Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Gatling - Zakazane piosenki
Sun, 21 Oct 2018 14:03
oj, nawet się nie będę pchać z moim...

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...

Codiac - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 18:25
@Hadouken - nie no, jasne, ja też nie jestem jakimś...

cmos - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 14:50
Ja bym zaproponował Blind Guardiana "Wheel of Time" (...

Boni - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 08:47
@Codiac @Hadouken mam trochę problem jak z innym...

Codiac - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 18:25
Skoro można dopisywać... zerkając na opis myślałem...

Boni - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 09:23
Dopisałem małe co nieco, które zapomniałem. Oraz...

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-08-09, czwartek
Tagi:  varia, namysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

...bo jak inaczej nazwać kołowe rozpoznawanie wzorców w kalendarzu i w historii. Co tydzień jest środa, co miesiąc rachunki, co roku są rocznice. I tylko od oka patrzącego zależy, czy widzi inaczej - że co tydzień jest niedziela, co miesiąc wypłata, a co roku, cóż, jakieś inne rocznice, nawet w tych samych dniach kalendarza.

Akurat 9 sierpnia kojarzy mi się dosyć jednoznacznie, i miałem o tym notkę, ale przecież 9 sierpnia zdarzyło się tyle innych strasznych, dobrych i, szczególniej, bezsensownych, rzeczy, że o matko i córko. Nawiasem mówiąc, zupełnie jak każdego innego dnia. Więc nie, nie będę co roku pisał o Nagasaki, ale może, nadludzkim wysiłkiem, zrobię sobie zmianę w scenach mojego widzenia, i dzisiaj będę obchodził urodziny jednej z najfajniejszych pisarek w całym Multiversum, czyli Tove Jansson.

(Która na wieści o nuklearnym piekle sierpnia 1946, o Hiroshimie i Nagasaki w dniu urodzin, opisała, jak nadciąga kometa, zagrażając światom fantastycznym. Ale szczęśliwie tylko zawadziła je ogonem, podobnie jak nas tylko zawadziła nuklearna zagłada. Przynajmniej na razie.)

Nie pamiętam, żeby którekolwiek z opowieści mojego dzieciństwa (nie mylić z opowieściami dla dzieci) poza Muminkami dało się odczytać, przez dekady, w tylu warstwach i były takim mądrym palimpsestem, i tak dobrym, że nawet dzisiaj mogę je czytać znowu i mieć z tego frajdę albo zadumę - no dobra, przesadzam, jest jeszcze Lem, może Parnicki; ale na przykład taki Saint Exupery to już raczej nie.

(Bo czasem mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu...)

Jansson nie dało się i nie da się nie kochać, za to ile mądrości udało jej się nienachalnie upchnąć w "Muminkach". I ile razy i na ile sposobów można je odczytywać. I zaprawdę, powiadam wam, całkiem szybko w dzieciństwie przestałem kochać Muminki, i ich przygody, a zacząłem kochać myślenie i mądrość Jansson.

(Ależ jestem odkrywczy. Normalnie chyba se koło jakieś wynajdę, czy co.) 

tove_ink

Bo najpierw, kocha się Muminka i przygody, boi się Buki i komety. Potem kocha się Włóczykija i luzik, i już nie boi się Buki i komety. Potem kocha Tatusia i łagodnie romantyczny maczyzm. Potem Mamę i łagodnie romantyczny mamizm. Potem Tofta i oswajanie potworów. A od Tofta to już naprawdę blisko do umiłowania samej Jansson.

(I co najprzyjemniejsze cała ta rodzina cierpi na brak kontaktu z rzeczywistością!)

A potem człowiek jakby niechcący wczytuje się w biografię Tove, w jej losy i czasy, stara się zrozumieć skąd to całe piękno i dobro - a im głębiej wnika, tym światełka, tego światełka które rozświetla Muminki i samą Tove, tego światełka, którym Muminek jednak ogrzał Bukę, widzi więcej.

(Jedyna bieda, że na zasadzie kontrastu, zaczyna się widzieć go mniej i mniej w koło, a szczególniej w sobie.)

A potem człowiek niechcący układa chrono-semantycznego puzzla z jednej ze swoich  ogólnie ulubionych a w szczególe jednej z najlepszych książeczek o zen jakie kiedykolwiek napisano, czyli "Doliny Muminków w listopadzie"; z tego, co spotykało Jansson, kiedy ją pisała, i co zrobiła później; i z tego, że wtedy właśnie mniej więcej zaczynałem istnieć, przynajmniej jako pewne szanse i probabilistyki na bycie kiedyś w miarę nienormalnym homo sapiens sapiens - i odkrywa się, że to wszystko ma jakiś sens.

(Bo nie przejmuj się, nie ma tu nic gorszego niż my sami.)

I choć to może dziwne, odkrywa się wszystko powyższe cyklicznie, co rocznicę, co parę lat, co dekady. Nie wiem jak to możliwe, ale tak jest. Pewnie dlatego, że książki Jansson, i niestety jej losy, są już statyczną strukturą, ale ja-czytelnik, jeszcze trochę się zmieniam, i se robię dekonstrukcje tych rekonstrukcji (albo jak tu i teraz, rekonstrukcje dekonstrukcji). Żebym jeszcze wiedział po cholerę to wszystko piszę - nie lepiej się zamknąć, i po prostu przeczytać znowu "Dolinę w listopadzie"?

(Bo wydajesz się niesłychanie mądry, dlatego że się nie odzywasz.)

 

 

PS. "rekonstrukcja dekonstrukcji vs. dekonstrukcja rekonstrukcji" to daaawna pożyczka od WO.







2012/08/10 22:06:44
"Dolina... w listopadzie" pewnie i jest najlepszą książką o Zen, natomiast najbardziej dołującą i depresyjną książkę (spośród Muminków oczywiście) są dla mnie "Pamiętniki...", a nie - jak dla wielu - wspomniana "Dolina..."


Boni
2012/08/11 08:36:29
@janekr

Trudno się nie zgodzić. Ale mam wrażenie, parafrazując "Pamiętniki", że nie zaczyna się tego głębokiego dołka dostrzegać, zanim nie ukończy się czterdziestu lat. I pewnie też zależy to od osobistych doświadczeń i charakteru.


2012/08/13 13:08:37
czy polska prawica wystosowala jakis oburz w kwestii orientacji Tove Jansson? wdzieczniejszy to obiekt niz Potter, bo na wierzchu plaszczyk Normalnej Rodziny[TM], a pod plaszczykiem pisarka i artystka na pewno propaguja obrzydliwosci. [also, w muzeum Muminkow w Tampere sa wspaniale domki i dioramy godne najbardziej odjechanego figurkowca, mozna to podciagnac pod zgubny wplyw gier...]


Boni
2012/08/13 16:00:34
@gatling

Nie znam się na tyle na polskiej prawicy. Mam wrażenie, że nie sięga ona wzrokiem poza prawdziwie męską literaturę, opiewającą proste stosunki Wołodyjowskiego i Zagłoby, Skrzetuskiego i Bohuna, a max intrygi to coś jak trójkącik Kmicica, jego konia i ks. Bogusława (skądinąd nie stroni się od s-m: a to pal Azji, a to przypiekanie boczków). Więc takie Muminki, niezależnie od orientacji autorki, to dla nich są "dla dzieci" i out of scope - przeciętnemu czytelnikowi z ukąszeniem prawicowym chyba po 10 stronach mózg przełącza się na "komisja, smoleńsk, powstanie"i już? To nie Teletubisie, że można 10s obejrzeć i już wiadomo, który to pedał i kto za nim stoi.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018