacyjnego winyla z 1987: "Brendan Perry and Lisa Gerrard of Dead Can Dance, the two main protagonists, live high up in high rise. God only knows, whether it's getting them closer to heaven... their music tries. It ignores fashion, reaches out for historical touchstones (the choir, the classical, the symphonics), searches for some nebulous, non-aligned spirituality [...] This is a music to built to last".







2012/08/28 12:37:10
Doskonałe! Return of She-King i Saltarello idealnie trafiają w moje irlandzko-deszczowo-fantaziakowe potrzeby.


Boni
2012/08/28 16:04:11
@redezi

A pewnie. Ogólnie płyty do Aion to nieco bardziej muza dawna i mroczności jakieś by Brendan, a od Into the Labirynth bardziej etno/folk i mamrotki by Lisa. Ale nie ma reguły, oni są tak pięknie poplątani.
A co do deszczowo-irlandzkiego, to po notce przesłuchałem znowu Into the Labirynth, i nagle mnie trafiło zapomniane, jak 5kg młot - czyli Lisa a capella w najwspanialszym wykonaniu The Wind that Shakes the Barley, jakie znam.


2012/09/03 16:19:17
Ten "Wind that shakes the barley" jest dość powszechnie uznawany za najlepszą wersję. Szanciarze, folkowcy i teść-od-opery są dość zgodni w leżeniu plackiem w hołdzie.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018